do wszystkich zamartwiających się mam wcześniaków

12.08.06, 00:12
witajcie
piszę bo chciałabym Was podnieść trochę na duchu, jeszcze 10 miesięcy temu
byłam przerażona, zadawałam sobie pytanie i co tera będzie jak my sobie
poradzimy itd Mateuszek urodził się w 31 tyg ciąży był spory bo ważył 1780g
miał wylewy, nie rozwiniąty układ trawienny, przez 1,5 tyg nie dostawał jeść
ja straciłam pokarm bo ponad miesiąc nie mogłam go przystawić do piersi a
niestety laktator to nie to samo. Oczywiście pierwsze miesiące to była wielka
gonitwa po specjalistach wszyscy mówili to samo trzeba czekać musi dojrzeć.
Byłam przerażona a okazało sie że niepotrzebnie. W końcu powiedziałam sobie
że nerwami nic nie załatwię muszę się wziąć w garść i działać. Wszyscy mówili
dmuchaj i chuchaj na niego bo on jest słabszy niż inne dzieci - nic bardziej
mylnego !!! Wyobraźcie sobie że po 3 miesiącach przestałam wyparzać butelki
(myłam je tylko w ciepłej wodzie) przestałam prasować ubranka, zabawek
również sumiennie nie czyściłam stwierdziłam że przecież musi mieć styczność
z bakteriami żeby nabrał odporności (nawet parę razy nasz pies go polizał po
buzi) i do dziś nie miałam problemów z jakąkolwiek alergią. Kilka razy
pojechałam z nim na ćwiczenia gdyż troszkę za wolno sie rozwijał ruchowo,
dopiero w 7 miesiącu Pani neonatolog stwierdziła to juz nie jest wcześniak,
rozwija się prawidłowo i dogonił zdrowe dzieci!!! Nie muszę mówić jaka byłam
szczęśśliwa. Piszę to po to aby uodpornić Was nie zamartwiajcie sie róbcie
tak jak Wam podpowiada sumienie wcześniaki szybciej sie klimatyzują i łatwiej
się uodparniają, nie chowajcie ich pod kloszem bo nic dobrego z tego nie
będzie wszystki wcześniaczki swoim tempem będą się rozwijać aż dogonią dzieci
urodzona o czasie a niektóre przegonią tak jak mój Mateusz. Trzymajcie się a
będzie dobrze. Służę pomocą gdyby ktos miał jakiekolwiek pytania to podaję
maila gmaliszewska@o2.pl pozdrawiam wszystkie mamy.
    • marta_i_koty Re: do wszystkich zamartwiających się mam wcześni 12.08.06, 01:43
      Gosiu, kazda mama jest przewrazliwiona na punkcie swojego dziecka, a szczegolnie
      mama wczesniaka... Więc to normalne, ze na dziecko sie chucha i dmucha, bo
      dzieci takie mają gorszy start, slabszą odpornośc i niestety sa bardziej
      narażone na wszelkie infekcje... Ja parzyłam butelki o wiele dlużej, niz 3
      miesiace, bo moj syn byl 3-miesiecznym bobasem, gdy wreszcie mogłam zabrac go ze
      szpitala do domu, ciuszki prasowałam tez dosyć długo - nie pamiętam ile, bo
      Szymek ma juz 11 lat, ale z pewnoscia dluzej niż Ty... I nie bylam "kilka razy
      na cwiczeniach" tylko rehabilitowałam go parę lat, bo u mojego syna stwierdzono
      mpdz - pewno gdybym podeszla z nonszalancja do jego wcześniactwa, nie osiągnąlby
      tego, co osiagnął... Widzisz, nie kazdemu dziecku sluży taki zimny chów, ja
      cieszę sie, ze jednak chuchałam na Szymka, bo dzis jest sprawny i wiem, ze ma
      szanse osiagnąc w życiu to, co sobie zamarzy... I nie ma alergii, nie choruje,
      nie jest rozpieszczonym mamisynkiem - jest normalnym 11-latkiem, ktory kiedys
      tam byl wcześniakiem z kiepskimi rokowaniami...
      • traganek Re: do wszystkich zamartwiających się mam wcześni 12.08.06, 08:35
        Ja będę na pewno dłużej rehabilitować moje dzieci. /ale za to wogóle nie
        prasowałam dla nich ubranek- i jak na razie mają skończone cztery miesiące i
        nic się nie dzieje. Nie przestrzegam też wszystkich zasad związanych z
        karmieniem mlekiem sztucznym. A więc nie stosuję jakiejś specjalnej mineralnej
        wody (u nas w kranie nie jest aż tak brudna)nie gotuję jej kilka minut. Ale za
        to za każdym razem sterylizuję butelki.
    • mathiola Re: do wszystkich zamartwiających się mam wcześni 12.08.06, 17:24
      a ja mam taki dylemat - nie prasowalabym ubranek, bo jakos bakterie ubrankowe
      mi nie straszne, ale one sa przeciez strasznie pogniecione?? Jak nie prasowac
      zeby bylo dobrze? smile)
      • mamamix Re: do wszystkich zamartwiających się mam wcześni 12.08.06, 20:31
        ja sobie nie wyobrażam żebym ja, mąż, a tym bardziej synek chodzili w
        niewyprasowanych uraniach. I nie chodzi o jakies bakterie a o wzgledy estetyczne.
    • trojakowamama Re: do wszystkich zamartwiających się mam wcześni 12.08.06, 21:50
      Gosiaczek ma racje, należy postępować tak jak mamie nakazuje instynkt, gdybym z
      moimi dziećmi postępowała tak jak nakazują tego kolorowe czasopisma to chyba
      szybko stałabym się sfrustrowaną mamą, nie sterylizowałam butli i smoków jak
      nakazują kolorowe czasopisma (gotowałam co kilka dni), nie prasowałam ciuszków
      w celu zabicia bakterii (do tej poru nie prasuję, a nie mam problemu z
      pogniecionymi ubrankami, po prostu równiutko rozwieszam je na lince...), nie
      ścierałam codziennie podłóg, w pokoju dla dzieci były zasłony, dywan i pluszaki
      (siedzisko roztoczy wg kolorowych czasopism dla mam)szybko wprowadziłam dorosłe
      proszki do prania, szybciej wprowadzałam różne pokarmy, nie czekałam do
      skończenia roku z glutenem, truskawkami itp. "Chuchanie i dmuchanie" miało
      miejsce przez m-c od wyjścia dzieci ze szpitala, czyli do ich 3 m-ca życia.
      Każda mama wie na co może sobie pozwolić w pielęgnacji swoich maluchów,
      moje "chowają się" w takich niesterylnych warunkach, nie są alergikami, są
      szczęśliwe i uśmiechnięte, i nawet jakoś wyjątkowo często nie chorują.
      • marta_i_koty Re: do wszystkich zamartwiających się mam wcześni 12.08.06, 22:56
        Ehhh, nigdy w życiu nie kierowałam sie tym, co radzą "kolorowe pisma", w domu
        byl pies, a ja nie jestem i nigdy nie byłam jakąs fanką sprzątania... Moje
        dziecko nie zylo w sterylnych warunkach, ale wydaje mi sie, ze odchyly w druga
        strone (czyli wiekszy luz) tez nie sa dobre... Zloty srodek, ot co... W kazdym
        razie slabo mi się robi, gdy widzę mamusię, która, zanim zapakuje dzieciakowi
        smoczka do buzi, sama go oblizuje... Bleeeeee
        • venla Re: do wszystkich zamartwiających się mam wcześni 12.08.06, 23:31
          U nas było tak: jakiś czas po wyjściu ze szpitala wyparzałam butelki i smoczki
          za każdym razem po ich uzyciu. Potem nie miałam już siły czekać w nocy aż to
          zrobię i w końcu pójść spać (Miłosz jadł co 3 godziny). Przestałam i wyparzałam
          co jakiś czas. Owszem przed urodzeniem się synka czytałam różne pisma dla mam,
          ale po tym, jak się pojawił na świecie stwierdziłam, że są beznadziejne, za
          dużo w nich samych wspaniałych i radosnych uroków macierzyństwa, jak dla mnie
          powinno być realnie. No, ale chyba troche zboczyłam z tematu.
          Zawsze starałam się przestrzegać zaleceń lekarzy, ostro rehabilitowałam syna,
          nie patrząc na własne emocje. Prasowałm nie każde ubranko, lecz nigdy Miłosz
          nie był "pognieciony". Gdy miał katarek lub kaszelek nie bagatelizowałam tego,
          wręcz przeciwnie starałam się coś z tym zrobić. Zgadzam się z Martą i kotkami,
          ze nie można przesadzać, lecz wypośrodkować. Są dzieci, które dobrze same sie
          rozwijają a są też takie, którym trzeba bardzo pomóc by nie zmarnować tego
          cennego czasu.
          Jestem pewna, że każda z nas starała się o swoje dzieci tak, jak tego
          potrzebowały
          • mathiola Re: do wszystkich zamartwiających się mam wcześni 13.08.06, 09:05
            dokladnie, niech kazda mama postepuje ze swoimi dziecmi tak, jak ona uwaza za
            sluszne. smile
Pełna wersja