Dodaj do ulubionych

jak otoczenie potrafi zdołować!!

23.04.07, 19:32
ciagle tylko słysze :czy karmisz piersia??? piers najwazniejsza , dziecko karmione butelka zle sie rozwija , piers, piers , piers.........

Chce karmic piersia ale mi nie wychodzi , przystawiam , czasami mała possa 2 minuty czasami tylko potrzyma a potem w ruch idzie butelka z moim pokarmem z domieszka mieszanki.Moze za szybko sie poddaje ale po prostu nam nie wychodzi.Z tego stresu mam mniej pokarmu. Usłyszałam ze butelka to pojscie na łatwiznę.
jaką łatwiznę?? Odciagam pokarm co 2-3 godziny.tyle ile moge tyle odciagnę.
Gdzie otworze gazetę czytam tylko o piersi itd.W szpitalu kazano mi karmic strzykawka po palcu do momentu gdy nie dostawie do piersi , nawet przez 1,5 miesiaca.Teraz czytam ze od palca sa wady zgryzu.Odkad przystawiłam butelkę Olenka wkoncu przybrałana wadze i jakos zaczyna jesc , i normalnie ssac.Nie wiem czy znajde zrozumienie ale musiałam sie wyzalić .Czuje ze dopada mnie depresja.Cała ciaze lezałam plackiem z fenoterolem co 3 godziny , potem lezała 3 tygodnie w szpitalu pod kroplówkami z fenoterolu i mało tego dopadła mnie cholestaza.Teraz chce sie cieszyc z dzidzi a tu otoczenie mnie dobija.I wcale nie jest łatwo nie słuchac ludzi.Mowie Olenka przybrała na wadze i słysze pytanie,, a ssa juz piers"...Normalnie dół.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • tabaluga0 Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 23.04.07, 19:45
      ja tez nie karmilam piersia, bo malo lecialo, z butli lepiej. ale za to
      sciagalam mleko pol roku co 3 godziny, niewyspana, z zapaleniem piersi. to nie
      jest poswiecenie? to sie nie liczy?Z drugiej strony jak widze matki ktore nie
      moga nigdzie wyjsc same bo dziecko chce cyca, a z butelki nie umie i nikt nie
      moze matki zastapic to dopiero jest dla mnie porazka.Albo inaczej nie zasnie
      tylko przy piesi? wspolczuje.
      i na pewno nie jestes gorsza matka , nawet o tym nie mysl. I nie sluchaj takich
      głupich bab ktore nie maja pojecia o tym czy o tamtym, kazdy z nas jest inny,
      kazdy ma prawo wyboru, dzieci sa rozne, jedno nauczy sie ssac, inne nie. A
      wczesniaki maja gorszy start wiec normalne ze jest trudniej, poza tym stres
      powduje utrate mleka wiec sie nie denerwujsmile
    • jolantusia1 Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 23.04.07, 19:50
      kochana nie stresuj się tak bardzo. Głowa do góry. Przecież karmienie butelka
      nie jest niczym złym. A poza tym karmisz swoim mlekiem. I to najważniejsze.
      Próbuj może za którymś razem Oleńka załapie pierś a jak nie no to trudno.
      Ściagaj ile się da a jak nie uda ci się utrzymać laktacji to też nic
      strasznego. Naprawdę wiele dzieci jest na butelce i nie choruje. Pozdrawiam
    • mamaigiiemilki Re: nie przejmuj sie 23.04.07, 20:47
      a potocznie mowiac olej takie gadanie...i nie daj sobie wmowic ze piers jest
      naj...moje dostawaly moj pokarm b.krotko- ur w 33tyg, nie mialy odruchu ssania,
      nie spalam sciagajac pokarm, wkoncu bylam tak wyczerpana ze powiedzialam dosc!
      i dostaly mieszanke; i stalo sie cos zlego?nie, chowaja sie zdrowo, rosly jak
      na drozdzach, rozwijaly sie super; takze bedzie ok, najwazniejsze zebys ty byla
      wypoczeta i usmiechnieta i niezestresowana!pozdrawiam!
      • gomoku.gomoku no i juz lepiej 23.04.07, 21:02
        wyzaliłam się ,przeczytałam wasze porady, odstresowałam się a potem sciagnełam 50 ml przed karmieniem i o godz :20.14 mała nagle przysała sie do piersi na 15 minut i nawet pojadła, a na koniec i tak dostała butelkę.I czuje sie lepiej.dzieki za wsparcie.
        • ania290679 Re: no i juz lepiej 24.04.07, 19:42
          tyg.Natalkę karmiłam piersią 2 i pół roku a dla Madzi udało mi się odciągać tylko 7 tyg.Niestety stres zrobił swoje;-(ale nie przejmuję się już tym ( amiała straszne wyrzuty ).bo wiem ,że nie tylko mleko,a nasza miość dlo dzieci,dbanie o nie,przytulanie i cała nasza troska jest najważniejsza.

          Jak się uda karmienie cycusiem to wspaniale ,a jeśli nie to mówi się trudnowinkCzzy przez to kochamy mniej nasze skarbeńki-nie.więc po co tym sobie zaprzątać głowę...

          Pozdrawiam Ania
    • mama.ady Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 23.04.07, 21:11
      od pół roku ściągam i nie przespałam przez ten okres ani jednej całej nocy,
      najpierw zanosiłam do szpitala, później karmiłam butelką w szpitalu a potem w
      domu, ale mała nie przybierała (zjadała po 20, 30ml). Moja ada za nic w świecie
      nie chciała ssać piersi - denerwowała się i płakała a ja się stresowałam
      bardziej niż ona i poddałam się mimo wielokrotnych prób - po porostu odpuściłam
      ale pewna kochana pielęgniarka powiedziała: "jak to mieć mleko w piersi i nie
      karmić - tak być nie może, rozprawimy się z tym małym buntownikiemsmile" i
      poświęciła nam swój czas (byłam u niej ze 3 razy) dostawiając na siłę, mimo
      płaczów i histerii i nauczyłyśmy się!!! więc możnasmile a jaka jestem dumnasmilei Ty
      bądź z siebie - bo tyle nas to kosztuje wyrzeczeń i nieważne czy butelką czy
      piersią, ważne że to Twój pokarm.
    • ania.silenter terror laktacyjny i mnie dotknął:( 23.04.07, 21:28
      Wiedziałam (jak chyba każdy, że dla dziecka najlepszy jest pokarm matki),
      chciałam karmić piersią moje córki - nie udało sięsad((. Karmiłam butlą i Olę i
      Adę. Żyją. Mają się dobrze. Nie chorują prawie wcale.
      Co mogę Ci poradzić?
      Jeśli możesz karm piersią. Jeśli nie możesz - karm sztucznie i nie miej
      wyrzutów sumienia. Dziecku potrzebna jest wyluzowana, uśmiechnięta mama a nie
      sfrustrowane "nie wiadomo co". Uwierz - rozumiem Cię jak nikt inny. Czas, kiedy
      dziecko jest małe (tzn. je TYLKO mleko) mija niewiarygodnie szybko. Niedługo
      Twoja Oleńka będzie wcinać schabowe z ziemniakami - tak jak mojasmile)).
      Wrzuć na luz - tu nikt Cię nie potępi - wiele z nas miało/ma ten sam problem z
      laktacją.
      I jeszcze jedno - są sytuacje, kiedy pokarm matki NIE jest najlepszym wyjściem.
      Wtedy, kiedy dziecko ma np. skazę białkową/nietolerancję laktozy. Moja obie
      były na Bebilonie Pepti - inne mieszanki i moje mleko im szkodziły (kolki,
      wycie z bólu).
      A jak będziesz się przejmować gadami ludzi - stracisz pokarm do resztysad((.
    • kasi_mama Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 23.04.07, 21:47
      Nie martw się.
      Jesli chcesz karmic piersia, to probujcie. Jest duza szansa, ze sie uda.
      Mozesz skorzystac z porady doradcy laktacyjnego (w szpitalu polozniczym lub
      poradni laktacyjnej)
      Moja Kasia urodzona w 31tyg. na poczatku byla karmiona moim odciągniętym mlekiem
      przy pomocy sondy. Po 5 tygodniach rehabilitantka zaczęła ją karmić butelką i
      Kasia szybko sie nauczyła, ale piersi nie chciała ssać jeszcze długo. Dopiero
      gdy skończyła 2 miesiące "przestawiła się" z butli na pierś. A teraz ma pół roku
      i nie umie jeść z butelki.
      Znam więcej wcześniaków karmionych butelką (odciągniętym mlekiem), które potem
      nauczyły się ssać pierś.
    • mamaigora1 Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 23.04.07, 21:52
      Na początku miałam ogromne wyrzuty sumienia, że nie karmie Igora piersia, nie
      dość, że taki malutki to jeszcze i pokarmu własnego mu wzbraniam sad Ale cóż
      musiałam sobie jakos z tym poradzić - Igor praktycznie od samego początku jest
      na mleku sztucznym - dzis ma trzy latka skończone, zdrów jak ryba, rosnie może
      nie jak na drożdżach, ale rosnie - a i zauwazyłam, że najbardziej to krzycza
      Ci, którym w życiu cos sie nie udaje - a Ty spokojnie, masz super dzidzie i
      głowa do góry, a że na sztucznym no i co z tego - daj spokój i głowa do
      góry smile))
    • oyate Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 23.04.07, 22:59
      Nie dołuj się takimi pierdołami!!!
      Córki moje karmiłam piersią tylko w szpitalu, jak wyszłam od razu przeszłam na
      mieszane mleko, a jak skończyły 6 tygodni to tylko mleko modyfikowane. Dla
      dziecka najważniejsze jest to aby mama była przy nim i uśmiechnięta, troskliwa,
      a nie mimo wszystko karmiąca piersią za to zmęczona i zestresowana.

      Synek mój nie miał odruchu ssania, jak przywiozłam go do domu to spróbowałam
      podać pierś tylko ze 3 razy i koniec. Po co ja mam dziecko męczyć, które i tak
      z butelki jadło tylko 20 ml, skoro mamy teraz takie dobre mieszanki???
      Mleko matki np. nie zawiera witaminy D3 i w tym np. mleko modyfikowane jest
      lepsze. Probiotyki teraz też są w mlekach. Dla mnie najważniejsze zawsze było
      to aby dziecko było najedzone i rosło. A reszta to ....
      Pozdrawiam! Daria mama butelkowa smile)
    • karutka Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 23.04.07, 23:22
      Nic się nie martw!
      Ja strasznie chciałam karmić Philipa piersią,bardzo strasznie!
      Niestety tony leków i ogromny stres pozbawiły mnie pokarmu.Z tego wszystkiego
      dostałam nerwicy żołądka bo ogarnęła mnie obsesja,że mój synek nie dostanie tych
      wszystkich przeciwciał i w ogóle...
      Pielęgniarki u Fifi na oddziale widziały jak strasznie się męczę.Ściągałam
      pokarm idealnie co trzy godziny i było tylko gorzej.W nocy kiedy Philip był
      jeszcze w szpitalu kiedy wstawałam odciągać pokarm w nocy to wymiotowałam ze
      stresu i płakałam na przemian.W końcu postanowiłam że niestety nie dam rady
      dłużej i mój synek musi mi wybaczyć.Philip pięknie przybiera nawet jak na
      niejadka i poza problemem z pęcherzem nie ma w tej chwili żadnych dolegliwości.
      Pozdrawiam i nie daj się zwariować Karolina i Philip
    • misia0000 Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 24.04.07, 08:06
      Jadę sobie kiedyś windą z małym w nosidelku, ze mna - para starszy pan i pani.
      Po czułościach do dziecka pytanie a właściwie twierdzenie obcego mężczyzny
      OCZYWIŚCIE KARMI PANI PIERSIĄ???
      To samo w przychodni, u znajomych, na ulicy... Wszędzie.. OLAĆ!!!
      Mojego mleka starczyło dla Kuby tylko na pobyt w szpitalu. Nigdy z piersi -
      całe dwa miesiące odciągania laktatorem. Nie potrafił pić inaczej niż z
      butelki, a to i tak był olbrzymi sukces (brak odruchu ssania, pielęgniarki
      nieźle się namęczyły, żeby przeszedł z sondy na butelkę).
      Ledwo wyszedł do domu a ja laktatorem nie potrafiłam już NIC odciągnąć.
      Znakomicie mi wyrósł na mieszankach, ja nigdy nie miałam wyrzutów sumienia.
      Kuba nie choruje, nie miał nawet kataru. Za to zawsze był najedzony, a ja
      wiedziałam, że dostaje to, co dobre (uzależniłam się psychicznie od czytania
      składu mleka modyfikowanegosmile))
      Mówiąc wprost (choć może brzydko) - OLEWAM terrorystów laktacyjnych
      wpędzających mamy w depresję.
      • agniecha351 Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 24.04.07, 09:21
        popieram wszystkie dziewczyny, nic na siłę! Co z tego, że będziesz przestawiać
        małą do piersi skoro będziesz zestresowana i zaniknie ci pokarm. Jeżeli masz co
        ściągać, ściągaj i karm butelką. Moje obie dziewczynki wychowały się na butelce
        i żyją, a nerwy spalą ci pokarm, wiem, bo ja straciłam pokarm właśnie w wyniku
        stresu. I jeszcze jedno, nie musisz tłumaczyć, jak karmisz malutką! masz dość
        upierdliwców, przytakuj na wszystko, o co pytająsmile Przynajmniej bedziesz
        spokojniejsza, a córeczka najedzonasmile
        pozdrawiam
    • sadaga Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 24.04.07, 09:25
      Nie martw sie! I nie słuchaj takich durnych komentarzy! Ja też miałam problemy
      z mlekiem i mój mały początkowo jadł mieszane mleko a potem tylko sztuczne. W
      moim przypadku stres zrobił swoje (bardzo martwiłam sie o synka) i pokarm po
      prostu zanikł. A mały jest zdrowy. Dostaje mleczko enfamil który zawiera kwasy
      LCPUFA wspomagające rozwój wzroku, mózgu i mowy. I powiem Ci ze mój synek wg
      neurologa jest psychicznie do przodu. Mały wiele rozumie, dużo umie i dużo też
      mówi. Aha synek ma prawie rok , a kor. 11 m-cy. Także nie przejmuj sie. Pewnie
      że dobrze jest karmić piersia, ale jeśli Ci sie nie uda to nie katastrofa. Na
      pewno maleńka będzie super dzieckiem, niezależnie czym ja będziesz karmiła.
      Ciesz sie teraz ze dzieki swojej wytrwałości ja masz, że ładnie przybiera na
      wadze, ze jest zdrowa. Bo to jest najważniesze! I nie stresuj sie
      niepotrzebnie. Swoje już przeszłaś w ciazy i starczy!!(dobrze Cie rozumiem bo
      też leżałam w szpitalu na fenoterolu). Głowa do góry. Buziaki dla Was!!
      • ela213 Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 29.04.07, 22:36
        Dopiero przeczytałam.
        Ja tez karmię moim mlekiem ściąganym do butelki bo tylko w ten sposób wiem ile
        zjadła.Ciąga pierś ale ja nie jestem pewna ile je wiec wolę z butli.

        Co za idjotyczne gadanie,że nie z piersi ale TWOJE MLEKO.
        W szpitalu pani od laktacji powiedziała,że to sukces jesli karmię moim mlekiem
        nawet jesli jest to butelka.

        Mój pedjatra też pochwalił,że karmię moim mlekiem nawet jesli ściągam bo i tak
        wytwarzam przeciwciała jeśli mała sie przeziębi.

        Wytrwałości i odpowiadaj,że karmisz z piersi (bo to prawda).
        • wioola_13 troche inne motywy:(( 30.04.07, 19:20
          Ja mam np dosy gadania mojej teściowej i całej rodziny
          po pierwsze: "jak byś dłużej karmiła to by Norbert tak nie chorował!!"


          po drugie:twoja mama jest "głupia", twoja mama jest "be"bo ładuje w ciebie antybiotyki sama niech żre
          po trzecie:" jak byś tak nie skakała to by się nie urodził tak wcześnie"


          <i jak tu nie mieć doła> MASAKRA
      • cytrusowa Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 01.05.07, 15:04
        powiem tak:
        na pytanie czy karmie piersia, odpowiadam NIE.
        i koniec dyskusji.
        zresztą moja rodzina od początku zgodzila sie ze mną co do tego,natomiast u
        meza lub obcy zadzawali glupie pytania.
        ale ja sie uodpornilam.
        od początku wiedzialam, ze nie bede karmic piersia, w szpitalu powiedzialm ze
        butelka i juz.
        nikt nie probowal mnie namawiac by bylo inaczej.

        zresztą nawet gdyby, to odpowiedzialabym.

        wazne jest jak ty sie z tym czujesz - z tego co piszesz, jestes zmeczona i
        wyczerpana, a butelka pewnie by pomogla.
        w kazdym razie gdy bedziesz rozwazac za i przeciw, mysle przede wszystkim i
        TYLKO o dziecku i sobie.
        i nie daj sobie wcisnac, ze mleko matki najlepsze i tylko ono uodparnia itp.,
        bo i owszem - moze i najlepsze ale butelka to nie wyrok smierci czy cos innego.
        ja bylam karmiona butelką, zyję, jestem zdrowa i rzadko kiedy choruję.

        moje wczensiaki są karmione butelką, do tej pory raz zachorowaly i poza tmy są
        okazami zdrowia.
    • ellllla Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 01.05.07, 22:14
      Mi też niektórzy (zwłaszcza starsze ciotki) pitolili że jak to tak - ściągać
      mleko laktatorem i karmić z butelki! A gdzie bliskość! A gdzie więź matki z
      dzieckiem! (tak jakbym wlewała mleko do butelki i rzucała dzieciom do łóżeczka
      żeby same sobie zjadły) A ja olewałam i w nosie miałam ich gadanie. Ewentualnie
      komentowałam, że dzieci przez miesiąc były w szpitalu i były karmione sondą a
      potem butelką i już się nie nauczyły ssać piersi. A tak naprawdę ja po prostu
      bałam się karmić, bo wtedy nie miałabym kontroli nad tym ile zjadły. No i druga
      sprawa - gdybym karmiła z piersi to musiałabym dokarmiać mlekiem sztucznym bo o
      niektórych godzinach miałam mniej pokarmu i nie wystarczyłoby dla bliźniąt. A
      karmiąc moim systemem nadwyżki ściągnięte z rana podawałam później i tym
      sposobem udało mi się karmić 8 m-cy. I co ważne - dzieci mógł karmić mąż.
      Dzięki temu rodzicielstwo nie kojarzy nam się z wyczerpaniem tylko z fajnym
      okresem życia smile

      W nosie trzeba mieć gadanie innych, to nie ich dziecko tylko Twoje.
      • anjazzielonego Re: jak otoczenie potrafi zdołować!! 02.05.07, 17:03
        Dziewczyny macie rację, nie wolno dać się zagadać idiotom/ dewotom itpsmile) Moje
        bliźniaczki z 32 tyg. były karmione przez sondę, potem od razu próby butelkowe
        - bo były w inkubatorach. Chciały jeść z piersi, ale nie radziły sobie ze
        ssaniem, za bardzo się męczyły, i tylko na piersi traciły na wadze, więc lekarze
        NIE zgodzili się na karmienie piersią takich wcześniaków. Odciągałam pokarm 8x
        na dobę (za każdym razem GODZINę), przez pełne 4 mce, teraz już tylko 2 x na
        dobę. Byłam wykończona, włosy wypadały mi garściami, nie spałam. Czasem na widok
        laktatora robiło mi się niedobrze. Nie miałam czasu na nic. Teraz mają pół roku,
        wymagają zabawy, bliskości, mojej obecności, spacerów - nie mam czasu, by
        odciągać pokarm na każde karmienie, odciągnięcie 300 ml zajmuje nadal godzinę.
        Jedzą Pepti i ładnie przybierają. Ja na szczęście nie spotkałam się z żadnym
        przykrym komentarzem/ docinkami - wręcz przeciwnie, WSZYSCY lekarze, cała
        rodzina była pod wrażeniem, że w ogóle odciągam pokarm dla dzieci. Gratulowali
        mi samozaparcia. To bardzo miłe, czułam, że tyle osób to docenia i uważa za
        wyjątkowesmile) Bardzo wiele lekarek widząc mnie w szpitalu z laktatorem mówiło, że
        jestem wyjątkowa i poświęcam się dla swoich dzieci.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka