Dzieciak mi nie je...

26.03.08, 12:09
hej, dziewczyny,

Od kilku dni mamy bunt na pokładzie - młoda przestała jeść przeciery
i zupki (broni się, rycy i wymiotuje, jak jej sie da na siłę), daje
się nakarmić tylko kaszką z butli, najlepiej przez sen.
Stwierdziłam, że nic na siłę, i że dzisiaj dam jej jeść dopiero, jak
zasygnalizuje, że jest głodna. Ostatnią butlę dostała dziś o 2.00 w
nocy i od tego czasu nic (już 3 pory karmienia wypadły). Temperatury
nie ma, wesoła jest, trochę dłużej dziś śpi...

Wasze też tak miewają?
    • jolantusia1 Re: Dzieciak mi nie je... 26.03.08, 12:34
      oj miewają miewają, całkiem niedawno przez prawie 3 tygodnie jadł w ciągu dnia
      tylko jednego banana i popił trochę piersi wieczorem (Alex ma dwa lata),
      wcześniej też bywały różne cyrki, nigdy nie zmuszałam do jedzenia bo to budzi
      wstret i rzeczywiście po jakimś czasie sobie odbijał. Miał też okres, że w ogóle
      nie jadł zup, tolerował tylko mleko bez kaszki i ewentualnie trochę owoców. Za
      każdym razem jak nie jadł dłużej niż 3 dni robiłam mu morfologię (zalecenie
      lekarza), ale była ok. Przeczekałabym na Twoim miejscu jeszcze dziś i
      ewentualnie jutro i poszłabym do lekarza, może mała się zanemizowała.
      • mariagajor Re: Dzieciak mi nie je... 26.03.08, 13:15
        witaj wszystko zależy od wieku dziecka(bynajmniej tak mnie uczyli lekarze)jesli
        dziecko ma do pół roku powinno jeśc o stałych porach potem wedle apetytu,ja
        akurat nie mam tego typu problemów mój synek ma 13 miesięcy korygowane 10 i wazy
        12,5 kg mierzy 80 cm,jest dużym chłopcem,który ponad zycie kocha jesc,ale Ty
        powinnas jesli do jutra nie bedzie jesc pójsc do pediatry,bo moze wpasc w anemie
        pozdrawiam
        • mama-cudownego-misia Re: Dzieciak mi nie je... 26.03.08, 20:09
          Dzięki dziewczyny za rady. Jeśli się jutro nie polepszy, to
          faktycznie pójdę do lekarza. Jeszcze mam jedną hipotezę, ale też
          potrzebuję Waszej rady: jak wygląda ząbkowanie? Wydaje mi się, że
          dziąsło dolne u młodej jest na szerokość jakichś 3-4 zębów jakby
          grubsze, niż było, ale nie zaczerwienione ani białe, tylko w
          normalnym kolorze. Innych objawów (niepokój, płacz, temperatura) nie
          ma, chociaż ostatnio się trochę więcej śliniła jakby. Czy to moze
          być to, i czy może wywołać takie objawy? Mała ma w tej chwili
          praktycznie 9 miesięcy (korygowane prawie 7) i dotąd nie ząbkowała.
    • ania.silenter Re: Dzieciak mi nie je... 26.03.08, 14:08
      Mamo Misia - ile Cudowny Miś ma miesięcy? Bo coś mi się kojarzy, że
      roku jeszcze nie? Od roku życia moja Olka jadała tak, że samej
      trudno mi w to uwierzyć. Kilku dniowe "prawie głodówki" to była
      norma, z tym, że ja niestety wciskałam jak się dało bo to moja shiza
      była, dalej w wieku 9 miesięcy przestała jeść Bebilon, normalnego
      nie piła wcale, trochę Danonków czasem jadła, o zwykłych jogurtach
      mowy nie byłosad. I tak przez pół rokusad. Myślałam, że osiwiejęsad.
      Miała okres - tylko mięso, tylko naleśniki, tylko mleko. Normalnie,
      bez problemów zaczęła jeść w wieku ok. 1,5 roku. Moja rada -
      spokojnie. Jeśli nic się nie poprawi przez kilka dni, idź do
      lekarza, może przepisze małej coś na lepszy apetyt?
      • ania.silenter Re: Dzieciak mi nie je... 26.03.08, 14:11
        ania.silenter napisała:

        >Od roku życia moja Olka jadała tak, że samej
        > trudno mi w to uwierzyć.

        DO roku, oczywiście!
      • mama-cudownego-misia Re: Dzieciak mi nie je... 26.03.08, 20:10
        Miś ma w tej chwili praktycznie 9 miesięcy (korygowane prawie 7) A
        jak na takim jedzeniu Twoja Ola rosła?
        Chyba się na wszelki wypadek do pediatry wybiorę, jeśli do jutra się
        nic nie zmieni, bo też osiwieję wink
        • ania.silenter Re: Dzieciak mi nie je... 26.03.08, 21:57
          mama-cudownego-misia napisała:

          > A
          > jak na takim jedzeniu Twoja Ola rosła?

          Rosła/rośnie nie najgorzej - wzrostem jest na 50 centylu dzieci donoszonych, z
          wagą gorzej - trochę ponad 3 centyl. Tylko, że dochodzę powoli do wniosku, że to
          raczej kwestia osobnicza, a nie wcześniacza - Olka jest skórą zdartą ze swojego
          baaardzo szczupłego dziadkasmile.
          Dżisas - nigdy nie zapomnę jak w wieku 10 m (8 m kor.) napchała się u babci
          sałatki kurczakowo-ryżowo-czosnkowej, którą zagryzła ogórkiem kiszonym - wszyscy
          dorośli zdębielitongue_out.
          • mama-cudownego-misia Re: Dzieciak mi nie je... 28.03.08, 08:21
            Łooo boże... Niezły z Ciebie ryzykant smile
            Myśmy jeszcze nie przeszli nawet do dań w słoiczkach "od 6
            miesiąca", bo młoda sobie żadnych grudek nie życzy... Też się
            zastanawiam, czy nam to w przyszłości problemów nie sprawi, ale przy
            tych kłopotach z jedzeniem nie mam sumienia jej "hartować".
    • agasonesta Re: Dzieciak mi nie je... 26.03.08, 22:36
      mój tez je tragicznie,jak jest moment ze się polepsza to następnego
      dnia znowu kiepsko,ja wariuje na punkcie karmienia,doszło do tego ze
      nic nie robimy tylko się karmimy,nie ma czasu na nic, boje się ze
      juz mu zupełnie obrzydziłam jedzenie,dlatego odpuszczam ile zje to
      zje bo to nie ma sensu ,ja jestem zestresowana a to tylko na nim się
      odbija,
      czy jak wspominacie o kłopotach z karmienie to nie wysyłają was do
      neurologopedy? my byliśmy u jednego nic to nie dało,teraz jade do
      następnego,i tak "morduje"to moje biedne dziecko,a on najzwyczajniej
      nie ma apetytu,bo jak chce jeść to je pięknie a jak nie to udaje ze
      ssie.
      powiedzcie co z tym logopedą robicie i czy wogóle?
      • mama-cudownego-misia Re: Dzieciak mi nie je... 28.03.08, 08:27
        No właśnie nie wysyłają, sama się zdziwiłam, bo to wygląda troche
        tak, jakby tą buzię i przełyk miała nadwrażliwe - jedna mała grudka
        w kaszce, i są wymioty...

        A tak w ogóle to skorzystałam w końcu z rady psychologa dzieciecego,
        i chyba (oby!) pomogło. Otóż cala zabawa polega na tym, żeby dawać
        łyżeczkę żarcia, jeśli się zanadto nie broni, a jak przełknie, to
        bardzo ekspresywnie chwalić aż do wywołania uśmiechu. Jeśli zaś się
        broni wszystkimi kopytami, trzeba nie patrząc na nią usiąść bokiem i
        siedzieć w milczeniu przez jakieś pół minuty do minuty. Można też
        wyżerać jej jedzenie ze słoiczka, zupełnie się nią nie interesując.
        Jeśli karmienie było udane, ukochać, jeśli nie, zanieść do łóżeczka
        i się ostentacyjnie nie interesować przez kilka minut.
        Morda załapała za czwartym razem, zaczęła mnie zaczepiać, a jak na
        nią spojrzałam, to się rozdziawiła w oczekiwaniu na łyżeczkę smile.
        Pierwszy słoiczek zjedliśmy na trzy raty, ale drugi już poszedł
        prawie cały naraz, z jednym symbolicznym odruchem wymiotnym smile. Mam
        nadzieję, że dziś też tak będzie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja