titula999
29.10.06, 14:46
Mamy wielki problem z karmieniem synka. Wojtuś (ur.34tc 1780g dystrofia) ma
prawie 14 m-cy.Do 6 m-ca mimo ciągłego ulewania ustami i noskiem ładnie
przybywał na wadze i osiągnął 7kg wagi. Potem ulewanie przeszło w regularne
wymioty. Mały zwraca nawet 3-4 razy na dobę zaraz po jedzeniu lub nawet kilka
godzin po posiłku. Strasznie się przy tym męczy, krztusi i boi. Potem boli go
chyba brzuszek, bo pręży się i płacze.
Czasami ma lepsze okresy i kilka dni nie wymiotuje albo wymiotuje rzadziej.
Ale potem wszystko wraca. Najgorsze, że przestał rosnąć (w ciągu ostatnich
8m-cy przybył niecały kilogram). Nie je żdnych stałych pokarmów, bo nie umie
ich połknąć. najmniejszy okruszek czy grudka w jedzeniu wywołują u niego falę
wymiotów. Karmimy go na zmianę bebilonem pepti i sinlaciem. Zupki czy owoce
muszą być idealnie przetarte.
Wykluczono alergię pokarmową i refluks. Przez kilka tygodni podawaliśmy mu
gasprid i była wyrażna poprawa, ale ponieważ ani usg ani pehametria nie
wykazały refluksu lek odstawiono. Już nie wierzę, że mały z tego wyrośnie.
Lekarze nie wiedzą, co może być przyczyną. Mały jest niedożywiony, słaby.
Jeszcze nie bierze się za chodzenie, bo ma za słabe mięsnie i z problemy z
przenoszeniem ciężaru ciała i utrzymaniem równowagi. Boimy sie, żeby nam się
nie zakrztusił zwłaszca nocą w ciągu snu.
Wszyscy dziwią sie nam, że mały nic jeszce nie je poza butlą. Ale na prawdę
nie sposób wcinąć mu nawet kęs chleba czy biszkopta, nawet jabłko utarte na
tarce jest nie do przełknięcia.
Czy ktoś z Was miał podobne problemy???