Dodaj do ulubionych

Mój 27-tygodniowy Skarb...

06.03.09, 12:53
Czytam to forum od tygodnia. Na przemian pełna nadzieji i obaw.
Szymonek urodził się równo tydzień temu, w 27tyg, z wagą 1040g. Nie
chciał dłużej czekać, chciał jak najszybciej zobaczyć mamę i tatę...
jest naszym pierwszym dzieciątkiem, długo na niego czekaliśmy...tak
bardzo się boję... jest na intensywnej terapii w Zabrzu. Stan jest
ciężki, ale stabilny. Podziwiam te wszyskie mamusie i tatusiów
wcześniaczków, chciałabym mieć tyle siły co Wy. Jak radzić sobie z
każdym następnym niepewnym dniem?
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.03.09, 13:03
      Witaj. Przykro, że w takich okolicznościach, ale Szymonek ma piękną wagę, jak na
      ten wiek, a wiadomo, że każdy gram to więcej siły i lepsze rokowania.
      Ty tez znajdziesz w sobie siłę, bo musisz. Na razie dbaj o laktację, jeśli się
      uda. Dbaj o siebie, żeby mieć siły, bo jak już wyjdzie ze szpitala, będziesz
      potrzebowała dużo odporności psychicznej i fizycznej w gonitwie od jednej wizyty
      kontrolnej do drugiej. No i bądź przy nim, śpiewaj mu, czytaj, jak już będziesz
      mogła, kanguruj.
      Ściskam!
      • pasadena2 Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.03.09, 13:32
        Myślę, że pozytywne myślenie też dużo daje. Zdaję sobie sprawę, że w
        takiej sytuacji trudno wykrzesać z siebie optymizm i siłę, ale
        postarajcie się, a Szymonek będzie czerpał energię od Wassmile
        Pozdrawiam cieplutko.
        • tolka11 Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.03.09, 13:44
          Witaj mamo malucha.
          IT w Zabrzu jest rewelacyjna, mały ma duże szanse, ze wyjdzie z tego.
          Mój Miłosz też tam leżał, a urodził się z wagą 880 gr w 28 Hbd.
          Jesli chcesz zadzwoń 600810078.
          Czasem rozmowa pomaga. jestem z Chorzowa.

          mama: Judyty 40Hbd, Miłosza 28Hbd, Sary 33/34hbd i ...
    • niuniadr Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.03.09, 13:54
      Jest to bardzo ciężki okres dla rodziców, niespodziewany poród,
      dziecko na OITN, inkubator, czujniki i plątanina kabli...to wszystko
      przeraża, ale wiara czyni cuda, naprawdę. Trzeba mysleć pozytywnie,
      chociaż nie jest łatwo, ale zobaczycie, jeszcze przyjda te lepsze,
      spokojniejsze chwile. Teraz najważniejsze to być przy Szymonie,
      mówić do niego, śpiewać, dotykać (jesli można)i wspierać go w tej
      trudnej walce. Jesli tylko czujesz się na siłach, to walcz o
      laktację, odciagaj mleko regularnie bo ono bedzie mu bardzo
      potrzebne.Nie płacz tylko przy malutkim, bo dzieciaczki czuja takie
      rzeczy, a Wasza pozytywna energia jest mu teraz bardzo potrzebna.
      Wiara i pozytywne myslenie, to juz połowa sukcesu.Sa to ciężkie
      chwile, ale musicie wierzyć, że one miną i nadejdzie ten lepszy
      czas.
      Ściskam serdecznie, bedziemy trzymać kciuki za Szymonka.
      Jak będziesz mogłą, to napisz coś więcej o niuniu.
      • szalicja Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.03.09, 14:18
        Ja powiem tak: może nie czytaj za dużo, lepiej spędzaj czas z
        synkiem,mów do niego, czytaj mu bajki, dbaj o laktację. Ja nie
        znałam forum, kiedy urodził się mój synek. I może dobrze...Nie
        zrozumcie mnie źle, ale można się załamać, czytając co może się
        zdarzyć. Ja wiedziałam ogólnie, że wcześniactwo może nieść ze sobą
        czasem poważne konsekwencje, jednak...moja wiedza wtedy była
        znikoma. Było trochę stresu, ale to pewnie było nic w porównaniu z
        tym jakbym sie czuła wiedząć, jak może być. A było dobrze. I u Was,
        mimo aktualnego stanu Szymonka, może być dobrze. Może mu się nic nie
        przytrafić, mogą go ominąć problemy wcześniacze. Mój synek jest
        zdrowy i z Twoim też tak może być. Dlatego może lepiej wiedzieć
        mniej niż zamartwiać się na zapas. U nas na odziale koleżanka kupiła
        książkę "Wcześniak" Kornackiej. Przeczytała parę rozdziałów i więcej
        do niej nie wróciła. Była załamana, jakie mogą być konsekwencje,
        powikłania, choroby itp. itd. Lepiej myśleć pozytywnie winkA co
        będzie to będzie i my tego nie zmienimy. Przynajmniej na takim
        etapie. Ściskam mocno! -
        Matyś (32tc, 1300g, 23.08.05)
        • zurawska.barbara Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.03.09, 15:47
          Witaj!
          Przykro mi ze poznajemy się w takich okolicznościach, wszystkie tu tak mamysad
          Ale dobrze trafiłaś, to forum to najlepsza grupa wsparcia.
          Zaskoczyła mnie waga Twojego synka - duże dziecko i bardzo bardzo dobrze bo waga
          jest bardzo istotna.
          Szalicja ma rację lepiej nie czytaj za dużo smutnych historii, ja zaczęłam
          czytać forum jak mały miał kilka miesięcy i był w domu i mi włosy z głowy
          wychodziły a Ty jesteś na starcie!
          Najlepiej pytaj i pytaj o wszystko, tu na pewno zbierzesz informacje!
          Wiem ze jestes załamana tym co sie stało, jak najwięcej czasu spedzaj z
          dzieckiem, tym bardziej ze to Wasze pierwsze i nie masz drugiego które
          potrzebuje Cie w domu.
          każda z nas przechodziła przez taką traumęsad.Pozdrawiam Cię ciepło, pisz co u
          Was na bieżąco.
    • agajedi Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.03.09, 15:44
      A dla mnie najważniejsza jest miłość do maluszka i wiara w niego. Jeszcze dużo czasu spędzicie na intensywnej terapii. Przed Wami dobre i złe chwile. A Twoim zadaniem jest kochać Szymusia i wierzyć w jego siły, bo z każdym dniem jego szanse na przeżycie rosną.
      Dbaj o siebie i czasami egoistycznie wyślij na oddział tylko tatusia a sama choć chwilkę odpocznij. Bo potem będziesz potrzebowała całą tonę siły i cierpliwości (głównie do wizyt lekarskich i lekarzy smile)
    • mumio75 Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.03.09, 18:34
      Witaj,
      doskonale rozumiem co czujesz, przytulam Cię mocno. Mój synek urodził się 3 lata temu w 31 tyg. z wagą 1240g, był w stanie cięźkim. Te wspomnienia, lęk, niepewność, szok jakie wtedy czułam, są żywe nawet po 3 latach, większość mam wcześnaczków tak ma niestety. Poradzę Ci tak: nie czytaj na zapas o możliwych komplikacjach, spędzaj z Małym jak najwięcej czasu, mów do niego, proś, żeby walczył (ja zawsze mówiłam, że przyszła mama i że musi dla mnie żyć), kanguruj jak już będziesz mogła, walcz o laktację( ściągałam pokarm regularnie, strasznie chciałam karmić go piersią, udało się i nawet trochę ,,przegieliśmy" bo synek ssał całe 3 lata), wypoczywaj, musisz mieć siły jak dzieciaczek już wyjdzie ze szpitala. Twój Synek ma ładną wagę, jest pod dobrą opieką,wierz, że wszystko się jakoś ułoży, na pewne rzeczy i tak nie mamy wpływu. Ja nie wierzyłam, że mojemu dziecku uda się wyjść bez szwanku, a jednak tak się stało, jest zdrowy, troszkę nadpobudliwy, ale to w sumie drobiazg. Życzę Ci, by Twój Maluszek też tak ładnie sobie poradził i rósł zdrowo dla swoich Rodziców, trzymaj się i bądź pełna nadziei.
    • fryzzia Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.03.09, 19:15
      trzeba wierzyc ze bedzie dobrze. uczyc sie sily i cierpliwosci od
      syna. czytac tylko dobre historie.

      wiem jak bardzo jest teraz Tobie ciezko ale jedyne co mozesz to
      zaakceptowac to co sie wydarzylo.wierzyc w Szymka i wspierac go
      dobeym dotykiem i ciepla bajka
    • miloscmamy Mój 27-tygodniowy Skarb... ma już tydzień 06.03.09, 21:35
      Żyję od spotkania do spotkania z moim Synusiem. Tak jak radzicie
      staram się utrzymać laktacje, odciągam pokarm co 3-4 godziny,
      niestety jest tego mało (ok.15-20ml). Mam nadzieję, że to się
      poprawi?!
      Dzisiaj miał już podane 3ml co 3 godziny i narazie jest stabilnie.
      Uśmiechał się do mnie smile Mogę go dotykać, głaskać. Jest strasznie
      ruchliwy smile i... podobny do mnie wink
      Dziękuję Wam za te słowa otuchy. Jesteście prawdziwym wsparciem, bo
      sami to przeżyliście. Chciałam kupić książkę o wcześniakach, ale
      miałam pewne obawy i narazie się powstrzymam.
      • fryzzia Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... ma już tydzień 06.03.09, 21:51
        nie mysl o tym czy jest malo czy duzo. jest tyle ze wystarcza
        Szymkowi i wazne ze sciagasz. jak bedzie potrzeba to bedzie wiecej

        wiesz ja sciagam zwykle z gwoch piersi ok 170ml a jak ide do
        szpitala i pielegniarka mowi ze Krzys je dzis wiecej , czyli 8 x
        25ml to wiem ze musze zostawic ok 240 ml i co ... ide i sciagam
        rowno 240 smile to wszystko siedzi w glowie. nie pij tylko za duzo
        mleka (max 1 szkl dziennie ) bo malego moze bolec brzuszek.

        a ksiazki jak nie potrzebujesz to nie kupuj. my kupilismy ale zaczal
        ja czytac moj niemaz najpierw. dopiero po pewnym czasie ja tez
        wzielam sie za lekture, a teraz juz nie potrzebuje smile

        bedzie dobrze smile
        • bartosztomasz Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... ma już tydzień 07.03.09, 09:53
          Witaj
          Nasz Bartek jest od 28.01.2009. w Zabrzu na intensywnej terpii piętro pierwsze.
          Pierwsze dni, można powiedzieć pierwsze 2-3 tygodnie były najgorszymi chwilami
          jakie mogliśmy przejść.(i oby to nie powróciło)
          Ciągle złe informacje ( to niedotlenienie to wylewy, to jakaś bakteria,
          infekcja). Ale stopniowo z dnia na dzień było trochę lepiej. Wiadomo na wszystko
          trzeba czasu , a w tym wypadku duuużo czasu. Wiec musicie uzbroić się w
          cierpliwość , a tego ten szpital uczy na pewno smile. Tak jak to piszą inne mamy
          dzieci z tego forum , maluszki zadziwiają swoja siła i wolą walki, ja to tez
          potwierdzam. Nasz Bartek dał radę , sam sobie usunął respirator.
          Od wczoraj przeszedł na inną sale , to już druga przeprowadzka - 3 sala !!!
          Wyobrażam sobie co przechodzicie i co czujecie. Musicie myśleć pozytywnie, nie
          zadręczać się na zapas.
          życzę dużo zdrowia dla waszego maluszka i dla was wytrwałości.
          Gdybyście mieli pytania to podaje telefon do mojej żony Basi 695035268

          Michał

          P.S Zakupcie koniecznie sobie książkę " Wcześniak , pierwsze 6 lat życia " do
          zdobycia w EMPIKU około 70 zł, wiele wyjaśnia
      • karro80 Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... ma już tydzień 07.03.09, 10:16
        Ja na początku też odciągałam takie ilości, później było już po 100
        ml dość długo, a po dwóch miesiącach laktacja b.szybko zanikła -
        stres po prostusad
        Wniosek taki, że laktacja się rozkręci, ale Ty postaraj się
        denerwować jak najmniej (bo nie denerwować się nie jest możliwe).
        Dobrze się odżywiaj, śpij dużo, odzyskuj siły i pomyśl, że twoja
        dobra kondycja, też fizyczna jest inwestycją na ten czas, kiedy
        Synek wróci do domu.
        Dziewczyny Ci doradzą i wspomogą.
        Ja wtedy nie miałam netu, ale na sali leżał juz starszy skrajny
        wcześniak i jego mama nas edukowała - dzięki temu nie było tak
        strasznie.

        A z laktacją, to wiesz jak się potoczy tak będzie. Fajnie, że na ten
        początkowy czas masz swoje mleczko - żeby rozkręcić trawienie.
        • tolka11 Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... ma już tydzień 07.03.09, 18:24
          Jak zyć?
          Nadzieją. Nie wiem jak teraz jest na IT w Zabrzu, ale , gdy Miłosz
          tam leżał to mogłam z nim być o kazdej porze dnia i nocy. Nikt mnie
          nie wyganiał. Pielegniarki wspierały, lekarze zawsze odpowiadali na
          pytania, choć czasem te odpowiedzi były straszne.
          IT i Patologię (gdzie go po miesiącu przeniesiono) na I piętrze
          wspominam gorzej - po 18 wyganiali, a przyjść mozna było dopiero o
          11.
          Pamietaj, że nie jesteś sama. wiele maluchów wyszło z tego.
          Trudny czas.
          Mój młody urodził się z wagą 880 w 28 tygodniu. Ma prawie 6 lat.
          Jesli potrzebujesz wsparcia dzwoń.

          mama: Judyty 40Hbd, Miłosza 28Hbd, Sary 33/34Hbd i ...
    • agao0972 Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 08.03.09, 11:38
      Witaj mamusiu cześniaczka,
      wszystkie, które odwiedzamy to forum, przerabiałyśmy, to wszystko co
      Ty teraz przeżywasz. Strach, łzy, radość i tysiące myśli kłębiących
      się po głowie. Ja urodziłam w 28 tyg. szkraba 750 gramowego. Mały
      spędził w szpitalu niespełna 2 miesiące. Jest wszystko ok. U ciebie
      napewno też będzie dobrze. życzę dużo siły maluszkowi i rodzinie.
      Skup się teraz na mleczku dla maleństwa. Laktację można utrzymać. Ja
      ściągałam pokarm aż 6 miesięcy. ALE JESLI CI SIĘ NIE UDA, NIE
      ZADRĘCZJA SIĘ TYM!!!!! POZDRAWIAM
    • miloscmamy Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 08.03.09, 20:32
      Lekarze nic konkretnego nie mówią, a ja nie wiem o co zapytać.
      Czasem po prostu boję się zapytać... Mówią, że Mały nie sprawia im
      kłopotów, że sobie radzi z jedzonkiem (dziś 5mlx8), że raz ma więcej
      tlenu raz mniej, że trzeba mieć nadzieję, ale żebyśmy pamiętali, że
      jest wcześniakiem i że jest malutki. Mam nadzieję, że mówią
      wszystko... i że to wszystko znaczy że jest dobrze.
      • szalicja Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 08.03.09, 20:58
        Jeśli mogłabym Ci doradzić w sprawie laktacji, to ja ściągałam pokarm najpóźniej
        co trzy godziny przez 24h/dobę. Pielęgniarka laktacyjna radziła, aby odciągać
        pokarm tyle razy ile razy dziecko je posiłków w ciągu dnia. Tak więc robiłam.
        Było to męczące, bo nie mogłam sobie pospać w nocy nawet wtedy, kiedy mały był w
        szpitalu. Dzięki temu jednak nie miałam problemu z laktacją. Nie były to
        straszne ilości bo ok. 180 ml za jednym razem, ale do czwartego miesiąca
        wystarczyło. Potem musiałam dokarmiać mieszanką. I jest też tak jak pisały
        dziewczyny - to siedzi w głowie. Ja postanowiłam, że będę karmić i już, bo
        zwłaszcza wcześniakowi to mleko matki jest potrzebne. Ani moja babka, ani mama
        nie karmiły prawie a ja tak. Tak więc nie jest to kwestia genów. Trzymam kciuki wink
        • agao0972 Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 09.03.09, 11:54
          Ja też ściągałam co trzy godziny. Najgorzej bylo w nocy tak kolo 2-
          3 ,szczególnie po całym dniu spędzonym w szpitalu. Ale udało się. Ja
          w apogeum laktacji ściągałam 120- 140. Na początku gdy Grześ dostała
          przez sądę po parę mililitrów mroziłam pokarm. W zamrażarce można go
          przechowywać 6 m-cy. I wykorzystywałam go gdy to co ściągałam nie
          wystarczało już dzidzi. I tym sposobem Grzsiek pił moje mleczko
          prawie pół roku. Ale bardzo wazna jest też dla mamy, szczególnie
          wcześniaczka , że czasem z laktacją bywa różnie. Stres i ta ciągła
          huśtawka emocjonalna jaka nam towarzyszy w tych trudnych momentach
          może spowodować, ze pokarm zacznie zanikać. NIe wolno się tym
          zadręczać i czuć się gorszą od innych mam. !!!!!!!
          Mamuśka dwóch wcześniakówsmile
    • ewcians Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 09.03.09, 03:42
      ja co prawda nie doradzę w kwestiach laktacyjnych - mnie pokarm niestety zanikł pomimo walki oń.
      Natomiast powiem Ci,że ja urodziłam bliźniaki w 1 dniu 27 tc.
      Córcia waga 950g
      Synuś 900 g.
      Tak więc Twój Królewicz jest dużym Chłopaczkiemsmile.
      Nie będę opisywała tu perypetii właściwie tylko Kacperusia - bo Zuzia właściwie prawie tylko leżakowała w inkubatorze i uczyła się ssać, godzić ssanie połykanie i oddech no i by osiągnąć odpowiednią wagęsmile
      Z kacpulkiem było sporo przejść - w skrócie naszą historię możesz przeczytać tu:
      www.wczesniak.pl/04_poznajlosy-z_kz.html
      Nota bene polecam Ci lekturę historii Wcześniaczków zamieszczonych na ww. stronce.

      Moje Szczęścia mają dziś ponad 2 latka - są zupełnie zdrowe, kilka zdjęć możesz sobie pooglądać tu:
      nasza-klasa.pl/profile/3862890/gallery
      Jeżeli coś mogę Ci doradzić..........jak mama-mamie.
      Mów dużo do swojego Skarbeńka, opowiadaj bajeczki, śpiewaj, mów jaki piękny świat na Niego czeka......i bądź - pomimo wszystko optymistką - wiem..........cholernie to trudne,ale uwierz - da się. Radzę również brać pod uwagę najgorsze scenariusze, ale nie żeby dobierać je sobie do głowy, ale raczej mieć świadomość, że pesymistyczne scenariusze istnieją. Wiesz..może to brzmi jak masło maślane, ale teoria: lepiej być świadomym najgorszych opcji i mile się rozczarować pomyślnym finałem, albo nie przeżyć szoku gdy pesymistyczny wariant nas dotknie, niż brać pod uwagę tylko optymistyczną wersję zdarzeń i ................później bardzo przeżyć to mniej miłe roczarowanie. CO NIE WYKLUCZA TWOJEJ WIARY W MAŁEGO I POZYTYWNEGO OGÓLNIE MYŚLENIA! UWIERZ MI - POZYTYWNE MYŚLENIE POTRAFI ZDZIAŁAĆ CUDA!

      P.S.
      KAcperek miał mieć problemy z rozwojem co najmniej intelektualnym.........TEORIA nie poszła w parze z praktyką, a Lekarze (nasza druga Rodzinka) kiwają z niedowierzaniem głowami, że Mały taki rezolutnysmile

      Trzymam za Was kciuki mocno......
      Pamiętaj - TYLKO pozytywne wibracje przy inkubatorze!
    • miloscmamy jedenasta doba... 10.03.09, 22:00
      Powiedzcie ile takie maleństwo może leżeć pod respiratorem? Dziś
      mija jedenasta doba i lekarka powiedziała, że narazie nie da się
      odjąć żadnych oddechów. Miał już 25% tlenu, wczoraj 31%, dziś 42%...
      nie wiem co o tym myśleć. A gorączka? Wczoraj 37.6 dziś 37.1 - to
      dużo u takiego malucha? Je sobie po 5ml i dobrze trawi, nie ma
      zalegań.
      • jolantusia1 Re: jedenasta doba... 10.03.09, 22:15
        trudne pytania na które nie znam niestety odpowiedzi. Co do temperatury to niech
        się wypowiedzą mądrzejsze głowy a jeśli chodzi o respirator to niestety musisz
        być bardzo cierpliwa, czasami to trwa bardzo długo a potem nagle z dnia na dzień
        dzieci schodzą z respiratora i już świetnie sobie radzą. Pozdrawiam i trzymam kciuki
      • mama-cudownego-misia Re: jedenasta doba... 10.03.09, 22:19
        Małgosia była zaintubowana 3 tygodnie, a była z 31 t.c., z kolei kilka strasznie
        dzielnych forumowych wcześniaczków z 27-29 t.c. oddychało samo już po tygodniu.
        Wszystko zależy od tego, jak sobie dziecko radzi. A radzi sobie coraz lepiej,
        skoro potrzebuje niewiele więcej tlenu, niż jest w powietrzu...
        Temperatura wydaje mi sie zupełnie normalna.
        • fryzzia Re: jedenasta doba... 10.03.09, 22:31
          to nie jest goraczka tylko normalna temperatura dzieciaczka.
          moj Krzys lezal pod respiratorem 3 tygodnie a potem jeszcze 2 tyg
          podlaczony do cepapu , potem trzy dni w inkubatorze z tlenem i teraz
          juz sam smile caly czas trzymamy za niego kciuki bo to dopiero kilka
          dni, ale wierzymy ze sie uda.
          czasami lepiej mniejszymi kroczkami do przodu niz na szybko probowac
          cos wymoc na dzieciaczku. one sie szybko mecza a takie oddychanie to
          dla nich duzy wysilek, a jak do tego jeszcze je to juz calkiem moze
          byc zmeczony.
          musisz dac mu wiecej czasu i uzbroic sie w cierpliwosc. powolutku
          bedzie wszystko dobrze
    • nadusia1202 mamusia Nadi ur w 23tyg 15.03.09, 20:09
      Witam serdeczniesmilejestem mamą Nadi urodzonej 12 lutego w 23tyg.z
      waga 620g.termin miałam dopiero na 8czerwca.Stan naszej córeczki był
      bardzo ciężki teraz juz troszke sie wszystko ustabilizowało choć
      jeszcze sporo przed nami straszu o nasza kruszynke.Ma ciężka
      zamartwice,3 stopnia wylew w główce,miała ostatnio zapalenie płuc
      ale lekarze mowią,ze jeszcze nie raz bedzie miałasad bo u takich
      wcześniaków to normalne.Ostatnio były problemy z jelitkami i juz
      duzo nie brakowało,a miała by operacje ale naszczeście pojawiła sie
      pierwsza kupkasmileNa dzień dzisiejszy nasz skarbik ma juz ukończony
      miesiac dzisiaj jej mineła 31 doba i warzy 675gsmile.Takie małe istotki
      maja niesamowitą chęć życia i walki czasami az w to nie można
      uwierzyć ile mają siły.Przed wami duzo strachu i obaw ale bedzie
      dobrze trzeba wierzyc w te małe istotki.głowa do góry.POZDRAWIAM
      SERDECZNIE!!!
    • miloscmamy potrzeba cierpliwości... 16.03.09, 21:12
      a ja bym chciała już smile wiem wiem wszystko w swoim czasie, ale to
      czekanie tak się dłuży. Na pytania czy jest dobrze, odpowiadają,
      idzie w dobrą stronę, trzeba czekać, jest jeszcze za malutki itp
      itd... niby nic się nie dzieje niedobrego, ale nie powiedzą ani
      jednego pozytywnego słowa. Rozumiem dlaczego tak mówią. A ja czuję
      się jakbym chodziła na wciągniętym oddechu. Czy te nerwy kiedyś
      puszczą? Czy pójdzie odetchnąć? Czy przy wcześniakach zawsze trzeba
      chuchać i dmuchać?
      • agajedi Re: potrzeba cierpliwości... 16.03.09, 21:32
        > Na pytania czy jest dobrze, odpowiadają,
        > idzie w dobrą stronę, trzeba czekać, jest jeszcze za malutki itp
        > itd... niby nic się nie dzieje niedobrego, ale nie powiedzą ani
        > jednego pozytywnego słowa.
        Jak to nie mówią. Przecież powtarzają, że idzie w dobrą stronę. Mamusiu kochana, to są właśnie te pozytywne wiadomości. A z dnia na dzień nie będzie niestety cudownej poprawy. Trzeba czasu i cierpliwości. A sama zobaczysz, że te chwile miną prędzej czy później.
        > A ja czuję się jakbym chodziła na wciągniętym oddechu. Czy te nerwy kiedyś puszczą? Czy pójdzie odetchnąć? Czy przy wcześniakach
        > zawsze trzeba chuchać i dmuchać?
        Niestety takie nerwy, dziesiątki wizyt, mnóstwo niepewności i oczekiwania na wyniki badań tak prędko nie odejdą. Ale kiedy popatrzysz na słodko śpiącą maleńką istotkę w łóżeczku w swoim pokoiku to wszystko, choć na chwilkę, pójdzie w niepamięć. To jak najlepszy lek na zbolałe serce matki.
      • mama-cudownego-misia Re: potrzeba cierpliwości... 16.03.09, 21:42
        Nie zawsze, ale przez pewien czas trzeba chuchać i dmuchać. Traktuj ten pobyt w
        szpitalu jak pobyt w Twoim brzuchu - brakuje mu 13 tygodni do mety, no, teraz
        już trochę mniej, może się uwinie szybciej, ale ma prawo te 13 tygodni
        "wykorzystać".

        > Czy te nerwy kiedyś
        > puszczą? Czy pójdzie odetchnąć?
        Puszczą, ale nieprędko. Pierwszy rok to koszmar strachu, niepewności i biegania
        po specjalistach (kilkadziesiąt wizyt Cię czeka tylko w ciągu tych kilkunastu
        miesięcy). Z czasem się ułoży. Ważne, ze wszystko idzie w dobrym kierunku.
        • skomroch1 Re: potrzeba cierpliwości... 16.03.09, 21:58
          Nerwy puszczą, przyjdzie spokój, a w międzyczasie wszystko będzie znośne dzięki
          zjawisku, które zwie się wieeeelką miłością. My naszego
          wcześniaka(ur.04.04.2007, 27 t.c.) traktujemy zupełnie normalnie, a nawet
          sąsiedzi z uśmiechem twierdzą, że go nieźle hartujemy.Mały traktowany jest jak
          ja byłam w jego wieku, a nasza neurolog bardzo nas zawsze przestrzega przed
          zbytnim "uważaniem" na chłopaka.
          Pozdrawiam i szybkiego tycia, dobrej odporności i wysokiej saturacjiwink
      • iza1973 Re: potrzeba cierpliwości... 29.05.09, 23:24
        spytalas czy na wcześniaki trzeba zawsze chuchać i dmuchać. na cale szczęscie
        nie zawsze smile mój Młody ma aktualnie 20 lat, pierwszy rok studiów. pierwszych
        kilka lat to bylo absolutne trzęsienie się nad nim, całej rodziny, a moje przed
        wszystkim. i oczekiwanie że dogoni zdrowe dzieci. ale nie doganial, tylko
        rozwijal się harmonijnie, ale we wlasnym tempie. poszedł do skzoły rok póxniej,
        bo uznałam że tak dla niego jest lepiej. jakoś w międzyczasie przestałam
        siętrząść i przeżywać że rozwija się ciutkę wolniej. ale te piewrsze lata
        strasznei nas do siebie zbliżyły i to procentuje do dzisiaj. na to forum
        zaglądam czasem z ciekawosci - mieliśmy mnóstwo szczęścia że poszło tak jak
        poszło. po czym jakoś widać że początki były ciężkie? bardzo niska odpornośc
        jakos do 9 roku życia. astma, wada wzroku (nieduża, ale połączona z
        astygmatyzmem), w ktorymś momencie - wiotka przegroda serca. w sumie rzeczy
        neizbyt groźne. chyba najgorzej - to nauka. i dysgrafia, dyslektyzm, no i chyba
        jakoś mniejsze zdolności. dosyć wczesnei się musiałam pogodzić z tym, ze
        świadectwa z czerwonym paskiem to nigdy nei zobaczę smile ale mlody jest super
        facetem, wyrosniętym, przystojnym, fajnym, rozesmianym i kochanym smilenumer buta
        46, waga urodzeniowa 1900 smile życzę optymizmu i wszystkiego najlepszego.
    • miloscmamy wciąż ten respirator... 24.03.09, 19:20
      To jest jak zły sen. Koszmar.
      Szymuś je już po 30ml i waży 1460g, co nas cieszy niezmiernie. Tylko
      te oddychanie, ciągle ciężko.
      Lekarze nie są zbyt wylewni. Proszę powiedzcie jakie badania
      powinien mieć zrobione. Mówiono mi że oczka w 4 tyg. - to byłoby już
      teraz. A inne? Chciałabym móc sobie tego przypilnować. O co mam się
      upomnieć? Proszę o radę.
    • miloscmamy 1905g... 06.04.09, 22:25
      Chłop jak się patrzy, bardzo fajnie je 40ml i przybiera na wadze,
      ale do oddychania jakoś nie chce się zebrać. Strasznie ruchliwy,
      wierci się po całym inkubatorze, a jak go odłączą to nie wie co ma
      robić. To już 5 tyg. Martwię się czy to nie za długo, czy mogą być
      jakieś konsekwencje tak długiego przebywania pod tlenem (teraz 25%)?
      Był okulista, oczka jak narazie ok. Zauważyłam, że jak się przeciąga
      to czasami ma niepokojące dziwne drżenie np. jednej nóżki, czy
      rączki - nie wiem czy to ze złości - bo staszny złośnik jest z tego
      mojego synusia - czy może coś bardziej niepokojącego... spotkałyście
      się z czymś takim?
      • mamaroksanki84 Re: 1905g... 06.04.09, 22:40
        Witaj jak wiekszosc forumowiczek podczytuje wasz watek i widze ze twoj synus
        ladnie sobie radzi. Jesli chodzi o respirator to ja tez bylam pelna obaw bo moa
        corcia dlugo nie chciala sama oddychac a na tlenie spedzilysmy prawie 3 miesiace
        ale na szczescie zadnych powiklan nie ma. Oczka ok rozija sie zgodnie z wiekiem
        korygowanym. Roksanka Tez miala takie drgawki raczek i nozek ale po czasie i to
        zaniklo wiec glowa do gory bedzie napewno dobrze. Te drgania o ile dobrze
        pamietam to wynik niedojrzalego OUN. Pozdrawiamy i Trzymam gorąco kciuki za
        kolejnego rycerzykasmile))
      • fryzzia Re: 1905g... 06.04.09, 22:45
        spokojnie , daj mu czas ...
        25% to nieduzo.
        te nasze maluszki sa niedojrzale i potrzebuja czasu zeby tam w
        srodku sie wszystko do konca wykszalcilo i przystosowalo do zycia na
        zewnatrz.
        mysle ze jeszcze troche czasu potrzebuje, a jak wyjdzie z inkubatora
        i bedzie taki otulony to i spokojniejszy bedzie , zobaczysz ...smile

        moj Krzysiek zaraz po urodzeniu dostawal wziewne sterydy na pluca a
        potem jeszcze jedna dawke.ta ostatnia dawke to byly sterydy podawane
        przez 5 dni i chyba dopiero po 5 dawce zalapalo ale i tak lezal pod
        tlenem jeszcze 3 dni .
        spytaj moze jakie lekarze maja plany odlaczenia Go od respiratora.
        moze spytaj czy planuja podac mu sterydy, moze juz podali, jakie sa
        wedlug nich nastepne kroki, jak dlugo chca czekac ... pytaj ich jak
        cos Cie niepokoi. wiekszosc z nich rozumie niepokoj rodzicow .

        trzymamy kciuki. duzy i silny chlop, tylko leniwy .. napewno da rade
        • tolka11 Re: 1905g... 07.04.09, 08:51
          Miłosz leżał w Zabrzu pod respi 40 dni. drżenia tez miał, określone
          jako niedojrzałość układu nerwowego. Wszystko samo sie wyrównało.
          tylko okulista nawalił, ale to inna bajka.
          • miloscmamy Re: 1905g... 07.04.09, 10:09
            > tylko okulista nawalił, ale to inna bajka.

            Co masz na myśli? Może powinnam na coś zwrócić uwagę, czegoś
            dopytać? Może jakiś namiar na dobrego okulistę po wyjściu ze
            szpitala?
            Nie chciałabym mieć już żalu do nikogo, wystarczy, że mam do swojej
            gin uncertain Może niesłuszny, ale jest. Uraz, zwątpienie... Dziś idę na
            kontrolę do innej...
      • bartosztomasz Re: 1905g... 07.04.09, 21:43
        Nasz też nie kwapił się do samodzielnego oddychania, do samego końca gazometria
        była taka ze mówili że nie da rady a jak wyciągnął respirator to jednak poszedł
        dalej. Daj mu jeszcze troszkę czasu. A te 25% to już jest tak malutka dawka że
        podobno prawie nie szkodzi maluszkowi. a je super nasz na koniec pobytu dostawał
        35 ml. Dopiero po przyjściu do domu dostaje tyle na ile ma ochotę.
        Cierpliwości życzę i szybkiego awansu waszego dzidziusia.
        Basia
        • miloscmamy bartosztomasz - Basiu... 07.04.09, 22:27
          co to jest gazometria? na co patrzeć na tych wszystkich
          urządzeniach? niektórych rzeczy już się domyśliłam. jakie pytania
          zadawać lekarzom by powiedzieli więcej... prawdę całą prawdę. Dziś
          lekarz dyżurny tak mnie skołował, że idę jutro do prowadzącej salę.
          Stwierdził, że nie widzi rychłego powrotu, ale nie chciał mi
          powiedzieć o co chodzi, kazał z lekarką prowadzącą porozmawiać, że
          to nie rozmowa na 5 min... mam załamkę
          • agasonesta Re: bartosztomasz - Basiu... 08.04.09, 10:14
            Najlepiej pytaj lekarza prowadzącego bo ten najlepiej zna dziecko-
            unikniesz dodatkowego stresu,a całej prawdy nikt tak naprawdę Ci nie
            powie bo jej nie zna,trzeba trzymać się tego co dobre i bedzie
            dobrze.To są najtrudniejsze chwile w życiu każdej z nas ,dasz radę i
            dzieciątko też na pewno.
            • tolka11 Re: bartosztomasz - Basiu... 09.04.09, 17:14
              Wiesz raz się zdarzyło, ze na ITD w Zabrzu lekarka sposobem podania
              wiadomości doprowadziła mnie do utraty przytomnosci, a potem
              objechała, że tak reaguję. Te same wiadomości podane w ludzki sposób
              przez mojego przyjaciela pediatrę, który przybył z odsieczą też były
              złe, ale dało się tego wysłuchać.
              Czyli lekarz lekarzowi nierówny.
              trzymaj się.
              A z oczami Miłosza nawalili nie na ITD (tam leżał 30 dni, potem z
              powodu remontu przeniesiono go na I pietro) tylko na patologii.
              • miloscmamy 21% tlenu i 2030g :) 98-100% saturacja 09.04.09, 21:06
                Rozmawiałam z lekarką prowadzącą... i nie wiem o co chodziło temu
                drugiemu lekarzowi, bo nic nowego niepokojącego się nie
                dowiedziałam. Mały miał robione jeden raz USG główki (podobno robi
                się raz na m-c) i było wszystko oki, teraz będzie miał po świętach.
                Konsultacji kardiologicznej nie miał, bo nie ma podobno żadnych
                objawów klinicznych, żeby taką konsultację przeprowadzić. Oczy są
                jeszcze baardzo niedojrzałe. Tyle. Oprócz tego super je i trawi i
                waży 2030g! smile Jedynie co, to jest straaasznie leniwy co do
                oddychania, chociaż... dziś zrobił nam niespodziankę, bo tlenu ma
                21% czyli tyle ile w powietrzu smile no i zabierają mu powoli
                oddechy... na około 60 jakie robi taki maluszek, maszyna robi 28 (na
                początku i długo się utrzymywało 42-50!). On chyba czekał na
                pogodę smile Oby tak dalej nasz! Smyku
                • tolka11 Re: 21% tlenu i 2030g :) 98-100% saturacja 10.04.09, 08:59
                  Mały dzielniak. Dobrze jest. Czasem to dla nas tak długo trwa, ale
                  twój maluch ma po prostu swoje tempo.
                  U Miłosza tez tak było,że stwierdzili już, ze nie potrafi oddychać ,
                  bo ma wadę mózgu, wylewy i wodogłowie i nigdy nie wyjdzie spod
                  respi. całą noc przeryczałam, a następnego dnia patrzę, a młody
                  tylko w budce tlenowej, sam się rozintubował i juz się nie dałsmile
    • miloscmamy 14-04-2009 - pierwsze samodzielne oddechy 16.04.09, 00:15
      Wczoraj Szymuś zaczął sam oddychać i dziś też dawał radę. Podobno
      miał kilka bezdechów, ale nie trzeba było mu pomagać, sam sobie dał
      radę. Je dalej przez sondę, bo jeszcze nie ma tyle siły. Waży 2340g.
      Ma troszkę tlenu wprowadzanego do inkubatora, ale najważniejsze, że
      ten respirator odłączony! Sukces! Mój Zuch! smile Saturację miał w
      porządku, a teraz nieraz spada do 80. To normalne?
    • miloscmamy 8 tygodni 24.04.09, 22:51
      Szymuś od 3 dni leży w łóżeczku smile 2 dni jeszcze w budce tlenowej,
      dziś już tylko z zefirkiem. Je z butli 40ml. Po badaniu
      kardiologicznym wyszło, że ma 2 dziurki. Co to znaczy? I czy to się
      cofnie czy co? I jeszcze pytanko: co to jest dysplazja oskrzelowo-
      płucna?
      • moniek7935 Re: 8 tygodni 24.04.09, 23:58
        Brawa dla Szymusia!!!Wspaniałe postępysmile Jeśli chodzi o to badanie
        kardiologiczne to nie potrafię się wypowiedzieć, u nas było ok. Mamy
        za to dysplazję oskrzelowo -płucną, jest to przewlekła choroba płuc
        na którą są narażone wcześniaki długo leczone
        tlenem,intubowane.Nasza Marysia nie miała rozwiniętych płuc oddychał
        za nią respirator była zaintubowana. Dostała surfaktant,
        potraktowano ją również dwoma kursami sterydów, lekarze tłumaczyli
        nam, że w ten sposób płuca są sztucznie "hodowane" i w efekcie
        miąższ płuc jest nieprawidłowy jeszcze przez dość długi czas.
        Organizm staje się mniej odporny dlatego każde przeziębienie czy
        katar może zakończyć się zapaleniem płuc czy oskrzeli. Nam
        przepisano leki wziewne - Berodual i Flixotide. Jak do tej pory
        super się sprawdzają (tfu tfu coby nie zapeszyć!!!). Jesteśmy
        również po trzech dawkach synagisu więc wierzymy, że się
        uodporniliśmy i że dysplazja nie da nam mocno o sobie znać. Lekarze
        mówili nam, że większość dzieci wyrasta z tej choroby najczęściej
        około drugiego roku życia.
        • aleksa51 Re: 8 tygodni 25.04.09, 09:57
          Witaj!
          Moja córa, akurat ta urodzona o czasie, ma otwór owalny w sercu o wielkości 6mm.
          Przez ten otwór przecieka krew. Jeśli to chodzi o taki otwór to nie ma się czym
          martwić bo nie powoduje żadnego dyskomfortu maluchowi. Ma jeszcze dużo czasu na
          jego zamknięcie - może to nastąpić zaraz albo za kilka lat. Dopiero jeśli u
          kilkulatka nadal się nie zamknie to lekarz zastanawia się czy trzeba coś z tym
          robić czy nie.
          Pozdrawiam i życzę duużo zdrówka dla maleństwa.
          • karro80 Re: 8 tygodni 25.04.09, 11:34
            Moja też ma lub miała. W sumie nasz dr nie był tym przejęty, jak
            rozmawialiśmy powiedział, że ma czas się zamknąć, bo się zazwyczaj
            zamyka. Ponoć kiedyś od razu były operacje jak coś takiego wykryto -
            teraz odeszli od tego, bo nie ma sensu - tak dr mówił.
            U małej to w niczym nie przeszkadza.
            • tumigutek5 Re: 8 tygodni 25.04.09, 12:17
              No to jak tak dalej pójdzie to już niedługo domek... a otworkami się
              bardzo nie przejmuj bo jak mówią dziewczyny wszystko się jeszcze
              może zamknąc.
              Mój po urodzeniu miał otwór owalny 3mm, przez który był przeciek,
              teraz na badaniu kontrolnym (echo serduszka) został już tylko ślad,
              nastepne badanie mamy dopiero w grudniu, bo pani kardiolg
              stwierdziła , że nie będziemy go męczyc częściej, a w grudniu może
              byc już zamknięty.
              Jedna jeżeli sie nie zamknie można z tym życ, tylko niestety
              wyczynowo sportów nie uprawiac.
              Mojej przyjaciólki córa (też wcześniak z 35tyg.) teraz już 18letnia
              ma nie domknięty, a zdiagnozowano ją dopiero jakieś 3-4 lata temu,
              no i jest pod opieką kardiologa - raz na pół roku.
              A tak wogóle to super że maluszek tak dobrze sobie radzi smile
    • miloscmamy z dnia na dzień lepiej... 28.04.09, 14:10
      Szymonek już wogóle bez tlenu, choć ma przy jedzeniu pewne
      zapomnienia smile ale jesteśmy zadowoleni... bardzo smile) Jedzenie sobie
      już sam reguluje, bo raz wciągnie z butli 60ml a raz 20ml, jak mu
      sie chce. Ma jeszcze spadki saturacji, najlepiej mu leżeć na
      brzuszku albo na boczku. Ostatnio pani doktor powiedziała tylko, że
      jest to sala "do wychodzenia", więc czekamy aż się wszystko
      ustabilizuje wink
      • mama_magdusi Re: z dnia na dzień lepiej... 28.04.09, 16:23
        miloscmamy napisała:

        > Ostatnio pani doktor powiedziała tylko, że
        > jest to sala "do wychodzenia", więc czekamy aż się wszystko
        > ustabilizuje wink

        My mówiliśmy na tę salę "dojrzewalnia" smile. Magdusia leżała tam po przejściu z
        OIOMu i nabierała wagi, żeby wyjść do domu. Skoro tam jesteście, to już wkrótce
        powitacie maleństwo we własnych czterech ścianach! Gratulacje!

        Pozdrawiam,
        mama Magdusi

        ---
        Magdusia, 26 tydz,1000g, cc
      • fryzzia Re: Mój 27-tygodniowy Skarb... 06.05.09, 20:31
        wiem jak Ci trudno. my tez niedawno jechalismy z torba do szpitala,
        bo retinopatia sie poglebila i mial byc zabieg.
        spakowalam siebie i Krzyska i ze zlamanym sercem pojechalismy.
        wiedzialam ze ten zabieg pomoze ale jednak ciezko na sercu . no i na
        badaniu okazalo sie ze sie chyba wycofuje wiec nas wypuscili a
        kontrola za tydzien wykazala ze jest lepiej . teraz mamy kontrole za
        10 dni i tez mam nadzieje ze bedzie dobrze.
        wierze ze jestescie w dobrych rekach i lekarze dbaja o twojego synka.
        trzymamy kciuki
    • miloscmamy już po zabiegu 08.05.09, 09:28
      Szymuś przedwczoraj miał zabieg laserowy. Retinopatia 3 stopnia na
      obydwa oczka. Zabieg przebiegł dobrze, a Szymuś nie musiał być
      zaintubowany. Dawał sobie radę sam. Jedynie przy wybudzaniu musiał
      być wspomagany "zefirkiem", ale obudził się bez problemów. Rokowania
      są na wyleczenie. Teraz tylko czekać i kontrolować, ale to już w
      Zabrzu. Dziś go przewożą. Dalej mam stresa, jeszcze to ze mnie nie
      zeszło. Chciałabym mieć go już w domku, ale ten strach... jak sobie
      z tym poradziłyście. Czuję, że będę przewrażliwiona, nie odstąpię go
      na krok. Teraz nawet jak mąż coś chce w szpitalu przy nim zrobić to
      wstrzymuję oddech smile
      • tolka11 Re: już po zabiegu 08.05.09, 13:34
        Oczywiście, ze byłam przewrazliwona. to normalne.
        najwazniejsze, że sie udało, a mały tak dzielnie wszystko zniósłsmile
        Czas pomaga, ale tylko łagodzi wszystko.
        teraz jest ci ciężko, w domu bedzie fajnie, ale będziesz nieustannie
        drżała czy wszystko jest ok. taki już nasz los. na szczęście nie
        jesteś samasmile
      • bartosztomasz Re: już po zabiegu 08.05.09, 22:12
        Ja cały czas wszystko robię sama przy małym nawet wózkiem na podwórko wyjeżdżam
        tylko wtedy gdy sama sprawdzę jak jest. Śpię z maluszkiem w pokoju a nad ranem
        to juz mam go na sobie w łóżkuwink)
        No w koncu kto jak nie matka najlepiej się nim zaopiekuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka