załamałam się

01.04.09, 08:03
Muszę się wygadać. Od maja planuję powrót do pracy, w związku z czym synek ma iść do przedszkola teraz od kwietnia,żeby się trochę przyzwyczaił. Ma prawie 3,5 roku. Wybrałam znane prywatne przedszkole, gdzie już w lutym ustalałam że go przyjmą. Wczoraj pierwszy raz poszłam tam z synkiem i... Mały zachowywał się fatalnie, był niegrzeczny, agresywny, poniszczył dekoracje na sali, nie chciał nawet powiedzieć dyrektorce jak się nazywa(chociaż mówi świetnie), mówił,że nie będzie z nią rozmawiał, kopał biurko itp. Powiedziała nie, nie, nie! Nie mamy tam czego szukać. To nawet nie był pierwszy dzień w przedszkolu, tylko takie zapoznanie go z miejscem, dużo wcześniej z nim rozmawiałam, tłumaczyłam, mówiłam że na początku będzie tam razem ze mną, wzięliśmy pluszaki itp. W końcu dostał histerii, leżał na ziemi, krzyczał, kopał. Dyrektorka powiedziała,że on ma problemy emocjonalne, że tylko małe przedszkole integracyjne. Załamałam się. Wracaliśmy i ryczałam za kierownicą. Gdzie znajdę teraz jakieś przedszkole, które go przyjmie i będzie nam odpowiadało. Te ataki furii, złości , niegrzeczne zachowania powtarzają się często o czym już pisałam. Np. chce zabrać do sklepu wielki patyk, nie pozwalam, syn kładzie się pod drzwiami sklepu i wrzesczy, na moje tłumaczenia nie reaguję, jak mówię, że pójdę sama mówi ,,to idź". Tak sytuacja może trwać i trwać. Czasu coraz mniej, do pracy wracać powinnam, sama czuję, że też odwykłam od ludzi, poza tym brak własnej kasy jest jednak upokarzający. Mąż twierdzi, że to wszystko to skutek mojego złego wychowania i braku zasad, że mały wszedł mi na głowę. Ja raczej myślę, że teraz jednak wychodzą jakieś problemy związane z wcześniactwem (31 tydzień). Wróciliśmy do domu nie odzywałam się do niego-powiedziałam mu tylko dlaczego. Przepraszał mnie, był grzeczny. Dziś chyba poszukam jednak jakiegoś psychologa, trochę jestem sceptyczna, bo jescze nie trafiłam na fachowca. Ale gdzie go teraz posłać, żadan opiekunka czy babcia nie wchodzi w grę.A co z moją pracą, co my mamy robić...
    • tabaluga0 Re: załamałam się 01.04.09, 08:23
      Widziałam takie reakcje dzieci na pierwszy dzien w przedszkolu. To troche efekt
      strachu i dziecko wie, ze jak zacznie sie tak zachowywac to mama z nim wyjdzie
      stamtąd.
      W tej sytuacji, ktora ja widzialam , pani wziela dziecko(mama wyszla z sali),
      pokazala zabawki itd, i dziecko sie uspokoilo. Widzialo ze nic nie da
      wariowanie. Trzeba byc konsekwentnym i stanowczym, a mały zobaczy ze dobre
      strony przedszkola i nie bedzie sie bał.

      Ja tez szybko wychodzilam z sali, bo inaczej Szymek przylepial sie do mnie i
      zaczynał chlipać.

      u nas tez Szymek ma ataki histerii, furii juz od samego rana na słowo ubieramy
      sie. ALe w przedszkolu jest zawsze grzeczny i nigdy nie plakal, ze musi tam zostać.

      A do psychologa moze i warto-jednak nam nikt nie pomogł, nawet zadnej rady nie
      dostalismy. jedynie znana nam od urodzenia Szymka neurolog podpowiedziala kilka
      rozwiązań.

      jest taka ksiązka
      www.allegro.pl/item549220238_nadpobudliwosc_psychoruchowa_adhd_wolanczyk_nowa.html
      ponoć fajnie napisana i warto poczytac, ja wlasnie musze ją kupic. Polecila nam
      wlasnie psycholog i i od innych slyszalam wiele dobrego o tyvh rozwiazaniach
      ktore tam proponuja.
    • zorka7 Re: załamałam się 01.04.09, 08:33
      Po pierwsze - wizyta u psychologa.
      Może mały bierze cię w łeb, może też ma faktycznie jakieś zaburzenia
      emocjonalne (ciekawa jestem np. jak reaguje na zmiany, na ile jest
      stereotypowy).
      Może Wam pomóc spisanie sobie umowy; takich domowych i nie-domowych
      zasad w formie rysynkowej, np. znaki drogowe.
      U nas to działało.
      Przykład: "czekamy aż ktoś skończy mówić" (unikaj komend typu "nie
      wolno przerywać", raczej kombinuj jakby tu ułożyć zdanie z
      komentarzem pozytywnym) i znak zakazu przerywania (w kółeczku z
      czerwoną obwódką narysowana głowa z otwartą buzią i przekreślona
      ukośną czerwoną kreską).
      Zasady mają być podpisane przez wszystkich domowników i wisieć w
      widocznym miejscu. Robisz z niego wspólnika - dzieci to raczej lubią.

      Czy mały zachowuje się tak tylko w Twojej obecności? Jestem bardzo
      ciekawa co by było, gdybyś wyszła po prostu z przedszkola. Buziak,
      tul i papa.
      Gdy mój Bartek zaczynał regularną przygodę z przedszkolem chodziłam
      z nim jakiś czas i widziałam pewną małą spryciulę. Przy mamie
      histeria nie z tej ziemi, mama się miotała, przepraszała panie,
      tłumaczyła dziecku co i jak po raz setny - pięć minut po zniknięciu
      mamy - dziewczynka w podskokach zaczynała się bawić. Jeśli zapłakała
      to dosłownie na 20 sekund. Po tygodniu mniej wiecej - wszystko się
      unormowało.
      3, 5 roku to chyba optymalny czas by wcześniak zaczął przygodę z
      przedszkolem, nie poddawaj się. Na pewno powinnien być w czasie
      skróconym (nie uwierzysz, ale mój 5,5 letni Bartek jest obecnie w
      przedszkolu... 3 godziny, maksymalnie przez półtora roku był 5
      godzin).

      A przedszkola integracyjne gorąco polecam - sama bardzo żałuję, że
      mały trafił tam dopiero w styczniu tego roku. Tam pracują ludzie,
      którzy wiedzą co robić z wcześniakiem, czy jakimkolwiek innym
      dzieckiem z problemem. W zwykłym przedszkolu "niegrzeczne dzieci"
      zazwyczaj przeszkadzają, a ty czujesz się jak zbity pies.

      Serdecznie pozdrawiam!
    • zorka7 Re: załamałam się 01.04.09, 08:37
      A to dla Ciebie:

      www.youtube.com/watch?v=4XD02oMHC5E&feature=related
      Mi kalimba bardzo pomaga.
      Nawet kupiłam sobie to grające cudo i się relaksuję. wink
    • blulka Re: załamałam się 01.04.09, 09:19
      Kobitko - przede wszystkim spokojnie, bez paniki i nerwowych ruchów.
      Jeszcze się nie znamy, bo mamą wcześniaka nie jestem, ale jestem psychologiem z
      wykształcenia, więc jak chcesz, to poczytaj, jak nie to nie smile
      Wizyta u psychologa - dobry pomysł, ale pamiętaj, że samo to nie rozwiąże
      wszystkich problemów. Przede wszystkim jak większość forumowych dzieci twój
      wcześniak pewnie też jest wychuchany. To zupełnie zrozumiałe po wszystkim, co
      musieliście przejść, kiedy był malutki. Z tego powodu więź między wami jest
      bardzo silna i wszystkie Twoje emocje przenoszą się od razu na małego. Obrazowo
      - czasami nawet Ty sama możesz jeszcze nie wiedzieć, że się martwisz,ale on już
      to czuje. Pewnie tak samo jest z tym przedszkolem. Co do napadów złości - a nie
      jest przypadkiem tak, że ty podświadomie to pozwoliłabyś mu wnieść ten kij,
      tylko boisz się i wstydzisz reakcji otoczenia więc mówisz mu nie?
      Stwierdzenie "bo pójdę sama" to jak przysłowiowe dolewanie oliwy do ognia i
      możesz być pewna, że nie odniesie pożądanego skutku, bo przecież go nie
      zostawisz a on tym samym poczuje, że coś już wygrał i ugrał smile spryciarz z niego
      to jest na pewno
      ale zrobiłaś już jedną,najmądrzejszą i najbardziej skuteczną rzecz jaką można
      zrobić - "Wróciliśmy do domu nie odzywałam się do niego-powiedziałam mu tylko
      dlaczego."
      Czasami lepiej przerwać zakupy, żeby pokazać dziecku, kto jest rodzicem i kazać
      tatusiowi upolować jakiś obiad.
      • blulka Re: załamałam się - a co do samego przedszkola 01.04.09, 09:24
        spróbuj z małym porozmawiać, ale nie na zasadzie, że mama szybko wróci i na
        pewno nie będziesz tęsknił, bo to będzie znak dla niego, że się martwisz i coś
        może być nie tak. powiedz mu, że przedszkole jest po to by mieć kolegów, nowe
        "ciocie" i żeby się dobrze bawić, że dorośli też mają takie swoje przedszkole i
        tatuś do swojego chodzi codziennie. teraz ty też będziesz chodzić do swojego
        przedszkola i przecież nie może być tak, że on nie pozna nowych fajnych dzieci,
        a że popołudniu będziesz mu opowiadała o twoich "zabawach" smile a on opowie o
        swoich i może cię jakichś nowych nauczy...
    • mama-cudownego-misia Re: załamałam się 01.04.09, 09:59
      Mumio, jak jesteś z Warszawy, to może Magda Makaruk z fundacji Wcześniak coś
      doradzi, ona ma rozeznanie, gdzie są dobre przedszkola zaprawione w bojach z
      wcześniakami smile. Jak z Wrocławia, to z kolei Tomaszbojan z naszego forum
      prowadzi przedszkole integracyjne.

      Swoją drogą też bym się załamała... A tak w ogóle to piękne, przedszkole
      integracyjne, które nie przyjmuje dzieci z "problemami emocjonalnymi". To co to
      za przedszkole integracyjne? Dzieci z klockami integruje??
      • zorka7 Re: załamałam się 01.04.09, 10:03
        Mamo-cudownego, zdaje się, że ów kawaler poszedł do zwykłego
        przedszkola, a pani dyr. doradziła małe, integracyjne.
        Integracja z klockami mi się spodobała. wink

        Tak czy siak lekko nie będzie, ale da sie zrobić. smile
        • mama-cudownego-misia Re: załamałam się 01.04.09, 10:06
          Aaaa... Przepraszam, niedobudzona jestem, bo me dziecię radośnie wstało o 4.17 smile

          Prywatne przedszkola mają to do siebie, że biorą każdego. Może to nie jest głupi
          pomysł. Wprawdzie 2 x droższe, ale jednak.
    • mama-cudownego-misia Re: załamałam się 01.04.09, 10:08
      Acha, a męża... patelnią potraktować. Jak taki mądry to niech sam wychowuje,
      jedzie do tych przedszkoli, etc.
    • mumio75 Re: załamałam się 01.04.09, 13:42
      Czytam posty od Was i płaczę.Kochane, dziękuję za słowa wsparcia, rady, za to że jesteście. Dziś c.d. złej passy. Mały zrobił rano kupkę i sisusiu w majtki(nie zdarzyło się od co najmniej pół roku), jest poddenerwowany, na spacerze znowu dał upust swoim emocjom, ja niestety też... Wiem, że tylko spokój może mnie uratować,ale czasami z tym trudno. Niestety z problemami jestem sama, moja mama cięzko chora, na teściową liczyć nie za bardzo można, mąż skupił się na zarabianiu i utrzymaniu rodziny. Wychowanie dzieci to moja domena, czasami czuję się jak samotna matka. Mały faktycznie wychuchany, rozpieszczony a ja przewrażliwiona i zwariowana na jego punkcie. Ale same wiecie jak to jest przy tak trudnym starcie, potem zresztą też było ciężko, dużo chorował, wiele czasu spędziłam z nim w szpitalu (zawsze ja, mąż nawet nigdy nie został na noc), bałam się o niego i nadal się boję.Ten lęk o dziecko jaki tyle razy już przeżywałam jest nadal silny. Mogłam go stracić już tyle razy- w zagrożonej ciąży, po urodzeniu i jak miał rok leżał na oiomie bo stracił przytomność po drgawkach gorączkowych. Wczoraj usłyszałam od męża, że to moja wina, że brak zasad, konsekewencji no to mam. Przykre co? zwłaszcza jak oddajesz dziecku i rodzinie w ogóle 4 lata swojego życia, i starasz się najbardziej jak możesz.
      Faktycznie jest tak, że on ze mną zachowuje się najgorzej, osoby, które miały okazję czasami go popilnować to potwierdzają. To nie jest tak, że ja nie wymagam, że na wszystko pozwalam, ale myślę, że on faktycznie wyczuwa świetnie moje nastroje, lęki, moją bezgraniczną miłość. Mały jest bardzo żywy, ruchliwy, zagaduje ludzi na ulicy, ma bujną wyobraźnię, ale chyba niespecjalnie lubi zmiany, stale chce te same opowiadania na dobranoc, spacery są trudne bo ciągle przystaje, wraca, grzebie w ziemi, jest później problem z powrotem do domu, z siadaniem w foteliku w aucie, no ma czasami takie zrywy, że nie wiem co robić.
      Mamo Misia, Jestem z Warszawy, może faktycznie skontaktuję się z Magdą z Fundacji Wcześniak. Acha, a przedszkole było prywatne, tylko zwykłe nie integracyjne z czesnym ok 1400 zł i i tak nas nie chcieli.
      Wiem, że muszę iść z nim do psychologa,zaraz trochę podzwonię. Muszę coś robić, żeby moje dziecko miało jak najszczęśliwsze życie,czuję, że jemu trzeba jakoś pomóc, tylko nie bardzo jeszcze wiem jak. Daje mi ten mój synek nieźle w kość od samego początku, ale dzieci to jedyny sens mojego życia.
      • mama-cudownego-misia Re: załamałam się 01.04.09, 14:03
        Wiesz, wydaje mi się, że Magda z Fundacji Ci może pomóc i w kwestii przedszkola
        i w kwestii psychologa. W Warszawie zna każdego specjalistę z doświadczeniem we
        wcześniakach, a i z przedszkolami ma jakieś konszachty z racji swoich dwóch
        przystojnych kawalerów, i na pewno dobrze Ci doradzi.
      • blulka Re: załamałam się 01.04.09, 14:07
        Mumio nie rycz tylko się uśmiechnij. smile Napisałaś, że mały "chyba niespecjalnie
        lubi zmiany". a mnie się coś wydaje, ze to ty bardziej się tych zmian boisz.
        wiesz co - dzisiaj tu jest śmiesznie, bo piszę sobie na dwa fronty, jak masz
        ochotę to zerknij sobie na moje odpowiedzi do postu Mirkad "bunt dwulatka", może
        troszkę pomoże

        co do twojej troski o malucha - zupełnie normalne i nie masz sobie czego
        zarzucać teraz trzeba tylko popracować nad układami obecnie i to nie tylko z
        małym ale tez z resztą domowników (szczególnie TATUSIEM) bo to też przekłada się
        na młodego

        ale dobra, do konkretów, ale metoda małych kroczków, napisz proszę co Ci
        najbardziej przeszkadza i chciałabyś zmienić u malca, to pomyślimy

