Zuzia rekordzistką Apgar??

18.03.08, 19:34
Okres ciąży był trudny choć nie było żadnych
wczesniejszych powikłań w swoje urodziny 6 pażdziernika 2006 roku
oderwało sie jej łozysko na całej powierzchni.Lekarz prowadzący
przez telefon powiedział mi, że mam poczekać 2 h i do niego przyjechać 50 min pózniej jechałam juz w karetce do szpitala.Pomimo akcji lekarzy serduszko Zuzi zatrzymało się, zrobili cesarkę po reanimacji małe serduszko zaczęło bic Ocena według Apgar: 0, 0, 0, 0, 0, 1 (jedyny punkcik pojawił się w 13 minucie)Zuzia ważyła 1709g przyszła na swiat w 33 tygodniu ciąży.Trafiła na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka w stanie ogólnie skrajnie ciężkim. Była nieprzytomna,miała podłączony respirator, który oddychał za nią. Zaczął sie koszmar. Wbrew temu co mówili lekarze Maleńka walczyła ze śmiercią i nie poddawała się. W pierwszychdobach życia pojawiły się objawy wielonarządowego niedotlenienia:niewydolność nerek, niewydolność oddechowa i krążeniowa, zaburzenia metaboliczne, uszkodzenie komory wątrobowej, trzustka też nie pracowała.To nie koniec niestety w wyniku niedotlenienia Zuzia miała wylew do miąższu mózgu IV stopnia.
W trzecim tygodniu życia w obrazie USG przez ciemieniowym
zaobserwowano nasiloną leukomalację okołokomorową i podkorową.
Rozległa leukomalacja jamista, brak prawidłowej tkanki mózgowej. W
wyniku uszkodzeń mózgu Zuzia ma wzmożone napięcie mięśniowe fachowo
nazywając jest spastyczna, jej główka nie rośnie tak jak u zdrowych
dzieci więc zdiagnozowane zostało małogłowie.MPD. W czerwcu pojawił się Zespół Westa czyli padaczka lekooporna, która bardzo utrudnia nam
naszą pracę. Niestety nadal są napady mimo podawania ogromnej
ilości leków (Sabril, Dephakine, Luminal ) Padaczka z biegiem czasu
zaczęła sie nasilać teraz jest to ok 20 -30 napadów dziennie te
napady cofaja wszystko to co tak ciężko z dzieckiem
wypracowałam.
www.zuzannaszkudlarek.jms.pl

www.caritas.gniezno.pl/site/joomla/index.php?option=com_content&task=view&id=110&Itemid=58
Chemicy.put.poznan.pl/zuzia
    • bijou82 Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 18.03.08, 20:06
      Twoja Zuzia jest baaaaardzo dzielna!!!! wspaniały mały człowiek.Mam
      nadzieję że uda się "opanować" ataki i będzie tylko
      lepiej...pozdrawiam i buziaki przesyłam!!! iza, mama madzi zosi
      • margerita75 Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 19.03.08, 22:09
        Aż mi krew się ścina w żyłach, jak czytam Waszą historię... Ja miałam w 20 tc
        stwierdzone łożysko centralnie przodujące, zwolnienie, leżenie w domu, w 34 tc
        zgłosiłam się ze skierowaniem na patologię ciąży i było wielkie zdziwienie. Po
        co ja w ogóle tam przyjechałam, skoro nic się nie dzieje? Na moją sugestię, że
        to już taki zaawansowany tydzień, że łożysko może się odkleić, ordynator
        stwierdził, że są karetki pogotowia... I mogę sobie taką wezwać z domu...
        Symulowałam różne cuda, żeby zostać w szpitalu, po 11 dniach łożysko się
        odkleiło, ale cesarka w warunkach kontrolowanych to zupełnie co innego...
        Zadziwia mnie tępota lekarzy, mamo Zuzi, dlaczego kazano Wam czekać 2 godziny?
        Mnie wypchnął do szpitala lekarz robiący USG, cały czas powtarzał, że nawet
        jazda karetką przy odklejonym łożysku to ogromne zagrożenie i że dziecko ma
        szanse, jeżeli trafię do szpitala w ciągu kilku-kilkunastu minut. Nie rozumiem
        tego wszystkiego, lekceważenie problemów z ciążą przez lekarzy, to jest coś, co
        zawsze będzie mnie wkurzać i boleć. Ech.
        Życzę malutkiej dużo zdrówka i sił do walki. Przytulamsmile
        • zuziakasi Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 20.03.08, 13:35
          lekarz prowadzący kazał czekać dwie godziny, ale nie wytrzymałam tyle.. czułam się coraz gorzej więc wezwaliśmy karetkę, Dawid stwierdzil, że tak będzie lepiej jak zawiozą mnie na leżąco, przyjechała ERKa (stray rozwalony polonez) osadzili mnie na foteliku czy krzesełku i przewieźli na siedząco po naszych polnch dziurach..i wtedy zaczęłam się gorzej czuć.. to chyba btyło jedne z dłuższych 10 minut w moim życiu systemattycznie zaczęły mnie boleć plecy, a bardziej dolny odcinek kręgosłupa nie wiedziąłm jak tam siedzieć ręciłam się z jedej strony na drugą ale jak podjechaliśmy pod szpiatał to wyszłam sama z karetki powiedziłam co m jest podłączyli mnie pod KTG słyszałam puls Zuzieńki i byłam spoojniejsza..nagle poczułam jak wykręcają mi sie dłonie jakbym dostała nagłego ataku reumatyzmu, ale nie miałam siły nic krzyknąć, usłyszałam tylko jeden pisk, nagle 4 osoby nade mną szbko mnie rozbierając, chyba jakieś USG po drodze gdzie usłyszałam NATYCHMIAST, szybko, biegiem na sale operacyjną, światła od operacyjnej i jodyna spływająca po moim brzuchu w myślach miałam tylko ..ratujcie moją Zuzię... ale nie maiałam siły mówić.. potem już tylko wybudzeniówka, nie wiedziałam co się stało, i tylko pytałam gdzie moja zuzia? gdzie ona jest? przyszedł lekarz i powiedziła że Zuzia jest w stanie krytycznym i teraz to mam się martwić o siebie bo w ostatnich chwilach mnie uratowali.. i to by było na tyle wyjaśniania ze strony lekarzy, później już mnie nic nie interesowałao poza walką o życie Zuzy
          • margerita75 Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 20.03.08, 17:03
            Właśnie, bardzo bałam się tego wzywania karetki, bo albo nie przyjadą na czas
            albo rzuca Tobą po drodze itp. Strasznie, strasznie mi przykro. Ja przynajmniej
            wiedziałam dość długo, co się dzieje i choć trochę mogłam temu zapobiec. Ech.
            Serce się krajesad.
            Mogę Ci tylko życzyć dużo siły, a malutkiej powrotu do zdrowia.
            • asiamuc Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 20.03.08, 17:54
              Prztulam mocno!Zuzie są silne...
              • zuziakasi Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 25.03.08, 09:45
                chyba niczego nie jestem pewna aż tak mocno, jak tego, że zuzia chce żyć..
            • kamia06 Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 26.03.08, 01:00
              Czy w naszej wspaniałej służbie zdrowia mamy same zdezelowane
              polonezy jako karetki?? Mnie tez przewozili z jednego szpitala do
              drugiego wlaśnie taką karetką, a na dodatek "grat" się po drodze
              popsuł i musialam czekać na druga karetkę...I przyjechał drugi taki
              sam klekot, w którym czulam każdą dziurę w drodze (a tych, jak
              wiadomo, nie brakuje). Nie ma to jak porządnie "wytrząść" kobietę w
              zagrożonej ciąży!
              Czekając w jednej popsutej "karetce" na drugą, dostałam strasznego
              skurczu łydki,na szczęście pan kierowca był miły i rozmasował.
              Mogłoby to wszystko nawet wydawać się komiczne, gdyby nie było takie
              tragiczne.
              Żalowalam potem,ze mąz nie zawiózł mnie samochodem, ale przekonali,
              że muszę leżeć podczas transportu.
              Pozdrawiam

