Dodaj do ulubionych

Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszka

09.03.09, 17:13
Mojego Michałka urodziłam siłami natury 27 lutego 2009 roku.Ważył 970 g i
mierzył 37 cm.
Walka o to by był była długa,pełna perypetii,lęków,strachów.
W 21tc poszłam na rutynowe comiesięczne badanie-i tu zaczyna sie nasz
dramat-okazało się, że pęcherz płodowy jest w pochwie,szybka decyzja mojego
ginekologa-natychmiastowa hospitalizacja.Nie mogłam tam trafić natychmiast,bo
mąż w delegacji,córcia w przedszkolu a teściowa nieosiągalna.Znikąd
pomocy.Nogi trzęsły mi się,serce kołatało.Gdy udała mi się w końcu
zlokalizować teściową by odebrała córcie pojechałam na izbę przyjęć późnym
popołudniem.Zanim mnie przyjęto na oddział patologi spędziłam na poczekalni
ponad godzinę w strachu i niepewności.Zapad werdykt albo próba wepchnięcia
pęcherza i założenie szwu albo indukcja.Nikt nie dawał mi nadziei,nie
rozmawiał ze mną ,lekarz oschle jak mantrę powtarzał że będą kolejne dzieci,że
jestem młoda,mam już dziecko i w ogóle po co zawracam mu głowę.Nikt mnie nie
słuchał że czuje dziecko,żeby dali nam szanse.Ale w tym szpitalu odbierali nam
nadzieje zamiast ją nam dawać.Z mężem zadecydowaliśmy o zmianie szpitala bo
ten do którego trafiłam nie cieszy sie dobrą sławą w naszym mieście.Po dwóch
dniach wypisaliśmy się na własne żądanie i mąż zabrał mnie do domu.Załatwił
przyjecie do innego szpitala.
Tu nie oszczędzano nam informacji nawet tych złych ale nikt nie odbierał nam
nadziei.Nie zgodziliśmy sie na zabieg wepchnięcia pęcherza
płodowego.Zastosowano inne leczenie:reżim łóżkowy,relaksacje macicy,masę leków
w tym antybiotyki.Dostałam pojedynczą sale i nadzieje.Wiedziałam że w każdej
chwili pęcherz może pęknąć i stało sie to po dwóch dniach pobytu w
szpitalu.DRAMAT!!!PŁACZ!!!STRACH,że to już.Że stracę swoje dziecko.Zrobiono
USG zostało 3cm wód płodowych,płód zdrowy,żywy.Lekarze zadecydowali CZEKAMY.I
tak leżałam 6 tygodni z pękniętym pęcherzem,ku zdziwieniu lekarzy i położnych.
27 lutego 2009 roku zaczął sie poród,lekarze ze szpitala w którym byłam
wszczęli procedurę przewiezienia mnie do innego szpitala z lepszym oddziałem
Intensywnej Terapii dla Noworodków.Przewieziono mnie karetką do szpitala.Tam
kolejne fazy porodu przebiegały w ekspresowym tempie.
Urodził się synek.Teraz jest no IOMN.Strasznie sie boje o niego.
Waga spadła mu do 800 g,jest podłączony do masy urządzeń.Jeszcze sie nie
zaznajomiłam z nimi,cała sytuacja mnie przerasta.Dziś na moich oczach
zapomniał oddychać pielęgniarki zaczęły przywracać oddech uspokajając nie że
to normalne.Dostaje moje mleko juz 10 ml.Waga po tygodniu wzrosła o 40 g.
Musiałam się wyżalić i mam nadzieję że Was nie zanudziłam.Ale potrzebuje
Waszego wsparcia.
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 09.03.09, 17:34
      Żartujesz, oczywiście, że nie zanudzasz! Znajdziesz tu bardzo wiele mam takich
      maluszków, które się z tego wylizały. W tej chwili kilku trochę starszych
      rówieśników (również wagowo i z podobnego wieku ciążowego) powoli wygrywa walkę.
      Jeden już chyba nawet wyszedł z OIOMu.
      Te bezdechy, o których piszesz, niestety będą się zdarzać, dopóki układ nerwowy
      nie dojrzeje, ale to chyba oznacza, że maluszek oddycha sam? Strasznie dzielny,
      podziwiam. Podziwiam Cię też za to, że wytrzymałaś tak długo z pękniętym
      pęcherzem - jeśli Twoje dziecko żyje, to tylko dzięki wytrwałości mamy.
      Trzymaj się i koniecznie dawaj znać, co z maluszkiem.
      • agao0972 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 10.03.09, 11:32
        Witaj w naszym gronie.
        Gratuluję narodzin fajnego, dzielnego "faceta" oraz twojej
        wytrwałości i poświęcenia dla maluszka.
        A tymi bezdechami się nie martw. Tak jak mówiła połozna to normalne.
        Pewnie każda z nas dostawała zawału przy każdym alarmie
        pusyksometru. Ale do tego można się przyzwyczaić, a z czasem
        nauczysz się odpowiednio obserwować kruszynkę i pobudzać ją do
        nabrania powietrza. To mija!!!! Aby tylko takie problemy mial
        mialuch. Mój własnie tylko z tym sie borykał. Po 1,5 miesiąca
        bezdechy bezpowrotnie minęły. Gorąco podrawiam i życzę dużo siły.