        i pamiętaj, to twoje dziecko, ja mogę sugerować, ale to ty musisz być
        przekonana, ze chcesz coś zrobić smile
        trzymaj się ciepło
      • szalicja Re: załamałam się 01.04.09, 14:10
        Mumio, Mój Mati jest w wieku Twojego synka. Opis aszaj sytuacji to w
        zasadzie jak u nas, tyle, że ja pracuję. Mój bombel jest mega
        rozbrykany, silnie przeżywa emocje itp. itd. Do tego jeszcze
        opóźnienie psych-ruchowe, cechy autystyczne. Bombel chodziłprzez rok
        do prywatnego przedszkola i uważam ten rok prawie za stracony. Te
        nasze dzieci ZAWSZE są uważane za źle wychowane, niegrzeczne
        bachory. Nikt nie pomyśli, że to wynik przejść, zaburzeń, trudnych
        początków. Czasem wystarczy pomyślećindywidualnie troszkępodejść.
        Niestety NIE CHCE SIĘ. Nawet za tew 1400, które płacisz co miesiąc.
        Niestety ja nie mogę powiedzieć, że prywatne za duże pieniądze=dobra
        i fachowa opieka. Młodego puszczam od września do integracyjnego,
        państwowego. Tam będzie dziecko traktowane właściwie a nie jak
        łobuza. Mam przynajmniej taką nadzieję. Rozważ integracyjne. W wawce
        jest kilka prywatnych integracyjnych, fajne jest to na Volumenie.
        Może się uda. Tu jest ważne podejście do dzieci a nie chcęć zbiia
        interesu na dzieciach, bo państwo nie zapewnia wszystkim miejsca.
        Często ci ludzie nie mają rzadnego doświadczenia albo małe. Ładny
        budynek i nowe, piękne zabawki nie decydują o jakości usług. Ja się
        o tym przekonałam. To ludzie tworzą atmosfrę przyjazną dziecku. Pani
        dyr, skoro tak zareagowała, to chyba z pedagogfiką niewiele ma
        wspólnego. Od tego są zajęcia adaptacyjne a młody klasycznie
        zareagował i tyle. Tempa, głupia baba szukająca dzieci, przy którch
        można pić kawkę nie podnosząc tyłka przez cały dzień. Ufff...Takie
        mam wrażenie.
        Dasz radę. Na pewno znajdziecie wyjście z sytuacji.
    • kicia031 Re: załamałam się 01.04.09, 14:02
      Moim zdaniem pani dyrektor zachowala sie nieprofesjonalnie. takie
      reakcje u dziecka przy pierwszej wizycie w przedszkolu sa naturalne
      i wbrew pozorom zdarzaja sie calkiem czesto. Moj starszak poszedl do
      przedszkola w wieku 3 lat i nienawidzl go szczerze. Codziennie
      przestawial sobie krzeselko do drzwi, siadal na nim i oznajmnial, ze
      czeka az mama go zabierza. I tak bylo od wrzesnia do grudnia. Tez
      nasluchalam sie uwag, ze jest niedorozwiniety.
      W grudniu zrezygnowalam, a rok pozniej poszedl do innego
      przedszkola, nie mowie, ze chetnie, ale juz bez problemu.
      Synek mojej kolezanki lat prawie 5, 2 rok w przedszkolu po dluzszej
      chorobie dostal pierwszego i 2 dnia w przedszkolu histerii jakich
      malo i probowal ucie, rodzice gonili z\e 200 metrow zanim udalo sie
      go zlapac...

      Byloby fajnie, gdyby dzieci jak maszynki robily wszystko, co im sie
      kaze, ale tak niestety nie jest....
      Trzymaj sie.
      • blulka Re: załamałam się 01.04.09, 14:08
        Kicia wcale nie byłoby fajnie...
        • szalicja Re: załamałam się 01.04.09, 14:16
          A zobacz taką sytuację, mój tata, urodzony o czasie, zdowe dziecko.
          W dodatku rozwojem intelektualnym znacznie przewyższał równieśników,
          co się potem przełożyło na "pszeskoczenie" pierwszej klasy w
          podstawówce no i sukcesy i takie tam. CZyli zdrowe dziecko. A
          pierwszy dzieńw przedszkolu nic tylko cały dzieńkopał nogą w drzwi.
          Na pewno były podteksy, że upośledzony czy jakiś. Potem zwiał. A
          zdaje się, że to była zerówka a więc już znacznie starsze dziecko.
          Tak wieć takie zachowania u dzieci to norma. TYlko ludzie na to
          nienormalnie reagują.
          To tak ku pokrzepieniu wink
          • asiek1982_8 Re: załamałam się 01.04.09, 16:27
            Ja bym wysłała męża z nim do przedszkola na pierwszy, drugi i trzeci raz, na
            zakupy... niech zrozumie co Ty przechodzisz.Powiedz mu że musisz wrócić do pracy
            a on może zostać z małym na jakiś czas. Może weźmie urlop na 2 tyg. i sam się
            przekona. Jest jeszcze "super niania"w ostatecznoścismile.


            - <Filip 20.07.2008r 32tydz. 1430g 43cm obecnie 8m-cy 7400kg >

            Mój Filip
    • zorka7 Re: załamałam się 01.04.09, 19:36
      Wysłałam ci mailem nr gg do Magdy Makaruk.


      Warto może pójść do psychologa całą rodziną - mąż powinien chyba
      włączyć się do pomocy... Piszę, "chyba", bo probuję być delikatna.
      Generalnie pomysł z patelnią też mi się podoba. wink))
      • mama-cudownego-misia Re: załamałam się 01.04.09, 19:44
        > Generalnie pomysł z patelnią też mi się podoba. wink))
        Oj... To przenośnia była. Kiedyś tak narozrabialiśmy rodzinnie opowiadając
        jednej Czeszce, że konflikty małżeńskie się w Polsce tradycyjnie wałkiem do
        ciasta załatwia. Ona to wzięła na poważnie, kupiła największy wałek i poszła
        sprać swojego eksa, który ją potem w rewanżu autem po chodniku gonił. Chyba trzy
        tygodnie kicia dostała i grzywnę smile
        Generalnie nie polecam patelni, widelca, wałka ani jakiejkolwiek broni kobiecej
        innej niż sexapeal wink
        • mama_janka007 Re: załamałam się 01.04.09, 23:26
          mi MCM raz kazala "zagluszyc babcie jak swiniaka" po tym kiedy ta
          blednie odradzala mi wizyte u lekarza z malym.
          tak sie zlozylo, ze kiedy podczytywalam sobie wlasnie ta wiadomosc
          na forum, mojej babci, siedzacej obok, prawie galki oczne odwrocily
          sie na druga strone z niedowierzaniasmile
          do tej pory wspomina o tym, ze pisza o niej "w komputerze" smile
          • mama-cudownego-misia Re: załamałam się 02.04.09, 09:30
            Czy to była ta przemiła starsza Pani, której mój mąż podrzucał ciuszki dla
            Wiktorii i którą się potem do wieczora zachwycał, że ma taką pogodną, energiczną
            twarz i że on by tez taką babcię chciał??
            No to klops... uncertain
            • zorka7 Re: załamałam się 02.04.09, 09:56
              Mumio, tak trzymać!
              Krok po kroku, dasz radę!
            • blulka Re: załamałam się - do MCM 02.04.09, 10:34
              MCM skoro już na tym wątku jesteś to wracając do wczorajszego tematu i Twojej
              latorośli smile rozmawiałam z przyjaciółką i mówi, ze praktycznie jedyną
              najskuteczniejszą metodą jest warunkowanie (taki prosty behawioryzm smile ) Twój
              maluch jest w takim momencie, że na jej napady z autoagresją trzeba zareagować
              od razu i konkretnie. Podstawowa kwestia - czy zdarzyło się po jej takim
              numerze, że NIE wzięliście jej na ręce do tulenia i że NIE dostała tego, czego
              chciała? obstawiam, że zawsze dopinała swego. Nauczyła się pewnie bestia, że to
              działa, więc w skrajnych przypadkach będzie korzystać ze sprawdzonej metody. smile
              Najprostsze (choć nie najłatwiejsze dla was do zaakceptowania) będzie, jeśli
              zdarzy się jej napad agresji to uprzedzić robienie sobie kuku wzięciem małej za
              ramionka (nie na ręce!) i spokojnym tonem powiedzenie jej, że nie podoba Ci się
              jej zachowanie (tylko tyle, bo jest jeszcze za mała na głębsze tłumaczenia),
              jeśli przestanie, to po 5-10 minutach podejdź do niej i powiedz, że jesteś z
              niej dumna, że jest taka grzeczna i przytul ją bardzo mocno. jeśli nie
              przestanie, to powtórz to samo spokojnym głosem raz jeszcze. Jeśli zacznie się
              rzucać - pozwól jej na histerię, bo nie powinna sobie zrobić krzywdy, jeśli masz
              obawy, że nabije sobie dużego guza, to zgarniaj ją od razu z podłogi, przestaw z
              metr dalej, postaw do pionu i raz jeszcze powtórz to samo zdanie

              powinno pomóc, po 2-3 razie zobaczy, że nie skutkuje histeria.
              tylko niestety obydwoje z mężem musicie być bardzo konsekwentni. jeśli boisz
              się, że nie dasz rady - nie zaczynaj tej metody, bo jak się mała zorientuje, to
              kaplica smile

              jak masz wątpliwości, to pytaj
              • zorka7 Re: załamałam się - do MCM 02.04.09, 10:46
                Korczak miał zatem absolutną rację - wychowanie to miłość plus
                tresura. smile
                • blulka Re: załamałam się - do MCM 02.04.09, 10:52
                  bo to mądry facet był! smile smile
              • mama-cudownego-misia Re: załamałam się - do MCM 02.04.09, 11:04
                Blulko, dzięki Ci wielkie smile
                Właściwie nie zdarzyło się, żeby mała dostawała po takim "napadzie" to, czego
                chciała, bo zawsze wtedy chciała rzeczy niebezpiecznych. Ale już przytulanki i
                pocieszanie taty albo dywersję w postaci zabawy z mamą to ma jak w banku, czyli
                chyba nagradzamy takie zachowanie.
                Jeszcze dzisiaj zacznę stosować zalecony przez Ciebie sposób i dam znać, jak nam
                idzie. No i muszę zgłuszyć tatę, bo z nas dwojga przy małej to on jest większy
                mięczak smile
                • blulka Re: załamałam się - do MCM 02.04.09, 11:10
                  no to powodzenia smile
                  a co do tatusiów to standard... sama jestem córeczką tatusia i pomimo wieku
                  niedziecięcego wink ciągle to odczuwam
                  • mama-cudownego-misia Re: załamałam się - do MCM 02.04.09, 11:24
                    smile
                    • zorka7 Re: załamałam się - do MCM 02.04.09, 11:30
                      A nawet Korczakwink
                • zorka7 Re: załamałam się - do MCM 02.04.09, 11:11
                  Korczek pany! Zawsze i wszędzie.

                  Czytam go sobie raz po raz i się uczę. smile
            • mama_janka007 Re: załamałam się 02.04.09, 22:10
              tak tak, to wlasnie ta zakochana w przystojnym, mlodym kulturalnym
              mezczyznie, "ktorego ona glupia nawet na herbate nie zaprosila..." i
              takie tamsmile
              ale zaden klops, babcia usmiala sie przedniosmile
              chociaz w 1.momencie, jako kobieta ze wsi pochodzaca, zaczela mi
              tlumaczyc szczegolowo technike zagluszania swinsmile

              no a poza tym- po wiadomosci, ze Janek wtedy w szpitalu skonczyl
              dodala tylko krotko "racje miala ta, co mnie jak swiniaka zagluszyc
              kazala".
              wink
              • mama-cudownego-misia Re: załamałam się 02.04.09, 22:21
                Mimo wszystko przeproś ją ode mnie za te świniaki i przekaż uszanowania od
                mojego męża, dalej równie zachwyconego Twoją przesympatyczną Babcią smile
    • mumio75 Re: załamałam się 01.04.09, 22:50
      Macie rację z mężem, że powinien się bardziej zaangażować, ale to trudny przypadek, ech, raczej nie na to forum. Ja już trochę przywykłam, obmyślam jednak zmiany w zakresie podziału obowiązków jak wrócę do pracy. Będzie ciężko,już to czuję, ale powalczę.
      Umówiłam się z małym do psychologa dziecięcego na wtorek, czekam bardzo na to spotkanie. Miałam dziś totalnego doła, teraz trochę odpuściły mnie emocje. Jak przeczytałam Wasze listy uświadomiłam sobie, że macie rację z dyrektorką-jej zachowanie nie świadczy bynajmniej o tym, że ma jakieś wielkie pedagogiczne powołanie, może to i lepiej, że nas tam nie będzie. Zresztą często się u mnie sprawdza powiedzenie,,nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło". Aczkolwiek problem nowego przedszkola jeszcze nie rozwiązany.
      Blulko, masz rację- trochę boję się zmian. Może mały to wyczuwa. Jest mi też przykro, że kończy się jakiś etap w naszym życiu-mamy i jej małego synka, tylko dla niej i z nią. Powiem Wam, że najszczęśliwsza byłam na spacerach z nim, wiosną, latem, jak miał parę miesięcy.Łaziłam z tym wózkiem i łaziłam i pękałam z dumy, choć to przecież moje drugie dziecko. Boję się powrotu do pracy, a raczej nawału obowiązków, tego dzikiego pędu, braku czasu. Chciałabym, żeby synek nie reagował w taki dziki sposób, zwłaszcza na zakazy, żeby nie przeżywał tak strasznie emocjonalnie pewnych rzeczy.
      Jutro będzie nowy dzień, zaczynam szukać przedszkola, chowam swoje negatywne emocje. Bardzo Wam wszystkim dziękuję, piszcie jeszcze, proszę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja