"Pani Apolonia obserwuje"

29.12.09, 10:58
[img]https://www.kurierpoludniowy.pl/gfx/head.jpg[/img]

2009-11-06
[u][b][url=http://www.kurierpoludniowy.pl/index.php?page=artykul&id=4670]Pani Apolonia obserwuje[/url][/b][/u]
Andrzej Szymański

[b]Na prawie każdej sesji rady Karczewa uważnie śledzi jej przebieg pani Apolonia Wawrzynowska. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jej wiek. Ma 84 lata i jest rodowitą karczewianką[/b]

- Przychodzę na te zebrania, bo lubię wiedzieć co się dzieje w moim mieście. Znam pana burmistrza Łokietka, jego rodziców, no i radnych, choć nie wszystkich. Sporo jest nowych, nierodowitych.
Według niej sporo zmieniło się w jej mieście. Kiedyś ludzie nie byli tak zamożni, dzieci okazywały większy szacunek rodzicom i starszym. Pani Apolonia pochodzi z rodziny krakowsko-mazowieckiej. Ojciec - Galicjanin ożenił się z panną z Karczewa. Ona była krawcową, on uczonym, władał pięcioma językami obcymi. Był tłumaczem francuskiego, kończył szkołę w Paryżu.
Pani Apolonii szczególnie wrył się w pamięć czas okupacji niemieckiej. Jeździła z babcią i szwagrem do Warszawy z mlekiem w bańkach na sprzedaż. Ciuchcia z Karczewa do mostu Kierbedzia jechała dwie godziny. W wagonie sami „handlowcy” z kilogramami kiełbasy, słoniny, kiszki. Pasażerowie zabierali też ze sobą węgiel i drzewo, by na pierwszej stacji rozpalić „kozę”. Raz najedli się strachu, gdy do ich wagonu weszli żandarmi. Uspokoili pasażerów drżących o swój towar, że przyszli się tylko ogrzać przy piecu. Z reguły jednak nie raz i nie dwa musiała uciekać przed obławą. Kiedyś była świadkiem rozstrzelania grupy mężczyzn w Otwocku, w pobliżu obecnego stadionu OKS Start. Zwłoki hitlerowcy wrzucili na ciężarówki i odjechali w stronę Józefowa.
Po wojnie pani Wawrzynowska wyszła za mąż, urodziła pięcioro dzieci. Wnuków nie może się doliczyć, jest ich chyba z jedenaścioro. Przed emeryturą pracowała jako listonoszka. Rozwoziła ludziom paczki i listy rowerem, a później komarkiem. Telewizji nie ogląda, za to lubi się pomodlić. Była w Watykanie, Wenecji, Krakowie, chodziła z pielgrzymką do Częstochowy. Nie lubi siedzieć w domu.
- Trzy lata temu witałam w Krakowie Benedykta XVI. Podchodzi do mnie dziennikarz i pyta: jaki jest pani stosunek do Ojca Świętego? Odpowiadam, że jeżeli on nas będzie kochał, to i my jego. Był zachwycony ta odpowiedzią. A ta rozmowa była w telewizji, nawet w Niemczech - chwali się pani Apolonia. A potem kończymy pogawędkę, bo zaczyna się druga część sesji, której w żadnym wypadku nie może opuścić.

[img]https://www.kurierpoludniowy.pl/img/art_4670.jpg[/img]

[b]FOTO: Pani Apolonia pilnie śledzi sesję rady w Karczewie[/b]
Pełna wersja