Orz mordkę...

07.03.08, 11:38
Znów się dałam babom w sklepie przy Dąbrowszczaków namówić na coś,
czego nie chciałam. O rzesz. Chciałam mechate cienkie. A kupiłam 50%
wełenki z poliaktylem, bo to ach i och, bo merynosowa. Fakt kolorek
taki jaki chciałam, ale to już zupełnie inna włóczka i nie nadaje
się do tego, co chciałam zrobić. Dobrze, że to miało być tylko
bolerko i kupiłam tylko 30 dkg. Normalnie zero asertywności, wrr
Chyba zacznę kupować w InterFox'ie.
    • szalicja Re: Orz mordkę... 07.03.08, 12:06
      I w dodatku co zrobię jakiś wzorek to mi sięnie podoba ;-(
      Wielka duuuuuuupa ;-(
    • ajlii Re: Orz mordkę... 07.03.08, 16:20
      I dlatego nie lubię tego sklepu. Wykaż trochę asertywności, a baby zaczynają rozróbę tongue_out
      • szalicja Re: Orz mordkę... 07.03.08, 16:31
        Tia, szczególnie ta ruda kudłata. Niby taka prawie na "ty", ale
        podejżewam, że ona właśnie byłaby wrednowata ;-p
        • ajlii Re: Orz mordkę... 07.03.08, 17:05
          Swoją drogą - niedaleko masz fajną hurtownię i parę innych sklepów...
    • jo-en Re: Orz mordkę... 07.03.08, 19:16
      Nie przejmuj się, chyba każda z nas traci rozum w sklepie włóczkowym. Kupiłam -
      na szczęście jeden motek włóczki czarnej - mając 0,5 kg podobnej grubości w
      domu. Chciałam Mirellkę a przyniosłam "niewiadomoco". Mało tego, Mirellka miała
      być grafitowa. Pani właścicielka, moja dawna sąsiadka za każdym razem robi mi
      wodę z mózgu.
      Czy jest na to jakiś lek? Wiadro zimnej wody na łeb? Pozdrawiam Jo
Inne wątki na temat:
Pełna wersja