Płacz dziecka w inkubatorze

02.09.08, 13:09
Witam, jestem mamą naszego cudownego synka, który dziś właśnie kończy tydzień.
Urodził się w 30 tc, w skrajnej hipotrofii, ważył 630 gram, dziś 720 gram.
Stan malutkiego jest stabilny, po 2 dniach odłączony od respiratora, miał raz
przetaczaną krew, problemy z układem krążeniowym, no i nadal jest karmiony
dożylnie, bo ma zalegania.

Bardzo proszę o wsparcie, rady, o co powinniśmy pytać się lekarzy, etc.

Na razie martwi nas fakt, ze synek ciągle płacze, np. wczoraj nie chciał się
uspokoić przez 2 godziny. Dostaje leki przeciwbólowe i uspokajające, ale jest
taki niespokojny. Wokoło dzieci śpią w inkubatorach, a on płacze, nie wiemy co
robić... Lekarz powiedziała, że to może być jego mechanizm obronny, jak był
jeszcze w łonie i miał tam złe warunki ze względu na bardzo słabe przepływy.
Szczerze mówiąc, nie za bardzo rozumiem tego tłumaczenia.
    • mama-cudownego-misia Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 13:19
      Wiesz co, ja też nie bardzo rozumiem, chyba lekarz sugeruje, że maluszek jest
      nerwowy, bo jest wkurzony na cały świat i się boi. Jednak skoro już sam oddycha,
      to może by Ci go dali pokangurować? Kangurowanie, szczególnie na gołą skórę
      (bluzka z dekoltem albo rozpięta koszula) niesamowicie wycisza maluchy i
      sprawia, że lepiej się rozwijają. Im dłużej, tym lepiej. Jak już można było,
      swoją małą kangurowałam cały czas i wyrósł z niej wielki klocek smile. Poza tym
      głaskaj, mów do niego, śpiewaj mu, czytaj...
      Na Zachodzie się czasem daje do inkubatora takie sprytne urządzonka odtwarzające
      bicie serca matki...
    • traganek Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 13:20
      Ufaj lekarzom. Płacz to dobry znak. Nie patzr na inne wcześniaki w
      inkubatorach. Pewnie pochodzą ze znacznie wcześniejszych ciąż niż
      Twoje dziecko. Są przez to znacznie niedojrzalsze. Powodzenia
      • aneciamamawiki Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 13:57
        Witaj!
        moja Wiki urodzila sie jako wczesniak w 35tc z waga 1800.Ja tez
        strasznie przezywalam jej placz chociaz w naszym przypadku nie bylo
        mowy o kangurowaniu bo wiki chorowala na sepse.Moglam tylko dotknac
        jej policzka poglaskac a ona sie wtedy uspakajala... gdy przyjechal
        moj tata zobaczyc swoja wnuczke to nie mogl sie nadziwic ze ona taka
        zywotna machala nozkami raczkami plakala a inne mlodsze wczesniaki
        lezaly w bezruchu.A ja plakalam ze pewnie cos jest nie tak.Wkoncu
        lekarz mi wytlumaczył ze to ze dziecko placze jest najlepszym
        objawem na jaki czekalismy.Bo to znaczy ze dziecko reaguje na
        otaczajacy je swiat a swoje emocje umie okazac wlasnie
        placzem.Spytaj lekarza czy mozesz maluszka poglaskac opdac
        smoczek...pozdrawiam
    • gk102 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 13:28
      Wiesz ja głaskałam małą po główce. Uspokajało ją to, i zresztą do
      dzisiaj jak pogłaszczę to wszystkie smutki mijają, a przed spanie
      kładzie moją dłoń na swojej głowie. Przychylam się do kangurowania,
      to dobre dla dziecka i matki. Siedziałam z małą godzinami "pod
      koszulą"wink i śmiem przypuszczać, że to bardzo dobrze wpłynęło na
      jej dalszy rozwój. Uspokajała się momentalnie gdy przytuliłam ją do
      siebie. Zapytaj o to lekarzy.
      • polaa27 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 13:46
        Ale to wiąże się z wyjęciem dziecka z inkubatora? Bo on jest popodłączany do
        aparatury, ma wenflon do odżywiania i rurkę do odprowadzania tych zalegań i
        chyba jeszcze coś na siki, więc chyba nie można go wyjąć. Mozemy go dotykać, ale
        wydaje nam się, że dotyk na razie go też denerwuje. Mówimy do niego, czytamy mu,
        dajemy mu taki mały smoczek, ale on ciągle taki niespokojny...

        Mam jeszcze pytanie, czy w Polsce jest już taka aparatura, która pozwala na
        różne pomiary u takich maluszków, bez codziennego kłucia i pobierania krwi?
        Wiuem, że takie wcześniaczki muszą mieć ciągle takie badania robione, ale z
        drugiej strony to ciągłe kłucie no i ubytki krwi też nie są dobre.

        Aha i jeszcze jedno - co ile maluszek powinien mieć zmienianą pozycję w
        inkubatorze? Tutaj ma zmienianą co 3 godziny. Niektóre pielęgniarki są naprawdę
        miłe i serdeczne, ale niektóre mogłabym udusić gołymi rękami jużsad
        • gk102 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 13:53
          Oczywiście, że kangurowanie to wyjęcie z inkubatora. Rurki,
          wenflony , sondy nie są przeszkodą. Nawet centralne wkłucie nie było
          przeszkodą, po prostu fotel miałam zaraz przy inkubatorze, a ściana
          inkubatora się otwiera. Pielęgniarka kładła mi małą na piersi i tak
          sobie siedziałyśmy godzinami czasami. Córka zawsze miała błogi
          uśmiech, ja teżsmile No chyba, że są jakieś przeszkody ku temu, ale to
          już lekarz musi zadecydować.
          Niestety te dzieci są kłute niekiedy codziennie. Do dzisiaj (ma 2
          lata) ma ręce całe w bliznach po wkłuciach i w pachwinie tez blizny
          od tego centralnego wejścia. Ubytek krwi akurat jest niewielki.
          Chyba nie ma normy co ile powinien maluch zmieniać pozycję, co 3
          godz...u nas chyba rzadziej dzieci obracano.
    • mamawcze-sniaczka Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 13:45
      hipotrofiki sa bardzo nerwowe i bardzo potrafia byc pobudzone wiem
      to bo moja córka urodzona w 34 tyg wazyła 950g i tez jest
      hipotroficzką płakała w inkubatorze ile sie dało dostawała czpoki na
      uspokojenie.....czasem pomagały .W domu po powrocie płakała przez 2
      mc az dostała przepukliny ,wiem tyle ile przeżyłam z nia ,ale każdy
      maluszek jest inny, hioptrofiki to dzieci specyficzne na prawde i
      tez bardzo dzielne w walce o siebie bo tak naprawde walcza od samego
      poczatku juz w łonie matki tak mi mówiły zawsze lekarki i zgadzam
      sie z kolezankami kangurowanie ma na te dzieciaczki zbawienny wpływ
      jeżeli bedziesz chciała pogadac podaje moje gg 7394834 pozdrawiam
      ewelina
    • polaa27 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 14:01
      Z tym kangurowaniem to się zapytam, ale chyba ma znaczenie tu jeszcze
      temperatura ciałka i poza tym on ma w inkubatorze taką maskę z tlenem niedaleko
      główki, więc chyba na razie nie będzie można go wyjąć.
      • verka77 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 14:33
        też mam ( w zasadzie miałam bo już śladu po tym nie ma) hipotrofika, co do
        płaczu to podobno oznaka żywotności, ma siłę to dobrze, choć powód płaczu też
        ważny, może głodny , może się boi..głaszcz i dotykaj, jak pozwolą kanguruj, mi
        pozwolili dopiero jak awansował na łóżeczko ale to kwestia dziecka i na pewno
        też personelu..wiem jak to jest jak się trafi na pielęgniarkę jędzę ..na
        szczescie wiekszosc z nich jest jednak z powołania..
        3 mam kciuki zeby synus szybko rósł, bądź dobrej mysli, pozdrawiam WAS
    • monikamadzia Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 14:45
      Moja Madziula też urodziła się jako hipotrofik 31tyd waga 820g, też była
      niespokojna w inkubatorze płakała, ale dotyk Madzie uspakajał, gdy na tyle stan
      Madzi był stabilny to tak po 2 tygodniach była pierwsza próba kangurowania,
      najpierw Pani doktor kazała na 5 min, ale jak zobaczyła jak mojej Madziuli było
      dobrze to zwiększyła czas do 20min-cudowne uczucie!!! A dalej była nauka picia z
      cyca, fakt nastąpiła przerwa ponieważ złapała zapalenie płuc. Następny etap
      łóżeczko i tu już mogłam do woli codziennie Madzie kangurować i robić przy nie
      wszystko tak przez 2 tygodnie i do domu. Madzia spędziła 62 dni w szpitalu.

      Madzia 31tyd 820g fotoforum.gazeta.pl/5,2,monikamadzia.html
    • kasia284 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 15:30
      Kanguruj, kanguruj , kanguruj. Niesamowite efekty to przynosi,
      dzieci tego potrzebują, nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo.
      Nigdy nie zapomnę jak pierwszy raz kangurowałam Kubunia( oczywiście
      przy tych miłych siostrach)) saturacja z 70-80 wzrosła do 100!!!,
      wszystkie parametry zyciowe były w normie. Miałam kangurować 5 minut
      a kongurowałam 40. Na drugi dzień Kuba z inkubatora przeszedł na
      inkubator otwarty i był już w ubrankach. Pozdrawiam gorąco, a płacz
      jest dobrą oznaką, choć dla rodzica bolesny.
    • kicius_85 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 15:42
      a w jakim miescie lezy wasze dzieciatko? moja Julcia jak sie urodzila miala
      610gr. wiec podobnie
      tez miala dlugo zalegania ale samo przeszlo
      • mimi0080 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 16:28
        Jaś (widać to na zdjęciu w mojej galerii) kiedy bardzo się denerwował, a nie
        chciano mu już podawać leków na uspokojenie dostawał do buziulki malutką jałową
        gazę nasączoną glukozą...jak on sobie słodko ssał wtedy...
        te kilka dni po porodzie te "cukierki" działały lepiej niż mój nieporadny dotyk...
        • ann_a30 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 02.09.08, 16:58
          Tak mi się wydaje, że ta rurka z tlenem co idzie do inkubatora nie powinna być
          problemem. Mi pielęgniarki kładły ją wokół szyi bym podawała do oddychania
          synkowi jak saturacja spadnie. Wyjmowały mi go bo ja bym nie dała rady, ale
          potem jak było mniej kabelków to jedna nawet zdziwiła się że ja sama nie umiem.
          A przewijasz go?

          Achilles 28 tc 1350g
    • polaa27 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 04.09.08, 14:42
      Okazało się, że jednak problemy z brzuszkiem są poważne. W nocy Malutki został
      przewieziony do CZD gdzie miał operację - podejrzewali perforację jelita,
      okazało się, ze to żołądek był dziurawy, zszyto go, ale jeszcze doktorowi nie
      podoba się odcinek jelita, założono dreny i na razie to jelito jest leczone
      farmakologicznie. Synek znów niestety pod respiratorem, ze względu na operację
      no i dalej żywienie dożylne. Ale cieszę się, ze przynajmniej wiadomo dlaczego
      płakał no i teraz że jest naprawdę w świetnym miejscu, gdzie wszyscy specjaliści
      są pod ręką. Teraz moje słonko ciągle śpi (działanie leków), ale mam nadzieję,
      że będzie już tylko lepiej i to jelitko też się zagoi.
      • verka77 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 04.09.08, 15:42
        jaknapisalas - najwazniejsze ze znaleziono przyczyne, to juz polowa
        sukcesu..teraz trzeba tylko czasu zeby malutki sie zagoił i nabrał sił. 3 mam
        kciuki za Twojego maluszka!!!
      • lili2006 Re: Płacz dziecka w inkubatorze 05.09.08, 19:28
        hej! śledzę waszą historię i kibicuję Wam. Ucałuj maluszka, niech
        szybko zdrowiejesmile
      • niuniadr Re: Płacz dziecka w inkubatorze 05.09.08, 20:36
        Trzymamy kciuki za maluszka, żeby jak najszybciej wyzdrowiał i
        nabrał sił.Najważniejsze, ze juz znana jest przyczyna tego płaczu a
        teraz tylko potrzeba czasu i na pewno wszystko bedzie dobrze.
        pozdrawiamy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja