Nadpobudliwość ...

04.03.09, 15:32
Czy macie tego typu problem ze swoimi pociechami? Jak wygląda sprawa ich
funkcjonowania w grupie? Jak wyglądał pierwszy miesiąc w przedszkolu?
    • szalicja Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 16:21
      Nasz młody zaczął chodzić do przedszkola w wieku dwóch lat. To była
      mała grupka, taka żłobkowa. W miarę czasu niestety coraz więcej
      skarg, że biega po sali, nie uczestniczy w zajęciach, nie śpi na
      leżakowaniu, dezorganizuje pracę itp. itd. Teraz od jesieni nie
      chodzi. Wreszcie jest sensownie leczony na candidę, wykryto alergie.
      Teraz jest spokojniejszy. Zresztą rośnie i też się zmienia. Potrafi
      się skupić, można się z nim dogadać. Mam nadzieję, że od jesieni
      pójdzie do przedszkola i jakoś da radę. Jednak generalnie jest
      problem. Niby dziecko nie jest "łobuzem" bo nikogo nie bije, nie
      zaczepia ale jednak IM przeszkadza ;-(
      • tolka11 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 16:48
        Mielismy problem, jeszcze przed pójściem do przedszkola. I dlatego
        poszedł dopiero w wieku 4 lat.
        Plan dnia, zajęcia rozładowujące energie, przestrzeganie rytuałów. I
        wyszedł z tego dość ładnie.

        mama: Judyty 40Hbd, Miłosza 28 Hbd, Sary 33/34Hbd i ...
        • szalicja Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 19:33
          Tolka, a co robicie na "zmęczenie materiału"? U nas dobrze robi basen, ale to w
          weekend. Latem w tygodniu może też, ale teraz to nie. Nie mam pomysłu jak go
          zmęczyć, kiedy sama padam na nos. Teraz może zaczniemy rower jak się ociepli.
          Może zaskoczy, choć chyba to nie będzie łatwe.
          • tolka11 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 20:46
            Zajęcia muzyczne: taniec, bębny, perkusja, scianka wspinaczkowa,
            basen. To regularnie.
            Rower, rolki, narty, ganianie po placu zabaw to okazyjnie.
            • tolka11 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 20:48
              Plus oczywiście najważniejsze: regularne bójki z siostrami - i
              starszą, i młodsząwink
            • szalicja Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 21:02
              tolka11 napisała:

              > Zajęcia muzyczne: taniec, bębny, perkusja, scianka wspinaczkowa,
              > basen. To regularnie.
              > Rower, rolki, narty, ganianie po placu zabaw to okazyjnie.

              O rany! To kiedy Wy na to macie czas?! Mój jeszcze za mały na roki, ale byłoby
              super...Sama bym sobie pobrykała wink
              Fajnie ma ten Wasz synek wink Muszę pomyśleć nad jakąś formą zużycia energii tego
              mojego małego agregata, heh
    • edytairka Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 21:11
      No właśniesad Mój Wojtuś ma 3lata i 3mc. Jest wcześniakiem z 29 tyg ciąży, waga
      880g. Taki był start. Generalnie świetnie sobie radził. Zaczął mówić w grudniu
      2008.
      Pomyślałam, że warto wysłać go do przedszkola, aby się socjalizował. Znalazłam
      przedszkole prywatne, wszystko na pierwszy rzut oka wydawało się ok. Pierwszy
      dzień w przedszkolu to 9 luty br. i zaczęło się. W domu jest żywy i ciekawy
      wszystkiego, troszkę mały nerwus - jednak przy odpowiednim podsunięciu mu
      pomysłów, zabawek (farby, kredki, wycinanki, wałkowanie ciasta, spacery itp)
      dziecko zachowuje się normalnie.
      Po 1,5 tyg. w przedszkolu miałam tak mieszane uczucia, że wreszcie zdecydowałam
      się podziękować za współpracę. Zabrałam dziecko z tej placówki. Jako nauczyciel
      stwierdzam, że to że dziecko było nadaktywne wynika również z braku
      zainteresowania pań. Wynika z tego że mały się też nudził. Długo by pisać ale
      czarę goryczy przelała jedna wypowiedź. Otóż już w lutym raptem po tygodniu
      rzekomej współpracy z dzieckiem pani wych. stwierdziła, że we wrześniu nie widzi
      go w grupie starszej. Jako nauczyciel byłam zszokowana - przecież do września
      jest aż 6 mc, a same doskonale wiecie że tak długi czas to dla naszych
      wcześniaków i innych dzieci bardzo długi okres na rozwinięcie skrzydeł. Mój
      obecny Wojtuś i ten za 6mc to może być zupełnie nie to samo dziecko! Gdybym to
      usłyszała w sierpniu, wrześniu to ok, ale teraz? Jak nauczyciel może coś takiego
      powiedzieć! Tu właśnie pozbyłam się złudzeń co do motywacji pracy pani, chęci
      jej współpracy z nami itp. Inne teksty też były ciekawe. Nie chciałam być
      beszczelna i polecić pani kilka elementarnych pozycji z psychologii rozwojowej i
      pedagogiki wychowania. Jako nauczyciel byłam w szoku.
      Piszę o tym dlatego, aby uczulić Was! Nie zawsze nasze dzieci są najgorsze i nie
      zawsze wina leży tylko po ich stronie.
      Piszę to też, aby się troszkę wyżalić. Pewnie we wrześniu zrobię drugie
      podejście do przedszkola. Wykorzystam ten czas na pracę z Wojtkiem, wyciszenie
      go, poprawienie mowy, usamodzielnianie itp.
      Jednak powiem szczerze, że było mi cholernie przykro.



      • tolka11 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 22:29
        Mój Miłosz chodzi do zwykłego państwowego, mimo, ze integracyjne mam
        blizej, a on jako niepełnosprawny dostałby się tam bez trudu.
        Jest w grupie o rok młodszej ze względu na opóźnienie emocjonalne.

        Jak nadążamy?
        Ano np wtorek wygląda tak: o 15.15 wracam z pracy, wrzucam 11letnią
        Judytę i 6letniego Miłosza do auta i wiozę ją na zajęcia z rzeźby, a
        jego na muzyczne. W tym czasie tata odbiera Sarę od babci i wraca do
        domu. Ja idę na solarium i potem po Judytę i razem po Miłosza. Koło
        19.00 jesteśmy w domu. I tak codziennie.Tyle, że tata też jeździ, no
        i najmłodsza też łapie się na basen.
        Co się da robimy całą 5 (np ten basen). Zapieprz straszny, ale warto.
        A jak Miłosz jest u neurologopedy to ja czytam w poczekalni książkęsmile
        Jakoś dajemy radęsmile
        A w nocy pracuję, tzn przygotowuję zajęcia, sprawdzam klasówki, itp.
        I modlę się, żeby szybko urośli i poszli sobie daleko, daleko ....wink
      • tumigutek5 Re: Nadpobudliwość ... 04.03.09, 23:10
        Wiesz mój już dzisiaj 15latek (nawet padło podejrzenie adhd), ani w
        zlobku, ani w przedszkolu, nawet w klasie 1-3 nie
        miał "problemu"chociaż był baaardzo nadpobudliwy, problem się zaczął
        w szkole podstawowej w klasie 4-6 bo miał panią tzw miągwę, która na
        którejś tam wywiadówce stwierdziła że sobie rady z nim nie daje
        (lubię takich nauczycieli) , ja wiem że dziecko nie moze
        przeszkadzac na lekcjach, wiem że nadpobudliwośc jest męcząca bo w
        klasie jest 28 dzieci, a jak jeden upierdliwy to cholery można
        dostac, ale moje dziecko mialo ciagle uwagi u dwóch nauczycieli i
        ciągle tylko oni się czepiali....Raz nawet pani miała pomysł , żeby
        za karę za zachowanie na lekcji, zabronic mu na treningi chodzic
        (piłkę nożną kopie do dziś od 6roku zycia)no bardzo mądre podejście.
        W 6 klasie już olałam ich wyszedł ze sprawowaniem nieodpowiednim,
        poszedł do gimnazjum i problem się skończył.No wiadomo ,że wzorowy
        to on nigdy nie będzie, ale pani nie widzi w jego zachowaniu
        problemu, ot zwykły nastolatek , no trochę upierdliwy (zadaje
        mnóstwo pytań, oczywiście często nie związanych z tematem lekcji
        albo głupkowato odpowiada na pytania, z czego cała klasa się śmieje
        i nie można już lekcji prowadzic)i nawet kiedyś się męża zapytała co
        w podstawówce narozrabiał że miał nieodpowiednie, a mąż stwierdził -
        był sobą poprostu.
        Dodam, że jego zachowanie się nie zmieniło, poprostu trafił na
        normalnych !!!
        • szalicja Re: Nadpobudliwość ... 05.03.09, 09:38
          No ja się obawiam tego naszego drugiego podejścia. Ze względu na
          opóźnienie niby psycho-ruchowe (ale generalnie to tylko "psycho") i
          opóźnienie mowy, chcieliśmy go posłać do integreacyjnego. Orzeczenia
          nie chcą nam dać bo za zdrowy jest. Bez papieru pewnie się nie
          dostanie, bo wiadomo jakie są kryteria. Oczywiście pewnie znów
          będzie prywatne. Jest jeszcze pół roku. Wiem, że może jeszcze się
          wszystko zmienić, ale...Młody jeszcze mówi bardzo mało, wali w pampy
          no i ta nadpobudliwość...
          • koteczekdwa Re: Nadpobudliwość ... 29.06.09, 19:03
            Ja korzystam z bezpełatnych konsultacji z lekarzami przez internet, tutaj mają
            kilku specjalistów, którzy chętnie odpowiadają na pytania internautów
            abcautyzm.pl/
    • edytairka Re: Nadpobudliwość ... 06.03.09, 04:01
      U nas jest problem z państwowymi przedszkolami i dlatego szukałam prywatnego
      przedszkola. Sama jestem nauczycielem z wykszt. i wiem jak to jest - nauczy.
      mają troszkę związane ręce. Jednak ja rozmawiałam z paniami jak podchodzić do
      niego, więc tekst u naucz. z teoretycznie 20 letnim stażem że po 7 dniach
      wyczerpała swoje możliwości pedagogiczne, że przez te 20 lat nie widziała
      dziecka nadpobudliwego (ale nie z adhd) mówią same za siebie. No ale skoro przez
      te 2 tyg. dzieci nie wyszły ani razu na plac zabaw, choć pogoda sprzyjała, że
      zasadniczo były na środku sali z masą zabawek a panie stały jak cerber i tylko
      mówiły "Małgosiu nie wolno, Wojtek nie zaczepiaj" itp. nie wymaga chyba mojego
      komentarza. W sali nie wisiał żaden regulamin (taki z ilustracjami czego nie
      wolno robić a co jest ok), nie ustaliły więc z dziećmi zasad więc do czego miały
      się odwoływać? Sadzanie za karę przy stoliku, przy którym potem dzieci jadły,
      rysowały też było świetne. Za moment Wojtek nie chciałby jeść tam i rysować bo
      kojarzyłoby mu się z karą. To przecież logiczne. W przedszkolu nie istniał też
      żaden system motywacyjny - np. punkty, naklejki czy jakiś dyplom pod koniec tyg.
      za dobre zachowanie. Śmiem wątpić w faktyczne przygotowanie pedagogiczne owych
      pań. Jak widać w każdym zawodzie liczą się chęci. Trzeba czasem pomyśleć, ale
      jak komuś się nie chce to ja go ani nie zmuszę ani nauczę. Dlatego m.in.
      zabrałam stamtąd Wojtusia. Choć przyznam się uczciwie, że to był dla mnie szok.
      • szalicja Re: Nadpobudliwość ... 06.03.09, 09:33
        Tak też jest w prywatnych przedswzkolach. Niestety. Teraz
        też "celuję" w prywatne bo na państwowe marne szanse. Niestety my
        jako rodzice nie bardzo mamy wgląd w to, jak wygląda praca z dziećmi
        i dzień w przedszkolu.
        • tartulina Szalicja 06.03.09, 09:56
          A jakie prywatne przedszkola macie na oku?
          My będziemy startować do państwowego i zobaczymy.A wgląd w pracę przedszkola mamy:dzieci opowiadają co robiły w ciągu dnia, są zajęcia otwarte,pikniki,można poprosić o możliwość uczastniczenia w zajęciach określonego dnia-nauczyciele i dyrektorzy są obecnie bardzo elestyczni.Działają Rady Rodziców,nauczyciele są chętni do rozmowy nie tylko podczas zebrań.I my rodzice musimy się nauczyć przyjmować konstruktywną krytykę tak jak i pochwały-co niestety nie jest łatwe.A nasze dzieci są kochane,cudne i bardzo się starają!
          Pozdrawiam.Agnieszka
          • szalicja Re: Szalicja 06.03.09, 11:44
            Wiesz, tak jak pisałam wcześniej chcuieliśmy posłać bombla do
            integracyjnego, jednak orzeczenia nie dostaniemy raczej. Na
            państwowe już nie liczę, marne szanse. Mamy w okolicy przeszkole
            prywatne z terapią SI, Sherborne, może tam go zapiszemy. Są też
            prywatnre integracyjne, zobaczymy. Nie będę jednak przecież wozić
            bombla przez pół Warszawy a w naszej dzielnicy nie ma prywatnego
            integracyjnego.
            Co do opowiadania to moje dziecko na razie nic nie powie ;-( Mało
            jeszcze mówi. To też jest problem. Oczywiście łatwiej jest w
            prywatnym, bo jednak mniej dzieci i więcej Pań do opieki. TAk więc
            może uda się tym razem. Może na pół dnia na początek. A co do uwag,
            to Wiesz, będą mówić że nie dość, że mam problematyczne
            i "niegrzeczne" dziecko, to jeszcze mam fochy, że coś mi nie pasuje.
            Zobaczymy. Mati jest kochany i potrafi kokietować kobiety. Do tego
            jest przystojniakiem i tym "kupuje" sobie panie przedszkolanki. Może
            sobie poradzi, użyje swojego "męskiego" wdzięku wink Ja oczywiście do
            września postaram się jak najwięcej go nauczyć. Teraz jeszcze może
            będzie miał nianię, doświadczoną studentkę psychologii. Może jeszcze
            ona nam pomoże trochę go utemperować. Eh...
            • tartulina Re: Szalicja 07.03.09, 08:30
              Na bank Matyś przystojniak oczaruje wszystkie panie nauczycielki w przedszkolu!Nie nastawiaj się na uwagi typu:niegrzeczny,problematyczny itd.Myslę,ze wystarczy szczera rozmowa z nauczycielka na początku.Opowieszesz o sukcesach swojego Młodego,o Waszej codziennej intensywnej pracy,a wtedy posypią się pochwały,podpowiedzi co jeszcze mozna dobrego zrobić.Panie w zwykłych przedszkolach(chociaz bywają odstępstwa od reguły)są bardzo dobrze przygotowane równiez pod kątem pracy wyrównaczej z dzieckiem i np metodę Weroniki Sherborne stosują od bardzo wielu lat w swojej pracy głównie na zajęciach ruchowych.Mozesz spokojnie strać się o miejsce w przedszkolu integracyjnym-przeciez są tam miejsca również dla zdrowych dzieci, więc skoro nie macie orzeczenia to zwykłe miejsce mozecie się starać.Podobnie jak Ty jestem przeciwna wożeniu dziecka przez pół miasta i mój młody chodził do placówki tuż przy domu.
              Jak obstawiasz przedszkole prywatne to musisz tam kilka razy pójść i poobserwować, bo wiem,ze w niektórych pracują osoby bez wykształcenia pedagogicznego(chyba,ze w ciągu 3 ostatnich lat cos się zmieniło).
              Ja tez drżę,czy młoda się dostanie.Na razie chodzi na kilka godzin i jest zachwycona.
              A do wrzesnia macie tak duzo czasu,ze z Matyśka będzie zupełnie inny facet.Pewnie rozgadany,samodzielny i bez pampka i tego Wam życzę!A i studentka psychologii oczarowana przez młodego czegos się od Niego nauczy!!!
              Pozdrawiam cieplutko i buziaki dla Matiego.
              Agnieszka
    • edytairka Re: Nadpobudliwość ... 06.03.09, 20:05
      Warto przyjść do przedszkola o różnych porach bez wcześniejszej zapowiedzi.
      Wtedy sporo można zaobserwować z rzeczywistego życia przedszkola. Czasem można
      stanąć przy okienku i też poobserwować.
      • tartulina Edytairka 07.03.09, 08:45
        Przede wszystkim gratuluję dzidziolka w brzuszku i życzę rozwiązania ok 40tc!
        Tak się zastanawiam,co tak bardzo spodobało Ci się w przedszkolu,do którego posłałaś swoją pociechę?A potem okazało się,że jest beznadziejnie?Tak pytam z czystej ciekawości na co należy zwracać uwagę przy wyborze placówki,bo takie informacje przydadzą się wielu mamuśkom starszych wcześniaków.
        Pozdrawiam serdecznie.
        Agnieszka
        • edytairka Re: Edytairka 07.03.09, 19:19
          Wybierając przedszkole:
          - po 1 poszperałam w internecie i na forach (większość opinii) była pozytywna,
          - po 2 odwiedziłam wybrane placówki - pooglądałam przedszkola, zapoznałam się z
          planem zajęć (choć wiadomo że papier wszystko przyjmie), porozmawiałam z
          niektórymi nauczycielami, pytałam się o kwalifikacje osób prowadzących dodatkowe
          zajęcia typu judo, ceramika, angielski,
          - po 3 zapoznałam się dokładnie z dokumentacją - statut, regulamin, zapisy umowy,
          - wysokość czesnego też była ważna (czesne plus wyżywienie = 700zł za mc) - nie
          oznacza to jednak, że przedszkole za 350 jest gorsze od tego za 2000zł, po
          prostu szukałam przedszkola na średnim poziomie czesnego, zlokalizowanego gdzieś
          w okolicy domu, z w miarę dobrym połączniem autobusowym.
          To były takie zwyczajne metody jakie stosuje większość z nas.
          Na pierwszy rzut oka wszystko grało. Jednak ilość zajęć planowanych typu
          rytmika, angielski itp to nie wszystko.
          Naturalne jest (przynajmniej dla mnie, innych znajomych nauczycieli i krewnych
          królika,) że w czasie wolnym (sporej jego części) panie powinny angażować się w
          zabawę z dziećmi (np. robienie ciuchci, czytanie wierszyków, zabawy w kole typu
          nóżka prawa nóżka lewa, stary niedźwiedź itp), nie wspominając już o wyjściu na
          dwór. Tylko to wszytko wymaga po 1 zaplanowania (trzeba w domu przemyśleć
          sprawę, poszperać w jakiś pomocach dydakt. itp) i chęci (np. wyjście na dwór z
          gromadką 15 maluchów wymaga organizacji i samozaparcia aby wszystkie dzieciaczki
          się wysikały, w miarę samodzielnie ubrały itp). Teoretycznie czas wolny do
          zabawy (tzn. każdy bierze zabawkę i się nią bawi na dywanie) miał być po godz.
          15. W praktyce jednak sytuacja "róbta co chceta" istniała od 9 (po śniadaniu) do
          12.30 (obiad), potem od 13 do 15 leżakowanie (ale jak dziecko nie leżakowało to
          panie nie potrafiły zaproponować nic w zamian, nie zauważyłam czytania bajeczek
          do spania itp.)Raz na jakiś czas była planowa rytmika czy angielski, ale poza
          tym to zabawki i dywan.
          Może zadziałał mój siódmy zmysł. Poprzychodziłam o różnych porach, pooglądałam,
          poobserwowałam.
          Jako nauczyciel posłuchałam też tego co mówią panie - jeśli nauczyciel na samym
          starcie zakłada że uczeń nie zda, że się nie rozwinie dalej, że nie nabędzie
          nowych umiejętności i sprawności, to szkoda tracić kasę, trwonić swój czas i
          dziecka na taką placówkę.
          Do tego doszły podstawowe błędy pedagogiczne.
          Dziwne bo ja na zajęciach z psychologii rozwojowej, pedagogiki, metodyki miałam
          dużo godz. na to jak radzić sobie w sytuacjach innych tzn. nadpobudliwość,
          agresja, niechęć, autyzm, wycofanie itp. Jak mówić aby być słyszanym, jak
          ustalać zasady, jak je egzekwować. Więc jeśli nauczyciel zaczyna zdanie w
          rozmowie ze mną, że "przez 20 lat nie widział dziecka nadpobudliwego, że nie
          spotkał się z czymś tam ..", to w moim mózgu zapala mi się czerwona lampka i
          wyje ijo ijo....

          Po tych wspaniałych 2 tyg. skonsultowałam się ze znajomymi pedagogami, z
          koleżankami, z dziewczynami mającymi dzieci w innych przedszkolach też w grupie
          maluchów. Zrobiły wielkie oczy i nie wiedziały czy żartuję czy nie. Na
          przykładach dzieci moich znajomych widzę jak wiele dobrego mogą zdziałać panie w
          przedszkolu. Jak w formie zabawy uczą dzieci, jak wygląda usypianie, spacery itp.
          Dlatego też podjęłam decyzję o zabraniu Wojtka.

          Moja rady dla was:
          1) na początku ustalcie zasady z paniami - jak mają postępować z waszym
          dzieckiem w sytuacjach kryzysowych (czy mogą krzyknąć, jaki system nagród i kar
          jest stosowany w domu, dajcie im coś do czego będą mogły odwołać się np nagroda
          dzienna to dobranocka w Tv a tyg. za dobre zachowanie to wycieczka do zoo, czy
          jazda rowerem w parku); jeśli mając te narzędzia nie będą potrafiły z nich
          skorzystać to pierwszy sygnał dla was; - USTALENIE ZASAD DA WAM NARZĘDZIE PRZY
          POTENCJALNYM KONFLIKCIE INTERESÓW, pani nie powie że nie radzi sobie bo coś tam smile
          A POTEM:
          2)sprawdzajcie, sprawdzajcie, sprawdzajcie - przychodźcie o różnych porach bez
          zapowiedzi, popatrzcie przez okienko, zajrzyjcie do sali;
          3) pytajcie się dzieci jeśli możecie coś z nich wyciągnąć (mój jest jeszcze za
          mały aby wszytko powiedzieć),
          4) uważnie słuchajcie tego co panie mówią - jak mówią, co mówią, jakie mają
          podejście. Język zdradza bardzo wiele, trzeba tylko uważnie słuchać,
          5) sprawdzajcie menu (to też jest ciekawe co jedzą nasze dzieci).

          Jeszcze jedno - każdy zawód ma swoje blaski i cienie ale nikt nikogo nie zmusza,
          aby był nauczycielem! Jeśli nie masz predyspozycji to nie ucz! Ja sobie nie
          wyobrażam, abym powiedziała niektórym uczniom i ich rodzicom już na samym pocz.
          semestru, że nie zdadzą, bo nie opanują materiału przewidzianego na to półrocze!
          To była ta kropla, która przelała czarę goryczy. Może podchodzę troszkę inaczej
          do tego zawodu, ale skoro sobie nie odpuszczam to dlaczego mam odpuszczać
          nauczycielom moich dzieci? Tymbardziej, że płace za to podwójnie!
          Moje odczucia są też takie, że chciano nas się chyba pozbyć, bo Wojtek jest
          żywy, bo czasem chciałby wyjść na dwór, porysować, pomalować, polepić coś itp.
          To nie jest dziecko, które posadzisz w kącie dasz mu garnek i łyżkę i zabawi się
          tym cały dzień. Sprawia też problemy (jak chce coś wymusić to skacze i płacze,
          czasem coś mu się niepodoba itp.) ale po to się kończy studia pedagogiczne aby
          wiedzieć co robić. Jest ciekawy świata.

          Z nauczycielem trzeba współpracować przy wychowaniu i rozwoju dziecka. Nie
          oznacza to jednak że zawsze winne są nasze dzieci a nauczyciel ma zawsze rację!

    • edytairka Re: Nadpobudliwość ... 07.03.09, 19:28
      Jeszcze jedno - ja też myślę nad zajęciami celem "zmęczenia materiału"smile Na
      razie organizuję je sama - typu wycieczki, rower itp. Jak się ociepli chcę
      wprowadzić zajęcia na basenie z dziadkiem i tatusiem przynajmniej raz na
      tydzień. Jak troszkę podrośnie to na 100% zapiszę go na jakieś zajęcia sportowe
      - zobaczymy co sam wybierze. Latem kupie mu może trampolinę z siatką dookoła.
      Trzeba dać im (żywym wcześniakom) szanse na wytracenie nadmiaru energiismile
    • edytairka Re: Nadpobudliwość ... 07.03.09, 19:39
      Jeszcze jedno. Postanowiłam opisać swoje doświadczenia, aby uczulić was i trochę
      wyżalić się bo byłam oszołomiona i zdruzgotana. Mój kuzyn poszedł we wrześniu
      2008 r. do państwowego przedszkola w wieku 2,5 lat. Na początku też były
      problemy, ale podejście pań-cioć zupełnie inne niż w naszym przypadku. Nie dały
      go zabrać załamanej matce - stwierdziły, że już minęły 2 tyg., że będzie lepiej,
      że to ich rola aby się oswoił i zaakceptował przedszkole. Tamte ciocie czytają
      bajki przed snem, a jak jest potrzeba to i utulą malucha do snu, wychodzą na
      dwór jeśli tylko nie pada i nie wieje silny wiatr, organizują zabawy itp. Takie
      normalne ciepłe przedszkole a nie przechowalnia dziecismile
      Wszytko więc zależy, gdzie trafią maluchysmile
      Ja też się nie poddam i będę szukać dalejsmile
      • tartulina Edytairka 09.03.09, 08:52
        Nie poddawajcie się-na pewno znajdziecie przedszkole marzeń,które i Tobie i Wojtusiowi się spodoba. Utarło się,że w prywatnej placówce ma być lepsza opieka,edukacja itd,bo jest wysokie czesne,ale nie zawsze tak jest.I z tym wychodzeniem z dziećmi na świeże powietrze też jest różnie.Tu gdzie teraz chodzi Kamila wychodzą codziennie na prawie godzinę.I moze padać śnieg,temperatura np.-8,a panie z dziećmi,sankami,podkładkami do zjeżdżania idą na małą górkę.Dzieci po spacerze przeszczęśliwe,niektóre całe mokre przebierają się w szatni,a panie włączają grzejniki i suszą ubrania.Ja po 2 dniach stania na takich "spacerach" złapałam przeziębienie,a dzieci chodzą niemal w komplecie(łącznie z moją młodą).Syn tez chodził do państwowego przedszkola niedaleko domu i byliśmy bardzo zadowoleni,bo trafił na wspaniałe panie nauczycielki.W jego grupie był chłopiec nadpobudliwy,ale zawsze jego energia kierowana była w tzw dobrym kierunku.
        Teraz pewnie po Waszych doświadczeniach będziesz się długo zastanawiała zanim zapiszesz Wojtusia do przedszkola.Myślę,ze najważniejsza jest osoba nauczyciela(ja po pierwszej rozmowie z nauczycielką)na majowym zebraniu z rodzicami wiedziałam,ze jest to ta osoba,której chcę powierzyć dziecko(mieliśmy na oku 3 przedszkola).
        Trzymaj się cieplutko i duzo zdrówka!
        Agnieszka
        • edytairka Re::) 10.03.09, 18:28
          Dzięki smile Będę szukać i pewnie coś znajdę, ale zupełnie na spokojnie. W tym
          czasie może Wojtuś bardziej dorośnie i usamodzielni się.
    • tabaluga0 Re: Nadpobudliwość ... 29.06.09, 19:09
      u nas tragedia, zarówno w domu, w przedszkolu, a najgorzej na spacerze czy w
      sklepie.
      Ostatnio Szymek mi zaginął, w mgnieniu oka zniknął. Potem znalazłam go koło
      naszego bloku, ja ryczałam a on nie. Nikt z rodziny nie chce sie nim zając w
      razie choroby czy wakacji, bo zwiewa, nie mozna z nim zrobić zakupów. Wchodzi na
      parapet, otwiera okna, na biurko itd. I wie że źle robi, wiec to nie kwestia
      niewychowania.
      • szalicja Re: Nadpobudliwość ... 30.06.09, 09:24
        tabaluga0 napisała:

        >Ostatnio Szymek mi zaginął, w mgnieniu oka zniknął. Potem znalazłam
        go koło naszego bloku, ja ryczałam a on nie. Nikt z rodziny nie chce
        sie nim zając w razie choroby czy wakacji, bo zwiewa, nie mozna z
        nim zrobić zakupów. Wchodzi na parapet, otwiera okna, na biurko itd.
        I wie że źle robi, wiec to nie kwestia niewychowania.
        >
        Mój też często daje dyla. Najgorzej, jak pojedziemy na wieśi
        otworzymy bramę. Dostaje takiego przyspieszenie, że ciężko go
        dogonića on zawsze biegnie w stronę lasu. Można wołać i wołać.
        Zatrzyma się dopiero wtedy, gdy się RYKNIE bardzo ostro. W sklepie
        też czasem ucieka, trzymam go mocno za rękę. Parapet, meble -
        wspinaczka, to samo. Porysował nam ekran plazmy, którą dopiero co
        spłaciłam. Na szczęście widać to tylko pod pewnym kątem przy
        wyłączonym tv. Eh.. TYlko mój bombel jest podobno autystyczny
        (podobno, bo nie dowierzam diagnozie). Ucieczki są typowe dla
        autystyków, więc jakby ja wiem, skąd to się bierze nas. Można mówić
        sto pięćdziesiąt razy dziennie, że czegoś nie wolno a on i tak
        zrobi ;-( Ale tak to mają teżdrowe dzieciaki.
