na wesoło

17.04.04, 00:08
Zdarzyło się Wam coś głupiego - śmiesznego przy dzierganiu, szydełkowaniu i
innym, nazwę to, dłubaniu ręcznym?
Z tych rzeczy co pamiętam:
Robiłam kiedyś sweterek, a że nie lubię zszywać, to tułów do pach robię na
okrągło. Super mi się robiło, czytałam ciekawą książkę... Na wysokości
jakichś 12-15 cm przyglądam się robótce i nie wierzę: przy zamykaniu koła
okręciłam jeden drut o raz za dużo i wyszła mi taka ósemka - wiecie o co mi
chodzi?
Innym znów razem robiłam sweter na raty. Najpierw tył, po dłuuuuuuuuższym
czasie przód. No i ten przód robiłam z pamięci. Przecież wzór był tak
skomplikowany, że ślęczałam nad nim strasznie długo, więc pamiętam jak go
robić. Wzór pamiętałam, ale pomyliłam grubość drutów...niby tylko o 1, ale
różnica ogromna. Gdy przyszło do zszycia mój mąż miał ze mnie niezły ubaw.

To co, dorzucicie coś? Czy tylko ja jestem taka "zakręcona"?
    • borbaska Re: na wesoło 17.04.04, 15:22
      Kiedyś dziergałam sweterek pod choinkę. Robiłam go "pod stołem" bo miała to być
      niespodzianka. I przyszyłam rękaw do otworu na golf, a golf do otworu na
      rękaw smile)) Pięknie zapakowany został wręczony smile Ale się rodzina uśmiała. Do
      dzisiaj przy zszywaniu sweterków pytają czy aby nie pomyliłam otworów smile))
      Pozdrawiam
      Basia
    • kajmy Re: na wesoło 17.04.04, 16:03
      Mnie się przydarzyło kilka razy po wszyciu rękawa zauważyć, że rękaw jest
      wszyty na lewą strone, tzn. przód i plecy mają inny wzór a rękaw inny.
      Nie jesteś więc osamotniona.
      A dodam, że jak większość z Was nie znoszę zszywania.

      Pozdrawiam
      Krystyna z Rybnika
    • virfa Re: na wesoło 08.05.04, 21:56
      A mnie sie ciagle cos przytrafia. Moze dlatego, ze jestem poczatkujaca smilesmile
      Wtedy niezly ubaw ma ze mnie moja Mama, ktora naprawde jest fachowcem smilesmile
    • bomasta Re: na wesoło 21.05.04, 19:33
      Właśnie wczoraj zaczęłam dla bratanicy sweterek i czytalam książke
      M.Nurowskie "Rosyjski kochanek" i tak mnie akcja wciągnęła ze nie patrzyłam co
      wyczyniam z drutami , nabierając oczka zostawilam kilometry nitki i z niej
      pociągnełam wzór ,byłam szalenie zdziwiona gdy w pewnej chwili nitka mi sie
      skończyła a kłębek lezał na podłodze .
      Bożena
    • malgorzata117 Re: na wesoło 25.05.04, 02:06
      Myślę,że to się nadaje do "na wesoło" :

      Kiedyś zrobiłam sobie ciepły, gruby, brązowy, cały w warkoczach, długi do pół
      uda, taki sweter-płaszczyk. Nosiłam go mało, bo jakoś niedobrze się w nim
      czułam i nie bardzo wiedziałam dlaczego. Aż do czasu, kiedy Marta chciała się
      nim przykryć siedząc przed tv i zapytała:
      - gdzie jest ten swetr ?
      - który?
      - no ten "ło-di-ri-di-dina-uha"
      Od razu wiedziałam, o który chodzi. Uśmiałyśmy się obie i już go więcej nie
      włożyłam. Wylądował w pojemniku PCK, bo rzeczywiście wyglądał, jak część
      garderoby członkini zespołu ludowego. Co nie znaczy, że mam coś przeciw
      zespołom ludowym. Broń Boże!
      • kajmy Re: na wesoło 25.05.04, 09:04
        Witaj nocny Marku, ja w takich sytuacjach kiedy źle się czuję w sweterku pruję
        i kombinuję nad czymś nowym. Robię i okazuje się, że znowu coś mi nie pasuje i
        tym sposobem wciąż mam coś innego z tej samej włóczki ale wciąż mi się nie
        widzi choć inni nie wiedzą o co mi chodzi. Ale my dziergaczki dobrze wiemy na
        czym to polega, prawda ?
        Pozdrawiam
        Krystyna
        • malgorzata117 Re: na wesoło 25.05.04, 15:44
          A ja mogę pruć mnóstwo razy i bez żalu, dopóki to "coś" jest nie zszyte.
          Bo potem rozprywać te wszystkie szwy i wykończenia - koszmar. Choć też się
          zdarza, że muszę, bo np. włóczka jest świetna. Wiesz, masz rację z tym,że inni
          nie widzą, że jest coś nie tak z robótką. Ja przeważnie jestem po zakończeniu
          niezadowolona, ale po kilku dniach (czy tygodniach) wyciągam z szafy i widzę,że
          wcale nie jest tak żle, jak mi się wydawało. I dopiero wtedy zaczynam nosić.
    • julia-weronika Re: na wesoło 25.05.04, 10:24
      Ja po mojej dlugiej przerwie ciagle cos robie nie tak.
      I caly czas sie dziwie ze mi nie wychodzi.
      Kiedys w dobie glebokiego kryzysu dziergalam dla calej rodzinki, a teraz
      mam problem z najprostrzymi rzeczami.
      Moje dzieci sie smieja ze ucze sie pruc bo ciagle pruje moje nieudane proby.
      Ale jestem dobrej mysli napewno znowu sie naucze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja