jak bawić sie z dzieckiem...

05.01.09, 13:55
moje kochane, mam taki dylemat:
naczytałam się tych mądrych książek o rozwoju dzieci, jak pomagać, jak
stymulować, i chcę to na moim małym wykorzystać, ale on nie jest
zainteresowany układaniem wieży z dwóch klocków - ale na widok klocków micha
mu sie cieszy - chętnie je gryzie i rozwala to co mu rodzice ułożą, nie bardzo
chce rysować, no wieżę z kółek ułoży od czasu do czasu, kubeczki jeden w drugi
nie chce wkładać - nuda, ale wodę z wanny w tych kubkach wypija i się krztusi
bardzo chętnie. Z kubka sam nie chce pić - no chce tylko załapac nie potrafi,
łyżeczką zje obiad czasem jak pomogę mu nałożyć jedzonko. Ale ... poprostu
próbowałam go nauczyć tych podstawowych umiejętności które "dziecko w wieku
12-18" miesiecy powinno nabyć, ale on ma to daleko w d... i zwiewa gdzie
pieprz rośnie, na przykład idzie popsztykać sobie na telewizorze, powywalać
mamy bieliznę z szuflady, pokręcić programatorem pralki czy suszarki, a jak
mama robi pranie to jest kto szybciej - czy ja wrzuce czy on wywaliwink No i
ładnie to wygląda, ale zastanawiam sie czy dać mu czas (on jeszcze nie
chodzisad ) i od czasu do czasu zaproponować mu cos nowego? Rozsądek podpowiada
mi ze tak, ale... z drugiej strony zaczyna mnie martwić to że on najbardziej
na świecie lubi łazić po domu i po prostu to tu to tam coś poogląda, coś
ściagnie, poszarpie itp. Utarło się nawet powiedzenie u nas w domu "jestem
łazik - muszę łazić" Widzę że wiele rzeczy łapie tzn. jak nazwę jakiś
przedmiot to on go potem bezbłędnie pokazuje, wie, jak powtórzymy kilka razy w
ciągu dnia to zapamiętuje. Nie wiem czy mam się przejmować?? Prawda jest taka
ze ma 2 miesiące wstecz, ale są rzeczy które już dawno powinien robić, a on
nie chce, nie wychodzi mu. A moze to ta fascynacja przemieszczaniem sie? Poźno
zacząl raczkować, bo jak skończył rok.
nie chce też patrzeć na niego przez pryzmat średniej jaką osiagają dzieci, ale
zaczyna mnie frustrować to że "każde dziecko rozwija sie po swojemu, należy
byc cierpliwym ".
Jestem na wychowawczym, ale nasz dzień wygląda tak ze zajmuję się trochę nim a
trochę domem, mały uczestniczy w wielu czynnosciach domowych albo siedzi w
łóżeczku, ale czy nie poświęcam mu za mało uwagi? Bawimy się też trochę razem,
ale zdaje mi sie ze za mało. No ale jak on interesuje sie tym co robie to jest
przy mnie - o ile to bezpiecznesmile a jak chcę żeby ukladał klocki to raz
spróbuje i spadawink.
Mam powody do zmartwienia??
    • mama-cudownego-misia Re: jak bawić sie z dzieckiem... 05.01.09, 14:11
      Zadaję sobie to samo pytanie smile
      Małgosia potrafi ułożyć wieżę z 3, rzadko 4 klocków, ale nie lubi. W ogóle robi
      to z taką energią, że często się rozsypują, a wtedy ona się frustruje i już nie
      chce bawić. To samo z sorterem - wkurza ją sam jego widok. Myślę, że trochę za
      bardzo na nią naciskałam, bo kiedyś chętniej się bawiła kubeczkami, kształtami i
      klockami, niż teraz.
      Rysuje jak ja sobie siądę i zaczynam rysować - wtedy trochę mnie pozaczepia,
      poobgryza trochę kredkę, a potem zaczyna bazgrać po tej samej kartce.
      Uwielbia za to słuchać, jak się różne rzeczy nazywają, latać po domu i "grać" na
      wszystkim, co wydaje dźwięk... Może to taki etap?

      A może to już charaktery naszych dzieci dają o sobie znać? Małgosia woli
      poprosić, żeby jej coś podać czy otworzyć, niż sama się nakombinować, żeby to
      zdobyć. Dość łatwo się zraża do zabawki, jeśli jest trudna i nie udaje się jej
      obsługiwać, nie bardzo lubi niespodzianki (np. grające przy poruszeniu misie są
      dziełem szatana smile. Jest ostrożna, bardzo pamiętliwa i konsekwentna w
      zabawkowych antypatiach. W sytuacjach stresowych się wycofuje. Jeśli chodzi o
      jedzenie, to leń z niej śmierdzący - z kubeczka udaje, ze pije, przeżuwać jej
      się nie chce, a łyżeczką to co najwyżej mamę nakarmi (sama wciąż pije z butli,
      tylko przed każdym posiłkiem zje więcej lub mniej czegoś "normalnego")...
      Jest za to dość zrównoważona, chociaż ma żelazną wolę, jest kontaktowa, wesoła,
      wyczuwa nastroje (ma taki swój dziecięcy honorek i nie życzy sobie np., żeby się
      z niej rodzice śmieli), uwielbia tańczyć i grać, potrafi się długo koncentrować
      na jednym przedmiocie...
    • 11anetta Re: jak bawić sie z dzieckiem... 05.01.09, 14:19
      czyzbys napisala o moim synku?haha identycznie to samo plus 99% innych dzieciakow.
      Mo syncio ma 18mcy kor15 tez go klocki nie interesia woli kabelki,garnki
      itp.Jest mi ciezko cokolwiek przy nim zrobic bo jak gotuje to on juz sobie w
      najlepsze grzebie np.w kociej kuwecie.
      Maly wciaz nie chodzi ale czworakuje jak pedziwiatr.No i wogle nie wysiedzi ani
      chwili wszystko interesuje go na chwilke.tez mam dylemat jak go czyms zajac ale
      to chyba samo przyjdzie.Widac nazsze dzieci wola proze zycia anizeli jakies tam
      klocki.Cikawwe jak inne mamusie maje.Pozdr
    • szalicja Re: jak bawić sie z dzieckiem... 05.01.09, 14:23
      Wiesz, na tym etapie, na którym jest Twój synek, mój też najchętniej
      rozwalał wszystko, co ja ułożyłam, postawiłam,zbudowałam. Widać to
      tak ma być. Nawet rzucanie zabawkami na odległość (hehe) to norma,
      choć nas wnerwia. Masz ten luksus, że z nim jesteś w domu. Ja teraz
      dopiero nadrabiam...W każdym razie psycholog mi radzi, aby staraćsię
      jak najwięcej bawićsię z dzieckiem. Nawet, jeśli się nie interesuje
      początkowo, to usiąść samemu przy tych klockach i samemu budować
      jednocześnie zachęcać - a może ty postawisz kolecek, pomóż mamie
      zbudować wieżę- itp. itd. Może być, że się zainteresuje za jakiś
      czas, ale załapie, zobaczysz. Pomyśł, może nie ma takich akurat
      zabawek, które ytrafiają w jego gust? Mój młody od zawsze uwielbiał
      sortery. Teraz ma ponad trzy lata i nadal lubi dopasowywać kształy
      do otworów, podobne układanki itp. Teraz poprostu dopasowujemy
      stopień trudności do jego wielu i umiejętności. Mój synek za
      klockami nie przepada, czasem coś postawi, ale tylko ze mną. Za to
      lubi różnego ypu labirynty, koloroe guziczki do wciskania w planszę
      (ze wzorami), różne gry. Oczywiście jest dużo starszy, ale chodzi mi
      o to, że trzeba poszukać tego, co dziecku przypasuje. Ja pamiętam,
      że w jego wieku mój Mati też był badaczem domu, bo ledwo dziecko
      stanęło na nogi, chce wszytstkiego dotknąć, sięgnąć. Może to właśnie
      bardziej go fascynuje niż zabawki. Generalnie szukaj, badaj. Nie
      chodzi o to, by kupować od razu markowe zabawki za ciężkie
      pieniądze, bo może być niewypał. U nas często sprawdza się zabawka
      za grosze z supermarketu. Potem kupujemy, jesli "zaskoczy",
      trwalszy, lepszy odpowiednik. I tyle. Nie każde dziecko MUSI bawić
      się tak samo i miećtakie same zainteresowania.
      • agusia79-dwa Re: jak bawić sie z dzieckiem... 05.01.09, 14:44
        to mnie uspokoiłyście- ja też się już zaczynałam zastanawiać czy coś
        źle robię. Ja też się zastanawiam czy ona nie potrafi za mało.
        Mała potrafi ułożyć wieżę z kilku klocków, ale tylko wtedy gdy ma na
        to OCHOTĘ, a nie wtedy gdy ja tego chcę. Jeśli układamy razem to
        mała najczęściej woli je rozwalać niż coś z nich tworzyć. (może ma
        to po mnie bo ja tego nigdy nie lubiłam- teraz zmuszam się aby to
        robić!smile). Potrafi dopasowywać kształty, sortować je, podawać
        kolorowe przedmioty, gdy ją o to poproszę. Wiem, że umie
        samodzielnie jeść i pić, ale jest leniwa, a ja jakoś nie naciskam za
        mocno bo boję się, że się do tego zrazi. Co do rysowania- rysuje gdy
        ma na to ochotę- siada wtedy na podłodze i mówi "pisiu", a mamusia
        musi jej wtedy podać przybory do rysowania- ostatnio rysuje oprócz
        lini także koślawe kółka. Tylko, że u niej rysowanie trawa kilka
        minut i znajduje sobie inne zajęcie. Sama z siebie siada na podłodze
        i ogląda książeczki, kolorowe gazety i wtedy sobie opowiada- lubię
        sobie tego posłuchać- tak samo zresztą jak jej "rozmowy" przez
        telefon.
        A i tak najbardziej interesują ją garnki, pokrywki,deski i inne
        przybory kuchenne.
    • zurawska.barbara Re: jak bawić sie z dzieckiem... 05.01.09, 23:11
      ulżyło mi trochęsmile
      myślałam i gadałam z mężem, i wydaje nam sie ze mały po prostu nie ma takich
      zainteresowań jakie powinien książkowo mieć, uwielbia gąsienicę fisher price ze
      zwierzątkami i pojazdami, krzesełko uczydełko, takie na psztykanie. A no
      ksiązeczki też cieszą sie szacunkiemsmile. ale jedyny i niezawodny sposób na
      wszystkie smutki i bunty to puścić małego na podłogę. Sortera nie chce widziećsad.
      czasem wydaje mi sie że zabawka nudzi mu się zanim zdązę pokazać mu o co chodzi.
      Ale nie będę zmuszać go do książkowych zabaw, zamiast sortera będzie
      kontemplował bęben pralki od wewnątrz i świat przez oczka w durszlaku. Boję się
      tylko tego ze coś zaniedbam... ale ten strach to mi chyba minie jak on się ożeniwink.
      PS. Spadł śnieg, co myślicie o sankach??
      • traganek Re: jak bawić sie z dzieckiem... 06.01.09, 08:24
        Najbardziejh rozwijająca jest zabawa z drugim dzieckiem (najlepiej
        troszkę starszym) wink
        • agusia79-dwa Re: jak bawić sie z dzieckiem... 06.01.09, 10:23
          traganek napisała:

          > Najbardziejh rozwijająca jest zabawa z drugim dzieckiem (najlepiej
          > troszkę starszym) wink

          coś w tym jest- moja mała jak ją odwiedza 5 letni kuzyn to po prostu
          szaleje i strasznie go naśladuje. Nie zawsze mi się to podobauncertain
Pełna wersja