Może coś poradzicie w sprawie niejadka?

22.02.09, 23:07
Dziewczyny jestem chyba już całkiem bezradna w sprawie tematu
niejedzenia, a właściwie wstrętu do jedzenia jakie ma moje dziecko.
Co się dzieje??? Ma 2 latka waży 10800g (3-10 centyl) i mierzy 85 cm
(10 centyl). Podawałam mu ampułki aloesowe na apetyt - nie
zadziałały. Następnie Bioaron - też klapa, więc złapałam się wg mnie
ostatniej deski ratunku - Ketotifen - przecież to na wszystkich
działa - i tu rozczarowanie. Już przy 3 butelce traciłam nadzieję,
po czwartej zrezygnowałam. Kilka miesięcy temu wg skierowania z
poradni zaburzeń odżywiania miał wykonane badania na celakię,
pasożyty, morfologię, żelazo, tsh - wszystko było w normie i po 3
wizytach wypisali nas z przychodni, bo dziecko jest zdrowe, a ty się
matko męcz dalej.
Mały nie chce jeść, tak ogólnie. Niczego oprócz rosołu nie lubi, ale
to też pewnie do czasu tak jak serki Danio. Kaszki są be, miesko be,
kanapki nie ruszy (parę razy ugryzł 1 zębem), butelkę i mleko
odrzucił jak miał ok. rok, wędlinę i parówki raz zje raz nie. Owoce
oprócz winogron też ogólnie be. Sam nie chce jeść, no chyba że to
jest rosół i czasami ziemniaczki. Ale to też często taka zabawa, a
ja i tak mu pomagam drugą łyżką. Gryźć umie ale czasami chyba mu się
nie chcę, więc czasami jak już komptetnie pluje, mielę i wkurzam się
na siebie, że pozwalam mu jeść jak noworodkowi (chociaż takie
sytuacje są naprawdę ryadkie). Staram się mu nie wmuszać, nie
krzyczeć, nagradzać, tłumaczyć, przegładzać, dawać do jedzenia to co
lubi, ale on przecież nawet słodyczy nie lubi, zje np tabliczkę
czekolady raz dziennie. Jak dostanie lizaka to się cieszy jak głupi,
a następnie poliże kilka razy i może go trzymać w łapce nawet pół
godziny, albo rzuci w kąt. Soków też za dużo nie pije (max. butelkę
Bobofruita dziennie), do tego trochę herbaty, ale tylko tej dla
dorosłych, bo inna jest be, na szczęście lubi wodę mineralną. Nie
daję mu też przekąsek między posiłkami, bo chcę żeby zjadł np. zupę.
Ogólnie mały się nie upomina ani o jedzenie ani o picie. HELP, bo
zwariuję z niepokoju. Boje sie ze bedzie mial niedobory i zawsze
bedzie mmiejszy i chudzy od innych dzieci. Moja mama, z którą Karol
przebywa na tygodniu parę ładnych godzin jak ja jestem w pracy, też
jest wykończona, ale wiem, że to jej główna zasługa, że mały waży
właśnie tyle a nie mniej. Chociaz jej metod nie pochwalam, czyli
zabawiania, wciskania i podtykania jedzenia.
Oczywiście obie staramy się, żeby każdy posiłek był najbardziej
kaloryczny, dodając dotatkowe mięsko, masełko itd.
    • kamia06 Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 00:36
      Dokładnie jakbym czytala o swoim niejdku, wypisz wymaluj: plucie,
      zabawianie przy jedzeniu bo inaczej nie zje nic, mleko dawno
      odstawione, jajko be, mięsko też, nawet czekoladki nie chce za
      bardzo - zjada kawałeczek i mi oddaje. Z własnej inicjatywy zjada
      jedynie rodzynki ( ale to tez w ilości 3-4 szt.) i pije.
      Nic więc Ci Kochana nie doradzę, ale bedę podgłądać co inne mamy
      podpowiedzą...
      U nas z wagą dużo gorzej bo 8,5kg, wzrost 82 cm, wiek: 22,5 mies.
      Osiągnięcie 10kg. na 2 latka było moim marzeniem, obecnie juz
      niestety nierealnym. W sumie to jestem tym trochę podlamana, bo nie
      wchodzi wcale do siatki cenylowej, a nie jest skrajnym wcześnaczkiem
      ani hipotrofikiem.
      Pozdrawiam
      • blaszka0662 Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 08:30
        Oj, też pamiętam jak wyczekiwałam tej magicznej 10 sad
        Pomóżcie nam kochane mamuśkismile
        • doroszka Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 10:09
          Aaaaależ masz slicznego tego synka!!! Można go zjeść, skoro on nie
          chce jeść wink

          A mój starszy Maciek (urodzony o czasie z normalna wagą) też jest
          strasznym niejadkiem - Filip-wcześniak (1570 g) teraz waży więcej
          niż Maciek w jego wieku.

          Jakiś czas Maćka karmiliśmy "na szafę":
          wczochił do szafy i uchylal drzwi, wystawiając buzię, w którą
          wkładaliśmy łyżkę jedzenia i dziwiliśmy się" ooo! widziałeś? ta
          szafa je!!!", a szafa się śmiała, ale jadła, bo miała zabawę.

          Baaaardzo niepedagogiczny sposób, ale wtedy jedyny działający!
          Teraz już trochę wyrasta z niejadkowości - ma 4 lata. A to dzięki
          przedszkolu - dzieci jedzą i on je z nimi, mówią, którą zupę lubią,
          naśladuje kolegów, czasami rywalizują, kto pierwszy zje... itd.
        • mama-cudownego-misia Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 10:19
          Przepraszam bardzo za banał, bo na pewno to wszystko wiecie, ale niska waga może
          być efektem:

          - błędów dietetycznych rodzica, który albo źle karmi dziecko (np. za rzadko daje
          posiłki, za mało mięska, etc) albo który ma dziecko trudne, niewsłuchane w
          siebie. Takie dziecko będzie np w momencie, gdy potrzebuje witamin, szukało
          snaków możliwie najbardziej owocowych, które znajdzie nie w owocach, a w...
          cukierkach. Tu pomógłby mądry pediatra lub dietetyk, ale w moim odczuciu nie
          jest to przypadek żadnej z Was - Wy sie staracie, tylko walicie głową w mur.

          - stanu zdrowia dziecka. Dziecko często łapiące infekcje, anemiczne, mające
          alergie lub problem z tarczycą (częsty u wcześniaków!), z układem pokarmowym czy
          sercem może nie mieć apetytu, albo nawet mieć apetyt i nie rosnąć. Tu pomoże
          tylko pediatra.

          - problemów z samą techniką jedzenia - to dotyczy raczej dzieci mniejszych,
          które np. ze względu na przeczulicę, napięcie mięśniowe, rozszczep podniebienia,
          etc., nie najadają się do syta. Tu pomoże zespół
          pediatra-rehabilitant-logopeda, w zależności od źródła problemu.

          - problemów psychologicznych. W efekcie przeczulicy albo wciskania jedzenia może
          się w dziecku rozwinąć awersja do niego. Może też chcieć pokazać swoją
          niezależność przez niejedzenie, odreagowywać w ten sposób stresy. Może w ten
          sposób szantażować rodziców... Może warto by było, żeby dziecko z problemem z
          jedzeniem obejrzał (już po pediatrze) dobry psycholog dziecięcy. Faktem jest, że
          w rodzinach wielodzietnych, w rodzinach nie przejmujących się dziećmi, gdzie
          albo zje, albo zdechnie z głodu, jakoś w ogóle nie ma niejadków...
          Jak już wszystkiego innego wypróbowałyście, to może ten psycholog nie jest
          głupim problemem? Małgosi "problem łyżeczkowy" też był u psychologa
          konsultowany, a teraz zaczął się nowy etap (młoda już się nie boi łyżeczki,
          tylko jada sama symbolicznie), więc znowu się wybieramy.
          • anjazzielonego Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 11:16
            Blaszko,

            ja bym odstawiła soki. jeśli to nie jest świeży, wyciskany sok np. z pomarańczy,
            to ma wielkie g.. a nie witaminy itp. Przepraszam za dosadność, no ale tak jest,
            sam cukier i puste kalorie.

            Jakie robisz przerwy między posiłkami?
            U nas sprawdza się podawanie jedzenia po 3 lub nawet 4 godzinach.

            • anjazzielonego Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 11:26
              Blaszko,

              sorki, nie doczytałam, że dajesz Bobofrut, no ale gęsty sok zawsze zapycha i
              odbiera apetyt.

              co do jedzenia, a może by sam wybierał, co chce?

              Wiem, że to może wydawać się szalone, ale przecież jest już duży i może mieć "
              smaka" na coś innego, niż Ty chcesz mu podać.

              u nas to działa w przypadku drugiego śniadania i podwieczorku - same otwierają
              lodówkę, i biorą a to serek biały z miodem, a to wędlinę, a to ser żółty, a to
              banany, a to jajko, a ogórek kiszony, a to jeszcze co innego, co im wpadnie do
              łapek.


              w ten sposób czasem zjedzą sporo jednego produktu, a czasem wszystkiego po
              trochu; zdarza się, że narobią bajzlu, ale chodzi o efekt, żeby zjadły.

              i dzięki temu jedzą RÓŻNORODNE produkty.

              Może u Ciebie by się to sprawdziło też na śniadania i kolacje, skoro Synek nie
              chce mleka?

              Moje rano i na noc piją mleko z kaszką i KAKAO, rany boskie, do każdej porcji
              chcą kakao i kakao!
              No ale skoro wtedy chętnie zjedzą, a ja im tego prawie w ogóle nie słodzę, daję
              1/2 łyżeczki cukru na 250 ml mleka, to niech tak będzie.

              Jakbym zrobiła bez kakao nie rusząsmile

              Każde dziecko ma inne upodobania.

              Np. na obiad moje zjedzą makaron zawsze i sporo; jak tylko mówię, że będzie
              makaron, drą się: i sosik też!!

              robię różne, np. klasyczny z pomidorów na oliwie, uwielbiany przez dzieci, i
              pesto pietruszkowe, które też kochają.
              A "normalnej" nie zmiksowanej natki nie tkną w życiu w zupie, trzeba łowić.

              Powodzenia!!!
              • anjazzielonego Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 11:32

                To znowu jasmile

                Widziałam zdjęcia, Synek przez PRZEŚLICZNY, spory, zdrowy, energiczny, wysoki,
                super gęstą ma fryzurę, taki słodki łobuziaksmile

                No to co, że jest CIUT lżejszy od innych dzieci?
                Kobieto, ile? PÓŁ kilo???smile

                Staraj się proponować mu różne zdrowe i smaczne rzeczy, ale nie zamartwiaj się,
                bo nie ma czym.
                Jeśli wg lekarzy dziecko jest zdrowe, to może to być taka jego uroda, że jest
                CIUT (podkreślam) drobniejszy niż inne.

                Mój mąż zawsze podkreśla, że lepiej mieć zdrowe szczupłe dziecko niż utuczyć, w
                imię idei naszych babć, żeby DUŻO jadło.
                Nadwaga z okresu dziecięcego jest b. ciężka do " zbicia".
              • blaszka0662 Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 12:26
                Aniu,
                dziękuję za komplementysmile

                Moje dziecko wypija ok 3 butelek Bobofruita tygodniowosad Wczoraj
                jak nie chciał zjeść Sinlaku na kolację (po pierwszych 100ml
                powiedział: "Dziękuję mamusiu"), więc zaproponowałam mu paróweczkę.
                Ucieszył się bardzo, pomógł mi ją ugotować, ale jak już się pojawiła
                na talerzu to nawet jednego kawałeczka nie wziął do ust, więc
                poszedł spać tylko o tych 100ml Sinlakasad Wczoraj przez cały dzień
                zjadł tylko: serek Danio (bez chlebka), banana, talerz rosołu z
                kluskami i 1/2/ talerza rosułu z kluskami, mięsem i marchewką, 1/3
                Kinderka, 100 ml Sinlaka i wypił może szklankę herbatysad Ogólnie
                bardzo często pozwalam mu wybierać co chce zjeść, ale jego menu jest
                krótkie. Oczywiście też zachęcam go spróbowania tego co mamy na
                talerzach i jedynie grilowane mięsko mu czasem smakuje. Zjada wtedy
                ok 5 łyżeczek i basta.
                Kakao też jest fujsad Makaron tylko taki jak do rosołu, innego nie
                ruszy.
                Udało mi sie wyszperać na internecie namiary na jakąś polecaną na
                forum Kielce psycholog. Tylko niestety termin podała nam dopiero na
                26.03. Juto mam zadzwonić jeszcze w inne miejsce. Może tam będziemy
                krócej czekać. Ale to nie jest prawdziwy psycholog tylko terapeuta i
                dopiero on kieruje ewentualnie na wizytę. Poszła bym prywatnie, ale
                nie chcę zmarnować kasy, jak nie wiem czy danej osobie warto płacić:-
                (
                • mama-cudownego-misia Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 12:42
                  Fakt, to musi być ktoś dobry... I musi poświęcić trochę czasu na sprawę, w 45
                  minut sie tego nie załatwi.
                  • blaszka0662 Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 13:06
                    Ta psycholog, z którą się umówiłam na marzec ma nam poświęcić 1,5
                    godziny i zaznaczyła, że zapewnie będzie wymagane lika wizyt. Do
                    tego terapeuty też pójdę, jak znajdzie dla nas czas. W sumie nic nie
                    tracimy, a mam nadzieję, że znajdą jakieś rozwiązanie.
                    • mama-cudownego-misia Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 13:14
                      Myślę, ze to dość prawdopodobne. Chociaż może ono nie być do końca po Twojej
                      myśli. Jednej z moich dalekich kuzynek, mającej masakrycznego niejadka, ważącego
                      w wieku 2 lat chyba nie więcej, niż 2/3 Małgosi, psycholog kazał się
                      ostentacyjnie nie przejmować jedzeniem, wręcz mu je zabierać po pół godziny,
                      podjadać, nie namawiać, okazywać miłość i zainteresowanie tylko jak dziecko je.
                      Dzieciak schudł najpierw ponad pół kg, a potem jak zgłodniał, to nawet szpinak
                      żarł...
                      Czytałam też, że jest jakaś klinika w Niemczech, gdzie się jedzenie na 2
                      tygodnie, żeby nauczyć niejadka jeść. Pierwszy tydzień to jest podobno głodzenie
                      dziecka.
                      • blaszka0662 Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 13:29
                        Ja chyba dałabym radę wykonać taką próbę głodzenia i obojętności ale
                        nie wiem czy moja mama da. Ona jest z tych "co może by tak jeszcze
                        jedną łyżeczkę"? Na pewno zabiorę ją do tego psychologa, bo mnie to
                        się nie posłucha, ale "mądrej" głowy tak. Teraz jeszcze mi się
                        przypomniało, że często jest też tak, że niby nie chce, ale jak już
                        pierwsza łyżeczka przejdzie to potrafi "ładnie" zjeść całą porcję.
                  • domena100 Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 13:10
                    A co powiecie o Peritolu? Ponoć pobudza apetyt. Bo my takie coś
                    dostaliśmy od gastrologa, wykupiłam , ale nie podalam ani razu, bo,
                    ze tak powiem, mały zaskoczył z jedzeniem i nie mam narazie
                    zastrzeżeń. Więc jak nie ma potrzeby to nie pcham w niego chemii.
                    Zastosował to ktoś?
                    • blaszka0662 Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 13:31
                      Nam tego nigdy nie proponowali. Jak ci mały zaczął jeść to myślę, że
                      nie ma co dawać mu żadnych dopalaczy.
                      • mamaewci Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 22:56
                        A moze on po prostu taki jest... Wyglada super, ladny, zdrowy,
                        usmiechniety. Skoro wszystkie badania sa ok, to moze go lepiej nie
                        zmuszac. Niech je rosol non stop jak chce.
                        Ja ponoc bylam wielkim niejadkiem, mama przestala ze mna do
                        przychodni chodzic, bo lekarze ja wyzywali. Jak sie na prawde
                        przestraszyla, poszla prywatnie do jakiegos super lekarza. Ten pyta:
                        zdrowa? wesola? spi? bawi sie? itp. Jak uslyszal same twierdzace
                        odpowiedzi, powiedzial: zdrowe dziecko zaglodzic sie nie da. I moja
                        mama olala moje niejedzenie. Ponoc w wieku 2 lat potrafilam jechac
                        caly tydzien na ogorkach kiszonych, inny tydzien na smalcu, inny na
                        kielbasie, zero roznorodnosci diety. Bywaly dni, ze po 12h nie
                        jadlam. Na bilansie 2-latka wazylam 9kg.
                        Teraz troche zaluje, ze mama we mnie nie wmuszala, bo uwielbiam
                        jesc, lubie doslownie wszystko wink a tak mialabym wstret do jedzenia
                        do konca zycia. No i figury modelki wcale nie mam, jestem szczupla,
                        ale jakbym stracila 2-3kg byloby idealnie.
                        A moje dziecko. Tez miewa humory jedzeniowe, choc wagowo ok - na rok
                        ma 8kg. Niby w siatke centylowa nie wchodzi, ale jak czasami patrze
                        na te spaslaki z 97 centala, to wole moja szczupla coreczke.
                        • kamia06 Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 23.02.09, 23:36
                          Ja też przekonuję siebie,że mój Mały taką juz ma urodę,ze jest sobie chudzinką i nie za dużo je. Ale jak czytam posty od mam, których dzieciaczki mają wagę sporo większą od mojej wymarzonej i też się martwią, to trochę panikuję. Bo moze za bardzo ten problem jednak olałam? Nie biegam z tego powodu po specjalistach, a moze powinnam, nie chcę przecież czegoś przeoczyć.
                          U nas też jest tak, ze Mały często mowi,ze nie,nie, nie chce jeść, ale potem jak "zaskoczy", to je całkiem, całkiem. Chyba się negatywnie uwarunkował na mój widok z łyżką w dłoni podążajacą w jego kierunku i odruchowo odmwawia. Obiad je często godzinę lub dlużej...
                          Lekarka nie zapisała nam nigdy żadnych "dopalaczy", ale moze powinnam mu coś jednak podawać na apetyt?
                          Pozdrawiam
                        • blaszka0662 Re: Może coś poradzicie w sprawie niejadka? 24.02.09, 09:38
                          No jakbym czytała o sobiewink Ja na bilansie 2 latka ważyłam 9300g smile)
                          Też ponoć byłam niejadkiem, chociaż ja twierdzę, że mama nigdy nie
                          dała mi zgłodnieć, bo faktem jest, że nie pamiętam jako dziecko, ani
                          nastolatka żeby mnie bolał brzuch z głodu. Zawsze też byłam
                          wybredna, nawet teraz mąż mi to również wypomina. W życiu nie
                          spróbowałam np. flaków ani salcesonu. Przestałam kręcić głową przy
                          jedzeniu dopiero jak wyjechałam na 4 lata do Anglii. Tam sama
                          zaczęłam gotować i martwić się o siebie. No cóż mojego 2 latka nie
                          wyślę za granicę, no może za rok do przedszkola. Może jak się tam
                          przegłodzi to zacznie jeść normalnie. Do psychologa jednak pójdę, bo
                          jeśli to jest problem w nas (mnie i mamie) to chyba najwyższy czas
                          żeby ustawili nas na właściwe torywink Acha, ja do przedszkola
                          chodziłam tylko 3 dni, bo nie chciałam jeść a moja mama była za
                          miękka by to znieść, więc rzuciła nową pracę i mnie wypisała.
                          No ale moje dziecko jada z 4 godzinną przewą między posiłkami co w
                          cale nie wpływa na jego apetyt.
Pełna wersja