    • fryzzia Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 09.03.09, 19:51
      twoj Michal jest dzielny wiec bedzie dobrze. zobacz ile razem
      wywalczyliscie.
      a z jakiego miasta jestescie ?
      moja historia jest bardzo podobna do twojej tylko u mnie pecherz
      nie pekl ale wdalo sie zakazenie .
      moj Krzys w piatek, po 6tyg opuscil OITN i jest juz na patologii, a
      dzieciaczki z taka masa jak twoj i oddychajace samodzielnie wychodza
      duzo wczesniej
    • niuniadr Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 09.03.09, 20:09
      Jestescie oboje bardzo, bardzo dzielni!!Takie maluszki sa
      niesamowite, walcza z całych sił, bo bardzo chca żyć.Na razie to
      jest szok, przedwczesny poród, walka o zycie, ale musisz wierzyć, że
      ędzie dobrze. Kasżda z nas toczyła walkę o zycie swojego
      dzieciaczka, ale nie mozna nam tracić wiary, bo ona potrafi zdziałać
      cuda. A wcześniaczki to maluszki, które potrafią z niemozliwego
      zrobić mozliwe. Będziemy trzymać kciuki za Michałka, to barzdo
      dobrze, że jje Twoje mleczko i trawi je ładnie, bo z tym niestety
      często sa problemy, tak samo jak z bezdechami, ale one tez miną.
      Pozdrawiamy i pisz o maluszku jak tylko będziesz mogła
    • ag0000 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 10.03.09, 11:54
      witaj mamusiu zatroskana będzie dobrze zobaczysz tylko musisz pozytywnie myśleć
      i mieć masę wiary i nadziei a one działają cuda byłaś i jesteś bardzo dzielna i
      wytrwała że tak długo udało się z tym pękniętym pęcherzem a synek jest bardzo
      dzielnym facetem i pokona wszystkie przeciwności jeśli go spotkają bo ma silną
      mamusię, nie stresuj się tymi bezdechami one się zdarzają z czasem miną jak
      dojrzeje jego organizm a zanim wrócicie do domku to mały będzie na pewno już
      ładnie sam oddychał moja córa niby już umiała sama oddychać[bez żadnej
      aparatury] ale jak "kangurowałyśmy" się to było jej tak błogo że zapominała się
      i trzeba było przywoływać pozdrawiam i zdrówka życzę
      • bijou82 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 10.03.09, 12:46
        Jak możesz myśleć że zanudziłaś?!
        Przeczytałam jednym tchem,ze łzami w oczach.Jesteś bardzo dzielna-
        pokazałaś jak bardzo kochasz synka i jak bardzo pragnęłaś i
        pragniesz by żył!
        On też jest bardzo dzielny!
        Twój mąż też zasługuje na pochwałę-zachował zimną krew i zaopiekował
        się wami jak najlepiej można było!
        Trzymaj się.Pytaj lekarzy i tutaj.Nie jesteś sama!
    • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 10.03.09, 18:24
      Witam!
      Dziękuję Wspaniałe Mamy za słowa otuchy.
      Wczoraj będąc u mojego Michasia ponownie uczestniczyłam przy bezdechu.Wcześniej
      dotykałam go i mam wyrzuty sumienia że to prze ze mnie tak sie dzieje.Ryczałam
      jak bóbr.Boje się go dotykać!Pielęgniarka powiedziała,żebym go nie dotykała i
      jeszcze bardziej czuję sie winna.Jedni mówia o zbawiennej mocy dotyku inni że to
      są jeszcze za małe dzieciaczki.Co mi radzicie?Je chce go dotykać ale teraz
      bardzo sie tego obawiam.Będąc dziś rano w szpitalu śpiewałam mu
      piosenki.Najbardziej lubi "Wlazł kotek na płotek" ma wtedy najlepsze parametry.
      Proszę i z góry dziękuje wszelkie porady.
      Pozdrawiam.
      Biegniemy z rodzinka do naszego słoneczka.
      • karro80 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 10.03.09, 18:32
        Wiesz, u nas była taka sprawa,że parametry spadały przy dotyku. To
        minie, wiem, że przykre, ale mija. Dlatego ja nie kangurowałam, ani
        nic. Czasem udawało się np palec koło rączki położyć i stopniowo,
        delikatnie dotykać.
        U nas pielęgniarki i doktor uważali, że dziecię w końcu musi się
        nauczyć, że dotyk jest fajny i zachęcali do delikatnych prób.
        Ja na jakiś czas dawałam spokój i znów próbowałam. W końcu minęło,
        nawet teraz nie pamiętam kiedy.
      • traganek Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 11.03.09, 08:23
        Ja też miałam dylematy czy dotykać. Moje bliźniaki miały bezdech w
        czasie kangurowania. To było traumatyczne przeżycie. Pielęgniarki
        wyłączyły monitor w czasie kangurowania a ja zobaczyłam, że sinieją.
        Kiedy wpadła ordynator Antoś był już zupełnie siny. Pamiętam jak go
        reanimowała. Po tym wydarzeniu przez miesiąc nie dotykałam dzieci.