              Alex - nasze zdjęcia
              • 100ania Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 26.03.08, 08:00
                ja też przeżyłam jazdę karetką do szpitala. Wstałam z krwawieniem, początek 31tc. Karetka zabładziła, chociaż to Warszawa, ale ulica, na której mieszkają rodzice jest w dwóch kawałkach i akurat w tym miejscu, gdzie stoją ich bloki powinna sie nazywać całkiem inaczej.
                Czekałam pół godziny, potem już było szybko. Na USG widoczne były dwa tętna, podłączyli mnie pod KTG, powtórne USG wykazało odklejenie łożyska na 3/4 powierzchni. Igor dostał 9pkt, ale z powodu wrodzonego zapalenia płuc trafił pod respirator. Oskar dostał 4pkt, potem 2, a potem był reanimowany i intubowany. Obaj 4 doby na respiratorze.
                Teraz mają prawie 17 m-cy. Nieźle rozrabiają i tylko czasem ktoś zapyta, czy te maleństwa mają już roczek.

                Trzymam mocno kciuki za Twoją Maleńka, żeby teraz było naprawdę z górki. Życze zdrowia wam obu.
                • mlagodna Niewiarygodne!!! 26.03.08, 19:29
                  Trzymam mocno kciuki za Zuzke...
                  Jeśli chodzi o te cholerne karetki to ja też miałam z nimi do czynienia. Mi CRP
                  wzrosło prawie do śmiertelnego poziomu i zanim mi znaleźli karetke żeby mnie
                  przewieźć do szpitala gdzie neonatologia nie jest dezynfekowana minęły 2h !!!
                  Wiem jak ważna jest reakcja po odklejeniu się łożyska, bo mi się ono odkleiło na
                  oddziale w nowym szpitalu gdzie pani chciała żebym naturalnie rodziła!!
                  Pomimo tego że blok operacyjny jest 2 piętra niżej niż patologia ciąży, minęło 8
                  minut zanim mnie pokroili. Grześ też musiał być reanimowany.
                  • zuziakasi Re: Niewiarygodne!!! 26.03.08, 19:48
                    Myślę, ze sama karetka nie była najgorsza, bardziej przeraz mnie myśl, ze kiedy dojechałam do szpitala i nie mialam krwawienia, polozne podlaczyly mnie pod ktg, (pewnie myslac, ze kolejan ktorej sie cos zdaje) i wyszly... kiedy zaczelam czuc, ze cos sie dzieje, rece zaczely mi sie wykrecac jakbym dostala natychmiastowego reumatyzmu nie mialam sily zeby krzyczec ze cos sie dzieje..no i nie moglam prosic o pomoc bo nikogo ze mna nie bylo..do obwiazkow przywolalo polozne piszczace ktg.. i dlaej juz niewiele wiem.. na wybudzeniowce tez nie do konca wiedzialam co sie stalo, kiedy wolalam co z zuzia, gdzie ona jest uswiadomili mnie ze nie tym mam sie martwic i zaraz ktos mnie poinfomuje co z dzieckiem..masakra
    • jola23061978 Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 27.03.08, 01:18
      Oj ja tez nie mam miłych wspomnień. To tylko na filmach tak miło i
      fachowo zajmują sie pacjentem.

      Witaj KAsiu na wcześniakowym forum - Twoja kol.z gg co ma Oliwię z
      podobnymi chorobami jak Zuzia jeżeli nie takimi samymi.

      pozdrawiam

      Jola

      www.oliwiasiemieniec.ir.pl
    • blekitna_laguna Re: Zuzia rekordzistką Apgar?? 29.03.08, 19:20
      Moją Nataszkę urodziłam w 41tc, również po nagłym całkowitym odklejeniu się
      łozyska, urodziła sie bez jakichkolwiek oznak zycia, 0 pkt Apgar, po
      kilkunastominutowej reanimacji cudem przywrócili Jej oddech,pracę serca,
      niedługim czasie intubacja, respirator, nerki odmówiły pracy, krwotoki wew, w
      36h życia -odeszła, choć renaimowano ją trzy krotnie w przeciagu 45min.(*)

      Utul swoja Córeczke ode mnie, życze Maleńkiej duzo zdrowia i pieknego słoneczka
      nad Jej życiem !!!


      Pozdrawiam.
      • kulma.m Re: Wyć mi sie chce 10.04.08, 20:02
        Przepraszam za to co napisze I Ciebie i moja kochana malutka coreczke!!! Oliwka
        ma skonczone 3 miesiace i jest nad wiek rozwinieta co potwierdzil neurolog i
        ortopeda (lada moment bedzie raczkowac)a ja mysle o waszym cierpieniu. Pewnie
        dbalas o siebie w ciazy, zero alkoholu, papierosów itp. Ja taka swieta nie
        bylam. Palilam przez cala ciaze paczke dziennie, moj poranek to kawa i papieros
        (na glodnego), do tego hektolitry coca coli, czekolada. Praca do 9 miesiaca i to
        bardzo stersujaca i intensywna, czasami przy okazji aklohol (wcale nie tak malo,
        ale bez przesady). Moja corcia urodzula sie w 41 tygoniu, 10 Apgar, teraz
        sliczna mala kochana zdrowa dzieczynka (tylko skaza bialkowa po tatusiu wyszla).
        I mysle gdzie jest sprawiedliwosc, Ty i Twoje wyczekiwane dziecko i ja niezbyt
        madra przyszla mama. Mialam wiecej sczescia niz rozumu i nastepna ciaza bedzie
        bardziej przemyslana, ale i tak sie zastanawiam gdzie to ma rece i nogi wszystko.
        • zuziakasi Re: Wyć mi sie chce 10.04.08, 22:43
          a widzisz tak to już jest.. nie kazdy ,może mieć dobrze..ale mimo dołów które mi się zdarzają..nie mówię ze zadko ale powiem Ci, że zawsze uwielbiałam maluteńkie leżące dzieci i chyba Bozia mi przedłużyła ta radość..Zuza nadal jest mała waży 8 kg więc nie jest ciężka.. a kocham ją najmocniej na świecie... chyba nie ma silniejszego uczucia jak do własnego dziecka.. cieszę się zarazem, że nie wszyscy muszą cirpieć..tylko mogą cieszyć się normalnością życia codziennego
          • magda_e1 Re: Wyć mi sie chce 11.04.08, 12:22
            czytając twoją historię po prostu się popłakałam. Podziwiam twoją siłe, ja bym
            chyba się załamała...tyle przeciwności losu. Moja kruszynka z 34 tc na szczęście
            jak na razie nie przejawia żadnych nieprawidłowości i to jest dla nas
            najważniejsze! Tobie życzę dużo, dużo siły wewnętrznej i wiary, że lepsze
            jeszcze nadejdzie...
        • dlania kulma.m 11.04.08, 13:26
          Kochana, nawet jeśli jakas sprawiedliwośc jest, to raczej nie zrozumiemy jej
          regułwink
          Ja tez przy pierwszym dziecku cierpiałam na "kompleks inkubatora" - robiłam
          wszystko, żeby sobie udowodnić że to ja się liczę, a nie dziecko - palenie,
          imprezy. Ale jak je zobaczyłam, to wszystko się zmieniło.... I druga ciąża była
          już wychuchana i zadbana.... i to własnie ona skończyła sie przedwczesnie - w 27 tc.
          Więc nie myśl źle o sobie, bycia ciężarną i odpowiedzialności też się trzeba
          nauczyćwink
Pełna wersja