marektatojakuba
07.07.08, 17:39
O tym, że mamy chorą publiczną służbę zdrowia wiedziałem już dawno,
ale że dotyczy to także najmłodszych dzieci - nie przypuszczałem.
A chodzi o naszą Natalkę. Urodzona po 34 tygodniu, więc wcześniak.
Lekarz pediatra dał nam skierowanie do poradni patologii noworodka
(czy jakoś tak), a tam mieli nas ewentualnie kierować na inne
badania, gdyby były konieczne. Mamy podobno w królewskim mieście
Krakowie dwie takie poradnie - przy Al. Pokoju i na ul.
Strzeleckiej. Oczywiście w najbliższym czasie terminów brak - koniec
lipca, sierpień owszem. Ale nie ma szans np. w przyszłym tygodniu.
Ok. Spróbujmy do okulisty dziecięcego, bo podobno rozporządzenie RM
nakazuje wcześniaka badać w kierunku retinopatii w 4 tygdoniu życia.
Dzwoni zatem Edytamamanatalki do poradni na Kopernika i dowiaduje
się, że owszem można - waga urodzeniowa nie może przekraczać 2.500.
To ja się k....wa pytam, co determinuje wcześniactwo? Moment
urodzenia, czy waga? Terminy.... już zapomniałem. Oczywiście można i
z wyższą masą urodzeniową, pod warunkiem że ma się skierowanie od
normalnego okulisty. Na termin do normalnego okulisty też się czeka
kilka dni. Natalka za dwa dni zacznie czwarty tydzień i powinna być
badana w kierunku retinopatii. Na ubezpieczenie - fikcja.
Aha, pochwaliłem się, że dostaliśmy od pediatry skierowanie na USG
stawów biodrowych (rok temu dla Jakuba się nie dało). Pierwszy
dostępny termin w październiku.
Nie jesteśmy biedni, więc stać nas żeby za te wszystkie badania
zapłacić kilkaset złotych. Tylko krew mnie zalewa, bo za ubiegły rok
zapłaciliśmy, jeśli dobrze pamietam z PITu, grubo ponad 7 tysięcy
ubezpiecznia zdrowotnego.
Co za kraj, co za system!