        Niektórzy lekarze mówili mi, że czasami dzieci są tak nadwrażliwe,
        że wpadają w bezdech z powodu dotyku rodzicasad Strasznie to ciężkie
        bo przecież każdy chce dotykać i trzymać swoje dziecko. Dla mnie
        było to bardzo bolesne.
        • ag0000 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 11.03.09, 08:48
          współczuję tobie z tymi bezdechami nam na szczęście nigdy nie zabroniono dotykać
          małej nawet gdy miała bezdechy pielęgniarki podpowiadały aby właśnie
          śpiewać,czytać ładne bajki,jak najwięcej opowiadać małej o wszystkim, a gdy
          nasza była już na patologi to [pielęgniarki tak mówiły]że gdy ja się zbliżałam
          do małej np.będąc już w szpitalu ale jeszcze nie na oddziale to mała zaczynała
          szaleć z saturacją i schodziła z oddychaniem wszystko wracało jak już ją
          uspokoiłam głaskaniem i mówieniem do niej, pozdrawiam i nie załamuj się to tylko
          taki stan przejściowy i już niedługo weźmiesz maluszka na ręce
    • evimama Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 11.03.09, 08:43
      Takie maluszki często są bardzo, bardzo wrażliwe i to, co nam wydaje się
      przyjemne (dotyk) dla nich może być bolesne. Myślę, że musisz co jakiś czas
      próbować, bardzo delikatnie, a Michaś na pewno pokaże swoim zachowaniem gdy
      dotyk będzie bardziej potrzebny niż nieprzyjemny. Poza tym przeważnie dotykają
      go lekarze, pielęgniarki i zwykle jest to dotyk związany z zabiegami
      nieprzyjemnymi dla dziecka, pewnie odruchowo stara się tego unikać. Nauczy się,
      że istnieje inny dotyk, będący wyrazem miłości i kojący, nie krzywdzący.
      Potrzeba jednak na to trochę czasu. Ściskam Was
    • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 11.03.09, 18:04
      Od wczoraj przechodzę załamanie nerwowe.Nie mogę znaleźć miejsca dla
      siebie.Męczy mnie brak chęci udzielania informacji przez niektóre
      pielęgniarki.A i lekarze ostatnio coraz mniej uchwytni.Rozumiem ich ciężką prace
      i obciążenie psychiczne ale ja tez chce odrobine wyrozumiałości z ich strony.Dla
      nich to rutyna a dla mnie nowe traumatyczne doświadczenia.Czy też miałyście
      takie sytuacje z personelem medycznym?
      • mamaolisia Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 11.03.09, 18:32
        Droga Kasiusmile
        Ja nie miałam takiej sytuacji ani z personelem ani z lekarzami.
        Nie wiem czy lekarze byli wyrozumiali ,ponieważ informowali mnie na
        bieżąco iż stan Oliwierka jest bardzo ciężki nawet jak była malutka
        poprawa to cały czas powtarzali ,że stan mojego maluszka jest ciężki.
        Pielegniarki były tak naprawde wspaniałe czasami od nich dowiedziała
        sie więcej niż od lekarzy.
        Wiem ze jest Ci teraz bardzo cięzko mi też było.
        Wiele nocy przepłakałam bojąc się o swojego malca o to co jest i o
        to co bedzie jakie to wywoła konsekwencje.
        Utrzymałam laktacje przez 6 miesięcy nawet jak Oliś był jeszcze w
        szpitalu odciągała pokarm co 3 godziny i za namową pielegniarek
        zamrażałam przez co karmiłam Olisia moim pokarmem prawie 8 m-cy.
        Przytylam Cie bardzo mocno bedzie dobrze zobaczyszsmile
        Ogromna buźkasmile
        • ag0000 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 11.03.09, 19:37
          witaj ja akurat nie miałam takich zdarzeń wręcz odwrotnie pielęgniarki same
          mówiły na miarę swoich możliwości co i jak w danym dniu nasza misia dokonała,a
          resztę dopowiadali lekarze czasem nawet sam lekarz zachodził widząc nas przy
          małej i "zdawał relacje" z danego dnia bardzo miło wspomina pobyt małej na
          oiomie i patologii chociaż nie były to radosne pobyty zwłaszcza na początku bądź
          wytrwała i myśl pozytywnie a wiara i nadzieja czyni cuda pozdrawiam i zdrówka życzę
    • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 13.03.09, 12:49
      Muszę się pochwalić:Mój Skrobek waży już 940 g.Jeszcze nie oddycha wypełni
      samodzielnie bo jest na ncpapie ale pracuje nad tym pani fizykoterapeutka metodą
      AFE.Czy to nie za długo że jeszcze sam nie oddycha?Jak było u was?Wiem,że nie
      należny porównywać maluszków bo każde z nich jest inne ale chciałabym wiedzieć
      aby chociaż trochę się uspokoić?
      Pozdrawiam
      • zasia1 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 13.03.09, 15:45
        Mój synek leżał 2 miesiące w szpitalu - nawet 2 dni przed wyjściem
        ze szpitala zdarzyło mu się przy nas zapomnieć o oddechu i zrobił
        się granatowy .... pielęgniarki pocieszały ze gdy osiągnie 2 kg to
        minie....nawet śmiały się ze mnie że kupiłam monitor oddechu do
        domu. Co do informowania o stanie dziecka...u nas 90% personelu to
        naprawdę przemiłe i wyrozumiałe osoby, chętne do pomocy i udzielania
        cennych rad i wskazówek a mimo to ... mimo, że codziennie prawie
        widywaliśmy się z lekarzem o pewnych rzeczach (np,. wylewach czy
        powtórnej transfuzji krwi dowiedziałam się ...z karty informacyjnej
        którą wręczono mi przy wypisie - bez komentarza)
      • niuniadr Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 13.03.09, 19:54
        Dzielny Michałek, bardzo ładnie sobie radzi!!Jesli chodzi o cepap,
        to juz jest duży awans dla maluszka. Zobaczycie, jeszcze troszke i
        zaskoczy Was samodzielnym oddechem, ale potrzebuje na to jeszcze
        troszkę czasu, bo jest jeszcze maleńki i zbyt szybciutko by sie
        męczył.Jest bardzo, ale to bardzo dzielny a wiele dzieciaczków na
        tym forum (nawet starszych wiekiem ciążowym miało problem z zejściem
        z resoiratora), dla Michałka to juz spory kroczek do przodu...oby
        takich jak najwięcej!
        Trzymajcie sie cieplutko
        Pozdrawiamy
    • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 14.03.09, 23:12
      Może to głupie pytanie ale mimo wszystko zapytam:czy robiłyście zdjęcia swoim
      wieśniaczkom w szpitalu?Mam młodszą córcię która ze względu na wiek nie za
      bardzo jeszcze jest świadoma ze ma braciszka.Chciałabym jej go pokazać na
      początek chociaż zdjęcie aby ją oswoić z zaistniała sytuacją.
      Pozdrawiam Was dzielne i bardzo pomocne mamy.
      • agajedi Re: Zdjęcia 15.03.09, 07:08
        A mój mąż jak oszalały pstrykał fotki. Tylko na początku pytaliśmy położnych czy
        możemy. Jak wejdziesz na moje fotoforum to sama zobaczysz. A to tylko
        namiasteczka tego co jest w domku
          • lennor Re: Zdjęcia 15.03.09, 10:17
            Ja też robiłamsmileSpecjalnie pożyczałam od koleżanki aparat na tę
            okazję,bo swojego jeszcze nie posiadałam.Zdjęcia bardzo mi pomagały
            ponieważ Lena leżała w szpitalu 60km od mojej miejscowości i
            jezdziłam do niej co drugi dzień tylko na godzinkęsad
            Zawsze patryłam na nią sciągając dla niej mleczkosmile
            • ag0000 Re: Zdjęcia 15.03.09, 10:25
              robiliśmy również zdjęcia czasem troszkę z ukrycia bo nie za bardzo na to
              pozwalali przynajmniej w początkowych tygodniach życia córci ale później same
              pielęgniarki nas namawiały do "sesji zdjęciowej" a pierwsze zdjęcie mamy jak
              mała miała niecałą godzinkę życia i mąż poszedł zrobić małej zdjęcie abym ją
              mogła chociaż tak zobaczyć bo byłam po cięciu,
    • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 22.03.09, 22:06
      Wczoraj miałam pierwszy raz kangurować ale niestety nie udało mi się,nawał
      rodzących się wcześniaków.Nie mogę się doczekać przytulic mego Michasia.Wazy już
      1010g.Doszedł kolejny problem zaczynam mieć problemy z laktacją coraz mniej
      siagam pokarmu i na dokładkę jestem przeziębiona i bardzo boje się aby nie
      zarazić jakimś cholerstwem maluszka.Co mam robić?Udało mi się zrobić pod
      ukradkiem zdjęcia synka cała rodzinka zachwycona a jego siostrzyczka chyba
      najbardziej.Zaczęła rodzić sie więź miedzy moimi pociechami.
      Pozdrawiam
      • bartosztomasz Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 23.03.09, 07:42
        Odciągaj pokarm regularnie co max 3 godziny (nawet w nocy), ja miałam już 2
        kryzysy z pokarmem od początku lutego i to mi pomogło nawet jak już zrobisz
        jedną pierś to wracaj do niej dobre jest również delikatne masowanie. Jeżeli
        masz katar to powiedz lekarzowi bo to bardzo niebezpieczne dla dziecka. Może cię
        nawet poprosić żeby przez kilka dni przyjeżdżał mąż, lub używać maseczki na usta.
        Życzę dużo zdrówka dla was obojga
        Basia
      • mama38 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 23.03.09, 12:39
        Moja Zosia urodziła się 13 października w 27 tc (po 2 tyg leżenia z
        pękniętym pęcherzem płodowym) z wagą 980 gr. jeden dzień była na
        respiratorze potem ncpap, potem tlen w inkubatorze. Też na początku
        miała duże spadki saturacji przy dotykaniu. Potem to minęło. 4
        grudnia była w łóżeczku, 18 grudnia z wagą 1990 wypisana do domu.
        Teraz jest sporoą 5,5 kg panienką i nie żadnych pozostałości po
        wcześniactwie: cofnęła się retinipatia II stopień, dysplazja
        oskrzelowo-płucna. Rozwija się rewelacyjnie, nie chorowała. Twój
        synek też da radę
        Ja cały czas odciągam mleko laktatorem, bywały kryzysy ale po prostu
        trzeba ściągać i wierzyć że mleko będzie
        Pozdrawiam Cię ciepło i trzymam kciuki za maluszka
        Ania
    • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 31.03.09, 10:13
      Nie było mnie tu od kilku dni bo jestem zalatana ale to chyba bardzo dobrze
      rozumiecie dziewczyny. Kangurowałam mego Michałka niesamowite uczucie poczułam
      jego ciałko i zapach-REWELACJA.Poczułam się spełniona i pełna radości.Ale
      niestety nie zawsze możemy się tulić bo to zależny od zmiany personelu.Wczoraj
      mi go nie podano bo pielęgniarka czytała książkę i stwierdziła ze nie da mi go
      bo jak to określiła: cytuje "zrzyga się".Było mi przykro i czułam się oburzona
      zwrotami i zachowaniem ponoć profesjonalistek,które powinny wykazywać sie
      empatia wybierając ten zawód.
      Dobra wiadomośC to taka ze Maluszek jest od dwóch dni pod namiotem tlenowym i
      nawet nieźle sobie radzi.Zobaczyłam go bez maski od ncpap-u jest cudowny.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • jolantusia1 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 31.03.09, 10:36
        małpa. Walcz o kangurowanie, porozmawiaj z lekarzem, u mnie też któraś nie
        chciała mi go dać bo stwierdziła, że za mały, że ona teraz nie ma czasu, że to
        niezdrowe dla dziecka. Na szczęście dr prowadząca po mojej interwencji na nią
        huknęła i potem mogłam sobie sama wyciągać małego do kangurowania kiedy tylko
        chciałam. A jak waga Michałka? Pozdrawiam
        • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 03.04.09, 15:51
          Daleko mi do zamiaru kłócenia się z personelem.I zaznaczam że szanuje ich prace
          a pisałam tylko o 1% ludzi w tym zawodzie o trudnym charakterze.Musiałam się
          gdzieś wygadać bo ciężko mi było.
          Mój maluszek powolutku wspina się dalej ale ja jestem już na granicy
          wytrzymałości.Jak radzicie sobie ze stresem?
          Pozdrawiam mamusie i tatusiów
          • karro80 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 03.04.09, 17:17
            Jeśli Michaek idzie do przodu to supersmile
            Może obejrzyj jakiś głupawy film, jakies zakupkiwink. I wyśpij się
            porządnie, jesli nie dosypiasz, czasem baaardzo mocno pomaga.
            Obejrzyj jakieś rzeczy dla malucha, co tam jeszcze potrzebne,później
            czas się skurczy jeszcze bardziej(jak powiedzą,że to już) -poczuj
            się no tak jakbyś w ciąży była, tylko trochę inaczej przebiegającej -
            mi to pomagalo.

            A my trafialiśmy w większości na fajny personel-jak był ktoś
            niefajny to mąż opitalał i już był fajnywink i to czasem bardzo się
            zżywał z nami. (ale to trza umieć - tak samo zrobił z sąsiadamiwink
          • agajedi Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 03.04.09, 17:21
            Stres w takiej sytuacji, gdy dziecku grozi niebezpieczeństwo, jest w szpitalu a
            my jesteśmy bezsilne i nic poza modlitwą i kochaniem maluszka nie jesteśmy nic
            zrobić, jest rzeczywiście zabójczy. Ale jak chcesz się odstresować choć na
            chwilkę, to zobacz to:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15302&w=93620141&a=93620141
            dziewczyny dziś przeszły same siebie. No i czy nie są fantastycznymi komikami?
    • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 18.04.09, 23:34
      Nie było mnie tu dawno.Dopiero od dziś zwalniam obroty.
      Pochwale się:mój Michaś awansował na oddział wcześniaków,obecnie waży
      1540g!!!!!!!!!Jestem szczęśliwa.Man nadzieje że nikogo nie urażę tym entuzjazmem?
      Ale jest tez zła strona powód dla którego chcę zwolnić obroty:jadąc do szpitala
      dostałam mandat 300zł i 6 pkt.karnych za przejechanie na pomarańczowym
      świetle.Latam jak szalona dom,szpital,przedszkole,ostatnio z braku drugiego auta
      jeszcze po męża do pracy.Teraz już zwalniam bo jeszcze rozwalę się tym
      samochodem.Muszę się odstresować ale nie wychodzi mi to jeszcze.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • 29-kasiula Jestem załamana-pomocy!!! 21.04.09, 16:17
      Hej!
      Pisze to z bólem serca ale muszę.
      Byłam u mego Maluszka dowiedziałam się ze ma słabą morfologie i będzie miał
      transfuzje krwi.I są jakieś zmiany w oczkach ma mieć za 2
      tyg.kontrole.Zadzwoniłam do męża z ta informacja bo od jakiegoś czasu nie
      przejawia chęci odwiedzania Małego,oczekiwałam pocieszenia a on wyskakuje do
      mnie z rozwodem.Mam tego dosyć!Wszystko mnie już przerasta.Co mam robić?
      • ciociakubusia Re: Jestem załamana-pomocy!!! 21.04.09, 16:23
        Tranfuzja krwi u wczesniaka to norma. Mój siostrzeniec też miał
        kilka razy. Zmiany w oczkach - retinopatia też jest w zasadzie
        normą - jednak bardzo często sama się wycofuje. Jesli nie- wykonuja
        zabieg laserem, który w większości przypadków pomoga. Potrzebna jest
        tylko regularna kontrola, jak postępują zmiany, żeby w porę
        zareagować.
        Bądź silna dla Maluszka i nie poddawaj się.
        • szalicja Re: Jestem załamana-pomocy!!! 21.04.09, 16:42
          Nie łam się. Jak napisała ciociakubusia, transfuzja to nic
          szczególnego. Maluchy nawet nie raz ją przechodzą, choć oczywiście
          nie wszystkie. Zmiany w oczkach to też jeszcze nic nie znaczy. U 80%
          dzieci retinopatia wycofuje się sama. Trzeba jednak oczka stale
          badać. Nawet, jeśli się nie wycofa to przeprowadza się przecież
          zabieg laserem i wszystko może zakończyć się szczęśliwie. A głupim
          chłopem się nie przejmój. Nagle się okazało, że nie skaczesz wogól
          pana i władcy i skupiłaś się na dziecku. Widać sam jeszcze jest
          dzieciakiem, skoro nie potrafi stanąć na wysokości zadania. A może
          psychicznie sobie nie radzi? Nie myśl teraz o nim, bo bombel jest
          ważniejszy. Uszy do góry. Nie jest źle wink
      • karro80 Re: Jestem załamana-pomocy!!! 21.04.09, 18:50
        Z transfuzją spokojnie, u nas była bardzo często - maluchy nie
        trzymają dobrej morfologii. Oczy - w razie co będzie laserek, ale
        może i samo się cofnie(u nas dwa lasery) - najważniejsze,że
        kontrolują sytuację.
        Najgorzej z mężem...Może on też ledwo wyrabia i stąd taka reakcja.
        Może na spokojnie z nim pogadaj czemu tak powiedział, a może on tez
        pocieszenia potrzebuje - niektórzy mężczyźni nie umieją się odnaleźć
        w takiej sytuacji.
        Chyba najlepsze wyjście to szczera rozmowa bez obwiniania się
        wzajemnie. W końcu dla każdego z Was to ciężkie chwile.
        Mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.
        Dla malucha dużo zdrówka.
        I naprawdę transfuzja to nic strasznego.
        • jolantusia1 Re: Jestem załamana-pomocy!!! 21.04.09, 19:00
          kochana tak jak piszą dziewczyny. Wcześniaki często się anemizują i trzeba im
          wtedy pomóc. Czasami nawet kilka razy. To nic złego. Podobnie z oczkami.
          Najważniejsze żeby regularnie kontrolować je. Retinopatia często wycofuje się
          sama, a w ostateczności czeka was zabieg laserem. Będzie dobrze. A mąż -
          spróbuj z nim porozmawiać na spokojnie - prawdopodobnie tego nie wytrzymał
          psychicznie. Być może obwinia dziecko za taki stan rzeczy (ono odebrało mu żonę
          i to ono jest teraz na pierwszym miejscu) i pamietaj nic na siłę bo to nie
          będzie dobre dla ciebie i małego. Trzymaj się dla malucha. Pozdrawiam
      • kasia284 Re: Jestem załamana-pomocy!!! 21.04.09, 18:58
        Transfuzja krwi jest zupełnie normalna, każdy wcześniaczek ją
        przechodzi, no prawie każdy. A mężem się nie przejmuj, bierz rozwód
        i niech płaci alimenty. Kurde co z tymi facetami? Są beznadziejni,
        oczywiście zdarzają się wyjątki, które potwierdzają regułę - kilku
        jest na naszym forumwink. Ech smutno mi dziś(((.
        • nadusia1202 Re: Jestem załamana-pomocy!!! 21.04.09, 20:10
          transfuzja ryba sie nie przejmuj to zupełnie normalne,czesto traca
          duzo krwi przy kazdym wkłuciu czy badaniu i musza ja uzupełnicsmilemoja
          coreczka miała juz chyba z 5 razy przetaczana.
          a facetem sie nie przejmuj nie jejst ciebie wart jak z takim tekstem
          wyjezdza przy takiej rozmowie.pozdrawiam glowa do gory
    • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 21.04.09, 21:27
      Dziękuje dziewczyny za wparcie gdyby nie Wy zwariowałbym już chyba.
      Uspokoiłam się trochę na temat tej transfuzji i oczek ale ja bardzo boje się o
      mego Michasia ale nie chce popaść w paranoje lęku.
      Ja naprawdę mam dosyć zachowania mego męża potrzebne mi było z jego strony
      wsparcie ,rozmowa i pomoc przy naszym drugim dziecku-córce a nie gadki o
      zmęczeniu,rozwodach itp.A ja to co jestem robot?On nie chce rozmawiać ze mną na
      temat naszego związku mam wrażenie ze to tylko mi zależy na pełnej rodzinie.Tak
      na marginesie dostałam jeszcze zwolnienie z pracy-załamka.
