blaszka0662
22.02.09, 23:07
Dziewczyny jestem chyba już całkiem bezradna w sprawie tematu
niejedzenia, a właściwie wstrętu do jedzenia jakie ma moje dziecko.
Co się dzieje??? Ma 2 latka waży 10800g (3-10 centyl) i mierzy 85 cm
(10 centyl). Podawałam mu ampułki aloesowe na apetyt - nie
zadziałały. Następnie Bioaron - też klapa, więc złapałam się wg mnie
ostatniej deski ratunku - Ketotifen - przecież to na wszystkich
działa - i tu rozczarowanie. Już przy 3 butelce traciłam nadzieję,
po czwartej zrezygnowałam. Kilka miesięcy temu wg skierowania z
poradni zaburzeń odżywiania miał wykonane badania na celakię,
pasożyty, morfologię, żelazo, tsh - wszystko było w normie i po 3
wizytach wypisali nas z przychodni, bo dziecko jest zdrowe, a ty się
matko męcz dalej.
Mały nie chce jeść, tak ogólnie. Niczego oprócz rosołu nie lubi, ale
to też pewnie do czasu tak jak serki Danio. Kaszki są be, miesko be,
kanapki nie ruszy (parę razy ugryzł 1 zębem), butelkę i mleko
odrzucił jak miał ok. rok, wędlinę i parówki raz zje raz nie. Owoce
oprócz winogron też ogólnie be. Sam nie chce jeść, no chyba że to
jest rosół i czasami ziemniaczki. Ale to też często taka zabawa, a
ja i tak mu pomagam drugą łyżką. Gryźć umie ale czasami chyba mu się
nie chcę, więc czasami jak już komptetnie pluje, mielę i wkurzam się
na siebie, że pozwalam mu jeść jak noworodkowi (chociaż takie
sytuacje są naprawdę ryadkie). Staram się mu nie wmuszać, nie
krzyczeć, nagradzać, tłumaczyć, przegładzać, dawać do jedzenia to co
lubi, ale on przecież nawet słodyczy nie lubi, zje np tabliczkę
czekolady raz dziennie. Jak dostanie lizaka to się cieszy jak głupi,
a następnie poliże kilka razy i może go trzymać w łapce nawet pół
godziny, albo rzuci w kąt. Soków też za dużo nie pije (max. butelkę
Bobofruita dziennie), do tego trochę herbaty, ale tylko tej dla
dorosłych, bo inna jest be, na szczęście lubi wodę mineralną. Nie
daję mu też przekąsek między posiłkami, bo chcę żeby zjadł np. zupę.
Ogólnie mały się nie upomina ani o jedzenie ani o picie. HELP, bo
zwariuję z niepokoju. Boje sie ze bedzie mial niedobory i zawsze
bedzie mmiejszy i chudzy od innych dzieci. Moja mama, z którą Karol
przebywa na tygodniu parę ładnych godzin jak ja jestem w pracy, też
jest wykończona, ale wiem, że to jej główna zasługa, że mały waży
właśnie tyle a nie mniej. Chociaz jej metod nie pochwalam, czyli
zabawiania, wciskania i podtykania jedzenia.
Oczywiście obie staramy się, żeby każdy posiłek był najbardziej
kaloryczny, dodając dotatkowe mięsko, masełko itd.