Dodaj do ulubionych

Proszę, dodajcie otuchy...

13.02.09, 14:45
Witam,
jestem ciocią skrajnego wcześniaczka. Moja siostra wczoraj urodziła
przez cc córeczkę w 23tc, 600g. 1pkt Apgar. Wiem, że tylko Bóg wie
jaki los spotka takie aniołki, ale proszę napiszcie czego można się
spodziewać, czego oczekiwaći co jest najważniejsze.
Pozdrawiam
Magda
Obserwuj wątek
      • skomroch1 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 14:58
        Tak, jak napisała poprzedniczka, trzeba mieć nadzieje, że będzie dobrze. Dużo
        zależy od stanu, w jakim jest dziecko, czy jest stan zapalny, wylewy, i
        wszystkie inne przypadłości wcześniacze. Jak na ten tydzień maluszek ma niezłą
        wagę, to dobrze.
        • pasadena2 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 15:24
          Wiem tylko tyle, że jest zaintubowana, a wczoraj w nocy trochę
          zmniejszyli tlen, żeby zaczęła sama oddychać. Opócz tego schodzi jej
          skórka i ma tak jakby rankisad. Poza tym podobno krewka gdzieś jej
          leci z główki. O wylewie i innych dolegliwościach nie wiem, ale to
          są informacje z rana, więc teraz może już być inaczej.
          Też się pocieszam, że wagę ma fajną jak na swój wiek.
          Martwi mnie i zadręcza powód dla którego zaczął się poród, bo nic na
          ten temat nie mogę znaleźć. Siostrze wyleciała szyjka macicy!!! Tak
          dosłownie. Nigdy w życiu nie słyszałam o czymś takim, chociaż za
          sobą mam już 3 ciąże i nie jeden pobyt w szpitalusad
          Może Wy wiecie choć odrobinę na ten temat.
          Bardzo dziękuję za dobre słowa i otuchę. Jak tylko czegoś się
          dowiem, to dam znać.
          Pozdarwiam Was wszystkich i Wasze maleństwa.
    • fryzzia Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 15:27
      moj Krzys urodzil sie w 25tc z waga 800g. jutro skonczy 3 tygodnie i
      nadal walczy.
      teraz trudny czas przed Wami ale trzeba zaciskac kciuki i wierzyc ze
      bedzie dobrze.

      na oddziale z Krzysiem byly tez takie malenstwa, nawet z waga 420g i
      czasami radzily sobie lepiej od tych wiekszych.
      wszystko co mozna juz dla niej zrobiliscie,teraz mozecie tylko ja
      wspierac i czekac
      kupcie sobie ksiazke o wczesniakach to bedziecie wiecej rozumieli co
      dzieje sie z malenstwem.
      www.empik.com/wczesniak-pierwsze-6-lat-zycia-ksiazka,prod300121,p

      a gdzie siostra rodzila? jak malutka ma na imie?
      • pasadena2 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 15:40
        Siostra rodziła w Poznaniu na Lutyckiej, bo jesteśmy z Poznania.
        Malutka ma na imię Nadia i jest podobno śliczną dziewczynką z
        czarnymi włoskamismile
        Zapomiałam jeszcze dodać, że lekarza nie mogą utrzymać jej
        prawidłowej temp., czy to normalne?
    • agajedi Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 15:37
      Wiesz, takie maluszki maja silną chęć do życia i wielką wolę walki. Ja mam swój
      namacalny i bardzo ruchliwy dowód w domu. Walka przed wami baaaardzo długa i
      często pojawią się łzy, strach, załamanie i rezygnacja. Ale będą też takie
      momenty, że serce będzie skakać z radości. Piszesz o rankach na skórce. Ona ma
      ją bardzo cieniutką i każdy nawet najdelikatniejszy dotyk może ją ranić. Dbajcie
      teraz o to, żeby czuła Waszą miłość, bo nic poza tym się nie liczy. Niech
      przeżyje swoje najtrudniejsze chwile. Potem będzie czas na całą resztę. Nie ma
      co zastanawiać się teraz co będzie później. Teraz trzeba mocno, mocno, mocno
      kochać maleńką księżniczkę.
      • pasadena2 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 15:44
        Jeszcze jej nie widziałam, ale już bardzo ją kocham mimo, że w domu
        mam swoje dwie panny, to ją traktuję jak trzecią. W końcu ma być
        moją chrześniaczką, więc jakby nie patrzeć będę jej mamą. Właściwie
        to już się tak czuję.
        • fryzzia Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 16:03
          na pewno poradza sobie z ta temperatura. Pzykryja Nadie kocykiem lub
          zwieksza jej wilgotnosc i temp w inkubatorze. na pewno nie pozwola
          jej zmarznac.

          twoja siostra tez potrzebuje teraz wsparcia wiec musicie byc silni.
          ja prawie dwa pierwsze tygodnie przeplakalam non stop.tylko jak
          odwiedzalam synka w szpitalu to bylam dzielna.
          niech sprobuje sciagac pokarm i poczytac ksiazke,zeby wiedziec czego
          mozna sie spodziewac.

          a z ta szyjka to dziwnie. przeciez jej nie wypadla tylko pewnie
          szybko sie skrocila. tak czasmi bywa i teraz juz nic na to nie
          poradzicie
            • pasadena2 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 16:33
              Wiem, że siostra potrzebuje teraz dużo otuchy i wsparcia. Staram się
              jak mogę. Właśnie czekam na męża aż wróci z pracy, żeby został z
              dziewczynami i zaraz do niej jadę. Sama miałam przejścia z młodszą
              córką i pierwsze dziecko straciłam, więc mogę sobie wyobrazić co
              czuje.
              Dzięki za radę o książce. Myślę, że za parę dni zrobię tak samo jak
              tata Bartk(bartosztomasz) i wydrukuję siostrze wasze wypowiedzi, bo
              ja po ich przeczytaniu i po przeczytaniu innych wątków mam więcej
              wiary i nadzieji w sobie.
              Dziękuję
    • tumigutek5 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 18:17
      Trzymamy kciuki i będziemy się modlic za malutką Nadię (śliczne
      imię, też chciałąm Nadię lub Sarę, ale urodziłam Łukaszka)
      Trudna droga przed wami , ale te dzieciaczki mają bardzo silną wolę
      walki i chęc życia .
    • niuniadr Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 19:25
      Trzymamy kciuki za maleńką Nadię i będziemy się za nią
      modlić.Jeszcze wiele czasu upłynie i za pewne dobrych jak i złych
      wiadomosci, ale trzeba mocno wierzyć, bo wiara czyni cuda. Niunia
      urodziła sie bardzo wczesnie, ale będzie walczyła z całych sił, bo
      wcześniaki to wyjątkowe dzieci, które bardzo chcą żyć.Mówcie do niej
      jak najczęsciej i okazujcie swoja miłość, bo tego bardzo potrzebuje.
      Jestesmy z Wami całym sercem.
      Jak tylko będziesz mogła, to pisz co u Nadii.
      • kasia284 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 19:50
        Jestem całym sercem z Malutką. Apropos szyjki macicy, to ona nie
        może tak sobie wypaść do majtek, pochwa owszem może wypaść, ale
        szyjka macicy jest powiązana z macicą i pochwą. To niemożliwe żeby
        wypadła do piżamy. Dziewczyny czy ja się mylę? Jestem pewna swojego
        zdania.
        • bijou82 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 20:22
          też jestem tego zdania,ale ginekologiem nie jestem więc ...

          POMODLĘ się za Nadię
          teraz najważniejsze abyście byli przy niej,pzy jej rodzicach-bo to
          dla całej trójki ciężkie chwile...
          ale będzie coraz lepiej...
          lekarze czasami widzą czarne scenariusze.... a dzieci swoje i
          pokazuja kto tym światem rządzi wink
          Mała Kruszynka a taka dzielna-chce żyć smile
          ściskam
          • pasadena2 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 20:46
            Właśnie wróciłam ze szpitala. Akurat zdążyłam na chrzciny malutkiej,
            ale ostatecznie nie wpuszczono mniesad
            Widziałam ją chociaż na zdjęciu i jest naprawdę okruszek...
            Urodziła się z wagą 620g, a nie 600 jak pisałam wcześniej, akurat u
            takich maluszków to pewnie każdy gram ma znaczenie i 31cm smile Póki co
            żadnych udarów, wylewów, ani czegoś takiego nie miała, więc myślę,
            że to bardzo dobre wieści, ale zdaję sobie sprawę, że może się to
            zmienić z minuty na minutę.
            Temeratura już się utrzymuje, więc zdjeli jej czapeczkę i skarpetki.
            O godz. 18:44 minęła doba jak żyjesmile Dziękuję za to Bogusmile
            A Wam wszystkim jeszcze raz dziękuję z całego serca za wszystkie
            słowa otuchy i modlitwę.
            Dziewczyny, wiem, że sprawa tej szyjki wydaje się nieprawdopodobna i
            niemożliwa, bo mnie to też się w głowie nie mieści. Sama jestem
            kobietą, matką, co prawda ginekologiem nie, ale to faktycznie była
            szyjka! Wiem to z opisu siostry i z diagnozy lekarza, który ją
            przyjmował na oddział i tak powiedział po zrobieniu usg. Nie macie
            pojęcia jak mnie to nurtuje. Nie chcę narazie pytać o to siostrę, bo
            lekarze nic jej na ten temat jeszcze nie powiedzieli, a ja nie chcę
            jej dodatkowo martwić, ale wydaje mi się, że jeżeli faktycznie tak
            się stało, to ona chyba nie będzie mogła juz mnieć więcej dzieci???
            Zastanawiam się, czy pójśc do lekarza osobiście i z nim pogadać?. W
            końcu jestem siostrą, to może mi coś powie? Pytałam szwagra, ale on
            też mówi, że lekarze nic na ten temat nie mówili.
    • misia0000 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 20:44
      Modlę się za malutką Nadię, całym sercem jestem Twoją siostrą.
      Co do szyjki macicy - pierwsze słyszę by mogła "wypaść",
      anatomicznie wydaje mi się to niemożliwe! Rozumiem, żeby czop
      śluzowy z szyjki wypadł, ale sama szyjka - nie.. albo mam małą
      wyobraźnię i powinnam dostać dwóję z biologii.
      A co do temperatury - skrajne wcześniaki same utrzymać jej nie
      potrafią, w wielu przypadkach lekarze i pielegniarki wręcz co chwila
      muszą konrolować temperaturę dziecka i "podkręcać" temp. w
      inkubatorze. Ale to dość mały problem w porownaniu z wszystkimi
      innymi wcześniaczymi. Nadia - trzymaj się i walcz!
    • ag0000 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 21:00
      witaj będę się modlić za malutką bądźcie dobrej myśli, trudny będzie dla was ten
      czas ale na pewno dacie radę bo macie dla kogo, wspierajcie całym sercem
      mamusię,a miłość mamy do maleństwa pokona wszystko trzymam kciuki
      • asiek1982_8 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 21:12
        całym sercem jestem z Wami. Jak urodził się Filip to na dziele leżał chłopiec
        urodzony w 25tyg. w czerwcu nie wiem ile ważył ale wyszedł do domu początkiem
        września i rozwija się bardzo dobrze. Wiem ze miał problemy z saturacją i jakąś
        operację ale wszystko dobrze się skończyło. Wiara czyni cuda wiec trzeba wierzyć
        i wszystko się uda....
        • tartulina Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 21:31
          Mocno trzymam kciuki za Malutką!Jestem mama Kamili(22/23tc - 580g)obecnie 3-latki.Miała wylewy 2 stopnia,sepsę,spadek wagi do 460g.W szpitalu bylismy 3.5 miesiąca.Teraz to rozgadana za dwoje dziewczyna.Jest tylko drobniejsza,niż rówiesnicy i ma dość silny charakter.Strach o młodą towarzyszył mi długo.Wczesniaki sa niezwykle silne i potrafią zaskakiwać i lekarzy i rodziców.Nadia da radę!!!
          Dużo zdrówka dla Malutkiej,a dla Rodziców i Cioci dużo siły i cierpliwości.Pozdrawiam.Agnieszka
          • marter74 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 14.02.09, 09:55
            Do Tartulina"Zaciekawiła mnie historia Twojej Kamili-jak ładnie
            poradziła sobie z wcześniactwem.Pamiętasz jak było z rozwojem
            psychoruchowym,kiedy się przełamała i zaczęła
            np.siadac,chodzic,mówic itp?Czy dużo cwiczyłyście?pozdrawiam
    • mama-cudownego-misia Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 21:34
      Nie wiem, jak dodać otuchy w takiej sytuacji sad
      Długa droga przed Wami... Może to pomoże:
      wczesniak.pl/04_poznajlosy-ak.html Sara, 22 t.c., 604 g
      wczesniak.pl/04_poznajlosy-tk.html Bliźniaki z 24 t.c., teraz w wieku
      szkolnym, które dogoniły już rówieśników - mame spotkasz na forum GW emama.
      wczesniak.pl/04_poznajlosy-t.html Kosma z 24 t.c., z wagą taką samą, jak
      u synka Twojej siostry
      wczesniak.pl/04_poznajlosy-am.html - kuba, też 24 t.c. i podobna waga
      Trochę ich tam jest. Może wydrukuj siostrze ich historie?
      • pasadena2 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 22:39
        Wielkie dzięki za te linki. To naprawdę niesamowite historie, aż się
        wierzyć nie chce ile te maluszki potrafia przejsc. Z pewnością
        wydrukuję je siostrze i mam nadzieję, że choć trochę ją podniosą na
        duchu...
        Dzięki. Jesteście wspaniali...
        • karro80 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 13.02.09, 22:58
          Stan nienajgorszy jak na takiego Ciupka. No i dziewczynka, a to
          zawsze na plus, tak lekarze mówią (chociaż u nas na oddziale był
          chłoczyk 480 gram i też dawał radęsmile-chyba najmniejsze dziecko jakie
          widziałam w szpitalu)

          Moja Mała 600 g,1pkt apgar, zamartwica, 24/25 tydzień. Ma 11
          miesięcy. Wszystko z nią ok, a naprawdę było źle.

          Ale ja chciałam o tej szyjce napisać. Są przypadki donoszenia ciąży
          właśnie bez szyjki. Jak to jest, nie pamiętam. Widomo,że ciąża
          bardzo wysokiego ryzyka ale może się udać. Gdzieś czytałam artykuł,
          taki o kobietach, które miały amputowana szyjkę z powodu raka. Jak
          znajdę, to napiszę.

          Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się mocno
            • gandzia4 Pasadena 16.02.09, 13:20
              Możliwe jest wypadnięcie szyjki macicy, wiem o czym mówię, bo mam ten problem,
              czeka mnie operacja plastyki krocza. To nie tak że ona wypada na zewnątrz do
              majteksmile Chodzi o to że następuje tak silne zwiotczenie mięśni pochwy że szyjka
              pod ciężarem macicy wysuwa się na zewnątrz, przez co jest narażona na stany
              zapalne. Samo wypadnięcie szyjki nie jest jednak przyczyną przedwczesnego
              porodu, musiała do tego dojść infekcja oraz/lub rozwieranie się szyjki. Ja z
              wypadającą szyjką donosiłam ostatnią ciążę do 38 tygodnia. Operacja jest
              konieczna, jednak nie jest aż tak pilna, dlatego czekam aż moja najmłodsza
              pociecha urośnie trochę bym nie musiała już jej nosić.
              Operacja plastyki krocza polega na podwieszeniu macicy na specjalnej siatce,
              oraz na częściowej amputacji pochwy, do tego dochodzi kwestia urologiczna,
              trzeba ocenić stan pęcherze i ewentualnie podjąć też odpowiednie działania w tym
              kierunku, ponieważ obsunięta w dół macica napiera na pęcherz i uniemożliwia
              całkowite opróżnianie go, co może prowadzić do stanów zapalnych a nawet
              perforacji ściany pęcherza. Operacja jest dość poważna, po niej przez 6 tygodni
              nie wolno dźwigać ciężarów przekraczających wagę 1kg. Kolejne dziecko można
              mieć, ale co do sposobu porodu to wszystko zależy od tego jak rozległa była
              amputacja pochwy jaki był stan szyjki itd.
              Pozdrów siostrę i powiedz jej że nie jest sama z tym problemem. Ściskamy kciuki
              całą rodziną za malutką.
              • pasadena2 Re: Pasadena 16.02.09, 14:19
                Bardzo Ci dziekuje za wyczerpujaca informacje, ale mojej siostrze
                faktycznie wypadla szyjka. Byc moze nie cala, ale napewno jej czesc.
                Dzisiaj bede sie z nia widziec i sprobuje porozmawiac, czy lekarze
                cos juz jej powiedzieli na ten temat.
                Pozdrawiam i dziekuje za slowa otuchy
      • pasadena2 Witam 14.02.09, 17:38
        Z Nadusią myślę, że dobrze, bo oprócz tego, że leży pod lampami, bo
        podejrzewają żółtaczkę, to nic innego się nie dzieje.
        Jest ruchliwa, marszczy czółko jakby chciała otworzyć oczka, więc
        mam nadzieję, że to dobre oznaki?smile
          • karro80 Re: Witam 14.02.09, 17:53
            Ja tez podpytam:
            żadnej antybiotykoterapii?

            Czyli oprócz standardowej żółtaczki rozumiem, że wszystko ok?
            To super!

            A co do artykułu, to nie mogę znalezć. W jakiejś gazecie czytałam,
            ale jeśli nie w dzieciowej to mogłam wyrzucićsad

            Sprawdzałam w necie wczoraj, ale tu mało piszą o tym. Będę
            przeglądać, to co mi jeszcze w domu zostało.
            • pasadena2 Re: Witam 14.02.09, 17:58
              Wielkie dzięki, jesteś kochanasmile
              Tak jak wspomniałam, lekarze nic nie mówiąuncertain Powiedziałam siostrze i
              szwagrowi, żeby pytali o wszystko lekarzy, jak tylko będą mieli
              okazję. Oni trochę działają jak w amoku, co wcale mnie nie dziwi. Są
              przy małej i nic innego się dla nich nie liczy.
              Ja cały czas się łudzę, że brak wiadomości, to dobre wiadomoścismile
          • pasadena2 Re: Witam 14.02.09, 17:53
            Nie mam pojęcia, bo ja tego nie widziałam tylko szwagier relacjonuje
            mi na bieżąco, a oni tzn. siostra i szwagier są tym wszystkim
            oszołomieni, no i zieloni w temacie wcześniaków, więc nie wiedzą na
            co zwracać uwagę. Dla nas każdy odruch, to miód na serce.
            Lekarze niestety NIC nie mówiąsad Ale może to dobrze? Brak
            wiadomości, to dobre wiadomości....?
            • mama-cudownego-misia Re: Witam 14.02.09, 18:05
              > Brak
              > wiadomości, to dobre wiadomości....?
              Przede wszystkim każdy kolejny dzień to dobra wiadomość smile
              I może faktycznie dobrze, ze lekarze nic nie mówią - zwykle przedstawiają ten
              najgorszy możliwy scenariusz, a on rzadko się sprawdza, chociaż oczywiście jest
              niestety możliwy. Wiele naszych dzieci jest na to przykładem.
    • ag0000 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 14.02.09, 19:58
      witaj ciociu i rodzice macie silną dziewczynkę jestem dobrej myśli że pokona
      wszystko i będzie zdrowa moja córcia ma już 16 msc i jest wspaniała a urodziła
      się na początku 25tyg. ciąży z wag800g i 36cm długości i dzielnie walczyła te
      nasze maluszki mają jakąś niesamowitą siłę walki!!!! ŻYCZYMY ZDRÓWKA!!!!
    • aniate23 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 14.02.09, 22:52
      Moja córeczka lezała tez na Lutyckiej na intensywnej terapii. byla
      okrecona pepowina wokol szyi i stad apgar 4,5,9,9. Moge Cie zapewnic
      iz Ci lekarze sa dobrzy w tym co robia. Ja tam wpadałam w histerie,
      płakałam itp, tez na poczatku niewiele mowili.Powiedziano mi ze jak
      zejdzie z respiratora to bedzie dobrze. I te okropne piski
      wszystkich tych okropnych urzadzensad Nieraz mi serce wysiadało.Na
      oddzial maja tylko wstep rodzice. Nami opiekowała sie Pani
      dr Nowicka, z bardzo dobrym skutkiem. Była bardzo dokładna, córeczka
      byla przebadana na wszystkie sposoby. Córka po 3 tygodniach była w
      domu, jest zdrowa. Głowa do góry, chcoc wiem jak to ciezko.GDy
      Malutka podrosnie to napewno wprowadza Wam rehabilitacje.Zycze Wam
      tego z całego serca!!!
      • pasadena2 To juz trzecia doba:D 15.02.09, 20:22
        MOje nadzieje na to, ze bedzie wszystko dobrze rosna z minuty na
        minute. Nadia juz zyje 3 dobe!smile Dziekuje Ci Boze...
        Jest ruchliwa i ruchy ma plynne, "nie zacina" siesmile
        Lekarze nadal nic nie mowia.
        Musi byc dobrze....
          • pasadena2 Re: To juz trzecia doba:D 16.02.09, 14:25
            Wielkie dzieki dziewczyny. Jestescie naprawde kochane. Na usg glowki
            wyszlo krawawienie III stopnia, ale dzieki Wam nie martwie sie, bo
            wiem, ze to nie jest tak bardzo niepokojace.
            Wczoraj Nadusia dostala do glukozy krople mleka mamy. Nocka minela
            spokojnie, wiec siostra co 3 godz. ma przynosic mleko!!!!big_grin
            Bog zaplac Wam za wszystkie modlitwy.
            • tolka11 Re: To juz trzecia doba:D 16.02.09, 14:34
              Masz wielka wiarę i tak trzymaj!!! Dla Twojej siostry to najlepsze.
              czekamy na wieści.
              A wylewy II/III st miał też mój Miłosz i wodogłowie pokrwotoczne i
              wadę mózgu i wiele, wiele innych.
              Może być dobrze.
              • pasadena2 Prawie piąta doba:))) 17.02.09, 13:53
                Caly czas bez zmian, wiec chyba dobrze.
                Juz ja nie naswietlaja. Trwalo to tylko jeden dzien, bo podejrzewali
                zoltaczke, ale zostala wykluczonasmile Oprocz tego miala przetaczana
                krew. Poza tym jest bardzo ruchliwasmile przez co niestety czasami robi
                sobie krzywde, bo zadrapnie sie tu czy tam, a z tego zaraz ranka sie
                robi. I wlasnie zastanawia mnie, czy ona jest uspiona
                farmakologicznie? Jak myslicie, jak to jest? Usypiaja standardowo
                takie kruszynki, zeby nie czuly bolu, czy to jest indywidualna
                sprawa? I prosze napiszcie mi jeszcze, czy to normalne, ze ma
                zrosniete oczka?
                Pozdrawiam
                • agajedi Re: Prawie piąta doba:))) 17.02.09, 13:59
                  Chyba podsypiają w stanach lęku czy niepokoju, żeby centralny układ nerwowy mógł się prawidłowo wykształcić. Naszą Marysię usypiali Gardenalem. A co do oczek... są zamknięte i takie pozostaną jeszcze 2-3 tygodnie. I to jest wszystko prawidłowo. U nas otworzyły się 2 tygodnie po urodzeniu (czyli ciążowy 27 tydzień)
                      • pasadena2 Wiadomości z dzisiaj 18.02.09, 13:31
                        Malutka trzyma temperaturę, płuca pracują, dobrze jest ukrwiona po
                        krwi, którą jej podali. Ale niestety wstrzymali podawanie mleka, bo
                        zwraca i nerki nie pracująsad Lekarz powiedział, że jest w szoku, że
                        mała tak ogromną wolę walki
                        • karro80 Re: Wiadomości z dzisiaj 18.02.09, 13:56
                          To tak jest, że są górki i dołki.
                          Ale z drugiej strony jeśli Nadia zadziwia nawet lekarzy, no, no.
                          Z tym mlekiem to też tak bywa, na początku maluch nawet może nie
                          tolerować niewielkich ilości soli fizjologicznej, którą podają i po
                          tym sa sensacje różne.(u nas po jakiś 2 tyg pierwszy raz mleko)
                          Trzeba poczekać, aż troszkę to wszystko dojrzeje.
                          • pasadena2 Tydzień już za nami, ale... 19.02.09, 21:42
                            właśnie dzisiaj serduszko zaczęło źle pracować. Lekarze przez
                            godzinę robili co mogli i w końcu po podaniu jakiegoś leku poprawiło
                            się. Podobno czegoś ma za mało we krwi? Stan jest ciężki.
                            Na dodatek siostra siadła psychicznie i jutro chce wyjść do domusad
                            Nie wiem, czy to dobry pomysł. Doskonale ją rozumiem, bo sama jak
                            byłam w szpitalu ze swoją córką, to już szalałam od tego wszystkiego
                            i powiedziałam, że jak nas nie wypiszą, to ucieknę, ale pojechałam
                            na jedną noc do domu, wykąpałam się i nabrałam sił, żeby dalej
                            walczyć. A z nią nie wiem jak będzie? Jak się wypisze, to nie wiem,
                            czy będzie miała możliwość powrotu? Chcemy ze szwagrem namówić ją
                            tylko na przepustkę, ale nie wiem jak będzie...sad
                            A wczoraj mogła pierwszy raz ją doknąć...
                            Bardzo Wam wszystkim dziękuję za dobre słowa i modlitwę.
                            ciocia Magda
                              • pasadena2 Re: Tydzień już za nami, ale... 19.02.09, 21:52
                                dziekismile
                                Tylko troche dziwne jest to, ze przez caly czas jej mowili, ze
                                zostanie tak dlugo az Nadii nie wypisza, a tu nagle dzisiaj
                                ordynator jej oznajmia, ze jezeli chce, to moze isc, bo dziecku poki
                                co i tak nie ma w czym pomoc...
                                • mamaolisia Re: Tydzień już za nami, ale... 19.02.09, 21:59
                                  Ja też nie leżałam w szpitalu razem z Oliwierkiem tylko u mnie była
                                  troszke inna historia bo ja rodziłam w innym szpitalu a synuś został
                                  przewieziony do innego szpitalasad
                                  Pożniej mogła oczywiście położyć się na doby laktacyjne ale powiem
                                  szczerze miała już dość leżenia w szpitalu.
                                  Przed porodem leżałam na patologi plackiem 5 tygodni.smile
                                  Razem z mężem codziennie dojeżdżaliśmy po 45 km.
                                  Siedzieliśmy z Olisiem do 22 i jechaliśmy do domku sie przespać .

                                  Może to bedzie lepsze rozwiazanie zawsze w domku to w domku nawet
                                  jak jest bardzo ciężko my tak sie umówiliśmy z pielęgniarkami ,że
                                  dzwoniliśmy o każdej porze i wiedzieliśmy co się dziejesmile
                                  Trzymam kciuki .
                                  Ewa
                                  fotoforum.gazeta.pl/5,2,mamaolisia.html
    • fryzzia Re: Proszę, dodajcie otuchy... 19.02.09, 22:21
      wiesz jak urodzilam Krzysia to na drugi dzien juz bylam spakowana i
      gotowa do wyjscia ze szpitala.lezalam wczesniej 4 tygodnie i nic nie
      moglo mnie tam zatrzymac.
      oczywiscie odwiedzalam Krzysia codziennie od 12 do 20 , bo tak byly
      odwiedziny. w domu plakalam a potem bylam twarda przy inkubatorze i
      jak wracalam to znowu ryczalam. mialam wyrzuty ze nie moge pomoc
      Krzysiowi i ze za malo czasu spedzam z moim starszym synem Adamem.
      wszystko sie zawalilo a ja nie umialam sobie poradzic.
      a potem zamkneli szpital i przez 11 dni nie moglam odwiedzac
      Krzysia. to byl koszmar, stalam pod szpitalem i robowalam patrzec
      przez okna. tak bylo przez pierwsze dni a potem bylam w domu i
      musialam zajac sie domowymi sprawami zeby nie oszalec. i te dni
      bardzo mi pomogly, pozwolily na zaakceptowanie sytuacji w jakiej sie
      znalazlam. nadal jest ciezko ale juz razem wszyscy brniemy do przodu.

      moze niech siostra spedzi troche czasu w domu.tylko powinien ktos z
      nia byc. taki ktos komu bedzie mogla sie wyplakac w ramie, nawet bez
      rozmowy , po prostu zeby byl ...
      za jakis czas przestanie plakac i stanie do walki. tak to juz jest z
      nami kobietami. tylko jedne sa szybsze a inne troche wiecej czasu
      potrzebuja
        • anjazzielonego Re: Proszę, dodajcie otuchy... 20.02.09, 14:15
          Niech siostra się zastanowi, jakie rozwiązanie dla niej jest lepsze, czy chce
          być w szpitalu non stop, czy przyjeżdżać.

          Bo ja nie wyobrażałam sobie absolutnie wyjścia do domu nawet na kilka godzin,
          spędziłam z córeczkami 6 tygodni non stop (dostałam pokój na oddziale gin-poł,
          byłam normalnie przyjęta do szpitala, mimo że urodziły się w innym i były od
          razu transportowane, szpital zgodził się przyjąć i mnie).
          Po prostu miałam poczucie i wrażenie, że tu przy nich jest moje miejsce, że ja
          NIE MOGĘ nie być przy nich, to one były ważne, nie ja. Ale moje córeczki
          urodziły się w 32 tygodniu, były znacznie większe, i mnie potrzebowały. Każda
          Mama decyduje, co dla niej lepsze i co jej potrzebne dla równowagi psychicznej.
        • asiek1982_8 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 20.02.09, 16:28
          Ja musiałam opuścić szpital po 4 dniach ponieważ nie można było zostawać z
          maleństwem, natomiast codziennie z mężem przyjeżdżaliśmy do szpitala on rano ja
          popołudniu. Najgorsze były wieczory bo wtedy myśli dobijały człowieka ze nie ma
          dziecka ani w brzuchu ani w łóżeczku i było ciężko. Jak siostra chce to niech
          wyjdzie ponieważ troszkę odpocznie psychicznie a jak ochłonie pewno sama będzie
          chciała odwiedzać małą codziennie.
          Filip też nie tolerował mleka prze 11 dni, miał zalegania i wymiotował nawet jak
          podali mu 1 ml. Dopiero kiedy ukł. pok dojrzał to krok po kroku zwiększano mu
          dawki. Najważniejsze żeby nerki zaczęły pracować.
          --
          <Filip 32tydz. 1430g 43cm obecnie 6,5m-ca 6700g >

          MójFilip
        • niuniadr Re: Proszę, dodajcie otuchy... 20.02.09, 19:05
          Ja tez wypisałam się do domciu na własną prosbę, bo juz nie mogłam
          znieść tegolerzenia w szpitalu, a jak mi synka przeniesli do innej
          placówki jak stan się pogorszył, to juz nawet się nie zastanawiałam.
          Myslę, że w domu lepiej by sie poczuła i troszkę odpoczęła
          psychicznie, bo pobyt w szpitalu jest bardzo dołujacy. Jeszcze długa
          droga przed niunia i jej rodzicami, ale trzeba wierzyc, ze się uda
          pokopnac te wsztystkie przeciwności losu. Trzymamy mocno kciuki za
          malutka i pamietamy o niej w modlitwie.
          • pasadena2 Ósma doba:) 20.02.09, 21:10
            Siostra postanowila zostac. Byc moze uda sie zalatwic co jakis czas
            przepustke. Mysle, ze wczoraj jeszcze chciala wyjsc, bo psychicznie
            nie wytrzymala jak z mala tak zle sie dzialo.
            Nocke miala spokojna, ale rano znowu zaczelo serduszko zle pracowac.
            Okazalo sie, ze wystarczylo podac wapno dozylnie i wszystko wrocilo
            do normy. No i Nadusia zrobila siusiu!!!smile Co prawda po lekarstwie,
            ale liczy sie, ze zrobilabig_grin I z powrotem dostaje mleczkobig_grin Moze tym
            razem sie uda i nie bedzie zalegac.
            Sciskam Was mocno.
            Magda
                • karro80 Re: Ósma doba:) 21.02.09, 00:05
                  Fajnie,że z serduszkiem doszli co jest. I fajnie, że sikasmile Na
                  początku często trzeba wspomagać podstawowe funkcje organizmu.

                  U nas dopiero jak minął tydzień lekarze stali się bardziej rozmowni
                  i zaczęli planować rózne rzeczy.
            • tartulina Re: Ósma doba:) 21.02.09, 07:42
              I małymi kroczkami do przodu!Nadia bardzo chce żyć,a to już bardzo,bardzo dużo!Trzymam kciuki za Maleńką i czekam na wieści każdego kolejnego dnia!A siostra skoro podjęła decyzję o pozostaniu w szpitalu to widocznie wie, że dla Nadusi tak będzie najlepiej.Ja wolałam szybko wyjść do domu i dojeżdzać każdego dnia do młodej,ale w domu czekał starszy synek,który przeżywał tą sytuację tak jak my.Pozdrawiam.
              Agnieszka(mama Kamili 22/23 tc 580g)
            • tumigutek5 Re: Ósma doba:) 21.02.09, 08:28
              Super że Nadunia się dzielnie trzyma i małymi kroczkami idzie do
              przodu. Modlimy się aby codziennie było coraz lepiej.
              Siostra jeszcze będzie miała nie jedną chwile depresji, przecież
              sytuacja jest niefajna a hormony u niej szaleją . Matki zdrowych
              maluchów cierpią na depresję a co dopiero takich wcześniaczków.
              Najważniejsze ,że ma wsparcie w rodzinie - to jest jej teraz
              najbardziej potrzebne .
        • pasadena2 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 21.02.09, 09:58
          Siostra ogolnie dobrze. W ogole uwazam, ze jak na taka sytuacje, to
          trzyma sie swietnie. Ona jest na oddziale polozniczym, a malutka na
          neonatologii, ale to w sumie ten sam oddzial, tyle, ze neonatologia
          jest na samym koncu korytarza. Pare dni temu przeniesli Natalie
          (siostre) z pokoju na poczatku korytarza do pokoju na koncu
          korytarza, wiec do Nadusi ma dwa krokismile Moze do niej stale chodzic
          i siedziec tam do woli, wiec tak robismile Rano jak tylko zmierza temp.
          i cisnienie zaraz do niej idzie, czyli o 6smile Pozniej jak szwagier
          przyjezdza, to moga byc u malej oboje, wiec w miare mozliwosci
          jezdzi do nich codziennie. Ja jestem u niej co drugi dzien, ale
          malutkiej niestety nie moge zobaczycsad Łudze sie, ze jak skonczy sie
          ta epidemia grypy, to moze wtedy...?smile Oprocz tego jeszcze pare osob
          z rodziny ja odwiedza i ostatnio kolezanki, bo na poczatku nie
          chciala sie widziec z nikim innym oprocz najblizszej rodzimy. Takze
          wsparcie masmile
          • asiek1982_8 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 21.02.09, 10:08
            Z każdym dniem mała będzie nabierała sił i woli do życia. Będę się za nią modlić
            i za siostrę aby miała siły to wszystko przetrzymać. Pamiętam ze ja jak
            urodziłam w niedzielę to dopiero w czwartek napisałam smsy do znajomych że Filip
            jest na świecie ponieważ trudno mi było wcześniej się "pochwalić" narodzinami bo
            nie wiedziałam jak będzie .Nie odbierałam tel. od znajomych bo się rozklejałam
            przy rozmowach.Badz z siostrą bo ona potrzebuje wsparcia a to że dobrze się
            trzyma to poprostu może być osłona. W środku napewno jest jej ciężko.
              • pasadena2 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 21.02.09, 10:53
                Z ta szyjka to jedna wielka niewiadoma. Wkurza mnie to jak nie wiem,
                ale nie chce Natalii naciskac, zeby pytala, bo widze, ze poki co nie
                ma na to ochoty. Wlasnie wczoraj jak z nia rozmawialam, to
                powiedziala, ze rozmawiala o tym wszystkim z pielegniarka i ta
                powiedziala, ze to pewnie bylo lozysko... NIe wiem jak wyglada
                lozysko w 23tc, wiem tylko jak wyglada takie z donoszonej ciazy. Ale
                po kolejnym opisie siostry jest taka mozliwosc. Tylko, ze ona mowi,
                ze to byl waski, prostokatny kawalek miesa...Lozysko raczej inaczej
                wyglada, ale tak jak mowie, nie wiem jak tym tygodniu? A przy
                przyjeciu do szpitala lekarz powiedzial, ze szyjka, wiec metlik mam
                niesamowity. Chyba narazie odpuszcze sobie ten temat. Na wypisie
                bedzie miala napisane, to wtedy sie dowiemy.
          • mama-cudownego-misia Re: Proszę, dodajcie otuchy... 21.02.09, 10:31
            A mamie tez czegoś nie przynieście zakaźnego, to ważne bardzo, bo zacznie
            zarażać, zanim sama będzie mieć objawy.
            U nas nawet babcia (zdalna, czyli teściowa, nie ta lokalna) widziała dziecko
            tylko przez szybę w oknie (jak miało 4 miesiące) i jak już pisałam na innym
            wątku, żyliśmy przez rok jak w klasztorze - unikając dużych sklepów, nie
            spotykając się z przyjaciółmi ani z rodziną, na spacery chodząc w las. Śmierć
            towarzyska po prostu smile Trochę za bardzo świrowaliśmy, ale faktem jest, ze mimo
            uszkodzenia szpiku i osłabionej odporności właściwie nam kobieta nie chorowała,
            zaczęła dopiero w okolicach 12 miesięcy, z powodu błędów dietetycznych.
    • pasadena2 Dziesiąta doba:) 22.02.09, 12:56
      Nadusia otworzyła oczkabig_grinDD
      Dowiedziałam się też, że jest na 22% tlenie, to chyba dobrze,
      prawda? Z tego co tu czytam, to chyba bardzo mała dawka?smile
      Wczoraj po raz drugi miała przetoczoną krew. Poza tym ordynator
      noworodów powiedział, że stan ustabilizowanybig_grinDD
      Dziękuję Ci Boże... i Wam wszystkim za dobrą energię i modlitwę.
      Pozdrawiam
      Magda
      • niuniadr Re: Dziesiąta doba:) 22.02.09, 13:09
        Wspaniałe wieści. Co do tlenu, to bardzo malutko, bo w normalnym
        powietrzu jest 21% big_grin Stan stabilny, to juz kolejny kroczek do
        przodu.Nadusia jest bardzo skrajnym wcześniaczkiem i świetnie sobie
        radzi, dzielna z niej dziewczynka i oby jak najwięcej takich dobrych
        wiadomości.
        Wspieramy ją dalej naszą modlitwą i myslimy o Was często.
        Pozdrawiamy
    • nati1011 wypadająca szyjka 22.02.09, 13:47
      mam nadzeje ze cos ci to pomoze. Najprawdopodobniej siostra miała
      problem już wczesniej (czy to jej pierwsza ciaża) tylko nie
      zauważyła lub nie rozpoznano objawów.
      ----------------------------------------------------

      Obniżenie i wypadanie macicy
      Macica położona jest pośrodku, wewnątrzotrzewnowo w miednicy małej.
      W tym prawidłowym położeniu utrzymuje ją tak zwany aparat
      wieszadłowy, składający się z różnego rodzaju więzadeł, oraz aparat
      podporowy, który stanowią mięśnie dna miednicy małej, czyli przepona
      moczowo - płciowa i miednicza. Aparaty te m.in. przeciwdziałają
      naciskowi narządów wewnętrznych. W wypadku, gdy z jakichś przyczyn
      dojdzie do uszkodzenia tych aparatów, macica zostaje wysunięta do
      pochwy. Jest to najczęstsze przemieszczenie się macicy. W skrajnych
      przypadkach narząd ten może obniżyć się tak bardzo, że zostaje
      wysunięty na zewnątrz przez pochwę. W wyniku obniżenia macicy
      zazwyczaj zostaje też uszkodzony pęcherz i odbytnica. Kobiety
      cierpiące na obniżenie macicy odczuwają często parcie na mocz
      połączone z niekontrolowanym oddawaniem moczu oraz zaburzeniami
      oddawania stolca. Nierzadko zaburzeniu temu towarzyszą też bóle
      krzyża. W przypadku, gdy szyjka macicy wystaje poza pochwę, mówi się
      o wypadnięciu macicy.

      Objawy:
      - uczucie ucisku w podbrzuszu.
      - bóle krzyża.
      - częste parcie na mocz.
      - nietrzymanie moczu.
      - stany zapalne pęcherza i szyjki macicy.
      - zaparcie.
      - przedłużające się krwawienia miesięczne.


      Dzięki specjalnym ćwiczeniom gimnastycznym tkanka łączna zostaje
      napięta i wzmacniają się mięśnie przepony miednicy - w ten sposób
      można zapobiegać niebezpieczeństwu obniżenia się i wypadania macicy.


      i jeszcze artykół:
      www.forumginekologiczne.pl/txt/print,3109,0
      • pasadena2 Re: wypadająca szyjka 22.02.09, 15:42
        Wielkie dzieki za informacjesmile, ale teraz okazalo sie, ze to chyba
        jednak bylo lozysko. Ciezko rozmawia sie z lekarzami, wiec musimy
        poczekac az siostra dostanie wypis, wtedy bedzie sprawa jasna.
        • nati1011 Re: wypadająca szyjka 22.02.09, 16:01
          jeżeli już to pępowina. ona może wypaść przy dużym rozwarciu.
          łożysko może się odkleić, ale wtedy jest masywny krwotok i taki
          wczesniak raczej nie miałby szans przeżyć.

            • nati1011 Re: wypadająca szyjka 22.02.09, 19:30
              nie pisałaś wcześniej o krwotoku. To faktycznie obie miały
              szczęście, ze udało sie na czas. Odlkejenie łożyska najbardziej
              grozi dziecku, ale tez i matce. Ale w sumie łożysko czy ew. pępowina
              to dobre wiadomości - bo to jednorazowa komplikacja. Wypadniecie
              macicy to konieczność poważnego leczenia.

              Może wiec faktycznie poczekajcie na wypis. Po co sie stresować na
              zapas. Teraz najważniejsze jest maleństwo. I oby szybko nabierała
              ciałka i wagi smile)
    • margita78 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 25.02.09, 12:28
      Witajcie wszystkie mamy a w szczegolnosci ciociu pasadeno2, ja tez jestem mama
      wczesniaka urodzonego w Anglii. Czasem tu zagladam i przeczytalam o dziecku
      twojej siostry. Moje corki i maz (synek jeszcze nie rozumie) myslimy o was i
      wspieramy duchowo aby sie udalo!!!!! Cieszymy sie ze dzidzia ma sie lepiej.
      Opieka nad wczesniakami w UK jest na bardzo wysokim poziomie, caly personel to
      swietni specjalisci, mysle ze dziecko jest w dobrych rekach. Jesli masz pytania
      to chetnie pomoge w miare mozliwosci, chociaz moj maluch to nie skrajny
      wczesniak (28/29 tydzien) i wiele problemow nas ominelo. Mamy na tym forum tez
      duzo wiedza i pomoga. Pozdrawiam. Bede tu zagladac.
      • pasadena2 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 25.02.09, 16:01
        Bardzo mi miło Marqitasmile Dziękuję Wam za życzliwość i ciepłe słowa w
        imieniu własnym i rodziców Nadiismile
        Dziewczyny tutaj są wspaniałe i bardzo pomocne. Dzięki nim
        uwierzyłam, że może być tylko lepiejsmile
        Pozdrawiam
      • pasadena2 JEST KUPA!!!:D 25.02.09, 16:05
        Nadusia jest bardzo usłuchaną córeczkąsmile Mama ją wczoraj ładnie
        prosiła i dzisiaj kupa jak ta lalawink Poza tym przełożyli ją do
        innego inkubatora i przy okazji dowiedzieliśmy się jaką ma wagę.
        Przy urodzeniu miała 620g., spadła do 560g i dzisiaj miała 600g.
        Mleka dostaje jużsmile 8x1,5ml
              • pasadena2 Minęły dwa tygodnie 27.02.09, 20:40
                i młoda dostała zapalenie płucsad Wiem, że to normalne i całkiem
                możliwe, że będzie jescze miała nie raz, no ale....sad Poza tym
                podsypiają ją, bo jest bardzo ruchliwa i nie chcą, żeby traciła siły.
                Siostra ma chwilowy kryzys, bo zmarł wcześniaczek urodzony w 30tc.,
                który leżał w pokoju obok Nadiisad To jest straszne. Akurat byłam w
                szpitalu jak mama tego maleństwa wychodziła do domu. Widok
                makabryczny, ale co się dziwićsad
                To na tyle z nowości.
                Pozdrawiam gorąco wszystkich
                • niuniadr Re: Minęły dwa tygodnie 27.02.09, 20:47
                  Niestety zapalenie płuc jest częste u wczesniaczków, ale wierzymy ,
                  ze Nadia sobie z nim poradzi. Jest jeszcze malutka i to jest duze
                  obciążenie dla organizmu, ale wczesniaczki to silne dzieciątka i
                  dzielnie walcza z kazdą chorobą.
                  Ja pamietam jak na sali z moim synkiem leżała taka Agatka, która
                  ważyła niespełna 500g, któregos dnia jak byliśmy u synka na OITN,
                  nie było juz jej inkubatorka, baliśmy się zapytać, co się z nią
                  stało, bo stan był krytyczny...a jej nikt nie odwiedzał...sad
                  Ach, ciężkie sa takie chwile...
                  Trzymamy kciuki za dzielną Nadusię i pamiętamy o małej w naszej
                  modlitwie.
                  Dzielna z niej dziewczynka.
                  Pozdrawiamy
                  • ag0000 Re: Minęły dwa tygodnie 28.02.09, 11:45
                    witacie na pewno będzie dobrze i malutka z tym sobie poradzi bo jest ruchliwa z
                    tego co piszesz mojej córci też podawali leki wyciszające bo "strasznie
                    rozrabiała" i co chwila coś sobie odłączała i alarmy się włączały,robili to aby
                    sobie sama nie zaszkodziła,gdy moja leżała na oiomie to przy nas też odszedł
                    maluszek i to starszy tygodniowo i dłużej już tam leżał nie zwalczył
                    posocznicy..... to jest okropne i też to przeżyłam ale wasza milusińska da sobie
                    radę pozdrawiam
                • agajedi Re: Minęły dwa tygodnie 28.02.09, 15:57
                  Nasza Marysia walczyła z zapaleniem płuc dwa razy. Nam lekarka tłumaczyła, że to
                  głównie wina respiratora. Takie tropikalne warunki (wysoka temperatura w
                  inkubatorze i spora wilgotność w rurze respiratora) nie służą małym płuckom. Ale
                  będzie dobrze, ja w to wierzę. A u tak maleńkich dzieciątek początki to właśnie
                  dwa kroki do przodu, jeden do tyłu. I jak to napisała fryzzia "ważne, żeby
                  bilans wyszedł na plus". Oczywiście ten końcowy. Trzymam kciuki.
    • asiek1982_8 Re: Proszę, dodajcie otuchy... 27.02.09, 21:02
      Będzie dobrze mój Filip tez miała zapalenie płuc i problemy z jedzeniem
      (zalegania wymioty)pamiętam jak czekałam na kupkę i jak cieszyłam się ze
      zjadanego każdego ml.
      U nas oddziale tez były wcześniaki bardzo rzadko odwiedzane przez rodziców.
      Koleżanka która jest pielęgniarką i opiekowała się moim malm mówiła ze niektórzy
      przychodzili raz na tydzień do swoich maleństw.Totalna znieczulicacrying
      • pasadena2 02.03 02.03.09, 22:08
        Wlasnie mialam cos napisac, ale jestem tak zaryczana po przeczytaniu
        wiadomosci o Kacperku, ze.....
        Fryzzia dobrze, ze u Was takie super wiescibig_grin
        Dziewczyny ogolnie ok. W niedziele pani dr powiedziala, ze z
        pluckami juz lepiejsmile Ale czy zawsze na oddziale musi sie znalezc
        jakas zolza? Jedna taka przesladuje moja siostre glupimi tekstami
        jakby miala malo problemow. Nie bede wszystkiego opisywac, bo to
        cala historia, ktora zaczela sie od ksiazki, jaka Natalia kupila o
        wczesniakach(ktora polecalyscismile)Z ironia pytala: po co jej ta
        ksiazka?, a co madrego w niej wyczytala i takie tam. A oliwy do
        ognia dolal ordynator noworodwok(znany przez wszystkie mamy, ktore
        rodzily w tym szpitalu, z tego, ze jest zdrowo walniety i nie tylko
        przez mamy...)czepiajac sie imienia. Co to za imie Nadia???? Ona
        przeciez powinna miec swoja patronke!!! Nie dociera do niego, ze
        Nadia, to po polsku Nadzieja i, ze na drugie ma Anna. A poza tym
        jego teoria jest taka, ze jak rodzice nie sa malzenstwem, to dlatego
        tak sie dzieje z dzieckiem tzn., ze jest chore i tak wczesnie
        przyszlo na swiat.
        Moim skromnym zdanie ten lekarz powinien urzedowac w innym szpitalu
        i to jako pacjent...
        Wiadomo, ze w innej sytuacji czlowiek za bardzo takich rzeczy nie
        wzial by sobie do serca, a tak szargaja jej nerwy do konca...
        Debile. Na szczescie ci "madrzy" ludzie nie maja dyzuru 24h
        Buziaki
        Ps. Fryzzia jakie okularki nosil Twoj Krzys?, bo Nadia nie ma
        zadnych.
        • tumigutek5 Re: 02.03 02.03.09, 22:17
          No i czy ja mam to znowu skomentowac - e tam brak słów !!!!!!!! A
          Nadia to piękne imię.
          Trzeba poprostu wyluzowac i nie zwracac uwagi, a na pytania
          grzecznie odpowiadac .....
        • fryzzia Re: 02.03 02.03.09, 22:22
          okularki tylko takie przy naswietlaniu lampami, bo mial dlugo i duza
          zoltaczke.

          zawsze znajda sie jacys tacy ludzie co nie mysla. mnie sie wydaje ze
          to wynika ze znudzenia materialu. nudzi im sie wiec zamiast sie
          doksztalcac to bawia sie w uszczypliwosci i dokuczanie innym. oni
          pewnie nawet nie pomysla ze moga komus sprawic przykrosc bo dla nich
          to po prostu kolejny pacjent ...
          w sobote rozmawialam na ten temat z lekarka w szpitalu , ktora
          pracuje na patologi noworodka. doszlysmy do wniosku ze kazdy lekarz
          powinien obowiazkowo spedzic kilka dni na swoim oddziale jako
          pacjent. moze wtedy nauczylby sie wiekszego szacunku. dotyczy to
          rowniez pielegniarek ..
          swoja droga to dziwne ze pani doktor nie wie co jest w tej ksiazce.

          no ale to temat rzeka i nie najwazniejszy teraz.
          • ag0000 Re: 02.03 03.03.09, 08:47
            piękne imię ma malutka a lekarz chyba po prostu zazdrości i nie powinien już
            pracować jak i niektóre pielęgniarki mają już dosyć to fora ze dwora normalnie
            coś się otwiera w kieszeni na takich ludzi i dobrze fryzzia popieram i dalej
            trzymamy kciuki malutką i mamusię, niech się nimi nie przejmuje ma wspaniałą
            córcię i to się liczy pozdrawiam
        • karro80 Re: 02.03 03.03.09, 10:25
          Zawsze znajdzie się czarna owca, a nawet kilkasad
          Chociaż nam póxniej zmienili szpital, to naprawdę na intensywnej
          przyczepić do nikogo nie było się moznasmile

          A my 7 lat po ślubie i co? Moher jakiś za przeproszeniem od grzybków
          z pewnego radia. My mieliśmy przechery w tym pierwszym szpitalu, bo
          zaznaczyliśmy, że nie chcemy chrzcić. Dopiero mąż opitolił
          towarzystwo i zrobiło się naprawdę miłosmile.

          Dobrze, że mała lepiej, a lekarzy olejciesmile
      • skomroch1 Lekarze 03.03.09, 21:03
        są czasem głupkowaci strasznie, wg. mnie powinni zdać egzamin z umiejętnej
        rozmowy z pacjentem, po jakimś solidnym szkoleniu. Teraz z perspektywy czasu i
        tak najważniejsze jest dla mnie to, ze suma summarum uratowali moje dziecko, ale
        i krwi trochę napsuli.
        Fajnie, że Nadia sobie radzi. A Nadia to ładne imię, Roch leżał teraz z Nadią w
        jednej sali w szpitalu i bardzo mi się podobało.
      • fryzzia Re: Proszę, dodajcie otuchy... 04.03.09, 23:03
        dwa tygodnie w brzuchu to cholernie duza roznica

        poza tym Krzys tylko raz przybral tak duzo smile jak to pani
        pielegniarka powiedziala ze pewnie kupy przed wazeniem nie zrobil smile
        ale i zaczal jesc dopiero 2 tygodnie temu, bo mial problemy z
        zaleganiami bardzo dlugo, no to teraz mam nadzieje nadrobi.
        a jak juz zaczal to popedzil bo na poczatku bylo 0,5 ml a teraz jemy
        25ml (w przeciagu 2,5 tyg )

        powolutku, powolutki a i z Nadii zrobi sie kluseczka smile
          • pasadena2 Re: Co u Nadusi? 08.03.09, 15:51
            U Nadusi ogólnie dobrze. W czwartek ważyła 665g.smile, ale od paru dni
            niestety ma wzdęty brzuszek, wiec musieli jej go opróżniać i robią
            to jakoś przez buzię:/. Przez to też wstrzymali podawanie mleka sad
            Poza tym bez zmian, więc dobrzebig_grin
            Pozdrawiam serdecznie.
            Magda
            • fryzzia Re: Co u Nadusi? 08.03.09, 22:21
              moj Krzysiek tez tak mial.
              najpierw jadl a potem byl wzdety brzuch i zalegania. a teraz znowu
              je az po 26 ml. trzeba czasu zeby jelitka dorosly i zaczely
              pracowac. jak to z wczesniakami powoli ale do przodu . u nas trwalo
              to prawie 2 tyg .
              • pasadena2 09.03.09 :( 09.03.09, 20:46
                Wczoraj wieczorem Nadusia miała robione usg główki. Wylewy się nie
                wchłaniają i ma powiększone jakieś komory. Pani dr powiedziała, że
                może mieć wodogłowie albo małogłowie. To pierwsze- pół biedy, bo
                można wyleczyć, ale tego drugiego już niestety nie, bo wtedy mózg
                nie rośnie. Na razie główka ma prawidłowe wymiary, więc prawdę
                mówiąc nie wiem czemu na zapas straszą Natalię i Kubęsad Siostra nie
                mogła się dzisiaj pozbierać, totalny dołek. A do tego jeszcze nie
                chcą jej przenieść na salę, gdzie byłaby sama albo z ciężarnymi, bo
                teraz jest z mamami i ich dzidziusiami. To ją dodatkowo dobija. One
                przytulają swoje maleństwa, karmią itd., a ona nawet dobrze nie może
                dotknąć Nadiisad Do tego dochodzi jeszcze nie wyspanie. I dzisiaj
                wieczorem definitywnie wychodzi do domu. Będzie jeździć do Nadusi
                tak często jak się da. Wyspana, wypoczęta, więc myślę, że obydwu na
                dobre to wyjdzie.
                Pozdrawiam
                • asiek1982_8 Re: 09.03.09 :( 09.03.09, 20:56
                  Wiesz lekarze zawsze podchodzą od najgorszej strony do rodziców co w większości
                  wypadków sie nie sprawdza. Trzymam kciuki. dobrze ze Twoja siosta wychodzi do domu
                • agajedi Re: 09.03.09 :( 10.03.09, 09:00
                  Hmmm, nie zawsze lekarze mówiąc takie złe rzeczy chcą źle dla rodziców. Twoja siostra pyta więc odpowiadają. Nie straszą na zapas tylko oceniają realnie sytuację. Ja wolałam wiedzieć nawet najgorszą prawdę. Dzięki temu mogłam nastawić siebie i rodzinę na sytuację w jakiej znajdziemy się po wyjściu małej do domku. I dzięki temu załatwiłam szybko wizytę u okulisty w Warszawie. To moja opinia. Ja wiem, że takie wiadomości są trudne do przyjęcia, ale i one są potrzebne. A co do wylewów to u nas dopiero po prawie dwóch miesiącach zaczęły się wchłaniać. Póki co nie ma paniki. Niech siostra zapyta którego są stopnia i czy są nacieki na tkanki mózgowe. Bo to jest ważne.
                  A propos szpitala. Ja nie leżałam z matkami z dziećmi, ale przez kilka dni pobytu na położnictwie z mamami wcześniaków trafiły na moją salę trzy dziewczyny po martwych porodach. Jak to tylko było możliwe zabrałam stamtąd tyłek. Dojeżdżanie jest męczące, ale pobyt w domu wśród rodziny to o wiele bardziej komfortowa sytuacja dla mamy wcześniaczka (moim zdaniem)
                  A poza tym modlę się cały czas o malutką. Trzymajcie się ciepło.
                          • nadusia1202 Re: 12.03.09 12.03.09, 16:37
                            WITAM SERDECZNIE WSZYSTKIE MAMYsmileJESTEM MAMĄ NADI,KTÓRA SIE URODZIŁA
                            W 23 TYGODNIU O WADZE 620GRAM.NA DZIEŃ DZISIEJSZE JEJ STAN ZDROWIA
                            JEST DOBRY,WCZORAJ PORAZ PIERSZY ZROBIŁA O WŁASNYCH SIŁACH KUPKE CO
                            JA URATOWAŁO PRZED OPERACJA JELITEK. WAŻY JUZ NASZA PEREŁKA 715GRAM
                            I ZNOWU DOSTAJE ODE MNIE POKARMsmilePOZDRAWIAM SERDECZNIE
                        • nadusia1202 Re: 12.03.09 :0 12.03.09, 16:36
                          WITAM SERDECZNIE WSZYSTKIE MAMYsmileJESTEM MAMĄ NADI,KTÓRA SIE URODZIŁA
                          W 23 TYGODNIU O WADZE 620GRAM.NA DZIEŃ DZISIEJSZE JEJ STAN ZDROWIA
                          JEST DOBRY,WCZORAJ PORAZ PIERSZY ZROBIŁA O WŁASNYCH SIŁACH KUPKE CO
                          JA URATOWAŁO PRZED OPERACJA JELITEK. WAŻY JUZ NASZA PEREŁKA 715GRAM
                          I ZNOWU DOSTAJE ODE MNIE POKARMsmilePOZDRAWIAM SERDECZNIE
              • nadusia1202 Re: Co u Nadusi? 12.03.09, 16:36
                WITAM SERDECZNIE WSZYSTKIE MAMYsmileJESTEM MAMĄ NADI,KTÓRA SIE URODZIŁA
                W 23 TYGODNIU O WADZE 620GRAM.NA DZIEŃ DZISIEJSZE JEJ STAN ZDROWIA
                JEST DOBRY,WCZORAJ PORAZ PIERSZY ZROBIŁA O WŁASNYCH SIŁACH KUPKE CO
                JA URATOWAŁO PRZED OPERACJA JELITEK. WAŻY JUZ NASZA PEREŁKA 715GRAM
                I ZNOWU DOSTAJE ODE MNIE POKARMsmilePOZDRAWIAM SERDECZNIE
                • niuniadr Re: Co u Nadusi? 12.03.09, 19:02
                  Witaj Mamo Nadii
                  To wspaniale, że maleńka coraz lepiej sobie radzi...oby jak
                  najwięcej takich kroczków do przodu.Pamiętam jak my czekaliśmy na
                  pierwsza kupkę, bo tez były problemy z jelitkami. Stan dobry, to juz
                  bardzo duzo u takiego maluszka, oby teraz juz wszystko było tylko z
                  górkiwink
                  Pozdrawiamy
                  • fryzzia Re: Co u Nadusi? 12.03.09, 21:40
                    nas tez kupa uratowala przed operacja smile juz nawet wywiezli nas do
                    innego szpitala zeby kroic Krzysia ale sie udalo. a potem bardzo
                    powolutku zwiekszli nam pokarm i dzisiaj Krzys je juz 8x26ml i wazy
                    1330g . do takiej wagi doszedl w ciagu 3 tygodni odkad zaczal jesc.
                    wiec zobaczysz , niedlugo Nadia tez obrosnie w tluszczyk smile
                    pozdrawiam
                    • nadusia1202 Re: 14.03.09, 16:09
                      no to widze,ze wszystkie wcześniaczki robią niespodzianki swoim
                      rodzicomsmile nigdy nie myslałam,ze kupka sprawi taka frajde
                      hihihi.Nasza mysia dostawała na początku moj pokarm ale zalegał w
                      żołądku i wszystko na marne teraz podaja jej 4Xpo 1ml i glukoze
                      dostaje.Przez te kupki spadla z wagi ale tylko 15gsmileteraz bedzie
                      tylko waga rosła.A jak synuś?jeszcze troszke i wróci z wami do domku
                      co???smilepozdrawiam serdecznie
                      • pasadena2 Re: 14.03.09, 16:13
                        Wyprzedzilas mnie siostra z informacjamismile
                        Mysle, ze czas abys przejela ten watek i informowala na biezaco o
                        stanie Nadusismile
                        Buziakibig_grin
                        • mamaolisia Re: 14.03.09, 22:22
                          Jesteś wspaniałą siostrą smile
                          Nadusia ma cudowną i wrażliwą ciociesmile
                          Wszystko przezwycieżycie jak czytam wiadomosci od Was to wszystko mi
                          sie przypomina sad
                          Oliś powolutko idzie do przodu i u Was tak bedziesmile
                          Pozdrawiam serdeczniesmile
                          • pasadena2 Re: 15.03.09, 11:23
                            Dziekuje mamoolisiasmile
                            Nadusia jest dla mnie jak corka. W koncu bede jej mama chrzetnasmile
                            Oli to dzielny chlopak i mam nadzieje, ze nasza kruszyna bedzie
                            miala tez tyle szczescia co onsmile
                            Pozdrawiam cieplutko.
                          • nadusia1202 CO U NADINKI:)??? 17.03.09, 11:18
                            WITAM WAS WSZYSTKIEsmile PANI DOKTOR WCZORAJ POCHWALIŁA NADUSIE,ZE JEST
                            NIESAMOWITA,RUCHLIWĄ DZIEWCZYNKĄ I BARDZO ŁADNE MA WYNIKI TAKŻE
                            MORFOLOGIE MA DOBRAsmileDZISIAJ MOŻE JĄ BĘDĄ WAŻYĆ ZOBACZYMY CZY COŚ
                            MOJE DZIECKO PRZYTYŁOsmile WCZORAJ JAK DO NIEJ PRZYJECHAŁAM PŁAKAŁA:
                            (ALE PO PRZEINTUBOWANIU USPOKOIŁA SIĘ.CO SIE TERAZ LEKARZOWI NIE
                            PODOBA TO TROSZKE JEJ PŁUCKA ALE TO NORMALNE W JEJ PRZYPADKU.Z
                            BRZUSZKIEM JUŻ DOBRZE-TERAZ PO MALUTKU ZWIEKSZAJĄ JEJ ILOŚĆ MOJEGO
                            POKARMU NA DZIEŃ DZISIEJSZY DOSTAJE 1,5ML ZEBY ZNOMU BRZUSIO NIE
                            URÓSŁ.TERAZ CZEKAMY NA WYNIK USG GŁÓWKI MAM NADZIEJE,ZE BOG
                            WYSŁUCHAŁ MOJEJ PROŚBY I BEDZIE SIE WSZYSTKO PO MAŁU ZABLIŹNIAĆ.
                            • ag0000 Re: CO U NADINKI:)??? 17.03.09, 12:53
                              piękne ma imię i tak ładnie je zdrabniacie a malutka to mała supermenka dzielna
                              dziewczynka na pewno będzie dobrze i Bóg wysłucha twych prośby tak jak wysłuchał
                              moich pozdrawiam i dalszego zdrówka życzymy
                              • nadusia1202 NADUSIA WAZY JUZ 705g:) 17.03.09, 19:59
                                TROSZKE SIE NASZEJ KRUSZYNCE PRZYTYŁOsmileOBY TAK DALEJ.NA TO WYCHODZI
                                ZE 10G DZIENNIE PRZYBIERA HIHIHIHI.
                                CO DO USG GŁÓWKI TO NADAL BEZ ZMIANsad CHYBA MUSZE POCZEKAC JESZCZE
                                TROSZKE CO?DOPIERO MINELY 2 TYG OD POPRZEDNIEGO USG,CZY TO SIE
                                WCHLONIE?MALUTKA MA III STOPNIA WYLEW.W PONIEDZIAŁEK JEJ MINĄŁ 28
                                TYDZIEŃ. POZDRAWIAM WAS!!!