      • tumigutek5 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 21.04.09, 21:37
        Ja przepraszam ,może się na prawie pracy nie znam, ale ty powinnaś
        byc jeszcze na macierzyńskim, a wtedy nie mają prawa Cię zwolnic.
        Co do reszty, nie przejmuj się (wiem to ciężko tak) ale facet musi
        zrozumiec że życie to nie bajka i czasami trzeba pomóc, jak on się
        nie nadaje to poproś mamę , teściową kogokolwiek. Zobaczysz wszystko
        będzie dobrze i proszę nie stresuj się .....nie chcemy więcej
        tragedii...
        • niuniadr Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 21.04.09, 21:50
          Ja się przyłaczam do postu Asi, jeśli to nie była umowa zlecenie ani
          o dzieło, to masz urlop maciezyński, podczas którego nie moga
          zwolnić, bo to nie zgodne z prawem. Co do faceta, przeczekaj to, on
          sobie wszystko przemysli i zobaczysz, jeszcze wszystko będzie
          dobrze, on po prostu przestał być jedynym królewiczem i to go
          zabolało. Skup się na małym, Michałek potrzebuje spokojnej mamusi i
          pamietaj o tym, ze jesteś jemu bardzo potrzebna. Trzymaj się i głowa
          do góry
      • jolantusia1 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 21.04.09, 22:17
        Kasiu nie wiem jaką miałaś umowę ale jeśli była to na czas określony i właśnie
        ci wygasła to niestety pracodawca nie musiał ci przedłużać. Podobnie w sytuacji
        kiedy miałaś umowę, której czas upłynął w trakcie trwania ciąży - wtedy
        przedłuża się umowę do dnia terminu porodu. A jeśli dał ci teraz wypowiedzenie
        bo tak mu się zachciało to sorki możesz iść do sądu i się odwołać. Kochana
        Michałek ma się coraz lepiej, a z resztą sobie na pewno poradzisz. Głowa do
        góry. Pozdrawiam
      • karro80 Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 21.04.09, 23:23
        E, to faktycznie mężowi porządnie nakopać jednak do d... należy.
        Myślałam,że to wasze pierwsze dziecię i wcześniak no i chłop w
        szoku -podwójnym. Ale tak to już powinien co nieco pamiętać i się
        przyuczyć przy córce. To mniej więcej wie że dziecko zmienia dużo w
        życiu.
    • 29-kasiula Jestem załamana cd. 23.04.09, 12:07
      Michaś waży 1620 g,wrócił do namiotu tlenowego-saturacja lepsza.Na razie
      powstrzymali się z transfuzją krwi.
      zaangażowałam swego księciunia do wożenia mleka Małemu przed jego pracą.Wczoraj
      zaczęłam rozmowę bo jemu ciężko przychodzą takie sprawy.On bierze wszystko na
      przeczekanie,może to dobry sposób ale ja wole wyjaśniać na bieżąco takie
      sytuacje.PRZEPROSIŁ MNIE-ale myśle ze i tak przekroczył granice.
      Lece do Michasia zobaczymy co dziś dzień przyniesie.
      Najgorzej ze mało mam mleka i nic już nie skutkuje.Karmiony jest moim mlekiem
      prawie 8 tygodni.Co robić?
      • karro80 Re: Jestem załamana cd. 23.04.09, 12:17
        Z mlekiem to obstawiam stres, niestety tak często bywa. Pić dużo,
        ziółka mlekopędne mogą trochę wspomóc.

        Wiesz, ale z mężem to zawsze jest jakiś krok do przodu, powolutku
        może będzie coraz lepiej. Może odpuść chłopu, w końcu się postarał -
        jak będzisz się gniewać wyciągnie mylne wnioski i stwierdzi, że
        nawet starać się nie warto. A tak może ku lepszemu pójdziesmile
        Tylko to czas jest nie najlepszy, żeby naprawiać relację z racji
        raz, że nerwów, dwa, że wspomnianego czasu trochę mało zostaje na
        to.
        Ja piszę w sumie bardziej ze swojej perspektywy, bo u mnie to mąż
        prawie zawsze zaczyna rozmowy, ja zazwyczaj się właśnie
        przyczajamwink. No chyba, że widzę jasno o co chodzi to spoks.
        • aleksa51 Re: Jestem załamana cd. 23.04.09, 13:35
          Witaj Kasiu!
          Ściągasz mleko też w nocy? Znasz system 7/5/3?
          Co do męża...mój też nie jest ideałem. Jak nie chce pomóc w sytuacji kryzysowej
          to staram się wejść mu na ambicję i jednak uparcie mu powtarzać, że to z jego
          strony przegięcie. Bywały trudne chwile ale jesteśmy razem, kochamy się. Wiem,
          że jeszcze niejedna trudna chwila przed nami..taka już z nas para. Jak moja
          Madzai była na OIONie nikt nie rozumiał mojego bólu, smutku, troski włącznie z
          moim mężem. Wszyscy zachowywali się jakby miała zacząć istnieć dopiero kiedy ją
          przywieziemy do domu. Szkoda, że nie miałam wtedy internetu i nie mogłam mieć
          wsparcia na tym forum.
          Cieszę się, że Michaś jest w coraz lepszej formie i życzę mu duużo zdrówka, a
          tobie spokoju i wsparcia ze strony najbliższych.
      • jolantusia1 Re: Jestem załamana cd. 23.04.09, 13:44
        kochana nic na siłę z laktacją. Utrzymasz to super, nie - nie załamuj się. Mleka
        które są w tej chwili dostępne są naprawdę dobre. Nie stresuj się bo dzieciom
        nie jest potrzebna mama zestresowana tylko zrelaksowana. Ściągaj jak
        najczęściej, ile się da, nie dewnerwuj się przy tym, moze się uda a jak nie to
        trudno. Przed pobudzaniem możesz zrobić ciepły okład na piersi, to trochę
        pomaga. Pozdrawiam
        • skomroch1 Re: Jestem załamana cd. 23.04.09, 15:52
          Laktacje czasem potrafi zatrzymać stres, a jak widzę stresu to ty masz biedaku
          sporo( ja , mając na prawdę sporo mleka zupełnie je straciłam na 3 dni na skutek
          silnego stresu, spowodowanego pewną diagnozą synka). Na dodatek to takie błędne
          koło, stresujesz się, bo masz mało mleka, a masz mało mleka bo i tym się
          stresujesz. Odpuść sobie, tak jak pisała Jolantusia, są świetne mleka, mały nie
          będzie głodny, a ty się nie będziesz jeszcze bardziej denerwować.
      • olka3310 Re: Jestem załamana cd. 23.04.09, 16:08
        Witamsmile
        Wydaję mi się że dobrze by było dać szansę. I sobie i mężowi.
        W nerwach mówi się dużo rzeczy ,których się potem żałuję. Coś o tym wiemwink
        Co do laktacji - nic na siłę. Rozumiem, że mleko matki jest dla maluszka
        najlepsze ale jak dostanie sztuczne to przecież nie tragedia. Moje bąble
        dostawały mleko modyfikowane już od drugiego tygodnia życia (niestety, tak
        wyszło)i nie widzę jakiś negatywnych skutków.
        Pozdrawiamsmile
    • 29-kasiula Nowe wiadomości 25.04.09, 15:38
      Michaś waży 1760g.Szybko przybiera na wadze więc podają mu leki
      odwadniające.Ostatnie badania ma dobre,nic nie wskazuje na infekcje.Sami nie
      wiedzą co mu jest.Odstawili mu tez moje mleko bo może ono powoduje jakieś
      zaburzenia.Dziś po rozmowie z lekarzem wynika że to moja wina bo jem jogurty i
      świeże warzywa-pomidory,sałatę,ogórki.
      Staram się przestrzegać diety ale chyba gdzieś popełniłam błędy.
      • aleksa51 Re: Nowe wiadomości 25.04.09, 16:46
        Piękna waga! Coraz większy!
        Kasieńko nie myśl o tym w kategoriach "Moja wina". Poprostu bardziej uważaj na
        to co jesz. Ja z pewnością wykreśliłabym pomidory z diety. Nad nabiałem też się
        zastanów - może 2 tygodnie na próbę?? A może lekarz zaproponował ci jakąś dietę?
        Wierz mi, że po trudnych początkach można wytrwać nie jedząc tego co się
        uwielbia. A jeśli czujesz, że nie dasz rady to porozmawiaj z lekarzem Michasia o
        sztucznym karmieniu bo nic na siłę.
        Nie zadręczaj się tylko bąź z siebie i niego dumna. Jesteś taka silna i on też.
        Dacie radę.
    • 29-kasiula Nowe wiadomości 28.04.09, 23:48
      Michaś waży już 1800g.Leży od dziś w łóżeczku a nie inkubatorze!!!
      Dzisiaj tez pierwszy raz karmiony był butelka i chłopczyk pięknie sobie poradził
      z jej zawartością.Jestem dumna z mego maluszka.
      Pozdrawiam
    • 29-kasiula Nowe wiadomości 07.05.09, 21:35
      Witam!
      Nie było mnie tu długo-przeprowadzka!!! Od wczoraj mam internet.
      Mój Michaś waży 2210g.Ostatnio miał przetaczane erytrocyty bo słaba
      morfologia.No i niestety dalej jest w namiocie tlenowym,bardzo skacze mu
      saturacja.Ale za to pięknie sobie radzi z butlą.Tak bardzo chciałabym mieć go
      już w domu.
      Pozdrawiam
    • 29-kasiula Re: Michałek-27tc-ur.27 luty 2009-walka o maluszk 15.05.09, 13:18
      Dziewczyny nie wiem jak sobie poradzić z całą sytuacją.Mój Michaś waży już
      2600g,ładnie je z butli,jest weteranem na oddziale i ciągle potrzebuje tlenu.Nie
      wyrabiam już zostawiając go samego w szpitalu.Bardzo tęsknie i martwię się o
      niego.Mam nocne koszmary że coś złego się z nim dzieje.Latam do niego do
      szpitala ile mogę.Prawie mam wszystko przygotowane dla niego w domu.A ciągle nie
      słyszę dobrej wieści od lekarzy że go wypiszą.

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka