skomroch1 Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 06.08.08, 22:15 Bijou, jesteś na prawdę wspaniałym człowiekiem. Odpowiedz Link
zasia1 Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 05.09.08, 13:25 Ech... i znowu mnie dopadło....mam małego doła Odpowiedz Link
dokaweja Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 01.10.08, 22:41 Zasia1, masz jeszcze tego doła? To zapraszam na Skype, ja ryczę w poduszkę od 5 dni,(wtedy neurolog wpisała rozpoznanie MPDz((( W sumie to mam ochotę tyle wina w siebie wlać,żebym nie myślała o tym....ale to nie jest rozwiązanie.... Upiję się z radości, jak mała zacznie chodzić, no może raczkować, albo chociaż siedzieć... Dzisiaj zmieniłam fryzurę i z długich blond zostały krótkie czarne... czarne myśli...czarne włosy.... Cholera, mam doła Ps. Nie wiem, kiedy pogodzę się z wcześniactwem, moja wina, moja wina etc. Odpowiedz Link
zasia1 Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 10.03.09, 22:47 Nie odzywałam się od września bo ...wydawało mi się, że ...chyba mam to za sobą. A jednak się myliłam ...dziś już nie mam małego doła tylko MEGA doła i niogo omu mogłabym o tym powiedzieć (tylko Was ). Ryczę i już. Koledze z pracy urodziła się zdrowa, piękna, prawie trzykilowa córka, która je, śpi, jest spokojna i szczęśliwa .... i .... chciałabym wyrzucić to wszystko z siebie ale nie widze co pisze bo łzy zalewają mi oczy .... na razie dziewczyny Odpowiedz Link
mirkad Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 02.10.08, 13:31 nie wiem czy "pogodzić" czy po prostu nabrać do tego dystansu, bo każdy przedwczesny poród to tragedia dla rodziców; u nas mija prawie 2 lata i teraz mogę mysleć i mówić o porodzie Milenki ze względnym spokojem i opanowaniem, bez wpadania w totalnego doła i histerię; wiem, że przez stres, depresję którą przeszłam, ciągłe obawy o jej życie i zdrowie straciłam ponad rok życia - mojego i jej; byłam dosłownie jak sparaliżowana; a teraz stwierdzam jedno: mam cudowną, najwspanialszą, najpiękniejszą i wogóle naj......)) córeczkę, która codziennie uczy sie czegoś nowego, wspaniale się rozwija i jest moim największym szczęściem wyczekanym po 10 latach starań ( i znowu kurcze beczę); jednak mimo ogromnej chęci, nie zdecyduję się na drugie dziecko: psychicznie nie dalabym rady drugi raz przejść przez to,a mam ogromne "szanse" na wcześniaka (poronienie, gestoza, zespół antyfosfolipidowy no i wiek) Odpowiedz Link
delfinewa Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 26.10.08, 01:04 ja już też się nie zdecyduje na 2 dziecko, jestem za słaba psychicznie może za 5 , 6 lat....gdy okaże sie ze z coreczka jest wszytsko w porzadku, bo jezli okaze sie ze ma chore nerki to już nie dam rady ur 2 dziecka, nie wytrzymalalbym tego napiecia, obawy ze te bedzie chore itd bo jeżeli cos jest z nerkami to tylko przeze mnie bo jezli donosilabym ja chciaz do 34 tyg wszystko bylo by oki a teraz nie jest nie zlalapla by tej infekcji gdyby byla wieksza, silniejsza Odpowiedz Link
mam-ann Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 30.10.08, 21:51 nie można.... nie ma dziecka przy sobie nie ma spokoju nie ma wąchania zapachu skóry w zaciszu domu nie ma radosnego oglądania jak dziecko się rozwija jest pustka w domu niepokój o jutro oglądanie się za innymi matkami chodzącymi ze swymi pociechami na spacery i palaca nienawiść niepokój bo dziecko się wcale nie rozwija strach, czy moje dziecko będzie warzywkiem czy moze tlyko pół- warzywkiem? mam zły dzien... Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 30.10.08, 22:14 Brrr... Czułam dokładnie to samo. Nawet tymi samymi słowami to zapisałam w pamiętniku. Paląca nienawiść, pustka... Trzymaj się... Odpowiedz Link
tartulina Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 31.10.08, 07:31 I ten okropny,paralizujący strach o jutro.Dzwięki sprzętu medycznego w uszach po wyjściu ze szpitala i wielka panika na dźwiek telefonu!Ale po prawie 3 latach jest już zupełnie inaczej...normalnie po prostu. Trzymajcie się dziewczyny cieplutko!Pozdrawiam! Agnieszka Odpowiedz Link
mumio75 Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 31.10.08, 16:18 Ja nie potrafię, pomimo,że mój synek ma 3 lata i dobrze się rozwija. Wspomnienia przedwczesnego porodu i póżniejszego lęku o życie dziecka i jego rozwój są cały czas żywe i budzą we mnie silne emocje.Dane mi było urodzić pierwsze dziecko w 40 tygodniu ciąży i porównaniu z drugim porodem w 31 tygodniu to jest jak niebo i piekło. W ogóle jestem zwariowana na punkcie synka, wystarczy, że ma 37 stopni temperatury a ja wariuję z lęku.To jest silniejsze ode mnie i żadne racjonalne komentarze do mnie nie docierają. Nie reaguję tak w stosunku do córki.To pozostałość wcześniactwa która mi została. Odpowiedz Link
monikamadzia Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 31.10.08, 16:53 Z wcześniactwem ja nigdy się nie pogodzę!!! Tym bardziej że jak dziś zobaczyłam moją bratową której brzuszek rośnie, jest w 29 tyg ciąży, ja w tym czasie już byłam w szpitalu na podtrzymaniu, i wiecie co zazdrość mnie dziś zżerała jak patrzyłam na jej duży brzuszek że ja taki nie miałam i nie będę już mieć, bo niestety nie zdecyduję się na następne dziecko!!! Cieszę się że Madzia chowa mi się zdrowo,ale ten strach pozostanie dopóki nie wyfrunie z domku. Madzia 31tyd 820g fotoforum.gazeta.pl/5,2,monikamadzia.html Odpowiedz Link
mjermak Kochana mozna!!!! 31.10.08, 19:31 Zasiu1, a myslalas o porozmawianiu z psychologiem? Moim zdaniem masz depresje, i to jest zupelnie normalne, naturalne i na prawde trzeba miec mocna konstytucje psychiczna, zeby jej nie miec. Ale nie mozesz poddawac sie temu i nic nie robic. Dobrze ze napisalas i dobrze ze inne dziewczyny napisaly. Wiele z nas czulo sie tak, jak ty w tej chwili i wiele z nas z tego wyszlo i ty tez mozesz!!! Ja urodzilam swoja mala w 31 tygodniu, 3 dni moja mala byla intubowana, nie umiala oddychac, nie miala odpornosci, nie miala sutkow, uklad nerwowy niedorozwiniety-czasem byla w takim stanie ze nawet mowic do niej nie moglam jak byla w inkubatorze a co dopiero dotykac, brac na rece, karmic, moglam tylko stac i patrzec a serce sie kroilo, potem 2 miesiace kwarantanny w domu, nikt mnie nie mogl odwiedzac, tylko kontrolujaca pielegniarka, no i maz ktory wchodzil do domu jak kosmonauta przez sluze-przy drzwiach sie rozbieral i bral prysznic i dopiero mogl sie z nami witac czy cos zjesc lub po prostu usiasc, ja calymi dniami sama w obcym , nowym kraju, myslalam ze zwariuje, balam sie o mala, o jej zdrowie, czy nie wyjda jakies ukryte wady-przeszlam pieklo. Ale juz w szpitalu wszyscy lekarze i psycholog wmowili mi, ze to nie moja wina, ze iles tam procent kobiet rodzi sie z niewydolnoscia macicy i nic sie na to nie moze poradzic. Ja mialam szczesci bo nie rodzilam w Polsce i na parwde mialam super pomoc psychologiczna po takim porodzie (kleszcze). Wiem, ze w Polsce tego nie ma ale nie znaczy to, ze wszystkie mamy musza zyc w ciaglym poczuciu winy. Dzisiaj moja mala ma 6 lat, w zyciu nikt by nie zgadl ze cos kiedykolwiek z nia bylo nie tak. A ona sama szpanuje przed kolezankami, ze jest wczesniakiem, pokazuje zdjecia w inkubatorze i malo kto ja przebije!!! dziewczyny, nie obwiniajcie sie, nie zadreczajcie!!! czasu sie nie cofnie a na pytanie dlaczego? po prostu nie ma odpowiedzi wiec nie ma co go sobie zadawac. Pomyslcie, ze tyle samo energii zabiera zadreczanie sie, negatywne mysli co myslenie do przodu, mysli pozytywne, piekne plany i marzenia i tylko od nas zalezy co wybierzemy. Czasem w przypadku tych mam, ktorych dzieciaczki sa nadal chore, nadal w szpitalach czy maja wady to jest faktycznie trudniejsze ale te mamy, ktorych dzieci rozwijaja sie prawidlowo i sa zdrowe-cieszcie sie tym!!!! Nie traccie czasu na obwinianie sie, zamiast tego pomyslcie, jaki wspanialy jest wasz maluch, jak pieknie sie usmiecha, jak slicznie pachnie i ile radosci wam daje. Powiedzcie sobie raz na zawsze ze zrobilyscie wszystko, co moglyscie i dziecko zyje i je kochacie i to ma byc najwazniejsze. Ngdy sie tego co sie przezylo nie zapomni ale nie wolno pozwalac, aby negatywne uczucia i mysli braly gore nad dobrymi, szczesliwymi. I jeszcze powiem wam, ze ja jeszcze 3 lata temu nawet nie pomyslalabym o drugim dziecku i tez gryzlam sie tym, czy moge ryzykowac, balam sie a dzisiaj mysle zupelnie serio o drugim. I nawet jesli mam drugi raz ryzykowac to przynajmniej teraz juz wiem, ze bede miala ciaze wysokiego ryzyka. Dopiero dzisiaj trafilam na to forum, ale mam nadzieje ze mnie przyjmiecie, chociaz moje dziecko juz duze. Odpowiedz Link
kolina74 Re: Kochana mozna!!!! 31.10.08, 21:15 mjermak ladnie i madrze to napisalas, ja tez jestem mama wczesniaka z 29 tyg. i tez urodzilam za granica, dzis ma 15 miesiecy, rozwija sie bardzo dobrze i nie bylo z nim wiekszych problemow. Nigdy, nawet przez chwile nie winilam siebie, bo za co? Za to, ze wody odeszly i przyczyny nie znaleziono? Nie przemeczalam sie, zdrowo odzywialam, nie pilam alkoholu, nie palilam papierosow, chcielismy bardzo drugiego dziecka, bylo planowane, stalo sie ze sie przedwczesnie urodzilo, ale to niczyja wina. Pozdrawiam i jesli zajdziesz w ciaze zycze abys nie miala problemow i urodzila zdrowego dzidziusia. Odpowiedz Link
zasia1 Re: Kochana mozna!!!! 10.03.09, 22:48 Nie odzywałam się od września bo ...wydawało mi się, że ...chyba mam to za sobą. A jednak się myliłam ...dziś już nie mam małego doła tylko MEGA doła i niogo omu mogłabym o tym powiedzieć (tylko Was wink). Ryczę i już. Koledze z pracy urodziła się zdrowa, piękna, prawie trzykilowa córka, która je, śpi, jest spokojna i szczęśliwa .... i .... chciałabym wyrzucić to wszystko z siebie ale nie widze co pisze bo łzy zalewają mi oczy .... na razie dziewczyny Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Kochana mozna!!!! 11.03.09, 08:55 Zasiu... tak mi przykro. Ale wiesz, Twój synek ma 6 lat, żeby nadrobić, a bardzo w tyle za rówieśnikami nie jest. Trochę go podstymulujesz SI, podreperujesz zdrowotnie (a propos, masz "dietetycznego" maila i będziesz mieć wszelkie powody do dumy. Bo powody do dumy masz - to żadna filozofia urodzić 3 kg, które jedzą i śpią, ale już walczyć o swoje dziecko tak, jak Ty to robisz, to jest powód do ogromnej dumy. Odpowiedz Link
szalicja Re: Kochana mozna!!!! 11.03.09, 09:36 Dobra, ja myślę, że można się pogodzić wtedy, gdy już nic się nie wydarzy. Kiedy mamy mimo wszystko dziecko zdrowe i zdrowo się rozwijające. Można się z tym pogodzić wtedy, kiedy wspomnieniem o tym są już tylko te zdjęcia z inkubatora. Ale kiedy coś się chrzani, kiedy ręce opadają, kiedy nie wiesz jeszcze, co będzie dalej, jakie konsekwencje to trudno się z tym pogodzić i zaakceptować. Odpowiedz Link
kora-93 Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 11.03.09, 10:21 Nie wiem czy się można pogodzić,tzn tak jakoś świadomie przejść nad tym i zapomnieć na pewno się nie da.Mój syna ma 6,5 roku,niby wszystko w porządku,wyszedł jakoś z tego wszystkiego ale ja wciąż mam jakby wymazane z pamięci pierwsze 6 miesięcy jego życia-nie pamiętam nic poza wizytami u lekarzy(szczególnie neurologa i czekaniem na jego decyzję czy to MPDZ,czy wodogłowie itd)-czuję się jakbym straciła jego pierwsze miesiące życia.W pewien sposób nadal też obwiniam się o ten wcześniejszy poród chociaż mi lekarze mówili,że to przypadek i to jeden na ileś tam tysięcy się składa,żeby było łożysko przodujące i jeszcze się odkleiło za wcześnie-no ale ja jednak czuję się jakoś winna.I wiecie co?-zaczyna mnie to teraz wkurzać-to moje poczucie winy znaczy bo widzę ,że młody z tego wyszedł a ja zamęczam go swoimi fobiami-każdy upadek czy choroba,jakieś niesnaski z kolegami(cokolwiek co odbiega od tzw "normy") powoduje u mnie mały atak paniki i chęć pognania do psychologa,neurologa i Bóg wie kogo jeszcze.Jedni mówią,że to normalne bo on jest wcześniakiem i dlatego się nad nim tak "trzęsę" ale ja sama widzę ,że traktuję go inaczej niż córkę(donoszoną) i nie mogę nic na to poradzić.Post MCM mnie troszkę przestraszył bo faktycznie wychodzi na to ,że ja się wciąż nie mogę z tym pogodzić i wpływa to na młodego. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 11.03.09, 11:27 > Post MCM > mnie troszkę przestraszył bo faktycznie wychodzi na to ,że ja się wciąż nie mog > ę > z tym pogodzić i wpływa to na młodego. Dziewczyny, ja Was bardzo przepraszam za tamten post. Prawda jest taka, że to podsumowanie rozwoju Małgosi było mi strasznie potrzebne. Muszę się uporać z własnym strachem przed drugą ciążą. Mąż chce drugiego Misia. Ja też, ale... Koszmarnie się boję, co będzie, jak znowu będzie wcześniak. U mnie narodziny wcześniaka to nie była kwestia przypadku, choruję na przewlekłą chorobę i mimo, że chyba już wiadomo, jaki mechanizm doprowadził do niewydolności łożyska i jak temu przeciwdziałać, to gwarancji, że tym razem się uda, po prostu nie ma. Równie dobrze następne dziecko mogę urodzić w 25 czy 27 t.c., albo w ogóle w takim wieku, że nie będzie miało szans na przeżycie. Ryzykuję swoim zdrowiem, zdrowiem i życiem dziecka, na które się decyduję. Boję się, że jeśli urodzi się drugi wcześniak, to nie będziemy mieć tyle szczęścia, co przy Małgosi, i że śladów wcześniactwa będzie więcej. Boje się, że nie będziemy w stanie władować w niego tyle środków, co w Małgosię (na prywatnych specjalistów poszło tylko w pierwszym roku prawie 20 tys.) i że przez to drugie dziecko będzie się gorzej rozwijać. Boję się, że druga ciąża mnie już zupełnie wykończy zdrowotnie. Boję się, że tak jak wtedy może zabraknąć stanowisk na OIOMAch we Wrocławiu. Wreszcie boję się bólu po "patroszeniu", tego, że znowu nie zadziała na mnie tramal, który na naszych klinikach podają po cięciu. Brrr... Mam zdrowe dziecko, chyba już nic wcześniaczego mu nie "wyskoczy", ale wciąż żyję strachem. Strasznie nie chcę, żeby ten koszmar się powtórzył Odpowiedz Link
