No to idziemy do rehabilitanta...

17.06.08, 21:03
Byliśmy miesiąc temu, wszystko było w porządku i mieliśmy wrócić dopiero, jak
młoda zacznie chodzić, chyba, że nadal będą kłopoty z siedzeniem. A one po
kilku obiecujących próbach się niestety pogłębiły. Małgosia 9 czerwca
skończyła 11 miesięcy (korygowane 9), raczkuje jak burza, raczkuje również w
pionie (w ciągu ostatnich 3 dni dwa razy nawet sama stanęła, ściągając zabawkę
ze stołu), spędza czas na klęczkach, czasem nawet bez trzymanki, z zabawkami w
obu łapkach, ale nie siada (zdarzyło jej się kilka razy ponad miesiąc temu,
chyba jednak przez przypadek, i na tym koniec). Co gorsza, kiedyś udawało się
ją jeszcze posadzić, a teraz już nie. Posadzona na zadzie wściekle walczy o
powrót do pionu albo na czworaki, wygina się w łuk, a w spacerówce wstaje, i
oczywiście pyskuje. Jednocześnie napięcie ma podobno ok, zresztą potrafi
"usiąść" na klęczkach...
Spotkał się może ktoś z czymś podobnym?
    • mamaewci Re: No to idziemy do rehabilitanta... 17.06.08, 21:50
      Wiesz, mi sie czasami wydaje, ze teraz nastala jakas moda na
      rehabilitacje. Moja mama twierdzi, ze ja w ogole nie przeszlam etapu
      siadania. Od razu zaczelam stawac i ew. jak sie przewrocilam z
      pozycji stojacej na pupe, to wtedy usiadlam. I nikt sie tym
      specjalnie nie przejmowal i teraz siedziec potrafie wink
      Moja Ewe tez wysylaja na rehabilitacje i najchetniej powiedzialabym,
      ze odmawiam, ze jej nie potrzebuje, no ale potem sie zastanawiam, co
      by bylo gdyby... Neurolog i rehabilitant twierdza, ze ma lekka
      asymetrie, ze glowe na brzuchu slabo trzyma, ze w jej wieku nawet
      korygowanym na brzuchu juz powinna sie podpierac itp itd. A ja sobie
      mysle, ze przeciez kazde dziecko jest inne i osiaga pewne etapy w
      roznym wieku, a czasami nawet pominie ktorys etap. Ja jakos nie
      widze, by Ewa jakos mocno odbiegala i moim zdaniem wszyscy chca ja
      rehabilitowac na haslo "wczesniak". A gdybym nie rehabilitowala to
      co by sie stalo? Krzywa by chodzila? Glowe na brzuchu zaczela by
      podnosic miesiac pozniej? Przeciez to nie wyscigi...
      Sorry, ze pisze lekko nie na temat, ale jakos tak mnie naszlo jak
      przeczytalam Twoja wypowiedz...
      • mama-cudownego-misia Re: No to idziemy do rehabilitanta... 17.06.08, 21:56
        No wiem, wiem, też mnie te same wątpliwości nachodzą. Ale jednak ta zamartwica,
        wylewy III stopnia do obu komór, wcześniactwo i hipotrofia nad nami wiszą jak
        miecz Damoklesa, i wciąż się boję, że jednak coś przeoczyliśmy.
        Generalnie wolałabym nie rehabilitować, zakładam, że może młoda ma po prostu
        taki niezależny charakter, nie znosi przymusu, i nie daje się usadzić, bo z niej
        anarchistka, a na siedzenie nie ma czasu. Ale sama wiesz, jak jest... Do
        rehabilitanta pójdziemy najszybciej za tydzień, a ja się będę coraz bardziej
        gryzła sad.
    • agusia79-dwa Re: No to idziemy do rehabilitanta... 17.06.08, 21:53
      moja mała też prędzej zaczęła raczkować i stawać niż siedzieć. z
      raczków początkowo wychodziło jej to jakoś koślawo i dopiero jak
      zaczęła wstawać to nauczyła się siadać (chyba zajarzyła, że lepiej
      usiąść niż walić głową w łóżeczko), a teraz już staje bez
      trzymania.nam rehabilitantka powiedziała, że ma czas na samodzielne
      siadanie do 11 miesiąca urodzeniowego. Będzie dobrze.
      • mama-cudownego-misia Re: No to idziemy do rehabilitanta... 17.06.08, 21:57
        Dzięki, to mnie trochę pociesza smile. Chociaż Małgosia juz ma 11 miesiąc
        urodzeniowy za sobą. Ze stania schodzi na klęczki, chyba, że jej się łapka
        obsunie, i wtedy się wali jak kłoda.
    • mama-cudownego-misia No to byliśmy u rehabilitanta :-) 26.06.08, 09:00
      Zbadał wszystko bardzo dokładnie, i wszystko jest OK, i równowaga, i odruchy
      rozwinięte prawidłowo, nie ma też bolesności kręgosłupa tam, gdzie mała miała
      punkcję w pierwszych dniach życia. Zdrowa baba, rozwojowo na jakieś 9-10
      miesięcy, czyli zgodnie z wiekiem korygowanym. Mam po prostu czekać, aż mała
      odkryje, że wygodniej jej siadać, niż klęczeć, zachęcać do raczkowania, żeby
      sobie wzmocniła mięśnie kręgosłupa, nie zmuszać do siadania, jak nie chce, a do
      chodzenia po domu kupić sandałki z twardym zapiętkiem (w kojcu i na ogrodzie ma
      chodzić na bosaka).
      • lili2006 Re: No to byliśmy u rehabilitanta :-) 29.06.08, 10:36
        to bardzo dobre wieścismile
        mój małżon też podobno nie siadał, dopiero jak się nauczył chodzić,
        a tak tylko stał.
        • bijou82 Re: No to byliśmy u rehabilitanta :-) 29.06.08, 11:33
          to super
          znam dziecko które też niesiadziało-najpierw zaczęło chodzic...a
          potem usiadło smile
          i wszystko jest ok smile teraz to szatan nieziemski smile
          • mama-cudownego-misia Dzieki, dziewczyny :-) 29.06.08, 13:06
            A to szataństwo to by się zgadzało, Bijou, widać skłonność do niesiedzenia wiąże
            się z charakterem diabła tasmańskiego smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja