edytairka 04.03.09, 15:32 Czy macie tego typu problem ze swoimi pociechami? Jak wygląda sprawa ich funkcjonowania w grupie? Jak wyglądał pierwszy miesiąc w przedszkolu? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
szalicja Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 16:21 Nasz młody zaczął chodzić do przedszkola w wieku dwóch lat. To była mała grupka, taka żłobkowa. W miarę czasu niestety coraz więcej skarg, że biega po sali, nie uczestniczy w zajęciach, nie śpi na leżakowaniu, dezorganizuje pracę itp. itd. Teraz od jesieni nie chodzi. Wreszcie jest sensownie leczony na candidę, wykryto alergie. Teraz jest spokojniejszy. Zresztą rośnie i też się zmienia. Potrafi się skupić, można się z nim dogadać. Mam nadzieję, że od jesieni pójdzie do przedszkola i jakoś da radę. Jednak generalnie jest problem. Niby dziecko nie jest "łobuzem" bo nikogo nie bije, nie zaczepia ale jednak IM przeszkadza ;-( Odpowiedz Link
tolka11 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 16:48 Mielismy problem, jeszcze przed pójściem do przedszkola. I dlatego poszedł dopiero w wieku 4 lat. Plan dnia, zajęcia rozładowujące energie, przestrzeganie rytuałów. I wyszedł z tego dość ładnie. mama: Judyty 40Hbd, Miłosza 28 Hbd, Sary 33/34Hbd i ... Odpowiedz Link
szalicja Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 19:33 Tolka, a co robicie na "zmęczenie materiału"? U nas dobrze robi basen, ale to w weekend. Latem w tygodniu może też, ale teraz to nie. Nie mam pomysłu jak go zmęczyć, kiedy sama padam na nos. Teraz może zaczniemy rower jak się ociepli. Może zaskoczy, choć chyba to nie będzie łatwe. Odpowiedz Link
tolka11 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 20:46 Zajęcia muzyczne: taniec, bębny, perkusja, scianka wspinaczkowa, basen. To regularnie. Rower, rolki, narty, ganianie po placu zabaw to okazyjnie. Odpowiedz Link
tolka11 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 20:48 Plus oczywiście najważniejsze: regularne bójki z siostrami - i starszą, i młodszą Odpowiedz Link
szalicja Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 21:02 tolka11 napisała: > Zajęcia muzyczne: taniec, bębny, perkusja, scianka wspinaczkowa, > basen. To regularnie. > Rower, rolki, narty, ganianie po placu zabaw to okazyjnie. O rany! To kiedy Wy na to macie czas?! Mój jeszcze za mały na roki, ale byłoby super...Sama bym sobie pobrykała Fajnie ma ten Wasz synek Muszę pomyśleć nad jakąś formą zużycia energii tego mojego małego agregata, heh Odpowiedz Link
edytairka Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 21:11 No właśnie Mój Wojtuś ma 3lata i 3mc. Jest wcześniakiem z 29 tyg ciąży, waga 880g. Taki był start. Generalnie świetnie sobie radził. Zaczął mówić w grudniu 2008. Pomyślałam, że warto wysłać go do przedszkola, aby się socjalizował. Znalazłam przedszkole prywatne, wszystko na pierwszy rzut oka wydawało się ok. Pierwszy dzień w przedszkolu to 9 luty br. i zaczęło się. W domu jest żywy i ciekawy wszystkiego, troszkę mały nerwus - jednak przy odpowiednim podsunięciu mu pomysłów, zabawek (farby, kredki, wycinanki, wałkowanie ciasta, spacery itp) dziecko zachowuje się normalnie. Po 1,5 tyg. w przedszkolu miałam tak mieszane uczucia, że wreszcie zdecydowałam się podziękować za współpracę. Zabrałam dziecko z tej placówki. Jako nauczyciel stwierdzam, że to że dziecko było nadaktywne wynika również z braku