blaszka0662 Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 11.03.09, 13:59 Podpisuję się pod wszystkim co napisałaś. Pragnę drugiego dziecka, ale strasznie się boję czy historia się nie powtórzy oraz czy będę miała tyle szczęścia co przy Karolku. Do tego też po ciąży zdiagnozowano u mnie Hashimoto. Więc nie będę cieszyła się w pełni z rosnącego brzuszka tylko myślała czy gestoza się powtórzy, czy choroba tarczycy nie uszkodzi dziecka A tak bym chciała urodzić zdrowego donoszonego 3,5 kg bobaska, który będzie jadł i spał. Ślad wcześniactwa w nas zostanie na zawsze i nie ważne czy nasze dzieci wyjdą z niego obronną ręką czy nie. My już zawsze w pamięci będziemy miały widok naszyk bezbronnych kruszynek leżących w inkubatorach. Ale uważam, że nie powinnyśmy się obwiniać o to że urodziłyśmy wcześniej, bo kochamy te nasze maleństwa i to że prędzej czy później doganiają rówieśników to zasługa naszej ciężkiej pracy i miłości. Nie przelewajmy naszych smutków i żalów na dzieci. One na prawdę to czują! Odpowiedz Link
mirkad Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 11.03.09, 14:30 mam to samo bardzo chciałbym drugie dziecko, ale po prostu nie wyobrażam sobie przejśc jeszcze raz tego co z Milenką. Mimo iż ma 2 latka i już żadnych oznak wcześniactwa, tylka ja wiem ile mnie to kosztowało (pod wieloma względami) mam zespół antyfosfolipidowy, jedno poronienie za sobą, w sumie 10 lat starań i skończone 36 lat - uważam że 2 ciąża to byłaby skrajna nieodpowiedzialność, a z z drugiej strony chciałabym poczuć jak to jest być w ciąży Odpowiedz Link
szalicja Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 11.03.09, 15:05 ...i zobaczyć, jak to jest mieć brzuch i wyglądać "ciążowo". Ja nie dorobiłam się brzucha ;-( Odpowiedz Link
kora-93 Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 13.03.09, 21:48 > Brrr... Mam zdrowe dziecko, chyba już nic wcześniaczego mu nie "wyskoczy", ale > wciąż żyję strachem. Strasznie nie chcę, żeby ten koszmar się powtórzył Jakbym słyszała siebie kiedy mały wyszedł na prosta.Pamiętam jak mówiłam ,że zdecyduję się na drugie jak mi ktoś da gwarancję na piśmie ,że będzie ok.No ale tego nikt nie da a jednak zdecydowaliśmy się na drugie i mam super córcie,wszystko ok.Powinnam się niby uspokoić a ja jakoś nie wiem-cała drugą ciążę to była taka panika ,że to się znowu powtórzy choć lekarze uspokajali ,że małe szanse,że wtedy to był przypadek itd.Nie wyobrażam sobie jak ty się musisz MCM zamartwiać skoro wiesz ,że u Ciebie to ryzyko istnieje.Miałam nadzieję,że po córce,po tej ciąży zakończonej o czasie uspokoję się itd ale nie.Nadal doszukuję się u młodego różnych "odchyleń" i zastanawiam się co jeszcze mogę zrobić,jakiego lekarza odwiedzić ,jaką rehabilitację zastosować-jakby ciągle było mi mało,jakbym czuła ,że jeszcze coś powinnam zrobić ,boję się czegoś zaniedbać.Twój post mnie otrzeźwił trochę bo nie myślałam ,że to może wpływać na małego.Chyba to ja powinnam pójść do lekarza a nie on Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 13.03.09, 22:10 Wszystkie powinnyśmy do lekarza... Odpowiedz Link
marmolada.0 Re: Czy z wcześniactwem dziecka można się pogodzi 17.03.09, 11:21 Moje odczucia są takie, że jest to blizna w pszychice która zostaje na zawsze. Uczucie żalu do siebie i do losu. Moje dziecko to tzw. późny wcześniak, który nie przeszedł tego wszystkiego o czym wy tutaj dziewczyny piszecie. Pediatra mi mówi że jego wcześniactwo to dla niej temat zamknięty. Rodzina się śmieje że szukam problemów tam gdzie ich nie ma. Ja jednak ciągle zastanawiam się czy inaczej by wyglądał, zachowywał się gdyby urodził się o czasie. Co by było gdyby.... Czytam wasze formu - drogie dziewczyny - i podziwiam waszą odwagę i postawę .Jesteście wspaniałe. Dodajecie mi sił. Odpowiedz Link