mamaolisia
03.03.09, 14:29
Niektóre z Was wiedzą ,iż miała dylemat czy zgodzić się na
przeprowadzenie akcji charytatywnejw mojej miejscowości na leczenie
mojego Oliwierka.
Zgodziłam sie ale nie o tym chciałam.
Ponieważ wieść sie rozeszła dosyć szybko (specyfika małych
miejscowościach) zauważyła ,iż ludzie w sklepie dziwnie mi sie
przyglądaja z pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Słuchajcie tak naprawde to ja jestem w szoku no pewnie ,że nie
wszyscy są życzliwi ale wydaje mi się ze w oczach
niektórych "zyskałam" jakąs aprobate.
Podchodzą gratulują mi wytwałości i walki o lepsze jutro ofiarują
pomoc.
Wielu z nich nie zdawało sobie sprawy że mam chore dziecko , że
walcze o niego ze wszystkich sił i robię wszystko żeby jemu było jak
najlepiej.
Dzisiaj np jedna pani powiedział iż dowiedziawszy sie ile Oliś
przeszedł nie mogła uwierzyć ,że dziecko może sie urodzić z tyloma
problemami zdrowotnymi.
Dzisiaj przeryczała chyba z pół dnia bo tak bardzo sie bała iż
ludzie wezną mnie na jezyki i dołoża swoje a tu taka niespodzianka.
Warto wierzyć w ludzi oni są naprawde wielcy i maja jeszcze serce

Przepraszam ale musiałam to napisać