Psyche mamy...

26.01.08, 21:07
Drogie doswiadczone Mamy
Mam dol. To chyba przez ten wiatr.
Kiedy minie (i czy wogole) poszukiwanie przyczyny "dlaczego wczesniej"?
Czy nadejdzie taki moment, ze sie z tym pogodze, uznam sytuacje za constans?
Kurcze mam takie uczucie "utraty" tego ostatniego miesiaca ciazy, ze nie
doczekalam mega duzego brzucha, opuchlizny itp.
Patrze na synka i mam poczucie winy.
    • 11anetta Re: Psyche mamy... 26.01.08, 21:12
      ja ciagle to przezywam i sie obwiniam a brzusia tez mi strasznie
      zal.wiem ,ze to co sie stalo to moja wina bo zabgatelizowalam
      skurcze.nigdy sobie tego nie wybacze ale grunt,ze synek przezyl
      teraz zostaje mi go kochac ,kochac i kochac bardziej niz kiedykolwiek
      • tabaluga0 Re: Psyche mamy... 26.01.08, 21:48
        ja tak mam od trzech lat, glownie przed wizytami u okulisty gdy
        okazuje sie ze jest gorzej. Nigdy tego nie zapomne i nigdy nie bede
        taka jak przedtem.Mega depresja mnie nie opuszcza.
        • bbasia7 Re: Psyche mamy... 27.01.08, 12:10
          Dziewczyny najwyzszy czas cos zrobic z ta depresja bo wasze 'zle'
          mysli podswiadomie przekazujecie dziecku. rozumiem chwilowy dol po
          przyjciu od lekarza ale trzeba patrzec w przyszlosc i cieszyc sie ze
          nasze malenstwa zyja
    • ania.silenter Re: Psyche mamy... 27.01.08, 12:28
      Kiedyś miałam (jak Ola leżała w szpitalu) ale wiem, że za gestozę nie
      odpowiadam. Nie, nie mam doła - robię co mogę aby były szczęśliwe...Rozumiem
      uczucie utraty ostatniego miesiąca, ale powiem/napiszę Ci, że człowiek jest
      istotą nieodgadnionąwink - w 9 miesiącu z drugą córką marudziłam lekarzowi, że ja
      już NIE MOGĘ, nie wytrzymam, mam dość tej ciąży, aż zapytał mnie czy chciałabym
      mieć kolejnego wcześniaka (pytał w 38 tc he, he) na co oburzona zapytałam go:
      "No, CO PAN?"big_grin. Nie wiadomo, może ten 9 miesiąc i 40 tc jeszcze wciąż przed
      Tobą choć nie w tamtej ciąży?
    • aga10000 Re: Psyche mamy... 27.01.08, 14:09
      A ja na szczęście nie odczuwam wcale wyrzutów sumienia i nie mam z tego powodu
      depresji (tylko z innego). Dlaczego miałabym mieć? Któraś z Was pisze, że
      zignorowała skurcze: czy zrobiła to specjalnie, czy z premedytacją? Bzdura!
      Każda z nas z pewnością robiła wszystko najlepiej,jak potrafiła i chciała jak
      najlepiej dla swojego dzieciaka. A że nie zawsze się udało, to cóż, siła wyższa.
      A wiatru też nienawidzę, dobrze, że już się kończy. Uszy do góry kochane Mamy,
      KOCHANYCH dzieci. AGA
      • ap77 Re: Psyche mamy... 27.01.08, 15:29
        dzieki juz mi lepiejsmile
        Patrze na Jacusia i widze skarb! zwl. ze to byla ciaza po IVF i udana za
        pierwszym razem (na ogol statystycznie proboje sie 3 razy). Moj maz uwaza, ze to
        nasz sukces! Musze sie nauczyc jego myslenia...
    • zurawska.barbara Re: Psyche mamy... 27.01.08, 16:53
      odwołam się do jednego z powyższych postów: nie mam specjalnych wyrzutów
      sumienia, chociaż oczywiście czasem wracają przeżycia przed pół roku, jak
      jedziemy kolo szpitala w którym leżałam czy do lekarza, boli...
      Całą ciążę starałam sie aby wszystko bylo jak najlepiej - tak mi się wydawało,
      jak się teraz okazuje, popełniłam wiele błędów.
      Ale tu chylę czoło mojemu mężowi - okazał się prawdziwym opiekunem moim i
      malucha, uważa że pozwolił mi na to że się przeforsowałam i że część winy na
      nim spoczywa. Nie ważne teraz jaka jest prawda tylko to że kogoś takiego mam.
      Przyznam - mamy wiele szczścia bo Stasio jest zdrowy - ma zeza - ale na tle
      problemów jakie mają wcześniaki to "nic takiego". Sądzę że gdyby Stasio źle się
      rozwijał i miał poważne uszczerbki na zdrowiu - też bym miewała doły. Ale prawda
      jest taka że bierze się od życia to co ono daje i trzeba sobie radzić... A
      dziecko chce mieć mamę uśmiechniętą, miłą i zadowoloną (to niedościgniony ideał
      do którego stale dążęsmile ). Pozdrawiam wszystkie mamy wesołe, smutne, okresami
      smutne i okresami wesołe, powodzenia i wytrwałości! Buziaki dla maluszków
      PS. Myślałam nad utworzeniem strony internetowej "przestrzegajacej" o
      przedwczensych porodach, co o tym myślicie??
    • mamaigiiemilki Re: Psyche mamy... 27.01.08, 21:55
      ja czasem mam takie mysli, ze gdybym nie zjadla pizzy to bym sie nie zatrula i biegunka nie spowodowałaby wczesniejszego porodu...ale przeciez z drugiej strony nie przewidzialam tego, nie pomyslalam, ze to moze sie tak zakonczyc
      na szczescie panny urodzily sie zdrowe i silne, nie wymagaly reh. wiec duzych wyrzutow sumienia nie mam...ot, tak czasem przemknie mi ta mysl przez glowe, ze jednak mogly ur sie pozniej;
    • 78goska Re: Psyche mamy... 28.01.08, 00:51
      miałam wyrzuty, że zignorowałam skurcze(cóż miewałam bóle w dole
      brzucha całą ciąże, ale lekarz mówił że to macica się rozciąga, a
      wszystkie badania rzeczywiście były ok.) i poczucie straconych
      trzech ostatnich miesięcy, ale minęło.Pewnie dlatego że jest ok z
      malutką.Chociaż czasem myślę jeszcze że miała gorszy start w życie,a
      gdybym się bardziej oszczędzała...ale uczę się nie płakać nad
      rozlanym mlekiem, czasu nie cofnę, a niunia woli mieć mamę
      uśmiechniętą niż zdołowaną
      • ap77 Jak liczycie czas trwania ciazy? 28.01.08, 10:07
        40 tygodni? czy 38? Bo normalnie niby 40, ale 37/38 tydz. przeciez uznaje sie
        za norme? Czyli rodzac przykladowo (jak ja) w czasie trwania 33tc. mam
        opoznienie 4 tyg czy 7 tyg?
        • annawoj Re: Jak liczycie czas trwania ciazy? 28.01.08, 14:13
          twoje dziecko urodzilo sie 7 tyg przed terminem-bo termin byl na 40
          tc. Mnie zawsze pytaja o planowana date porodu i tak wyliczaja wiek
          rozwojowy dziecka.
          Mnie juz depresja minela, choc przed pierwsze tygodnie po porodzie
          czulam sie fatalnie, balam sie o dziecko, balam sie go dotykac
          nawet, taki byl malutki i kruchy, sytuacje pogarszaly jescze
          czyjes "dobre rady"... To minie, najwazniejsze, zeby maly sie
          rozwijal w swoim tempie, zebys Ty widziala postepysmileA na pwno tak
          jest.
          Nic juz nie poradzimy na to, ze urodzily sie za wczesnie. Ja mialam
          skurcze od polowy ciazy i porod zaczal sie mega skurczami, ktore
          zignorowalam, bo mysalam, ze to takie jak zawsze, to nic ze troche
          silniejsze, wmawialam sobie, ze tak ma byc, ze nie moge teraz
          urodzic. W szpitalu okrzyczeli mnie strasznie, ze tyle czekalam, ze
          nie przyjechalam wczesniej.
          Pomogl mi moj lekarz-powiedzial, ze myslal , ze urodze w 31 tc (a
          nie w 34), bo na wizycie w tym tygodniu ciazy wszystko bylo gotowe
          do porodu i czuc bylo glowke...Ze to nie moja wina, ze nawet gdybym
          przyjechala wczesniej do szpitala, udaloby sie porod opoznic o kilka
          godzin-gora dni tylko.
          Trzymaj sie, kochana,smile
    • kamia06 Re: Psyche mamy... 29.01.08, 01:14
      A ja mam taką...schizę emocjonalną, bo z jednej strony cieszę się
      Małym, tym, ze taki cudowny i kochany, i tym, ze jest, a z drugiej,
      to martwię się, co będzie i cały czas analizuję, co moglam zrobić
      inaczej. Szczególnie "pod lupę" biorę ostatnią dobę: czemu zamiast
      od razu w nocy jechać do szpitala, to ja sobie spałam i dopiero rano
      poszłam do przychodni...a tam czemu pozwoliłam, by kazano mi czekać
      na wizytę kilka godzin: podczas, gdy ja siedzialam w poczekalni, to
      moje dziecko powoli się dusiło.. Wiem, że czasu nie cofnę, skad
      mogłam wiedzieć, że to były skurcze. Poczucie winy i takiego
      jakiegoś żalu jednak pozostało. Ale na szczęście nie przerodziło się
      w depresję.
      I też szkodami ostatnich 2 mies. ciąży. Ale jest juz dużo lepiej,bo
      na początku to nie mogłam nawet spojrzeć na ubrania ciażowe,
      niektórych nie zdążyłam ani razu włozyć.
      Pozdrawiam wszystkie Mamuśki, trzymajcie się
      • traganek Re: Psyche mamy... 29.01.08, 08:14
        Lepsze niż analizowanie przeszłości jest robienie wszystkiego co
        możliwe aby przyszłość wcześniaka była jak najnormalniejsza. Ja się
        w tym momencie przejmuję tym, że moje dzieci koślawią lewą stopę i
        że Zosia będzie miała (od dziś) okulary. Ale to jest nic w
        porównaniu z tym co moglo być...
        • zorka7 od zorki 29.01.08, 12:49
          Coś wam pokażę:

          www.dlaczego.org.pl/forum/download_thread.php?site=nowe&bn=nowe_strata&thread=1113984494

          To a propos psyche wcześniakowej mamy...
    • kamia06 Re: Psyche mamy... 30.01.08, 00:40
      Najlepiej byłoby oczywiście wymazać wszystkie negatywne przeżycia z
      pamięci, jak za naciśnięciem klawisza "delete" i nic z przeszłości
      nie analizowac. Tylko, że tak się nie zawsze da, niestety, bo
      człowiek to nie komputer...

      Alex-nasze zdjęcia
      • agusia79-dwa Re: Psyche mamy... 30.01.08, 01:37
        kocham moje dziecko najbardziej na świecie, ale czasami chciałabym
        zasnąć i obudzić się jak ze złego snu. Ja mogłam iść wcześniej do
        lekarza, gdy nie czułam przez ostatnie 2 dni przed porodem ruchów
        dziecka. Żałuję, że nikt mi nie powiedział, że zbytnie przybranie na
        wadze może szkodzić dziecku. Żałuję, że chciałam jechać do tego
        szpitala gdzie rodziłam małą. Żałuję, że pozwoliłam na to, że
        trzymano mnie w poczekalni ponad godzinę, bo ważniejsze było dla
        nich to że nie mam przy sobie legitymacji ubezpieczeniowej. Ale
        wiem, że nie miałam wpływu na to, że lekarka, która mnie przyjmowała
        na patologię ciąży nie potrafiła poprawnie zdiagnowować oddzielenia
        łożyska i odesłano mnie na dalsze KTG. Gdy mam doła spoglądam na
        córeczkę i po prostu się uśmiecham. Pomagają mi słowa koleżanki,
        która powiedziała, że ona czasem ma wszystkiego dość i podziwia mnie
        za moją cierpliwość i wytrwałość (ma córeczkę urodzoną o czasie i
        też ma stany depresyjne).Brakuje mi tych 10 tygodni, wystającego
        brzucha i porodu z mężem. A jeśli chcę sobie popłakać po prostu
        wsiadam w samochód i jadę w miejsce gdzie nikt mi nie będzie
        przeszkadzać i które bardzo dobrze mi się kojarzy. WIEM, ŻE MOJE
        DZIECKO JEST WYJĄTKOWE I NAJWSPANIALSZE NA ŚWIECIE.
        pozdrawiam. Agnieszka
        • ap77 Re: Psyche mamy... 30.01.08, 09:30
          Agusia jak ppieknie i rawdziwie napisalas! Przytulam Cie i uwiez wiem o czym
          piszesz! Ja tez caly czas sobie wygraniam, ze nie bylam asertywna i dalam sie
          odeslac ze szpitala gdzie mialam planowo rodzic do innego... Ale czy to by cos
          zmienilo???
          • 11anetta Re: Psyche mamy... 30.01.08, 22:39
            dluga droga przed nami bo wlascieiwe nikt na patoogii noworodka nam
            nie mowil,ze dzieci moga byc obciazone roznymi chorobami lacznie z
            porazeniem mozgowym.Jak bralam maluszka ze szpitala nie zdawalam
            sobie sprawy ile latania po specjalistach nas leczalo fakt,ze
            pozniej te wizyty sie przedluzaly w czasie ale jednak.Pilna
            rehabilitacja z powodu duzej asymetrii wcale nie latwa sprawa ten
            kto cwiczy ten wie.ale za to my mamuski zauwazamy kazdy najmniejszy
            postep naszych dzieci i same cieszymy sie jak dzieci -malymi
            kroczkami do przodu.A jakie DUMNE jestesmy z naszych pociech,ze
            takie madre takie silne itp i to jest w nas i w naszych dzieciach
            piekne.Ostatnio pokazali rodzine patologiczna ktorej urodzil sie
            wczesniak w 6mcu.Lekarze walczyli o niego 2mce w szpitalu.A rodzice
            co -wzieli dziecko ze szpitala i zupelnie zaniedbali.Weszli w wodke
            i zaglodzili malucha na smierc.Oni oczywiscie zadnego poczucia winy
            nie mieli -A DLACZEGO MY MAMY.
    • brenka Re: Psyche mamy... 30.01.08, 09:32
      Ja nie rozpamiętuję, nie szukam w sobie winy. Walczyłam o moje
      dziecko od 23 tc (skurcze), walczyłam o pobyt na patologi ciąży w
      najlepszej klinice, walczyłam o każdy dzień dłużej. Myślałam, że na
      poród przedwczesny można się psychicznie przygotować, nic bardziej
      mylnego. Potoczyło się szybko patologia, leki na rozwój płuc.
      Dotrwałam do 32 tc. I gdy trzymałam wypis ze szpitala, znowu
      zawalczyłam o ostatnie badanie ktg- spadki tętna. Cięcie w panice.
      Szok. Walka skończona, zakończona sukcesem dziecko 10/10, bez
      problemów oddechowych, bardzo duże 2120 (32 tc).....Mimo tego moja
      psychika w strzępach, najgorszy moment wyjście bez dziecka do domu.
      Nieprzespana noc. Rano złapałam się na tym, że chodzę powoli tak
      jak w ciąży, siedzę bez ruchu- psychicznie ciąża trwa. Szybki
      telefon do sostry, która jest psychologiem, mówi że to norma, bo to
      jeszcze nie był czas na poród psychika głupała. Kazała mi tez
      natychmiast jechać do maluszka, mówić do niego i głaskać i być z nim
      jak najdłużej, bo podobno on też był jeszcze psychicznie u mamusi w
      brzuszku, on też się zagubił i nie wie gdzie jest. Oboje jesteśmy
      sobie potrzebni. Walczyłam, wygrałam, opatrzność nade mną czuwała,
      to wiem na pewno. Co mi pozostało...cudowne dziecko....i chęć
      mówienia o tym co się działo i jak to przeżywałam.
      • mamaiggiego Re: Psyche mamy... 07.02.08, 19:15
        A ja czuje ból. I żal do siebie że wracam myślami...W 20 tc ciąży
        pierwsze skurcze.Leżenie plackiem w domu i branie leków.W 27 tc
        szpital gdzie odstawili mi fenoterol.Po pięciu dniach zaczęły się
        bóle brzucha.Trzy razy jeździłam na ostry dyżur.Lekarze uważali że
        nic się nie dzieje że panikuje.A ten śluz który teraz już wiem na
        100 % że to był czop- ignorowali,mówili że to nic złego.Dopiero jak
        zaczęły wody mi odchodzić położyli na oddział ale wytrzymałam cztery
        dni, rozwarcie było już coraz większe i Igorek się urodził.Teraz
        wiem że trzeba było brać pomimo odstawienia przez lekarzy fenoterol
        Ale to przecież renomowany szpital ,ze świetnym specjalistami-wtedy
        tak myślałam.Czasu nie cofne....Ból może też z czasem minie.Po
        prostu tak musiało być.
        Od dwóch tygodni mamy synka w domku smileZa tydzień czeka nas operacja
        zamknięcia jelitka ale wierze że wszystko się uda.Pewnie długa droga
        przed nami....Po coś to wszytko musiało być,ale o tym każda z nas
        przekona się sama smile
        • andaba Re: Psyche mamy... 07.02.08, 21:54
          Mnie jakoś wyrzuty sumienia omijają, może dlatego, że moje urodziły się dość późno i w niezłym stanie.
          Wprost przeciwnie, byłam szczęśliwa, ze rodzą się wczesniej - co najmnej jednemu uratowało to zycie.
    • mamawcze-sniaczka Re: Psyche mamy... 07.02.08, 22:13
      ja cały czas o tym mysle czy to moja wina ?czy tak miało byc?czy to
      taki los?a czego winne moje dziecko?czemu tyle
      cierpiało?..........................pytania bez odpowiedzi
    • mumio75 Re: Psyche mamy... 08.02.08, 21:47
      Kiedyś już o tym pisałam. Ja też nie mogę się z tym pogodzić, ciągle (w zasadzie codziennie) powracam myślami do dnia porodu oraz koszmarnych i traumatycznych dni po...Ciągle myślę, czy gdybym trafiła wcześniej do szpitala udałoby się utrzymac ciążę dłużej. Ale mój konował nie zauważył gestozy. Mój syn skończył dwa lata,rozwija się dobrze a ja ciągle żałuję... Tak jak napisała jedna z Was, mam wrażenie, że już nigdy nie będę taka sama.Zazdroszczę kobietom w ciąży, nie lubię ich, a w swej naiwności wierzę, że będę mieć jeszcze kolejne dziecko , oczywiście donoszone.Ale wiem też że się już nie odważę i to też jest jakaś schiza. Jak tylko coś się dzieje z małym ( a choruje często) wkurzam się totalnie kładąc wszystko na karb jego wcześniactwa, awanturuję się z rodziną,jestem nie do wytrzymania, ech szkoda gadać.
      Ale z drugiej strony przejściami które z nim miałam można obdzielić baaardzo wiele matek i jeszcze by wystarczyło...
Pełna wersja