do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci?

19.08.06, 21:15
Szymek juz niedlugo skonczy 2 latka, ale bunt ma juz od dłuzszego czsu, teraz
nasilił sie jeszcze bardziej, nie wiem czy to wina dodatkowo nadpobudliwosci,
ale juz nie mam siły, codzinnie płacz, nerwy, rzucanie sie na podloge,
walenie głową w podloge itd. Nie ma szans zeby spokojnie wyjsc z samochodu,
musi kilka minut polatac, powlaczac wszystko co mozliwe.To samo z wózka, i z
wejsciem do mieszkania, ryk i rzucanie sie, przewijanie, ubieranie po kapieli-
wszystko konczy sie placzem.
Wszystko chce, nie dopuszcza do siebie , że tego nie wolno.Chce i juz. Jak
sobie radzicie?
    • ania.silenter Olce, odpukać, przeszło... 19.08.06, 23:42
      Przypuszczam, że chce być grzeczniejsza od Adywink. Mądrzejsza bo Adunia to -jak
      Ola oznajmiła niedawno z powagą - dzidzio, a ona jest starszasmile. Oczywiście
      tłucze ją od czasu do czasu, ale Adka nie pozostaje dłużna. Bunt dwulatka
      minął, na szczęście. Może dlatego, że Olunia ma już 2,5 rokuwink.
      pozdrawiam
    • edy77 Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 20.08.06, 00:04
      Mój Bartek w maju skończył 2 latka.Na porządku dziennym jest ruszanie rzeczy,
      których mu nie wolno(komputer, telewizor). Podchodzi i mówi "nono" i grzebie
      dalej. Najgorszą karą jest wsadzenie go do kojca na czas aż przestanie płakać i
      na jakiś czas działa. Na szczęście nie ma walenia głową w ściane ale ataki
      płaczu zdarzają się i wtedy staram się odwrócić jego uwagę .Najczęściej to
      skutkuje, jeżeli nie to biorę go na przetrzymanie i po pewnym czasie uspokaja
      się. Może to okrutne ale w przyszłości zaprocentuje i nie będzie robił co mu
      się żywnie podoba. Niestety tłumaczenie nic nie daje. Wiem, że czasami trudno
      to wytrzymać i chce się ustapić ale uniknie się kłopotów w przyszłości.
      Mam nadzieję, że jakoś Ci pomogłam.
      Pozdrawiam
      Edyta
      P.S.
      Co do aktów autodestrukcji to proponuje nie reagować. Sam sobie krzywdy nie
      zrobi. Stara się w ten sposób zwrócić Twoją uwagę. W przypadku rocznego synka
      mojej szwagierki w 100 % działa.
      • mamaemmy Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 20.08.06, 14:03
        Emka jest bardzo ruchliwa,ale możę nie az tak.
        Co do nadpobudliwych zachowań-zwiazanych z buntem 2 latka mam wprawe bo moja
        chrzesnica potrafi pokazac conieco.W domu po prostujest wynoszon do innego
        pokoju i zamykana sama-wychodzi dopiero jak jej przechodzi.Klaps tylko pogarszał
        sprawe.
        W sklepie bierze sie ja pod pache a w parku zostawia sama na ziemi.
        • mamaemmy Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 20.08.06, 14:07
          co do walenia głową-Kasiu-zaklinaczka mówila wtedy zeby podkladac poduszke zeby
          dziecko nie zrobilo sobie krzywdy i..wychodzic.
          grunt zeby nie zwracac uwagi.
          Ostatnio na grillu poruszylam ten temat,bo było tam duzo rodziców którzy juz to
          przeszli-kazdy zachwalal metode OBOJETNOSCI-jak dziecko sie zorientuje ze za
          kare pojdzie do drugiego pokoju i ze to jedyna reakcja na jego histerie to w
          koncu da spokoj.
          • ania.silenter Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 20.08.06, 16:06
            mamaemmy napisała:

            >kazdy zachwalal metode OBOJETNOSCI-jak dziecko sie zorientuje ze za
            > kare pojdzie do drugiego pokoju i ze to jedyna reakcja na jego histerie to w
            > koncu da spokoj.

            Święta prawda - moje przy dziadkach zachowują się po prostu tragiczniesad(( -
            biegają, krzyczą, NIE JEDZĄ itp. a w domu dwa aniołki. Dlaczego? Ano, dlatego,
            że audytorium braksmile. Bo audytorium w postaci mamy
            sprząta/gotuje/pierze/prasuje albo jest w pracy.
            pozdrawiam
    • baszkas Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 21.08.06, 13:59
      U nas sie powoli uspokaja, bo jeszcze nie tak dawno temu Ala bila rekordy w
      marudzeniu, jeczeniu i placzach, gdy czegos nie dostala. Na szczescie nie bylo
      tarzania sie po ziemi i tluczenia glowa czy rekami po podlodze, raczej 'pady na
      ziemie, na kolana', ale sporadycznie i jak kazalam jej wstac, to wstawala z
      reguly od razu. Ale jeczeniem i marudzeniem potrafila do szalu doprowadzic
      nawet swietegowink skutkowalo wynoszenie do pokoju i zamykanie drzwi, jak
      wracala jak bumerang za mna z krzykiem zamiast siedziec na wersalce(skutkowalo
      rowniez gdy chodzi o jedzenie - szczegolnie obiadow, lub przy wiekszym
      audytorium - po prostu nie chciala jesc, wydziwiala to ladowala w pokoju obok i
      mogla przyjsc dopiero, jak sie decydowala jesc bez fochow itp). Teraz juz coraz
      rzadziej i najczesciej, gdy sa jakies dodatkowe osoby w otoczeniu (babcia,
      kuzyn, ciocia ect) - wtedy jeszcze probuje swoich 'sil'wink Ale powoli sie
      uspokaja i odpukac, mam nadzieje bedzie troche lepiej z dnia na dziensmile Co
      skutkowalo - wynoszenie do drugiego pokoju, zamykanie drzwi, ignorowanie
      wrzaskow, jeczenia. Ostatnio dziala tez tekst przy jezczeniu: 'Nie slysze nic,
      bo ktos tu jeczy'wink
      No ale panienka juz wydorosla, za 3 miesiace skonczy 3 lata no i dzis poszla
      pierwszy raz na zajecia adaptacyjne do przedszkola (od wrzesnia na pelny etat
      zaczynamy) - juz chyba wpadla na to, ze mama tak szybko nie ustepuje i wejsc
      sobie na glowe nie dawink
      Pozdrawiam i zycze cierpliwosci i stanowczoscismile
      Basia
    • mamaalana1 Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 21.08.06, 16:06
      U nas niestety też bunt, czy już sama nie wiem co. To, że Alek jęczy jak czegoś
      nie dostanie to norma.
      Najgorsze jest to, że jak się zdenerwuje albo jest śpiący to nas bije albo rzuca
      w nas czym popadnie. Bardzo mnie to martwi.
      Czyli chyba nie jesteśmy sami.
      Pozdrawiam. Asia
    • venla Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 22.08.06, 22:13
      U nas mam nadzieję, to już prawie przeszłość (w tak zaawansowanym stadium jak u
      Was). Od początku Miłosz był bardzo żywym i wymagającym ciągłej uwagi
      dzieckiem. Do niedawna przypominał twojego Szymonka pod względem buntowania się
      i przeciwstawiania się temu o co go proszę. Było to rzucanie sie na podłogę i
      walenie w nią rękami i nogami, okładanie mnie pięściami, płacz. Ja wtedy albo
      zostawiałam go na podłodze, czekałam aż mu przejdzie wiedząc, że nic już nie
      zdziała albo zamykałam w pokoju. Kara ta trwała jednak bardzo krótko, zaledwie
      kilka sekund, bo od razu strasznie płakał, zanosił sie i nie mógł złapać tchu.
      Wiedziałam, że jest to dla niego najgorsze, zawsze bał sie zamkniętych drzwi.
      Czasem wystarczyło, że tym go postraszyłam żeby sie wyciszył i przestał
      szaleć.Wiem, że to jest straszne, ale naprawdę nie było innej rady.
      Teraz często ustępuje gdy mu wytłumaczę dlaczego powinien zrobić tak a nie
      inaczej, odwołuję się do tego, że komuś jest przykro, że to coś boli itp.
      Działa też np. zabranie mu mojej koszuli nocnej, z którą śpi i gdyby mógł,
      przechodziłby cały dzień. Musisz chyba uzbroić sie w cierpliwość i mieć
      nadzieję, że te trudne chwile w przypadku twojego Szymka miną i będzie
      mozna "przemówić mu do rozumu" smile
      Ja juz nawet zaczęłam czytać o nadpobudliwości u tak małych dzieci, bo
      stwierdziłam, ze zachowania Miłosza nie są naturalne, znalazłam świetną
      książkę, która rozwiała moje wątpliwości i teraz juz naprawdę nie jest źle,
      choć oczywiście zdarzają się "szały" mojego dziecka
      • mlagodna Dołączam się i ja z moim "szałowym" Grzesiem 23.08.06, 00:08
        Bo jak wiesz i u nas to samo. Grzes jest żywy i wymaga ciągłej uwagi. Póki się
        sam bawi - jest ok. Gdy chce się z tobą bawić a ty gotujesz, oglądasz TV,
        czytasz... i nie zwrócisz na niego uwagi - od razu zostajesz skarcona (klaps,
        rzut zabawką etc...). Oczywiście to samo jak czegoś nie damy albo powiemy
        magiczne "nie wolno"...
        Za większość wybryków, wrzasków, scysji itp wsadzamy go do łóżeczka i wyjmujemy
        aparaty (inaczej by porozrywał i zgryzł - niestety i tak było). Zamykamy drzwi i
        wychodzimy na ok. 5 minut. Jak przyjdzie się po niego i znowu walnie nas w
        'czapke"... to znowu 5 min.
        Mam nadzieję że te zachowania przejdą mu wkrótce bo i mnie cierpliwości brakuje.
        Ostatnio nawet doprowadził mnie do łez ze złosci. Nie dałam mu mieszać w pralce
        w dozowniku z proszkiem, więc gdy go odsunęłam tupnął nogą. Nie wiedziałam że
        także wydarł aparat słuchowy i wrzucił mi go do pralki... więc wyprałam!!!!!
        Poprostu mnie szlag trafił...
        To był jak narazie szczyt. Mam nadzieję że teraz to już tylko z górki (chociaż
        Grześ ma 21 m-cy smile)
        życzę i Tobie i sobie wieeeleee cierpliwości i wytrwałości
        Będzie dobrze!!
        • tabaluga0 Re: Dołączam się i ja z moim "szałowym" Grzesiem 23.08.06, 11:39
          Jak dobrze mi sie czyta ze to tylko nie u mniesmile ale jednak wam wspolczuje.
          Chwilowo mieszkamy u babci bo wyjechali i pilnujemy domu. Schody troche
          opanowalismy, juz sie nieco znudzily i wchodzimy tylko kilka razy dziennie a
          nie jak na poczatku non stop.
          Do opanowania mamy jeszcze cyfre+ a raczej karte, ktora Szymek non stop
          wyjmuje. A taki niedowidzący, bidulek, a widzi juz od wejscia do pokoju ze cos
          tam jest i trzeba to wyjąc. Wiec poogladac tv nie ma szans. Nawet jak dostanie
          po łapkach i mowimy ciagle "nie wolno".
          Kuchenka jest inna niz u nas i latwo ja wlaczyc wiec czemu nie? Co chwilke
          sprawdzam czy mały nie wlaczył(bo to elektryczna).
          Ja juz w pralece tez znalazlam rozne rzeczy, pilot, bucik, zabawki.
          Dzisiaj mały jest na wygnaniu u drugiej babci a mama pomaga tacie w pracy.
          Chociaz chwilka spokoju, uff.
          pozdrawiam.
          • venla Re: Dołączam się i ja z moim "szałowym" Grzesiem 23.08.06, 11:57
            Gdy przeczytałam co napisałaś Tabaluga o włączaniu przez Szymka kuchenki
            elektrycznej przypomniało mi się, że to też jest lubiane przez Miłosza.
            Wyobraźcie sobie, że niedawno u mamy włączył płytkę elektryczną, na której
            leżała słomiana podstawka pod garnek. Na szczęście mama w porę weszła do kuchni
            i to zobaczyła. Po podstawce nie było śladu, a płytka strasznie rozgrzana.
            Ostatnio mówi do mojej mamy: "włącim pytkę i spalim babcię". Ciekawe jakie
            jeszcze pomysły zrodzą się w jego głowie! Pozdrawiam
    • mamaigora1 Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 28.08.06, 19:21
      U nas bunt zaczął się bez opóżnienia (na inne etapy rozwoju musielismy czekac
      nieraz po kilka miesięcy) wink)))
      Trwa do dziś - raz jest lepiej, raz gorzej.

      Od dwóch tygodni Igr histeryzuje w momencie gdy podjeżdżamy samochodem pod dom -
      jest krzyk i płacz - nie chce wyjśc z samochodu - kończy sie tym , że matka
      wynosi zaladunek do domu, a ojciec siedzi w aucie i przekonuje Malca do
      opuszczenia pojazdu wink))
      • tabaluga0 Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 28.08.06, 20:11
        u nas to samo. Specjalnie wyjezdzam np na cwicznia 10 minut wczesniej zeby maly
        mogl pobiegac w srodku samochodu bo inaczej nie da spokoju i bedzie ryk.
        • edyta7705 Re: do mam dwulatków: co z buntem waszych dzieci? 29.08.06, 21:35
          Moj Konrad też nie ma ochoty wracać do domu ze spacerków. Może być ciemno i
          zimno on będzie wrzucał kamienie do studzienek. Wraca u mnie bądź u męża na
          rękach. Nie powiem jak jesteśmy skopani i podrapani ni jak Konradek jest
          usmarkany.
          Damy radę.
          Konrad ma 21 miesiecy
Pełna wersja