        Tabaluga, a może psycholog? Byłaś, pytałaś? Z nadpobudliwością u nas
        masakra, jak już pisałam wcześniej. Staram się zmęczyć gada zabawami
        na dworzu, spacery, basen, basenik ze zjeżdzalnią w ogrodzie...
        Ostatnio w niedzielę mało nie zasnął w baseniku wink Taka twarda
        sztuka wink
        • tabaluga0 Re: Nadpobudliwość ... 04.07.09, 19:10
          My do psychologa chodziliśmy raz w tyg przez chyba 3lata i nic. Teraz podobno to
          nie adhd a zespół aspergera, czyli troche adhd i autyzmu.
          W sumie nie ma dla mnie znaczenia co to jest, ważne ze nie radze sobie z tym,
          każde wyjście konczy się moimi nerwami, krzykiem, placzem, powrotem do domu. Nie
          mam siły.
          Kazdy pomysł analizuje czy w ogóle wart wychodzić czy ejchać choćby do centrum
          Gdyni, na jakąś plażę itd.
          Dziś był koszmar, uciekał, nie słuchał, potem jeden wielki płacz i po powrocie
          ok 14 godziny spał 3 godziny.
          Potem spacer, grzeczny, ładnie szedł za reke. Nie kumam tego zachowania.

          Zal mi tylko, że ja nie potrafie sie zachować, nie umiem opanować złości,
          krzycze, a potem jest mi przykro, bo przecież kocham tego mojego łobuza.
    • ag0000 Re: Nadpobudliwość ... 29.06.09, 21:14
      Ja powiem na przykładzie mojej 9-latki,gdy miała 2 i pół roku poszła do
      przedszkola razem ze mną ona w grupie z maluszkami a ja-szefowa kuchni więc w
      garnkach mieszałam,mała wiedziała że jestem obok i jak coś złego się jej działo
      albo było smutno to do mamy waliła prosto.Paniom na sali się nie podobało ale
      moje dziecię waleczne nie raz przyłożyło pani jak zabraniało jej do mnie iść,jak
      coś się nie podobało jej to potrafiła zabawki pozwalać kredki powysypywać z
      wiadereczek i wiele ale to wiele jeszcze podobnych było sytuacji i pewnego dnia
      pani przyszła na skargę do mnie że nie daje rady z moja córą-2,5roku!!!! a sama
      miała w grupie synka który siedział jej pod biurkiem całe dnie! Jakoś to
      zniosłam prosiłam aby nie zabraniały jej przychodzić do mnie na kuchnie jak
      będzie tego potrzebowała i przychodziła przytulała się coś skubnęła do jedzonka
      i szła do dzieci trwało to nawet krótko a zbiegiem każdego roku w przedszkolu
      {była tam 3lata}wszystko minęło ,generalnie dalej jest uparta i wie czego chce!
      • ap77 Re: Nadpobudliwość ... 15.07.09, 12:04
        Dziewczyny swietny watek! Wiele sie z niego dowiedzialam!

        Z Jackiem tez "cos" jest nie tak, jesli mozna to tak nazwac. ra zna godzine
        strzela taakiego focha, histerie, ze az strach, neiw iemc o robic!
        Psycholog (Imid) mwoi, ze jest super fajny itp. Ale u niej zachowuje sie inaczej
        niz w domu. Co robic???
        • szalicja Re: Nadpobudliwość ... 15.07.09, 12:43
          Macie jakąś formę wspierania rozwoju? Jeśli nie to może wybrać się do PPP, do
          psychologa, niech poobserwuje. Kurcze, no to zależy, czy to tylko takie problemy
          czy coś więcej. Ja zaczełam od PPP. W przedszkolu też był psycholog, czasem się
          z nią spotykałam, ale to zbyt poważny problem jak na przedszkolnego psychologa
          dorywczo. Ja się wybrałam do PPP. Raz w tygodniu przez godzinę miał spotkania z
          psychologiem, potem jeszcze z logopedą. To była forma terapii. Potem się
          babeczki zgadały, że Mati może mieć poważniejsze zaburzenia typu autyzm czy
          cechy autystyczne i potem już wiedziałam, gdze iść dalej.
Pełna wersja