mama_janka007
22.02.09, 20:12
dzisiaj zauwazylam, ze nasz sterylizator padl... niby da sie
wlaczyc, ale wytwarza tylko letnia pare i wylacza sie po minucie.
butelki sa niby wilgotne, ale w zaden sposob nie wystrylizowane. po
prostu hodowalam bakterie w klimacie najbardziej im sprzyjajacym. po
skojarzeniu paru faktow doszlam do wniosku, ze faszeruje Janka juz
od min.tygodnia brudem, syfem i bakteriami.... uzywam butelek
Brown's wiec w tych szczelinach roilo sie prawdopodobnie tylko od
swietujacych bakterii...
nie mamy zmywarki a butelki szorowalam tylko w goracej wodzie, w
obawie przed resztka detergentow...
jak dzisiaj powachalam jedna z butelek po pseudo-sterylizacji az
nogi mi sie ugiely.
i dziwilam sie, ze Jankowi rozwolnienia tak czesto wracaja w
ostatnim czasie... i pakowalam w chlopine co chwile smecte i
dicoflor.
i pewna bylam, ze z obzarstwa albo po prowadzeniu soczku jablkowego
te luzne kupy.
nie wiem teraz jak z tym sie obejsc- isc z nim na badanie krwi?
moczu?
zostalo nam jeszcze pol butelki baktrimu po zakazeniu nerek wiec
dlugo sie nie zastanawiajac podalam mu dzisiaj 2 ml (dawka ktora
bralismy po wyjsciu ze szpitala) no i oczywiscie dicoflor.
kupy Jankowe w sumie od wczoraj sa znowu w normie. tzn. luzniejsze
jeszcze ale tylko 2 dziennie. no ale chyba nie uodpornilam dziecka
na syf i bakterie?
jakie tego moga byc w ogole konsekwencje???
glupia ma matke Janek.. glupia, slepa, bez wyobrazni..
boze, ale jestem zla na siebie!