zainteresowania pań. Wynika z tego że mały się też nudził. Długo by pisać ale czarę goryczy przelała jedna wypowiedź. Otóż już w lutym raptem po tygodniu rzekomej współpracy z dzieckiem pani wych. stwierdziła, że we wrześniu nie widzi go w grupie starszej. Jako nauczyciel byłam zszokowana - przecież do września jest aż 6 mc, a same doskonale wiecie że tak długi czas to dla naszych wcześniaków i innych dzieci bardzo długi okres na rozwinięcie skrzydeł. Mój obecny Wojtuś i ten za 6mc to może być zupełnie nie to samo dziecko! Gdybym to usłyszała w sierpniu, wrześniu to ok, ale teraz? Jak nauczyciel może coś takiego powiedzieć! Tu właśnie pozbyłam się złudzeń co do motywacji pracy pani, chęci jej współpracy z nami itp. Inne teksty też były ciekawe. Nie chciałam być beszczelna i polecić pani kilka elementarnych pozycji z psychologii rozwojowej i pedagogiki wychowania. Jako nauczyciel byłam w szoku. Piszę o tym dlatego, aby uczulić Was! Nie zawsze nasze dzieci są najgorsze i nie zawsze wina leży tylko po ich stronie. Piszę to też, aby się troszkę wyżalić. Pewnie we wrześniu zrobię drugie podejście do przedszkola. Wykorzystam ten czas na pracę z Wojtkiem, wyciszenie go, poprawienie mowy, usamodzielnianie itp. Jednak powiem szczerze, że było mi cholernie przykro. Odpowiedz Link
tolka11 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 22:29 Mój Miłosz chodzi do zwykłego państwowego, mimo, ze integracyjne mam blizej, a on jako niepełnosprawny dostałby się tam bez trudu. Jest w grupie o rok młodszej ze względu na opóźnienie emocjonalne. Jak nadążamy? Ano np wtorek wygląda tak: o 15.15 wracam z pracy, wrzucam 11letnią Judytę i 6letniego Miłosza do auta i wiozę ją na zajęcia z rzeźby, a jego na muzyczne. W tym czasie tata odbiera Sarę od babci i wraca do domu. Ja idę na solarium i potem po Judytę i razem po Miłosza. Koło 19.00 jesteśmy w domu. I tak codziennie.Tyle, że tata też jeździ, no i najmłodsza też łapie się na basen. Co się da robimy całą 5 (np ten basen). Zapieprz straszny, ale warto. A jak Miłosz jest u neurologopedy to ja czytam w poczekalni książkę Jakoś dajemy radę A w nocy pracuję, tzn przygotowuję zajęcia, sprawdzam klasówki, itp. I modlę się, żeby szybko urośli i poszli sobie daleko, daleko .... Odpowiedz Link
tumigutek5 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 23:10 Wiesz mój już dzisiaj 15latek (nawet padło podejrzenie adhd), ani w zlobku, ani w przedszkolu, nawet w klasie 1-3 nie miał "problemu"chociaż był baaardzo nadpobudliwy, problem się zaczął w szkole podstawowej w klasie 4-6 bo miał panią tzw miągwę, która na którejś tam wywiadówce stwierdziła że sobie rady z nim nie daje (lubię takich nauczycieli) , ja wiem że dziecko nie moze przeszkadzac na lekcjach, wiem że nadpobudliwośc jest męcząca bo w klasie jest 28 dzieci, a jak jeden upierdliwy to cholery można dostac, ale moje dziecko mialo ciagle uwagi u dwóch nauczycieli i ciągle tylko oni się czepiali....Raz nawet pani miała pomysł , żeby za karę za zachowanie na lekcji, zabronic mu na treningi chodzic (piłkę nożną kopie do dziś od 6roku zycia)no bardzo mądre podejście. W 6 klasie już olałam ich wyszedł ze sprawowaniem nieodpowiednim, poszedł do gimnazjum i problem się skończył.No wiadomo ,że wzorowy to on nigdy nie będzie, ale pani nie widzi w jego zachowaniu problemu, ot zwykły nastolatek , no trochę upierdliwy (zadaje mnóstwo pytań, oczywiście często nie związanych z tematem lekcji albo głupkowato odpowiada na pytania, z czego cała klasa się śmieje i nie można już lekcji prowadzic)i nawet kiedyś się męża zapytała co w podstawówce narozrabiał że miał nieodpowiednie, a mąż stwierdził - był sobą poprostu. Dodam, że jego zachowanie się nie zmieniło, poprostu trafił na normalnych !!! Odpowiedz Link
szalicja Re: Nadpobudliwość ... 05.03.09, 09:38 No ja się obawiam tego naszego drugiego podejścia. Ze względu na opóźnienie niby psycho-ruchowe (ale generalnie to tylko "psycho") i opóźnienie mowy, chcieliśmy go posłać do integreacyjnego. Orzeczenia nie chcą nam dać bo za zdrowy jest. Bez papieru pewnie się nie dostanie, bo wiadomo jakie są kryteria. Oczywiście pewnie znów będzie prywatne. Jest jeszcze pół roku. Wiem, że może jeszcze się wszystko zmienić, ale...Młody jeszcze mówi bardzo mało, wali w pampy no i ta nadpobudliwość... Odpowiedz Link
koteczekdwa Re: Nadpobudliwość ... 29.06.09, 19:03 Ja korzystam z bezpełatnych konsultacji z lekarzami przez internet, tutaj mają kilku specjalistów, którzy chętnie odpowiadają na pytania internautów abcautyzm.pl/ Odpowiedz Link
edytairka Re: Nadpobudliwość ... 06.03.09, 04:01 U nas jest problem z państwowymi przedszkolami i dlatego szukałam prywatnego przedszkola. Sama jestem nauczycielem z wykszt. i wiem jak to jest - nauczy. mają troszkę związane ręce. Jednak ja rozmawiałam z paniami jak podchodzić do niego, więc tekst u naucz. z teoretycznie 20 letnim stażem że po 7 dniach wyczerpała swoje możliwości pedagogiczne, że przez te 20 lat nie widziała dziecka nadpobudliwego (ale nie z adhd) mówią same za siebie. No ale skoro przez te 2 tyg. dzieci nie wyszły ani razu na plac zabaw, choć pogoda sprzyjała, że zasadniczo były na środku sali z masą zabawek a panie stały jak cerber i tylko mówiły "Małgosiu nie wolno, Wojtek nie zaczepiaj" itp. nie wymaga chyba mojego komentarza. W sali nie wisiał żaden regulamin (taki z ilustracjami czego nie wolno robić a co jest ok), nie ustaliły więc z dziećmi zasad więc do czego miały się odwoływać? Sadzanie za karę przy stoliku, przy którym potem dzieci jadły, rysowały też było świetne. Za moment Wojtek nie chciałby jeść tam i rysować bo kojarzyłoby mu się z karą. To przecież logiczne. W przedszkolu nie istniał też żaden system motywacyjny - np. punkty, naklejki czy jakiś dyplom pod koniec tyg. za dobre zachowanie. Śmiem wątpić w faktyczne przygotowanie pedagogiczne owych pań. Jak widać w każdym zawodzie liczą się chęci. Trzeba czasem pomyśleć, ale jak komuś się nie chce to ja go ani nie zmuszę ani nauczę. Dlatego m.in. zabrałam stamtąd Wojtusia. Choć przyznam się uczciwie, że to był dla mnie szok. Odpowiedz Link
szalicja Re: Nadpobudliwość ... 06.03.09, 09:33 Tak też jest w prywatnych przedswzkolach. Niestety. Teraz też "celuję" w prywatne bo na państwowe marne szanse. Niestety my jako rodzice nie bardzo mamy wgląd w to, jak wygląda praca z dziećmi i dzień w przedszkolu. Odpowiedz Link
tartulina Szalicja 06.03.09, 09:56 A jakie prywatne przedszkola macie na oku? My będziemy startować do państwowego i zobaczymy.A wgląd w pracę przedszkola mamy:dzieci opowiadają co robiły w ciągu dnia, są zajęcia otwarte,pikniki,można poprosić o możliwość uczastniczenia w zajęciach określonego dnia-nauczyciele i dyrektorzy są obecnie bardzo elestyczni.Działają Rady Rodziców,nauczyciele są chętni do rozmowy nie tylko podczas zebrań.I my rodzice musimy się nauczyć przyjmować konstruktywną krytykę tak jak i pochwały-co niestety nie jest łatwe.A nasze dzieci są kochane,cudne i bardzo się starają! Pozdrawiam.Agnieszka Odpowiedz Link
szalicja Re: Szalicja 06.03.09, 11:44 Wiesz, tak jak pisałam wcześniej chcuieliśmy posłać bombla do integracyjnego, jednak orzeczenia nie dostaniemy raczej. Na państwowe już nie liczę, marne szanse. Mamy w okolicy przeszkole prywatne z terapią SI, Sherborne, może tam go zapiszemy. Są też prywatnre integracyjne, zobaczymy. Nie będę jednak przecież wozić bombla przez pół Warszawy a w naszej dzielnicy nie ma prywatnego integracyjnego. Co do opowiadania to moje dziecko na razie nic nie powie ;-( Mało jeszcze mówi. To też jest problem. Oczywiście łatwiej jest w prywatnym, bo jednak mniej dzieci i więcej Pań do opieki. TAk więc może uda się tym razem. Może na pół dnia na początek. A co do uwag, to Wiesz, będą mówić że nie dość, że mam problematyczne i "niegrzeczne" dziecko, to jeszcze mam fochy, że coś mi nie pasuje. Zobaczymy. Mati jest kochany i potrafi kokietować kobiety. Do tego jest przystojniakiem i tym "kupuje" sobie panie przedszkolanki. Może sobie poradzi, użyje swojego "męskiego" wdzięku Ja oczywiście do września postaram się jak najwięcej go nauczyć. Teraz jeszcze może będzie miał nianię, doświadczoną studentkę psychologii. Może jeszcze ona nam pomoże trochę go utemperować. Eh... Odpowiedz Link
tartulina Re: Szalicja 07.03.09, 08:30 Na bank Matyś przystojniak oczaruje wszystkie panie nauczycielki w przedszkolu!Nie nastawiaj się na uwagi typu:niegrzeczny,problematyczny itd.Myslę,ze wystarczy szczera rozmowa z nauczycielka na początku.Opowieszesz o sukcesach swojego Młodego,o Waszej codziennej intensywnej pracy,a wtedy posypią się pochwały,podpowiedzi co jeszcze mozna dobrego zrobić.Panie w zwykłych przedszkolach(chociaz bywają odstępstwa od reguły)są bardzo dobrze przygotowane równiez pod kątem pracy wyrównaczej z dzieckiem i np metodę Weroniki Sherborne stosują od bardzo wielu lat w swojej pracy głównie na zajęciach ruchowych.Mozesz spokojnie strać się o miejsce w przedszkolu integracyjnym-przeciez są tam miejsca również dla zdrowych dzieci, więc skoro nie macie orzeczenia to zwykłe miejsce mozecie się starać.Podobnie jak Ty jestem przeciwna wożeniu dziecka przez pół miasta i mój młody chodził do placówki tuż przy domu. Jak obstawiasz przedszkole prywatne to musisz tam kilka razy pójść i poobserwować, bo wiem,ze w niektórych pracują osoby bez wykształcenia pedagogicznego(chyba,ze w ciągu 3 ostatnich lat cos się zmieniło). Ja tez drżę,czy młoda się dostanie.Na razie chodzi na kilka godzin i jest zachwycona. A do wrzesnia macie tak duzo czasu,ze z Matyśka będzie zupełnie inny facet.Pewnie rozgadany,samodzielny i bez pampka i tego Wam życzę!A i studentka psychologii oczarowana przez młodego czegos się od Niego nauczy!!! Pozdrawiam cieplutko i buziaki dla Matiego. Agnieszka Odpowiedz Link
edytairka Re: Nadpobudliwość ... 06.03.09, 20:05 Warto przyjść do przedszkola o różnych porach bez wcześniejszej zapowiedzi. Wtedy sporo można zaobserwować z rzeczywistego życia przedszkola. Czasem można stanąć przy okienku i też poobserwować. Odpowiedz Link
tartulina Edytairka 07.03.09, 08:45 Przede wszystkim gratuluję dzidziolka w brzuszku i życzę rozwiązania ok 40tc! Tak się zastanawiam,co tak bardzo spodobało Ci się w przedszkolu,do którego posłałaś swoją pociechę?A potem okazało się,że jest beznadziejnie?Tak pytam z czystej ciekawości na co należy zwracać uwagę przy wyborze placówki,bo takie informacje przydadzą się wielu mamuśkom starszych wcześniaków. Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka Odpowiedz Link
edytairka Re: Edytairka 07.03.09, 19:19 Wybierając przedszkole: - po 1 poszperałam w internecie i na forach (większość opinii) była pozytywna, - po 2 odwiedziłam wybrane placówki - pooglądałam przedszkola, zapoznałam się z planem zajęć (choć wiadomo że papier wszystko przyjmie), porozmawiałam z niektórymi nauczycielami, pytałam się o kwalifikacje osób prowadzących dodatkowe zajęcia typu judo, ceramika, angielski, - po 3 zapoznałam się dokładnie z dokumentacją - statut, regulamin, zapisy umowy, - wysokość czesnego też była ważna (czesne plus wyżywienie = 700zł za mc) - nie oznacza to jednak, że przedszkole za 350 jest gorsze od tego za 2000zł, po prostu szukałam przedszkola na średnim poziomie czesnego, zlokalizowanego gdzieś w okolicy domu, z w miarę dobrym połączniem autobusowym. To były takie zwyczajne metody jakie stosuje większość z nas. Na pierwszy rzut oka wszystko grało. Jednak ilość zajęć planowanych typu rytmika, angielski itp to nie wszystko. Naturalne jest (przynajmniej dla mnie, innych znajomych nauczycieli i krewnych królika,) że w czasie wolnym (sporej jego części) panie powinny angażować się w zabawę z dziećmi (np. robienie ciuchci, czytanie wierszyków, zabawy w kole typu nóżka prawa nóżka lewa, stary niedźwiedź itp), nie wspominając już o wyjściu na dwór. Tylko to wszytko wymaga po 1 zaplanowania (trzeba w domu przemyśleć sprawę, poszperać w jakiś pomocach dydakt. itp) i chęci (np. wyjście na dwór z gromadką 15 maluchów wymaga organizacji i samozaparcia aby wszystkie dzieciaczki się wysikały, w miarę samodzielnie ubrały itp). Teoretycznie czas wolny do zabawy (tzn. każdy bierze zabawkę i się nią bawi na dywanie) miał być po godz. 15. W praktyce jednak sytuacja "róbta co chceta" istniała od 9 (po śniadaniu) do 12.30 (obiad), potem od 13 do 15 leżakowanie (ale jak dziecko nie leżakowało to panie nie potrafiły zaproponować nic w zamian, nie zauważyłam czytania bajeczek do spania itp.)Raz na jakiś czas była planowa rytmika czy angielski, ale poza tym to zabawki i dywan. Może zadziałał mój siódmy zmysł. Poprzychodziłam o różnych porach, pooglądałam, poobserwowałam. Jako nauczyciel posłuchałam też tego co mówią panie - jeśli nauczyciel na samym starcie zakłada że uczeń nie zda, że się nie rozwinie dalej, że nie nabędzie nowych umiejętności i sprawności, to szkoda tracić kasę, trwonić swój czas i dziecka na taką placówkę. Do tego doszły podstawowe błędy pedagogiczne. Dziwne bo ja na zajęciach z psychologii rozwojowej, pedagogiki, metodyki miałam dużo godz. na to jak radzić sobie w sytuacjach innych tzn. nadpobudliwość, agresja, niechęć, autyzm, wycofanie itp. Jak mówić aby być słyszanym, jak ustalać zasady, jak je egzekwować. Więc jeśli nauczyciel zaczyna zdanie w rozmowie ze mną, że "przez 20 lat nie widział dziecka nadpobudliwego, że nie spotkał się z czymś tam ..", to w moim mózgu zapala mi się czerwona lampka i wyje ijo ijo.... Po tych wspaniałych 2 tyg. skonsultowałam się ze znajomymi pedagogami, z koleżankami, z dziewczynami mającymi dzieci w innych przedszkolach też w grupie maluchów. Zrobiły wielkie oczy i nie wiedziały czy żartuję czy nie. Na przykładach dzieci moich znajomych widzę jak wiele dobrego mogą zdziałać panie w przedszkolu. Jak w formie zabawy uczą dzieci, jak wygląda usypianie, spacery itp. Dlatego też podjęłam decyzję o zabraniu Wojtka. Moja rady dla was: 1) na początku ustalcie zasady z paniami - jak mają postępować z waszym dzieckiem w sytuacjach kryzysowych (czy mogą krzyknąć, jaki system nagród i kar jest stosowany w domu, dajcie im coś do czego będą mogły odwołać się np nagroda dzienna to dobranocka w Tv a tyg. za dobre zachowanie to wycieczka do zoo, czy jazda rowerem w parku); jeśli mając te narzędzia nie będą potrafiły z nich skorzystać to pierwszy sygnał dla was; - USTALENIE ZASAD DA WAM NARZĘDZIE PRZY POTENCJALNYM KONFLIKCIE INTERESÓW, pani nie powie że nie radzi sobie bo coś tam A POTEM: 2)sprawdzajcie, sprawdzajcie, sprawdzajcie - przychodźcie o różnych porach bez zapowiedzi, popatrzcie przez okienko, zajrzyjcie do sali; 3) pytajcie się dzieci jeśli możecie coś z nich wyciągnąć (mój jest jeszcze za mały aby wszytko powiedzieć), 4) uważnie słuchajcie tego co panie mówią - jak mówią, co mówią, jakie mają podejście. Język zdradza bardzo wiele, trzeba tylko uważnie słuchać, 5) sprawdzajcie menu (to też jest ciekawe co jedzą nasze dzieci). Jeszcze jedno - każdy zawód ma swoje blaski i cienie ale nikt nikogo nie zmusza, aby był nauczycielem! Jeśli nie masz predyspozycji to nie ucz! Ja sobie nie wyobrażam, abym powiedziała niektórym uczniom i ich rodzicom już na samym pocz. semestru, że nie zdadzą, bo nie opanują materiału przewidzianego na to półrocze! To była ta kropla, która przelała czarę goryczy. Może podchodzę troszkę inaczej do tego zawodu, ale skoro sobie nie odpuszczam to dlaczego mam odpuszczać nauczycielom moich dzieci? Tymbardziej, że płace za to podwójnie! Moje odczucia są też takie, że chciano nas się chyba pozbyć, bo Wojtek jest żywy, bo czasem chciałby wyjść na dwór, porysować, pomalować, polepić coś itp. To nie jest dziecko, które posadzisz w kącie dasz mu garnek i łyżkę i zabawi się tym cały dzień. Sprawia też problemy (jak chce coś wymusić to skacze i płacze, czasem coś mu się niepodoba itp.) ale po to się kończy studia pedagogiczne aby wiedzieć co robić. Jest ciekawy świata. Z nauczycielem trzeba współpracować przy wychowaniu i rozwoju dziecka. Nie oznacza to jednak że zawsze winne są nasze dzieci a nauczyciel ma zawsze rację! Odpowiedz Link
edytairka Re: Nadpobudliwość ... 07.03.09, 19:28 Jeszcze jedno - ja też myślę nad zajęciami celem "zmęczenia materiału" Na razie organizuję je sama - typu wycieczki, rower itp. Jak się ociepli chcę wprowadzić zajęcia na basenie z dziadkiem i tatusiem przynajmniej raz na tydzień. Jak troszkę podrośnie to na 100% zapiszę go na jakieś zajęcia sportowe - zobaczymy co sam wybierze. Latem kupie mu może trampolinę z siatką dookoła. Trzeba dać im (żywym wcześniakom) szanse na wytracenie nadmiaru energii Odpowiedz Link
edytairka Re: Nadpobudliwość ... 07.03.09, 19:39 Jeszcze jedno. Postanowiłam opisać swoje doświadczenia, aby uczulić was i trochę wyżalić się bo byłam oszołomiona i zdruzgotana. Mój kuzyn poszedł we wrześniu 2008 r. do państwowego przedszkola w wieku 2,5 lat. Na początku też były problemy, ale podejście pań-cioć zupełnie inne niż w naszym przypadku. Nie dały go zabrać załamanej matce - stwierdziły, że już minęły 2 tyg., że będzie lepiej, że to ich rola aby się oswoił i zaakceptował przedszkole. Tamte ciocie czytają bajki przed snem, a jak jest potrzeba to i utulą malucha do snu, wychodzą na dwór jeśli tylko nie pada i nie wieje silny wiatr, organizują zabawy itp. Takie normalne ciepłe przedszkole a nie przechowalnia dzieci Wszytko więc zależy, gdzie trafią maluchy Ja też się nie poddam i będę szukać dalej Odpowiedz Link
tartulina Edytairka 09.03.09, 08:52 Nie poddawajcie się-na pewno znajdziecie przedszkole marzeń,które i Tobie i Wojtusiowi się spodoba. Utarło się,że w prywatnej placówce ma być lepsza opieka,edukacja itd,bo jest wysokie czesne,ale nie zawsze tak jest.I z tym wychodzeniem z dziećmi na świeże powietrze też jest różnie.Tu gdzie teraz chodzi Kamila wychodzą codziennie na prawie godzinę.I moze padać śnieg,temperatura np.-8,a panie z dziećmi,sankami,podkładkami do zjeżdżania idą na małą górkę.Dzieci po spacerze przeszczęśliwe,niektóre całe mokre przebierają się w szatni,a panie włączają grzejniki i suszą ubrania.Ja po 2 dniach stania na takich "spacerach" złapałam przeziębienie,a dzieci chodzą niemal w komplecie(łącznie z moją młodą).Syn tez chodził do państwowego przedszkola niedaleko domu i byliśmy bardzo zadowoleni,bo trafił na wspaniałe panie nauczycielki.W jego grupie był chłopiec nadpobudliwy,ale zawsze jego energia kierowana była w tzw dobrym kierunku. Teraz pewnie po Waszych doświadczeniach będziesz się długo zastanawiała zanim zapiszesz Wojtusia do przedszkola.Myślę,ze najważniejsza jest osoba nauczyciela(ja po pierwszej rozmowie z nauczycielką)na majowym zebraniu z rodzicami wiedziałam,ze jest to ta osoba,której chcę powierzyć dziecko(mieliśmy na oku 3 przedszkola). Trzymaj się cieplutko i duzo zdrówka! Agnieszka Odpowiedz Link
edytairka Re::) 10.03.09, 18:28 Dzięki Będę szukać i pewnie coś znajdę, ale zupełnie na spokojnie. W tym czasie może Wojtuś bardziej dorośnie i usamodzielni się. Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Nadpobudliwość ... 29.06.09, 19:09 u nas tragedia, zarówno w domu, w przedszkolu, a najgorzej na spacerze czy w sklepie. Ostatnio Szymek mi zaginął, w mgnieniu oka zniknął. Potem znalazłam go koło naszego bloku, ja ryczałam a on nie. Nikt z rodziny nie chce sie nim zając w razie choroby czy wakacji, bo zwiewa, nie mozna z nim zrobić zakupów. Wchodzi na parapet, otwiera okna, na biurko itd. I wie że źle robi, wiec to nie kwestia niewychowania. Odpowiedz Link
szalicja Re: Nadpobudliwość ... 30.06.09, 09:24 tabaluga0 napisała: >Ostatnio Szymek mi zaginął, w mgnieniu oka zniknął. Potem znalazłam go koło naszego bloku, ja ryczałam a on nie. Nikt z rodziny nie chce sie nim zając w razie choroby czy wakacji, bo zwiewa, nie mozna z nim zrobić zakupów. Wchodzi na parapet, otwiera okna, na biurko itd. I wie że źle robi, wiec to nie kwestia niewychowania. > Mój też często daje dyla. Najgorzej, jak pojedziemy na wieśi otworzymy bramę. Dostaje takiego przyspieszenie, że ciężko go dogonića on zawsze biegnie w stronę lasu. Można wołać i wołać. Zatrzyma się dopiero wtedy, gdy się RYKNIE bardzo ostro. W sklepie też czasem ucieka, trzymam go mocno za rękę. Parapet, meble - wspinaczka, to samo. Porysował nam ekran plazmy, którą dopiero co spłaciłam. Na szczęście widać to tylko pod pewnym kątem przy wyłączonym tv. Eh.. TYlko mój bombel jest podobno autystyczny (podobno, bo nie dowierzam diagnozie). Ucieczki są typowe dla autystyków, więc jakby ja wiem, skąd to się bierze nas. Można mówić sto pięćdziesiąt razy dziennie, że czegoś nie wolno a on i tak zrobi ;-( Ale tak to mają teżdrowe dzieciaki. Tabaluga, a może psycholog? Byłaś, pytałaś? Z nadpobudliwością u nas masakra, jak już pisałam wcześniej. Staram się zmęczyć gada zabawami na dworzu, spacery, basen, basenik ze zjeżdzalnią w ogrodzie... Ostatnio w niedzielę mało nie zasnął w baseniku Taka twarda sztuka Odpowiedz Link
tabaluga0 Re: Nadpobudliwość ... 04.07.09, 19:10 My do psychologa chodziliśmy raz w tyg przez chyba 3lata i nic. Teraz podobno to nie adhd a zespół aspergera, czyli troche adhd i autyzmu. W sumie nie ma dla mnie znaczenia co to jest, ważne ze nie radze sobie z tym, każde wyjście konczy się moimi nerwami, krzykiem, placzem, powrotem do domu. Nie mam siły. Kazdy pomysł analizuje czy w ogóle wart wychodzić czy ejchać choćby do centrum Gdyni, na jakąś plażę itd. Dziś był koszmar, uciekał, nie słuchał, potem jeden wielki płacz i po powrocie ok 14 godziny spał 3 godziny. Potem spacer, grzeczny, ładnie szedł za reke. Nie kumam tego zachowania. Zal mi tylko, że ja nie potrafie sie zachować, nie umiem opanować złości, krzycze, a potem jest mi przykro, bo przecież kocham tego mojego łobuza. Odpowiedz Link
ag0000 Re: Nadpobudliwość ... 29.06.09, 21:14 Ja powiem na przykładzie mojej 9-latki,gdy miała 2 i pół roku poszła do przedszkola razem ze mną ona w grupie z maluszkami a ja-szefowa kuchni więc w garnkach mieszałam,mała wiedziała że jestem obok i jak coś złego się jej działo albo było smutno to do mamy waliła prosto.Paniom na sali się nie podobało ale moje dziecię waleczne nie raz przyłożyło pani jak zabraniało jej do mnie iść,jak coś się nie podobało jej to potrafiła zabawki pozwalać kredki powysypywać z wiadereczek i wiele ale to wiele jeszcze podobnych było sytuacji i pewnego dnia pani przyszła na skargę do mnie że nie daje rady z moja córą-2,5roku!!!! a sama miała w grupie synka który siedział jej pod biurkiem całe dnie! Jakoś to zniosłam prosiłam aby nie zabraniały jej przychodzić do mnie na kuchnie jak będzie tego potrzebowała i przychodziła przytulała się coś skubnęła do jedzonka i szła do dzieci trwało to nawet krótko a zbiegiem każdego roku w przedszkolu {była tam 3lata}wszystko minęło ,generalnie dalej jest uparta i wie czego chce! Odpowiedz Link
ap77 Re: Nadpobudliwość ... 15.07.09, 12:04 Dziewczyny swietny watek! Wiele sie z niego dowiedzialam! Z Jackiem tez "cos" jest nie tak, jesli mozna to tak nazwac. ra zna godzine strzela taakiego focha, histerie, ze az strach, neiw iemc o robic! Psycholog (Imid) mwoi, ze jest super fajny itp. Ale u niej zachowuje sie inaczej niz w domu. Co robic??? Odpowiedz Link
szalicja Re: Nadpobudliwość ... 15.07.09, 12:43 Macie jakąś formę wspierania rozwoju? Jeśli nie to może wybrać się do PPP, do psychologa, niech poobserwuje. Kurcze, no to zależy, czy to tylko takie problemy czy coś więcej. Ja zaczełam od PPP. W przedszkolu też był psycholog, czasem się z nią spotykałam, ale to zbyt poważny problem jak na przedszkolnego psychologa dorywczo. Ja się wybrałam do PPP. Raz w tygodniu przez godzinę miał spotkania z psychologiem, potem jeszcze z logopedą. To była forma terapii. Potem się babeczki zgadały, że Mati może mieć poważniejsze zaburzenia typu autyzm czy cechy autystyczne i potem już wiedziałam, gdze iść dalej. Odpowiedz Link