nastjaa
03.09.09, 21:48
Witam. Mamy nawracający problem z jelitkami.
Moja córeczka mając około 3 tygodni życia bardzo się pogorszyla.
Miała 25CRP, była biala jak papier. Okazało się, że miała gronkowca
skórnego i paciorkowca kalowego. Kiedy po kilku dniach parametry
zaczęly wracać do normy (przez ten czas nie robila kupki) brzuszek
zrobił się wzdęty. Wychodziła a choroby przez 3 tygodnie. Potem
zaczęła przjmowac pokarm- zwiększano go po 1-2 mililitry dziennie.
Kiedy wreszcie doszliśmy do 30 militrów małą przeniesiono na Oddzial
Opieki Posredniej - tam na drugi dzień dowiedziałam się, że mała je
już 35 ml. i zmieniono jej mleko na NAN. Po dwóch dniach znow
wzdęcia i zaparcia, CRP 15. Szybko z tego wyszlismy (po 4 dniach).
Ja czułama, że problemem było mleko i szybkie zwiekszanie jedzenia.
Po powrocie do zdrowia znów powolne zwiększanie jedzenia, zmiana
mleka trwała kilka dni - najpierw karmienie na zmianę- pepti i
nenatal. I wszystko było ok. Potem 2razy pepti, pozostałe karmienia
nenatal (przy 28ml). I wtedy pojawily się ulewania poprzedniego
jedzenia gdy brałąm malą, żeby znów ją nakarmić. Tego samego dnia
zaparcia, na drugi dzień wzdęty brzuszek, CRP 6. Posiewy w 2 i 3
infekcji jałowe. W jelitkach pojawiło sie zwężenie (podobno jest
powikłaniem po 2 infekcji).
Teraz neonatolodzy naciskają na chirugów, aby natychmiast operowali
(mówią, ze to i tak bedzie wracac, że zoperują ją iszybko wrócimy do
domu, że nie będzie cierpieć).
Chirurdzy nie godza sie teraz na operację, tym bardziej, że mała
wczoraj oddała samodzielnie kupkę, dziś tez, ale sprowokowaną w
trakcie badania, wieczorem był ślad kupy.
Ja sama nie wiem jak się zachować. Neonatolodzy każą mi nawet
chodzić do chirurgow i prosić o natychmiastową operację. Dla mnie to
też nie takie hop-siup. Przeciez to bardzo ciężka operacja. Jelito
jest zwęzone, ale cały czas drożne. Zaczęły pojawiać sie kupki.
Ja wierzę, że to wina mleka (choc chirurdzy zapprzeczają- mówią, że
to samoistne, ale może uda się nieoperować, a jelitka wraz z wiekiem
malej się rozciągną).
Mala ma już 2 kg (termin porodu jest jutro) i mieliśmy już wpisany
wypis do domu. Oddycha sama , nie ma bezdechów, ani innych
problemów poza jelitkami. Zastanawiam się czy nie było by lepiej
przenieść się na chirurgię (tez tam są niemowlaki), tym bardziej, że
2 i 3 infekcji nie zauwazyli lekarze i pielęgniarki, tylko ja i za
pierwszym razem musiałam się poplakać, żeby zauważyli , że mała jest
chora. Tutaj małej zmieniaja pampersy,robia okłady na brzuszek i
podaja jej leki zlecone przez chirurgów.Jedzenie też dostanie na ich
zlecenie.
Juz sama nie wiem co robić i kto ma rację. Co mmyślicie?