Dodaj do ulubionych

Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy :))

30.01.05, 22:33
Przepadam, obserwować ludzi kiedy siedzę w pociągu czy w autobusie, kiedy
ktoś mi wpadnie w oko- przepadł jest rozszyfrowany. Rozkładam takie typy na
części pierwsze itp.:))
Ale czy tylko ja...
Moje obserwacje to np.
1.Babcia z kilkoma torbami wysiadająca na ochocie !!!!
2.Przepiękna – szatynka wpadająca na dworzec w Otwocku w ostatniej chwili.
( czy ktoś również się w niej jeszcze kocha tak mocno jak ja:)
3.W autobusie „firma” plujący co chwila resztkami tytoniu kierowca !-on jest
bombowy ma taką przy tym minę jakby wymiotował.:(
4. często też podsłuchuje ale o tym innym razem...
Obserwuj wątek
    • hormoon Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 30.01.05, 22:47
      A moze po prostu chodzi o to ze ta szatynka bardzo cie sie podoba ale jestes az
      tak nie smialy ze nie wiesz jak z nia zagadac,albo w ogole rozmowy z kobietami
      ci nie wychodza.Czujesz ze masz jakies kompleksy,lepiej sie sprawdzasz na
      forach czatach itp nowych wynalazkach,tam gdzie wypowiadanie swoich mysli
      przychodzi ci duzo latwiej.

      w sumie to tez jest bardzo ciekawe moze jakis watek o ludziach tego typu???
    • chiste Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 31.01.05, 14:30
      Moje typy pociągowe to:

      Uczeń/licealista – zazwyczaj występuje stadnie. Typ damsko-męski rozwalający
      się bezpardonowo na siedzeniach, w życiu nie ustąpi miejsca starszej osobie.
      Przebywa czasem na pomostach ćmiąc papierosy i wysyłając esemesy do poznanych
      przypadkiem przedstawicieli płci przeciwnej. Często dyskutuje z innymi
      osobnikami tego typu o melanżach, zajebistych kawałkach ściągniętych z netu
      albo po prostu odrabia pracę domową. Ubiór: od rastafariańskich czapeczek,
      dredów i glanów do szerokich spodni, bluz Lonsdale i butów vansów. Generalnie
      niegroźny, czasem podpala pociągi.

      Student – ubiór podobnie jak u ucznia w szerokiej gamie, jednak elementem
      charakterystycznym bywa u studenta rozciągnięty studencki sweter (najlepiej w
      kolorze czarnym). Często ma długie włosy i posępne spojrzenie. Nie występuje w
      grupach jak uczeń; to bardziej indywidualista. Czyta książki albo ambitna
      prasę. Kiedy jednak się spotka z drugim zaprzyjaźnionym typem studenckim,
      najczęściej rozmawiają o porypanych wykładowcach, ćwiczeniowcach, sesji
      niezaliczonej oraz odjechanych imprezach w akademiku na Kickiego. Częściej niż
      u ucznia występuje u niego atrybut walkmana. Typ wybitnie pokojowy.

      Mecenas/ekonomista – typ niegroźny, zindywidualizowany. Grupę dla niego mogą
      stanowić wyłącznie żony, kochanki mecenaski/ekonomistki, ewentualnie koledzy z
      branży. Jedzie do pracy i pracuje. Czyta żółte strony Rzepy albo Financial
      Times, czasem anglojęzyczną literaturę fachową. Telefon komórkowy nie jest
      szpanem, tak jak u ucznia; ten typ prędzej wyjmie na kolanka laptopa i trochę
      sobie postuka wysyłając maile via komórka (użycie ma swój cel racjonalny). Typ
      okresowy – w pociągu dorwać go można wyłącznie w porannym i popołudniowym
      szczycie. Żelaznodrożny środek transportu wybiera tylko ze względu na korki. W
      garażu ma przecież wypasioną skodę fabię.

      Inżynier – ubiór standardowy, jak w służbach milicyjnych: spodnie dżinsy
      denimowe, kurtka parka w kolorze oliwkowym, beret albo czapka z daszkiem.
      korzysta z wody toaletowej Wars (Pollena Warszawa). Człowiek korpulentny,
      uprzejmy, chętnie pomaga podróżnym. Zna na pamięć rozkład jazdy, zawsze można
      się go spytać, do jakiej stacji dojeżdżamy; rozpoznaje aktualną lokalizacje
      pociągu po stukocie kół, a jeździ już do roboty ze 20 lat. Czyta najczęściej
      SuperExpress albo Fakt (czasem Nasz Dziennik). Pani inżynier natomiast liczy
      anteny satelitarne na trasie.

      Pielęgniarka – kobieta w wieku średnim, ubrana ciepło, ale w pełnej tęczy barw.
      Niedomyte paznokcie z warstwą dawno startego lakieru i buty skórzane ze
      stadionu. Rozmawia z koleżankami o pracy i przekrętach dyrektora szpitala.
      Częściej jednak nie rozmawia, tylko śpi z otwarta buzią regenerując się po
      wyczerpującym dyżurze. Najbardziej okupowane przez ten typ stacje to
      Międzylesie i Anin.

      Kolejarz – poznasz go po zapachu przetrawionego alkoholu i czosnku. Ubiór
      kolejarza stanowią: buty skórzane ocieplane ze stadionu, spodnie materiałowe na
      kancik dawno kancika pozbawione (albo dżinsy zaprasowane na kancik), sweter
      turecki typu „team boys”, obowiązkowa czapka (model dowolny)oraz kurtka
      skórzana tzw. cinkciara. Fizys, zmaltretowany przez żonę, kolegów z pracy,
      alkohol i fajki marki fajrant, zdobi często dwudniowa szczecina. Bywa, że
      kolejarz jedzie ubrany w służbowy mundur i kurtkę z misiem, standardowo (jak na
      kolejarza przystało) wymięte i poplamione. Wsiada najczęściej na Olszynce
      Grochowskiej i kieruje się do tzw. służbówki, gdzie w gronie towarzyszy tego
      samego typu poddaje się rozrywkom klasy karty, wódeczka i zagrycha (od
      ostatniej dekady wódeczka przegrywa z tanim piwem). Najbardziej nie cierpi
      kolesi z Renomy i Żydów.

      Grzybiarz – typ zbliżony do kolejarza w stroju cywilnym, jadący pociągiem o
      5.20 na grzyby pod Chrosnę. W przeciwieństwie do kojejarza woli przebywać
      samotnie. Charakteryzuje się pokorną postawa przy wysiadaniu i zawsze ma
      wykupiony bilet powrotny. Występuje okresowo w sezonie urlopowym w pociągach
      kończących bieg w Pilawie.

      Dresiarz – tu nic w sferze ubioru nie trzeba tłumaczyć. Osobnik wybitnie
      agresywny o standardowym zasobie słownictwa: „skąd jesteś” „wyskakuj z hajsu”.
      Dresiarze permanentnie przebywają w służbówkach oraz okupują pomosty, z których
      na postojach filują na kanarów i potencjalne ofiary. Lubią też ubikacje, które
      służą im do przetrząsania zrabowanych torebek damskich i portfeli; czasem
      dzwonią z nich dla niepoznaki po kumpli. Jest to typ nocny lub wieczorny,
      występujący stadnie. W pojedynkę starają się być niewidoczni. W przedziałach
      innych niż służbowe dresiarze pojawiają się przechodząc zamaszystym krokiem dla
      zbadania terenu potencjalnych działań operacyjnych. Często bywa, że dresiarz
      okazuje się kanarem z Renomy.

      Typu autobusowe sa zblizone do pociagowych. jest jednak jeden typ autobusowy,
      który ewidentnie mnie wkurza, ze względu na zagęszczenie miejsca w autobusie.
      Ten typ to:

      Puszkarz – osobnik będący krzyżówką kolejarza, dresiarza i ucznia. Pod względem
      ubioru można go zaliczyć do powyższych kategorii ze 100% pewnością. Cecha
      charakterystyczną jest manewr natychmiastowego przejścia na tył autobusu i
      otwarcia puszki z piwem. Mało go obchodzi wysokie prawdopodobieństwo wylania
      zawartości piwa innym pasażerom za kołnierz. Fetor browarny, jaki rozlewa się
      natychmiast po pojeździe, jest nie do wytrzymania zważywszy na gatunek
      spożywanego przez puszkarza piwa. Do tego dochodzą wydechy skiepowanej tuż
      przed wejściem do autobusu fajki typu męskie oraz odór niemytych od pół roku
      zębów. Na uwagę pod jego adresem, że w miejscu publicznym picie alkoholu jest
      zabronione, ma przygotowana standardowa odpowiedź: „sp...dalaj!”. Po
      zakończeniu konsumpcji najczęściej otwiera kolejna puszkę a tuz przed
      przystankiem swojego przeznaczenia pozbywa się opakowań rzutem na podłogę.
        • sobiepanna Chistego ludzkie typy pociągowe - suplement 31.01.05, 16:27
          Uczeń/licealista – plecak JanSport używany jako oręż w trącaniu ludzi bądź do
          budowania toru przeszkód... często traktowany jak skarb najdroższy – zajmuje
          całą miejscówkę

          Student – wg moich obserwacji celestynowscy studenci zbijają się w stada –
          szczególnie rano.

          Mecenas/ekonomista – wg moich obserwacji palmtop + komórka ew. książki modne z
          pierwszej 10 jakiegoś rankingu... „Żelaznodrożny środek transportu wybiera tylko
          ze względu na korki. W garażu ma przecież wypasioną skodę fabię.” A gdyby
          „żonie, kochance, mecenasce/ekonomistce” nie zachciało się domu pod Warszawą i
          gdyby miał 10 lat mniej mógłby być trendy/jazzy i jeździć rowerem

          Kolejarz – „poznasz go po zapachu przetrawionego alkoholu i czosnku” jak i po
          tym, że zajmuje 3/4 podwójnego siedzenia i ani myśli oddać choćby 1cm.

          Dresiarz – „W przedziałach innych niż służbowe dresiarze pojawiają się
          przechodząc zamaszystym krokiem dla zbadania terenu potencjalnych działań
          operacyjnych.’ Jeśli słyszysz trzepnięcie drzwiami 3 przedziały dalej tzn. że
          się zbliża. Jeśli nie daj Boże jedziesz przy drzwiach i śpisz na pewno obudzi
          cię subtelny huk i wrażenie, że urywa ci głowę...

          Puszkarz – jak najbardziej typ pociągowy. Charakteryzuje się rozbieganym
          wzrokiem. Teren w którym przebywał łatwo poznać po zostawionych puszkach.

          Mój typ, którego pewnie nie znacie:

          Nauczycielka – wysiada w Otwocku. Ubrana grzeczniej niż jej najgrzeczniejsza
          uczennica: koszula, sweterek, apaszka, spódnica w kratkę. Opowiada historie o
          dzieciach: cudzych, swoich bądź uczniach. Nigdy nie sprawdza w pociągu klasówek.
          Na pozór nierozpoznawalna, w okresie wakacji i ferii tajemniczo znika...
          Moja ulubiona przedstawicielka tego gatunku ostatnio opowiadała o tym, jak
          lunatykuje i gada przez sen :)
          • chiste Re: Chistego ludzkie typy pociągowe - suplement 31.01.05, 16:36
            > Mój typ, którego pewnie nie znacie:
            >
            > Nauczycielka – wysiada w Otwocku. Ubrana grzeczniej niż jej najgrzeczniejsza
            > uczennica: koszula, sweterek, apaszka, spódnica w kratkę. Opowiada historie o
            > dzieciach: cudzych, swoich bądź uczniach. Nigdy nie sprawdza w pociągu
            klasówek
            > .
            > Na pozór nierozpoznawalna, w okresie wakacji i ferii tajemniczo znika...
            > Moja ulubiona przedstawicielka tego gatunku ostatnio opowiadała o tym, jak
            > lunatykuje i gada przez sen :)

            Ha, ha, ha!!!
            To moja pani od łaciny, która dojeżdżała właśnie z Celestynowa do mojej budy w
            Aninie. Kiedy to było, mój Boże...

            Pozdrawiam Panią Janicką!
          • chiste Re: Chistego ludzkie typy pociągowe - suplement 31.01.05, 19:29
            Och! Wybaczcie! W całym tym atlasie postaci z naszej linii zapomniałem zupełnie
            o najpowszechniej występującym na niej drapieżcy, noszącym wdzięczną nazwę:

            Kibol – jest to mutacja wszelkich możliwych typów poznanych dotychczas. Kibolem
            może być nawet spokojny grzybiarz i niewinna pielęgniarka. Jednak co do zasady
            formą przetrwalnikowa kibola jest dresiarz. Stadne występowanie oraz ulubione
            miejsca w pociągu u obu typów z grubsza pokrywają się. Cechą wyraźnie
            odróżniającą dresiarza od kibola jest nieukrywanie się pojedynczych osobników,
            lecz przeciwnie – transparentność, oznakowanie w barwach klubowych, jaskrawe
            malowanie twarzy i nieodłączne szaliki (nawet w 30-stopniowym upale). Kibol
            niezależnie od miejsca przebywania dokonuje permanentnej demolki składu
            pociągu. Pasażerowie, którzy przypadkowo napatoczyli się kibolom, traktowani są
            podobnie jak jarzeniówki, siedzenia, poręcze i szyby, czyli – najlepiej z kopa
            i przez okno. Kibol posiada tez często ekwipunek w postaci plastikowej trąby do
            trąbienia, kastetu, napoju krzepiącego i bejsbola. Ten ostatni nie jest
            właściwie konieczny, bo jego surogatem może być jakiś pręt z wyposażenia
            pociągu; operacja opłacalna, bo nie trzeba taszczyć sprzętu z domu. Kibol jest
            stworem bardzo rozrywkowym, mającym swe ulubione zabawy na trasie, np. zerwanie
            hamulca na nasypie kolejowym w lesie Olszynka Grochowska. W dobrym tonie jest
            też wydzieranie japy przez otwarte okno w tunelu średnicowym oraz rzyganie
            przez otwarte drzwi z mostu prosto do Wisły.
            Ostatnio typ ten ewoluuje w kierunku kibola artysty. Bejsbol i kastet są
            wypierane przez farby w spreju i niezmywalne flamastry, którymi kibole znaczą
            swój teren pisząc na ścianach pociągu np. „sendzia wuj”. Swoistą kastę stanowią
            wlepkarze kibole, uchodzący w swym gronie za elitę intelektualną. Pojawienie
            się kiboli zwiastują stojący na peronach policjanci z oddziałów prewencji, tzw.
            żółwie. Ulubionym miejscem okrętowania kiboli jest dworzec Powiśle.
            • sobiepanna Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 31.01.05, 20:50
              Ja dzisiaj 18.27 ze Śródmieścia, stan przedziału na wysokości Falenicy: 5
              pielęgniarek, 1 student, 2 inżynierów i 1 pani aspirująca do finasistki/mecenaski.

              Michaelandro "babcia zawsze pierwsza" jeździ moim porannym pociągiem, wsiada w
              Józefowie... Opatulona doszczętnie niezależnie od pory roku (2 opaski na głowie
              + apaszka + szalik, w mrozy to na kurtce jeszcze jakaś chusta). Mimo pozornej
              niezdarności i obłej postaci dopada drzwi pierwsza. Jest lepsza nawet ode mnie.
              Ma 100% skuteczność :)
                  • wwwtipi Re:Dlaczego "babcie z Ochoty" jeżdżą zawsze ... 03.02.05, 00:35
                    Zaraz , zaraz a co z paniami z administracji szeroko pojętej? Trochę bardziej
                    eleganckie od pielegniarek, za to nie tak dystyngowane jak te mecenaski. Też
                    wystepuja stadnie. Jeżdżą rano- teraz może rzadziej przez autobusy. Zawsze dość
                    mocno skropione. W ciąży czesto zdarzały mi się nudności przez te zapachy. To
                    straszne w połaczeniu z czosnkiem i slkoholem panów kolejarzy. Zdarzało Wam się
                    usnąć na stojąco w pociągu o 7.10 (z Celestynowa)?
                    • chiste Panie z szeroko pojetej administracji... 03.02.05, 09:40
                      ... to taki damski odpowiednik inżyniera. Liczą anteny satelitarne na trasie
                      albo rozmawiają o rozwodach, klopsach ugotowanych wczoraj na obiad i antycypują
                      menu na dzisiaj w bufecie. Czytają Naj albo inną Olivię. Typ dominujący w
                      pociągu do poczatku lat 90. ubiegłego wieku. Obecnie w zaniku.
                      • aga_wa1 kiedy wy jezdzicie tymi pociagami.... 03.02.05, 12:04
                        widuje pociagi dwa razy dziennie-jak jade sobie równolegle....i widuje w nich
                        góra 10 głowek pasażerów....to niej wiecej tyle was tu jest....a moze ja widuje
                        te pociagi o jakiejs złaej porze i one jezdza napakowane jak 12 lat temu-ze w
                        Falenicy nie dawało sie na pomost nawet wcisnąć....??
                        • chiste Re: kiedy wy jezdzicie tymi pociagami.... 03.02.05, 13:52
                          Normalnie się jeździ, kochanienka, we szczycie rano i po południu.
                          A tera to sie tłuczecie w tych minijebusach i syfiarkach przez korki na stojaka
                          w godzine albo i wieecj, a my sobie zawsze na siedzaco z wyprostowanymi nóżkami
                          w 50 min. do centrum.
                          I miesięczne tańsze.
                          • sobiepanna Re: kiedy wy jezdzicie tymi pociagami.... 03.02.05, 14:15
                            Aga_wa pasażerów (w tym ich głów) w porannych pociągach widzieć się nie da -
                            szyby albo oszronione, albo zaparowane... Jesteśmy niepoliczalni i nieobliczalni!!!

                            P.S. Chiste z tymi nogami, to nie taki znowu atut - każdy kiedyś w końcu będzie
                            mógł wyciągnąć nóżki ;P
                          • aga_wa1 oj cos bystrość zawodzi.... 03.02.05, 15:11
                            kochanieńki...skoro nie widze w pociagach ludzi-znaczy nie jezdze raczej w
                            szczycie, albo moze odwotnie niz wszyscy...jak nie czekam na tańszy minijebus
                            (!!!!!!!!super) to w 45 min jestem pod rotundą:-))) a czasem to jestem sam na
                            sam z kierowcą -az strach)bo to same paskudy) więc na tłok nie moge
                            narzekac..ale zastrzel mnie jeszcze CENA MIESIECZNEGO NA POCIAG bo jakos
                            orientacje straciłam (bede wdzieczna)
                              • aga_wa1 Re: Cena miesięcznego na pociąg 03.02.05, 15:28
                                hmm moja znajomosc topografii okolic jest widac mierna-bo niby po co miałabym
                                jezdzic w tak dziwne miejsca jak ..ZIELONKA BANKOWA:-)))))))
                                dziekuję za cene:-) wliczone w to jest odszkodowanie za pewny nieszczesliwy
                                wypadek w drodzie na obrośnięty krzaczorami peron z mordercami w cieniu np
                                (swider) albo w pociagu z kibolem lub gwałcicielem (poza szczytem chyba tylko
                                oni jezdzą..) i napascią przez rój bezdomnych w srodmiesciu lub na
                                centralnym????to zart oczywiście..albo moje postrzeganie podrózy pociagem ....
                                • chiste Odszkodowanie w horror train 03.02.05, 15:33
                                  Myslę, ze predzej mogłabyś się starać o odszkodowanie od Kolei Mazowieckich niz
                                  w przypadku obicia w Arce.

                                  Ja tam jeżdżę pociągami 15 lat i tylko raz dostałem po ryju. Ale historie
                                  widziałem zabawne za to...
                                  • sobiepanna Re: Odszkodowanie w horror train 03.02.05, 15:55
                                    Pociągi mają swój urok... Ciągle narzekam na PKP i spółki, ale pewnie bym ich
                                    nie zamieniła na autobus albo samochód.
                                    Poza tym nigdy mi się nic złego w nich nie przydarzyło (a o różnych porach
                                    jeździłam). Ale podobno złego diabli nie biorą ;)
          • kubek Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 03.02.05, 18:54
            Ja również tylko raz miałem problem (niestety nie jestem do końca wiarygodny,
            ponieważ krótko jestem Otwocczaninem – jejku jakie trudne słowo).
            Nie będę się wdawał w szczegóły, było to tak!
            Wsiadłem sobie kultura bon–ton we Warszawce na śródmiejskim terminalu.
            Oczywiście z góry możecie mi zarzucić, że nie sprawdziłem terminu meczu lub, że
            nie śledzę kolejek naszej ligi. Tak zaniedbałem się w obowiązkach. Co
            oczywiście bardzo szybko zostało wykryte. Moja nie wiedza bardzo bolała
            pasażerów następnej stacji.
            Przystanek Powiśle!!! Po wyjechaniu z tunelu,nareszcie światło i ten wspaniały
            dzień!

            Ale, ale Jezu co się dzieje wskakuje kolo typ-KIBOL* przebiega przez przedział,
            drze się (raczej ryczy) hasła, złote myśli (Widzew Widzew ja tej .urwy
            nienawidzę ). Było by dobrze, gdyby był sam moje przerażenie rosło tak jak i
            rosła ilość moich nowych przyjaciół oczywiście typu kibol.
            Na początku miałem tylko głupi ryj (myśleli pewnie o mojej niewyraźnej minie)!
            Potem jednak mój nos wyglądał jak u kibiców z (Wi) Żydzewa no i kurna doigrałem
            się.
            Przystąpili do egzaminu! Edi miał wymierzać sprawiedliwość. Stanął za mną i
            dziwnie się uśmiechał.
            -, Jaki wynik był w ostatniej kolejce dla „naszej kochanej LEGII”.
            -, Jaki wynik,a Taaaak, wygraliśmy, znaczy „nasza kochana Legia” znokautowała
            rywala.
            NOKAUT!!! Cios powalił mnie na oparcie, ale dalej siedziałem, no może byłem
            zwinięty w kuleczkę.
            - Przez takie gówna jak Ty Żydzie właśnie przegraliśmy!
            Myślałem, że po mnie!
            Tak właśnie drapieżniki postępują ze swoją ofiarą. Ślinią się, marszczą sierść
            i skórę na głowie. A oni właśnie tak zaczęli się zachowywać!
            Nie wiem, też jak znaleźliśmy się przy stacji Stadion.
            Wszyscy moi nowi znajomi zaczęli węszyć poruszać nozdrzami. Aż tu
            niespodziewanie, zrobił się duży rejwach moi koledzy zaczęli się między sobą
            porozumiewać w niezrozumiałym dla mnie języku. Gdzieś ruszyli. Są na pomoście
            czekają aż ciuchcia stanie! Niektórzy wysiadają w trakcie hamowania wagonów!
            Rzuciłem szybkie spojrzenie na stację, a tam pełno świetlików.
            Niebiesko żółci gladiatorzy, bo tak wyglądali to oni spowodowali ten zamęt!
            Moi wybawcy! Policja!
            Pociąg stanął! Krótka walka! Nawet bez dźwięków i okrzyków!
            Kibole przepadli gdzieś w tłumie, może uciekli?!
            I nic, cisza nikt nie wchodzi nie wychodzi, pociąg odjeżdża jakby niby nic!
            Tak było ! Miałem rozwalony mój kinol i domyślałem się, że w ostatniej kolejce
            Legia jednak przegrała. A już na pewno przegrała ten mecz, z które wracali ci
            mili towarzysze.

            PS. Czy OKS jest klubem zaprzyjaźnionym z CWKS. ( To może być zawsze argument
            lub nie) ?

            * Chistego ludzkie typy pociągowe
                  • kubek Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 06.02.05, 22:44
                    Ale, ale moi drodzy czy dając komuś na Śródmiejskim w baniak zyskał bym taki
                    aplauz że słychać go by było na miejscu „ okrętowania” banditos ?
                    Czy wynik tej klaki był by dostarczył mi argumentów przeciwko współpasażerom?
                    Czy czynna napaść na staruszkę miałaby budzić respekt ?
                    Nie hałasy moim skromnym zdaniem, mogłyby tylko upewnić „ich” o nadjeżdżającej
                    okazji lub nawet z mobilizować do drastyczniejszych środków!
                    A napaść na staruszkę no cóż po pierwsze jest nieprzyjemna i przy tym rabunek
                    malca! Nie, nie efekt odwrotny rabunek kto to widział! Lepiej moim zdaniem
                    wypadło by zwykłe pobicie chłopca po co kraść kiedy wystarczy bezinteresowne
                    zniszczenie jednostek.
                    Choć nigdy nie wiadomo może ten chłopiec to jeden z tych nieletnich zuchów z
                    hufca Warszawskiego co przemyca jako dziecko na stadion w plecaku procentowe i
                    też gadżety!

                    Na brak miłości do Legii niestety nawet dziś nie znajduje wytłumaczenia !
                    • sobiepanna Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 07.02.05, 22:10
                      > Lepiej moim zdaniem
                      > wypadło by zwykłe pobicie chłopca po co kraść kiedy wystarczy bezinteresowne
                      > zniszczenie jednostek.

                      Racja! Nadgorliwość gorsza niż faszyzm!!! ;)

                      > Choć nigdy nie wiadomo może ten chłopiec to jeden z tych nieletnich zuchów z
                      > hufca Warszawskiego co przemyca jako dziecko na stadion w plecaku procentowe i
                      > też gadżety!

                      W tym wypadku należałoby jednak rozważyć rabunek :D
    • kubek Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 06.02.05, 23:16
      Typ młody menadżer znany akwizytor

      Siedzę często naprzeciw wyszukanej elegancji znoszonego garnituru ślubnego i
      drogich perfum ze stadionu, jak gdyby chciał przydusić wszystkich w przedziale.
      Są też okazje kiedy garnitury są nowe i nawet dobrane szkoda tylko że białe lub
      beżowe.
      Buty tych lepiej ubranych są nowe, może nie zawsze pociągnięte pastą ale nie
      zawsze żona ma siły po robocie i zakupach , przecież obiadu też musi jeszcze
      podać.
      Wychodząc z domu każdy z nich nastawia nieskończoną liczbę przypomnień w
      telefonie komórkowym tak aby przez całą jazdę co chwila mieć najświeższe newsy
      z giełdy itp.
      Ostatnio kiedy na moście któryś komentował , że chyba mu stanął i kurs chyba
      pociągu coś tam się nie zmienił.
      A kolejka jechała a nie stała o co więc chodziło ! Stary zbereźnik! Mniejsza z
      tym.
      Każdy z nich ma jeszcze coś co bardzo ich odróżnia jest to ich aktówka
      mianowicie reklamówka z najczęściej z biedronki. ( Czy to jest teraz jazzy?)
      Rozmowy jakie toczą są też pełne gracji i szermierki słownej !
      Głównie chodzi jak uzyskać nadgodziny i coś na lewo samemu zorganizować.
      cdn
      • chiste Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 11.02.05, 15:20
        A ja zapodam typ wyjątkowy i nie są to żadne dowcipne czy wyssane z palca
        opowieści.
        Ten typ to:

        Mateusz - Powiedzmy, że tak nazywa się chłopak mający około 18 wiosen. Wsiada
        do pociągu w Radości. Jedzie zazwyczaj około 7.20. Jest chyba upośledzony
        umysłowo i bardzo nagabuje pasażerów. Ale ci są wobec Niego wyjątkowo
        wyrozumiali albo po prostu obwiśle obojętni. Wygląd zewnętrzny Mateusza nie
        wskazuje na to, żeby miał On jakies "niekonwencjonalnie konwencjonalne"
        zamiary, ale Jego zachowanie - już tak.
        Zazwyczaj wsiada z teczką do zatłoczonego przedziału - im więcej ludzi, tym
        lepiej. Widac, że potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem. Jesli ktos nie zna
        Mateusza, to On od razu zwróci na niego swoja uwagę zadając nieznajomemu
        banalne pytanie: "Mam teczkę?"
        Pasażer, zwykle zdziwiony widokiem młodzienca wyciągajacego do niego swoją rękę
        z tornistrem, patrzy spode łba i nic nie odpowiada. A to błąd. Bo Mateusz
        potrafi 100 razy powtórzyć swoje pytanie: "Mam teczkę?"; będzie pytać, dopóki
        otrzyma odpowiedź: "Tak, masz teczkę".
        Ale w sumie to też jest błąd, bo Mateusz traktuje odpowiedź jako zachętę do
        wspólnego spędzenia czasu w podróży i, nie daj Boże, żeby obok nagabywanego
        podróżnego siedziała 3 osoba. Jeśli siedzi, to Mateusz "temu trzeciemu"
        przedstawia sie uprzejmie: "Jestem Mateusz" i dalej taktownie prosi go: "Daj mi
        usiąść obok tego Pana/Pani, ustąp mi miejsca". Na tym uprzejmości się kończą,
        bo jeśli nie ustąpisz miejsca albo będziesz się patrzeć spode łba, jak przed
        chwilą łypał twój sąsiad, to Mateusz najpierw zaczynie jęczeć i stękać, a potem
        przejdzie do szarpania za rekaw płaszcza, głaskania twoich włosów na głowie i w
        końcu - przemocy fizycznej.
        Po dokonanej eksmisji Mateusz dalej egzaminuje osobę, którą przed chwilą spytał
        o teczkę. Zazwyczaj jest to standardowy zasób pytań: "Jak się
        nazywasz?", "Ładne mam guziki?", "Jedziesz do szkoły?", "Mama zrobiła ci
        kanapki?", "Gdzie mieszkasz?", "Czy ładna jest dzisiaj pogoda?". Wszystkie
        słowa, jakie padają z jego ust, są wypowiadane bardzo głośno i jękliwie, tak
        jakby Mateusz był głuchoniemy albo miał problemy ze słuchem. I być może tak
        rzeczywiscie jest.
        Czasem Mateusz jest znudzony rozmową z pasażerami albo zwyczajnie musi się
        czyms zająć olewany przez wszystkich w przedziale. Wtedy głośno komentuje
        obrazy spostrzeżone przez szybę: "O! Autobus Arka jedzie!"; "Ta pani na
        chodniku ma torbę!"; "Pada deszcz!" "Stacja Warszawa Gocławek!"
        Niekiedy jego myśli błądzą w nieznanym zupełnie kierunku, a jedynym objawem
        zewnętrzym tych przemian myślowych jest recytacja w kółko tych samych liczb
        (np. "sto dwadziescia pięć, sto dwadzieścia pięć...") albo niepowiązanych ze
        sobą liczb (np. "czterdzieści osiem, dziewięćdziesiąt jeden...") lub numerów
        dostrzeżonych za oknem autobusów ("pięćset dwadziescia jeden!"; "sto
        czterdzieści siedem!").
        Mateusz wysiada na Powiślu żegnając się czule ze swoimi wspołpasażerami i
        pozostałymi podróżnymi. Macha po przyjacielsku i dziecinine ręką na do widzenia
        i z wyrazem zadowolenia na twarzy krzyczy: "Pa, pa!". Czasem dla upewnienia
        się, czy wszystko w porządku, zapyta jeszcze drecha stojacego na pomoście: "Mam
        teczkę?"
        Zawsze żal mi tego chłopaka, który stara się nawiązać kontakt z ludźmi w sposób
        dla wszystkich oczywisty. My zaś siedzimy obojętni i nie rozmawiamy ze soba
        nawet o tak banalnych sprawach, jak pogoda za oknem. Żal mi też siebie, bo
        kiedy moje uszy prześwidruje charakterystyczny jęk słyszany już z pomostu albo
        moje oczy dostrzegą gdzieś na stacji w Radości sylwetkę młodzieńca z tornistrem
        w ręce - wtedy uciekam gdzie pieprz rośnie. Staram się też nie siadać w
        przedziałach, do których potencjalnie może On zawitać. Zupełnie nie wiem, czemu
        tak się wstydzę i obawiam spotkania z Nim.
        A on jest zawsze pogodny, uśmiechnięty. Najbardziej się usmiecha, kiedy wraca
        popołudniu Minibusem spod Muzeum Narodowego. Wsiada przednimi drzwiami i już od
        progu krzyczy: "bilet do Radości, proszę!". A potem już pieniądzę lecą z Jego
        dłoni gdzieś w okolice pedału gazu i hamulca, a Mateusz bez żadnej żenady (i
        pytań tym razem!) nurkuje jak piskorz między kolanami kierowcy w poszukiwaniu
        utraconych monet. Ale nie bójcie się, kiedy go zobaczycie. To przeciez
        człowiek - taki jak my wszyscy. I pamietajcie, że Wy rzadko - a On codziennie -
        kupujecie bilet do radości.

        Pozdrawiam!
          • amigo9 Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 12.02.05, 00:45
            A ja nie leżę, pierwszy raz Chiste mnie zniesmaczyłeś...
            Wybaczam Wam, bo nie macie jeszcze dzieci...
            Na szczęście moje jest zdrowe... ale gdyby było inaczej...zatłukłabym Was:)
            I Michael, uważam, że powinieneś usunąć ten post (Chistego), sama tego nie
            robię...zostawiam pod rozwagę...
            Ale spróbuj się nie posłuchać;) to Ci wszystkie Twoje posty usunę;)
            • chiste Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 12.02.05, 08:02
              Amigo zniesmaczona, która rozkazujesz innym i decydujesz o guście!

              Nie było moją intencją nikogo osmieszać. Mój post o Mateuszu ma nagłówek. To
              nie ma być śmianie się z ludzi upośledzonych. Wręcz przeciwnie - staram się
              przedstawić Mateusza, jako takiego samego jak my, może nawet lepszego, bo
              szczerego, otwartego, a nie - gburowatego, pakującego swój zadek do pociągu z
              pretensjonalnością i zaciśniętymi pięściami jak my - bez przedstawiewnia
              powodów. Uważam, że Mateusz jest lepszy, normalniejszy niż cała ta czereda
              zblazowanych i gapiących się bez słaowa w okno albo śpiących z otwartą buzią
              męczenników, jadących codziennie dla mamony do "stolycy".
              Czasem wydaje mi się, że to my jesteśmy nienormalni, bo zamiast przedstawiać
              się sobie i rozmawiać ze sobą w podróży, gapimy się od kilku lat na siebie
              głupio i nawet nie wiemy, jak mamy na imię. I nie ciekawi nas kra na Wiśle, nie
              cieszy nas pierwszy pączek bzu na peronie w Międzylesiu, nie smuci nas wypadek
              na skrzyzowaniu w Falenicy. Jedziemy - to się liczy.

              Amigo - jeżeli dalej twierdzisz, że mój post powinień być usunięty, to znaczy,
              że nic z niego nie zrozumiałaś. To znaczy dalej - że mimo całego tego
              zamiłowania do "pozytywnych wibracji", Tomów Jonesów i funky jesteś wytrenowana
              we wrażliwości - chyba tak nie jest, bo przecież jest Oskar.
              Polecam - kup czym prędzej bilet do radości i nie wyciągaj naciąganych wniosków.

              Pozdrawiam!
          • amigo9 Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 13.02.05, 13:03
            Po pierwsze, nie grożę (tam było ;) jeśli ktoś nie zauważył) i nie cenzuruję,
            choć nadal uważam, że post powinien zostać usunięty. To jest temat o typach
            ludzi z pociągu. Dlaczego nie znalazł się tu opis ani jednego innego konkretnego
            człowieka, tylko akurat Mateusza? Dlaczego nie ma opisu Pani Kowalskiej i Pana
            Nowaka? Bo są typowi i mieszczą sie w kategoriach, a Mateusz żadną kategorią nie
            jest.
            Gdybym była matką, siostrą itp. Mateusza nie życzyłabym sobie, aby był tematem
            postu (ale to moje prywatne zdanie).
            I wiem Chiste, ze nie chodziło o naśmiewanie się...mimo wszystko mi się to nie
            podoba. Chyba mam prawo do tego?
                • sobiepanna Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 13.02.05, 20:07
                  Amigo bardzo Cię proszę, przeczytaj jeszcze raz post Chistego z 12.02.2005
                  08:02. To jest klucz do zrozumienia...
                  Pamietam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam Mateusza, to stał tuż obok mnie i
                  tekstem już przeze mnie przytoczonym zaczepił ludzi siedzących obok...
                  Najpierw pomyślałam, co to za rodzice, którzy puszczają upośledzone dziecko samo
                  między ludzi?!?! Ale zaraz potem stwierdziłam, że mają rację. Głównym zadaniem
                  rodziców jest nauczyć nas samodzielności... Ani nasi rodzce, ani rodzice
                  Mateusza nie bedą żyć wiecznie. On jeżdżąc pociągiem nie tylko uczy się, jak
                  radzić sobie w świecie, ale także zmienia czyjeś życie i to w prosty sposób.
                  Możesz myśleć o sobie, że jesteś superotwarta/y na inność, ale dopiero
                  konfrontacja (i to dość niespodziewana o 7.20 rano) pozwala ci te wyobrażenia
                  zweryfikować...
                  Chiste ma rację pisząc, że w pewien sposób Mateusz jest od nas lepszy. My tkwiąc
                  w pociągach od lat mijamy tych samych ludzi. Znamy ich upodobania czytelnicze,
                  widzimy jakie mają telefony, gdzie wsiadają, jakie mają zakupy, jak przez lata
                  się zmieniają, a i tak wolelibyśmy pewnie połkąć żyletkę, niż zaczepić kogoś
                  obcego tylko po to, żeby porozmawiać. To smutne :(
                  • amigo9 Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 15.02.05, 16:43
                    Wszystko rozumiem. Ale tak jak ja, nie będąc osobą publiczną nie chciałabym,
                    żeby jakis post opisywał mnie, bo jetem taka i owaka...tak cenię prawo do
                    prywatności innych osób, a jego rodzicom mógłby się ten post nie podobać i tyle!!!
                    Było o typach a jest o konkretnym człowieku, to mi się nie podoba!!!!

                    Abstrakt, jestem ch...nie uparta:))))
                    • chiste Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 15.02.05, 16:58
                      amigo9 napisała:

                      > Wszystko rozumiem. Ale tak jak ja, nie będąc osobą publiczną nie chciałabym,
                      > żeby jakis post opisywał mnie, bo jetem taka i owaka...


                      Bo co?
                      Lepiej nie proś na piwo, bo Cię jeszcze opiszę ;>

                      P.S.
                      Mateusz jest kategorią sam dla siebie. Jego nie da się włożyć w segregator z
                      napisem "Typ pociągowy nr 3490 - lepszy niż przeciętny pasażer". To chyba
                      jasne. I brałem to pod uwage pisząc o nim post. Ja nawet nie wiem, czy on ma
                      tak na imię. "Mateusz" było pierwsze, które przysło mi na myśl.

                      Nie wiem, po co ja się z tego tłumaczę???
                        • kugliczka Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 19.02.05, 20:28
                          chciałam powrócić do głównego wątku
                          tzn. kolekcjonowania
                          moją ulubioną postacią jest pewien architekt - jak sądzę, pewności nie mam:)
                          który jeździł swego czasu pociągiem i szkicował ludzkie typy w podróżach do Wawy
                          to bardzo ciekawa postać, wiele bym dała żeby zajrzeć do jego notatnika...
                          najgorszy i nie najgorszy był moment jak sama padłam jego ofiarą i nie mogłam
                          już go obserwować z ukrycia, bo sama byłam obserwowana,
                          strasznie się starałam nie dać po sobie poznać że wiem że ktoś mnie obserwuje,
                          i udawałam że niby ja tak naturalnie zastygłam z nosem wlepionym w szybę,
                          w bezruchu dodam...
                          ale długo w tej pozycji nie udało mi się wytrzymać
                          po chwili siedziała taka sierota z nosem w szybie co prawda, ale czemu ona się
                          śmiała od ucha do ucha do tej szyby? przecież jechała sama?
                          tak ciekawe czy ten architekt jeszcze jeździ pociągiem???
                          jakby ktoś go spotkał to proszę pozdrowić, to jeden z tych typów, co mile
                          zapadają w pamięci...
                          dodam że był przystojny poniekąd
    • ceboolka Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 20.02.05, 14:39
      Ja raczej nie staram sie tworzyc jakichs "typow", ale wrecz przeciwnie - staram
      sie zauwazyc, zapamietac jak najwiecej osob, ktore spotykam w autobusie.
      Z tego, jak wygladaja, jak sie zachowuja, z zaslyszanych strzepkow ich rozmow,
      z tego gdzie wsiadaja i gdzie wysiadaja, jak sie ubieraja, jak pachna, buduje
      sobie ich obraz w mojej glowie.
      Poza tym dzeki temu w jakis sposob zadomawiam sie w minibusach - wiem, ze jak
      uda mi sie wstac i pojechac wczesniej, przy Olchowej wsiadze starsza pani,
      ktora pojedzie do Wawra, ma zawsze mocno pomalowane powieki i ma debila meza
      alkoholika (ktoremu jednak z nieslabnacym poswieceniem gotuje, pierze, itp.).
      Jak ja widze, to sie zastanawiam, czy tym razem udalo jej sie spokojnie
      przespac noc, bo cham robi jej czesto awantury.
      A jak pojade pozniej, to przy Orlej wsiadzie na oko 35-letnia szczupła
      blondynka. Mam jeszcze kilka takich swoich indywidualnych typow i wypatruje ich
      w codziennych podrozach do W-wy (o, wsiadl chlopak z kucykiem, student
      politechniki, moge spokojnie czytac dalej:)
      A kiedys dzieki takiemu zapatrzeniu w wspoltowarzysza podrozy zmobilizowalam
      sie do porannego wstawania i codziennego jezdzenia na zajecia regularnie o
      8.15, bo wiedzialam, ze bedzie jechal brunet z dlugimi wlosami i strasznie
      tajemniczym spojrzeniem brazowych oczu. Wypatrywalam go, kiedy wchodzilam do
      autobusu, a jesli go jeszcze nie bylo siadalam obok jakiegos wolnego miejsca,
      liczac, ze sie do mnie przysiadzie. Pare razy sie udalo:) Ale najwiekszym moim
      sukcesem bylo nawiazanie kontaktu jedynie wzrokowego z tym intrygujacym
      osobnikiem. Codziennie z zalem, ze znowu nie udalo mi sie go zagadac,
      odprowadzalam go wzrokiem, kiedy nieublaganie wysiadal w Falenicy.
      Troche ubylo mi sympatii dla niego, kiedy zauwazylam, ze czyta jakies
      motoryzacyjne gazety... (bo ja zawsze podgladam i zagladam, co czytaja inni:)
      Potem przestal jezdzic minibusem o 8.15... i sie skonczylo moje autobusowe
      zauroczenie....

      ps. Tekst o Mateuszu, jaki sie pojawil wyzej, uwazam za rewelacyjnie napisany.
      Autor zdradza wg mnie duzy talent pisarski. A tekst nie obraza ani Mateusza,
      ani nikogokolwiek. Pojawil sie zarzut, ze niby jest krzywdzacy dla wszystkich
      uposledzonych i w dodatku ich rodzicow jescze! Zadziwiajaco gruba przesada.
      Mysle, ze tego typu opis jest bardziej przyjazna postawa niz obojetnosc i
      milczenie na ten temat.
    • francesca12 Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 22.03.05, 16:14
      Ja PKP dojezdzam juz pare ladnych lat; najpierw tylko 3 przystanki przez 4 lata
      do Otwocka, bo mniej wiecej stamtad co Sobiepanna, ale od 6 lat jestem
      dlugodystansowcem. I mimo ze PKP czesto robi nam jakies numery, to nie
      przesiadlabym sie do autobusu. W pociagu nauczylam sie do wielu egzaminow i
      przeczytalam z regal ksiazek, bo jestem typem, ktory nijak nie potrafi usnac w
      pociagu.
      Mysle, ze do typow pociagowych trzeba dodac jeszcze panie w srednim wieku,
      ktore mimo "goracej" atmosfery panujacej w pelnych przedzialach, za zadne
      skarby nie zdejma beretu ani nie rozepna kurtki i spia tak w calym opakowaniu,
      dodatkowo podgrzewajac sie od dolu... Zawsze dziwi mnie, ze budza sie tuz przed
      stacja, na ktora maja wysiasc. Jakis wewnetrzny budzik.
        • francesca12 Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 23.03.05, 09:29
          He he, bardzo możliwe, że do takowej partii należą, ale to raczej one bacznie
          obserwują otoczenie i rzucają wrogie spojrzenia na tych, którzy jednak
          chcieliby uchylić oknienko.
          Inna sprawa to zajmujący 3/4 siedzenia osobnicy albo też sytuacje, kiedy widzi
          sie wolne miejsce, ale po chwili okazuje się, że jest zajęte przez kogoś, kto
          akurat jest na pomoście na papierosku :/
          • sobiepanna Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 23.03.05, 14:35
            francesca12 napisała:

            > I mimo ze PKP czesto robi nam jakies numery, to nie
            > przesiadlabym sie do autobusu. W pociagu nauczylam sie do wielu egzaminow i
            > przeczytalam z regal ksiazek, bo jestem typem, ktory nijak nie potrafi usnac w
            > pociagu.

            Za to uwielbiam PKP. Jak już przyjedzie i masz miejscówkę, to masz godzinkę dla
            siebie. Na czytanie, uczenie się, plotkowanie, gapienie przez okno i rzuca mniej
            niż w autobusie, i korków nie ma :)

            > Zawsze dziwi mnie, ze budza sie tuz przed
            > stacja, na ktora maja wysiasc. Jakis wewnetrzny budzik.

            He, he wczoraj budziłam koleżkę w pociągu do Celestynowa. Znajomy z widzenia,
            więc szarpię go za rękaw, żeby nie pojechał do Pilawy. Stoi już na pomoście i
            mówi: "Dzięki, ale ja i tak jak słyszę dźwięk zamykanych drzwi, to się budzę i
            zdążam jeszcze wysiąść." A siedział na końcu przedziału (sic!). Ja tak nie
            umiem, mimo kilkunastu lat praktyki :(

            > Inna sprawa to zajmujący 3/4 siedzenia osobnicy

            Nie cierpię tego. Ale jeszcze bardziej ludzi, którzy stawiają obok siebie (od
            strony okna) swoje torby lub plecaki, jakby nie mogli trzymać ich np. na
            kolanach. Nikt normalny nie ma tyłka, który zmieści się na powierzchni 20x20cm.

            > albo też sytuacje, kiedy widzi
            > sie wolne miejsce, ale po chwili okazuje się, że jest zajęte przez kogoś, kto
            > akurat jest na pomoście na papierosku :/

            Zajmowanie miejsc rozumiem, ale jak siada koło mnie ktoś, od kogo wali jak z
            popielniczki, to ewakuuję się natychmiast. Nienawidzę smrodu petów. Szczególnie
            na ubraniu.
            • francesca12 Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 23.03.05, 14:50
              >Na czytanie, uczenie się, plotkowanie, gapienie przez okno i rzuca mniej niż w
              autobusie, i korków nie ma :)
              Święta prawda Sobiepanno, tylko, że bilet drogi ja nie wiem i pociągi
              wyprodukowane zanim przyszłam na świat. Jakiś czas temu mój znajmomy Niemiec
              miał okazję zobaczyć naszą kolejkę podmiejską i miał niezłą minę! Myślę, że w
              duchu cieszył się, że nie musiał nią jechać. I chyba szczerze wątpił, czy
              dojadę cała (!) wieczorową porą do domku, bo przysłał smska czy dojechałam
              szczęśliwie do domu he he.
              Ale przecież <This is not America> - właśnie słyszę w PiN:)

              > Nie cierpię tego. Ale jeszcze bardziej ludzi, którzy stawiają obok siebie (od
              > strony okna) swoje torby lub plecaki, jakby nie mogli trzymać ich np. na
              > kolanach.

              No właśnie nie mogliby, bo to jak słyszałam, to wieśniackie trzymać torbe na
              kolanach. Tak żle i tak niedobrze. "Jak zwał, tak zwał. I tak zwał."

              Póki co czekam na debiut szybkiej kolei miejskiej, to dopiero będzie jazda :))

              Pozdrawiam wiosennie pasażerów PKP
              • sobiepanna Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 23.03.05, 15:04
                > Święta prawda Sobiepanno, tylko, że bilet drogi ja nie wiem i pociągi
                > wyprodukowane zanim przyszłam na świat.

                Ja się w lutym zmądrzyłam i kupiłam kwartalny. Zamiast zapłacić 3x140 zapłaciłam
                300 :)
                Cóż tabor rzeczywiście pozostawia wiele do życzenia (dziś zamykałam w pociągu
                okna na klin z papieru), ale w porównaniu z niektórymi autobusami prywatnymi, to
                i tak jest nówka sztuka.

                > No właśnie nie mogliby, bo to jak słyszałam, to wieśniackie trzymać torbe na
                > kolanach. Tak żle i tak niedobrze. "Jak zwał, tak zwał. I tak zwał."

                Wolę być wieśniakiem (i tak jestem ze wsi) niż typem aspołecznym.

                > Pozdrawiam wiosennie pasażerów PKP

                Pasażerowie PKP odmachują ;)
    • chiste Deficyt typów 01.06.05, 15:02
      Temat zamiera, a przecież wydaje się rozwojowy...

      Nowe typy, dawajcie proszzeee!!!! Opisy typów!!!

      Zapodaję ofiary:
      1) Pan Henio - bezdomny jadący po 8.14 ze Wschodniej do Sródmieścia;
      2) Głuchoniemy sprzedający breloczki i figurki słoni;
      3) Pani Romualda studentka i pracownica recepcji jednego z podrzędnych
      warszawskich hoteli.

      Nie chce mi się.
      • francesca12 Typów jest dużo... 01.06.05, 21:53
        ... ale może tak po jednym dziennie, żeby nie za dużo na raz.
        Więc na przykład taki typ ( nie wiem może ktoś już pisał o tym):
        pan wsiadający w Olszynce, w wieku około 50 lat, spracowany, jak tylko
        usiądzie, to usypia w minutę, nie pachnie miło, gdy jedzie z kolegami, to
        głośno panowie rozmawiają, w piątek piją piwo za piwem, z puszki, kulturka
        przecież :P
        No to tyle.
        To be continued :)
        jednak proszę o współpracę :))
        • francesca12 Re: Typów jest dużo... 02.06.05, 22:52
          Nikt nie dopisuje, to ja startuję z moim następnym typem:
          <pasażer niecodzienny>
          czyli taki, który jedzie koleją pierwszy lub drugi raz w życiu, jego zachowanie:
          pyta, czy miejsce obok jest wolne, czy może usiąść, pyta współpasażerów, czy
          ten pociąg jedzie np. do otwocka, siada, nie czyta nic, bo boi sie że przegapi
          swoją stację, pyta podróżnych, za ile minut będzie jego stacja, nerwowo
          sprawdza bagaż, wychodząc dziękuje za pomoc.
          Jak wysiądzie, wszyscy mogą odetchnąć z ulgą: męczący był, dobrze , że już go
          nie ma.
          Miałam okazję miec za sąsiadkę taka niecodzienną pasażerkę, starsza panią,
          która jechała do wschodniej i miała problem, kiedy wysiąśc, czy ktos ogłosi,
          jaka to stacja.
          Nie wiem doprawdy, skąd ona się wyrwała...

          PS
          Apeluję do kogo się da: Proszę nie wchodzić na strony pewnej "instytucji", o
          której ostatnimi czasy głośno bywało i bywa, bo przez to mój net w pracy jest
          baaaaardzooooo woooolnyyyyyy :((((
          • kubek Pan i rower. 03.06.05, 18:30
            Wprzódy rower, a potem starszy pan.
            Jako cyklista nie należy do najszybszych.
            Nigdy nie widziałem, żeby jeździł okrakiem.
            Rower to wózek, wieszak z każdej strony torba czasem są pełne
            kiedy indziej już bez wątpienia opróżnione.
            Wsiadają zawsze razem pan i rower!
            Nad ranem startuje z Otwocka i już w Świdrze się urywa.
            Nie myślę, żeby miał bilet. Nie widziałem również,
            żeby kiedyś był wypróbowany w tej kwestii.
            Zazwyczaj zdąża wyprowadzić rower na czas, przed kontrolą.
            Konduktorzy także po prostu pana nie zauważają.
            Jeśli może to siada w przedziale.
            Jest też często dużo wcześniej przed odjazdem.
            Ma taki wstrętny nawyk,
            jak ja lubi wsiadać do pociągu który odjeżdża chwilę później,
            niż ten na który czekają wszyscy na peronie.
            Nasz pociąg jest pusty.
            On sobie siedzi i jedną rękę trzyma zawsze na rowerze.
            I patrzy na tych wszystkich na peronie co z nogi na nogę,
            z krawędzi peronu do środka tak strasznie nerwowo wędrują.
            Tylko patrzy. Cierpliwie, czeka. Ciekawe co myśli?

            Kiedyś zapytałem czy mogę mu fotografię zrobić!
            Właśnie w tę stronę na Świder.
            Zapytał tylko czy to do gazety, mówię że nie to dla mnie,
            bo lubię ludzi niespotykanych.
            Zaśmiał się machnął ręką, tą od roweru! i pozował chwilę.
            I mam! Trochę się zdziwiłem, więc nerwy i fota nie wyszła jak marzenie,
            ale jest ten pan i rower.

            Powrotna droga jest ciut trudniejsza,
            pociągi są często są już okrutnie nabite,
            szczególnie te w kierunku na Sobiepann’ę i Francesc’ę (rzecz jasna).
            Niekiedy tak tłuste, że roweru wprowadzić nie można.
            I biada tym co stoją na pomoście wagonu,
            rower tam wiedzie i już.
            Zmęczenie już daje znać o sobie i dzięki temu,
            pan i rower szybko zdobywa sobie duży plac.
            Rower jest tu chwilowo i wszyscy którzy umknęli, źle zrobi.
            W tę stronę pan lubi pierwszy pomost,
            bo z niego bliżej do wyjścia.
            Ja też dlatego, razem wysiadamy Otwocku.
          • francesca12 Re: Typów jest dużo... 03.06.05, 21:13
            Kolejny typ:
            "walkmaniarz"
            głośno słucha muzyki, współpasażerowie zmuszeni są słuchać razem z nim/nią, ale
            słyszą tylko jakieś trzaski, coś jak brzęczenie wściekłej komarzycy...
            czasem walkmaniarz jedzie ze znajomym/znajomą i wiadoma rzecz - wtedy głośno
            rozmawiają...
            czasem można usłyszeć tez wiadomości, jak słucha np. jakiejś zetki albo rmf...
            • francesca12 Re: Typów jest dużo... 08.06.05, 18:28
              Następny typ, z tym, że ten egzemplarz występuje pojedynczo:

              to pan na oko 50-60 letni (wieku po wyglądzie to ja okreslać nie umiem :P).
              Osobnik ten jeździ rano (7-8) do wawy. Cechą charakterystyczną jego zachowania
              jest to, że lubi się przechadzać po całym pociągu i rozglądać, jednak zwraca
              uwagę jedynie na pasażerki.
              W owym rozglądanu się jest coś bardzo nieprzyzwoitego.
              Okropność.
              Szuka żony?
              Sponsoring oferuje?

              W sumie biedny z tym swoim opętaniem.
              Budzi wstręt.
      • chiste Nowy typ; ostrzegam wrazliwców ;-) 18.07.05, 10:33
        Oblech

        Typ pozornie pokojowy, emocjonalnie – wulkan uśpiony.

        Wsiada na stacji dowolnej, przy czym najlepiej, żeby to był Otwock ewentualnie
        jakaś inna stacja początkowa. Przychodzi sekundę przed planowym odjazdem
        pociągu i rozpoczyna przeszukiwanie. Łypie całkiem otwarcie swoimi szklistymi
        ślepiami w lewo i prawo wypatrując ofiar. Najlepsze miejscówki oblecha znajdują
        się naprzeciw dziewcząt nieświadomych i młodych kobiet w spódnicach (im krótsze
        tym lepsze), ewentualnie w spodniach, ale za to ubranych w bluzki z szeroko
        wykrojonym dekoltem.
        Rano jedzie przodem do kierunku jazdy, tak żeby słońce oślepiało ofiarę a jemu
        naświetlało sprawę; po południu zresztą też jedzie przodem, bo wraca na chatę,
        a słońce świeci wtedy z drugiej strony.
        Czasem dla niepoznaki wyciąga gazetę i trzyma ją wysoko, ale tak naprawdę
        patrzy pod spodem i czeka na pojawienie się trójkącika majtek pod spódnicą swej
        ofiary. Od niechcenia zadowala się widokiem zgrabnych nóg. Często też udaje, że
        śpi (dla kamuflażu chrapnie sobie od czasu do czasu), ale to tylko pozory; tak
        naprawdę spoziera przez lewe ramię na biust sąsiadki.
        Po jakimś miesiącu występują u oblecha objawy depresji spowodowane popadaniem w
        rutynę oglądania każdej pasażerki na linii otwockiej. Dlatego, zniecierpliwiony
        wydłużająca się udręką podąża za stringami prześwitującymi pod lnianymi
        spodniami otwocczanki wysiadającej na dworcu wschodnim i... Przechodzi na drugi
        tor, gdzie podstawiony jest już pociąg z nieznanymi „fokami” z Mińska
        Mazowieckiego.
        Prawdziwa masakrą dla oblecha jest podróż Minibusem, ponieważ zagęszczenie w
        pojeździe nie pozwala na kontemplację. Ale nie ma tego złego, co by na dobre
        nie wyszło, bo oblech rekompensuje sobie straty i przepycha się na koniec
        autobusu, obcierając się przy tym celowo o każdą napotkaną niewiastę. Po
        minięciu Wawra oblech usiłuje zająć miejsce przy oknie z lewej strony autobusu,
        a wszystko po to, żeby móc podziwiać z góry nogi i spódnice pań prowadzących
        samochody w korku przed skrzyżowaniem Płowieckiej z Marsa.
        Najbardziej kryzysową porą roku dla oblecha jest, z wiadomych powodów, zima.
        Przedłużające się chłody i deszcze mogą doprowadzić oblecha do czynów
        desperackich. Na przykład, w marcu bieżącego roku, kiedy na Ziemi Otwockiej
        śnieżyło i wiało jak w styczniu pod Władywostokiem, widziano oblecha robiącego
        w służbówce laskę kolejarzowi*.

        ;-)

        * kolejarz – patrz: wcześniejsze typy pociągowe.
    • chiste O Gniewku, co jeździł autobusem 12.08.05, 12:14
      Gniewko kolekcjoner guzików

      W autobusie do Karczewa
      Siedzi Gniewko. Ciągle ziewa,
      Niewyraźna jego mina.
      Wnet swe żale lać zaczyna:

      Te kierowcy, te łachudry,
      Już nie raz mnie wykiwali.
      Jeden mi poplamił pludry,
      Inni drzwiami przycinali.

      Ten wysoki, z długą grzywką
      Raz mi reszty nie chciał wydać,
      Potem męczył jazdą szybką
      Tak, że nic nie było widać.

      Tamten drugi, z rudą brodą,
      Wlókł się znowu niesłychanie,
      Ochlapywał ludzi wodą,
      Podczas jazdy jadł śniadanie!

      Czas upływa, Karczew blisko.
      Gniewko kończy już monolog.
      Psiocząc na podłogę śliską
      Swój do drzwi zaczyna prolog:

      Panie, otwórz do cholery!
      Przecie trzymam poręcz durną!
      Szofer: Proszę wcisnąć guzik.
      Gniewko z gracją: O żesz k... !
    • cziste Podsłuchane w podróży do pracy (dziś) 18.11.05, 08:44
      O ja nieszczęsny! Przyznaję się bez bicia. Dzisiaj podsłuchiwałem.
      Dwie studentki jadą pociągiem i rozmawiają:

      – No i jak tam, stara? Byłaś na tych praktykach w hospicjum?
      – No byłam.
      – I co? Niezły schiz, co?
      – No. Hospicjum jak hospicjum. A ty byłaś w którym? Tym na P. czy w T.?
      – Na P.
      – A ja w T. Dobrze że to psychiatryk.
      – Coś się nauczyłaś?
      – Ja nie wiem... To znaczy, dobrze, że się skończyło. Jak ta kobieta w szóstce
      jęczała i jak mi ją pokazali, to...
      – Daj spokój...
      – Ta D., co nimi tam się opiekuje, to jakaś dziwna jest...
      – Bo?
      – Bo ona mówi, że w hospicjum to można przeżywać uniesienia...
      – Daj spokój...
      – Ona na początku pokazywała nam te bacie uśmiechnięte, ruchliwe, a potem tę
      dogorywającą. Mówię ci, jak to jęczące babsko zobaczyłam, to zbladłam, a ona mi
      mówi, że jak się jest w hospicjum, to się uniesienia przeżywa.
      – No...
      – Jakaś nienormalna ta laska. Ona chyba nigdy orgazmu nie miała. Uniesienia...
      Przy tych umierających...

      Proszę o komentarze. Ten tekst to autentyk.
      • amigo9 Re: Podsłuchane w podróży do pracy (dziś) 18.11.05, 09:05
        No cóż, tylko jeden komentarz. Pewne zawody wymagają poza wiedzą szczególnych
        umiejętności, predyspozycji, cech psychicznych. Zawsze się zastanawiałam, jak
        należało by je sprawdzić. Ja np. nie mogłabym być nauczycielką - darłabym się na
        te biedne dzieci, obawiam się, że obcowanie z chorobą to też nie dla mnie.
        (ładne sobie świadectwo wystawiam, hehe).
        • francesca12 Re: Podsłuchane w podróży do pracy (dziś) 18.11.05, 09:41
          Amigo, ja mam podobnie - z nauczycielskiej kariery zrezygnowałam - chociaż mam
          papierek; wiem po praktykach w anińskim LO, że to nie dla mnie.. aczkolwiek mam
          anielską cierpliwość, by po setny tłumaczyć odmianę czsowników albo ćwiczyć
          dialog przy okienku w banku..
          Przyznaję, że gdyby była większa kasa w szkołach, to bym się przemogła :D

          Natomiast moim marzeniem była i jest "służba ZDROWIU" - moje niespełnione
          marzenie.
          A tak to tkwię w tej robocie.. i pielęgnuję słowniki, papiery i klawiaturę :/
      • qrofka Re: Podsłuchane w podróży do pracy (dziś) 27.11.06, 21:17
        Gdybym to Ja słyszała na żywo, nie omieszkałabym podzielić się z tymi
        dzieczynami swoim kometarzem bezpośrednio, a z całą pewnością niebyłoby im
        przyjemnie...
        Choroba - ciężka choroba to najgorsza rzecz jaka może się przytrafic
        człowiekami, dlatego osoby będące pod opieką hospicjum wymagają naprawdę
        szczególnego szacunku. I nie piszę tego ot, tak sobie...Wiem bo moja mama była
        pod opieką hospicjum domowego...
    • espino Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 19.11.05, 00:14
      Witam, jestem nowy na tym forum, trafiłem tutaj szukajac ucieczki od pisania
      pracy magisterskiej:/ przeczytałem wszystkie posty i widzę, że moge dodać
      kolejne typy. Komunikacja miejska to kopalnia ludzkich osobowości. Nic tylko
      obserwować. A oto polaków portret własny:
      zaczynam od mojej ulubionej 702:)
      Fan komunikacji miejskiej
      cechy charakterystczne:
      -możesz go spotkać prawie w każdym kursie
      -prawie zawsze jedzie do połowy trasy, tak by mógł zdążyc przesiąść się na
      autobus jadący z wiatracznej do otwocka
      -w autobusie zajmuje miejsce albo z tyłu albo przy kierowcy
      -zawsze zwraca uwagę na numery boczne pojazdu
      -zna każdego kierowcę
      -jeżeli spotyka kolegę fana wymienia z nim fachowe uwagi( sprawdzają się
      nawzajem ze znajości obsady poszczególnymi autobusami i kierowcami lini
      autobusowych)
      na początek tyle
      jeżeli będzie jakieś zainteresowanie tomogę dodać nastepne typy:)

        • espino Re: zainteresowany ;) 19.11.05, 18:47
          właściewie to są dwie osoby
          jeden to piętnastolatek, a drugi to dwudziestokilkulatek
          najprościej można ich scharakteryzować tak: jeżdżą prawie zawsze, po kilku
          dniach zorientujesz się, że to pasażerowie, którzy jeżdżą autobusem, bo to
          sprawia im przyjemność
          odpowiedź na pytanie drugie jest oczywista, a mianowicie oni są zainteresowani
          wszystkim, co jest zwiazane z komunikacją MZA:)
        • espino Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 21.11.05, 20:46
          Kolejna postać z mojej ulubionej 702
          nazwę go nerwowy Roman
          wiek: maksymalnie dwadzieścia dwa lata
          wzrost: około 180
          krótko osrzyżony
          cecha charakterystyczna: nerwowy tik lewego kącika ust, agresywne
          spojżenie,nadpobudliwa lewa dłoń
          Romana pierwszy raz dostżegłem w te wakacje.Wsiadł do autobusu na Drogowców w
          Józefowie razem z kilkunastoletnim bratem i swoją dziewczyną. Wszedł pewnie do
          autobusu, szybko rozejżał się szukając wolnego miejsca do siedzenia.Znalazły się
          dwa,jeomłodszy brat zajął jedno, a dziewczyna drugie. młodszy długonie cieszył
          się z miejsca siedzącego, Roman wymusił(użył swojego autorytetu/daru
          przekonywania) i zamienił się z bratem pozycjami. Mysłałem, że na tym
          poprzestanę obserwację tego osobnika, jednakze nie tak łatwo dał on o sobie
          zapomnieć. ROman podobnie jak dziewczyna i brat, zaczął czytać książkę. Robił to
          w sposób nietypowy,mianowicie w trakcie czytania jego lewa dłoń cały czas szybko
          obracała zapalniczkę. Widać pracował nad tą sztuczką dosyć długo, bo miał ja
          opanowaną do perfekcji. I do tego ten nerwowy tik w kąciku ust. Roman zasłużył
          na wyróznienie. Mimo, że nie wzbudzał we mnie jakiś pozytywnych odczuć, to dał
          się zapamiętać jako nietuzinkowa osoba. OT i tyle na teraz
              • francesca12 Nie znam pana Romana, 21.11.05, 22:49
                ale mojego respektu co do swojej szanownej osoby u mnie by nie wzbudził, nie
                cierpię takich "ura-bura", nie przejęłabym się takim, nawet gdyby wyglądał jak
                niedźwiedź i miał zakazaną mordę, takich trzeba dążyć chłodną ignorancją i tyle
                jestem uodporniona na chamstwo i robienie poważnych min..

                Z kolei może powiedzmy coś też o konduktorach - że tak użyję tego archizmu -
                nie lubię, jak wpada taki rześki i głośny do przedziału z krzykiem: Bileciki!

                • kugliczka jak wsiadam do "mojego" przedziału z rana to aż mi 29.11.05, 22:14
                  się chcę krzyknąć "dzień dobry"
                  same znajome twarze wszyscy pilnie na swoich miejscach:)

                  ostatnio zaobserwowałam też takich dwóch z Falenicy
                  zawsze wsiadają do tego samego przedziału
                  zdaje się że się znają, mimo to cała droga upływa im w milczeniu
                  jeden z nich słucha muzyki i jedzie do pracy już ubrany w swój
                  firmowy identyfikator,
                  a drugi z nich to wyluzowany wąsacz
                  zastanawiałam się czy nie bracia
                  ale nie podobni
    • chiste Pan Walizeczka 22.11.06, 11:47
      Pasażer typu Efemeryda. Występuje w okresie remontów na szlaku kolejowym.
      Pan Walizeczka jest albo zwykłym pasażerem kolejki podmiejskiej, albo
      robotnikiem typu Kolejarz w stroju roboczym. Ostatnio pojawia się często w
      związku z przebudową tunelu średnicowego oraz wymianą torów między Gocławkiem i
      Wschodnią. Elementem kwalifikującym jest u niego walizka.
      Walizki mogą być różne – ciągnięte z tyłu kufry lotnicze wyposażone w kółka,
      metalowe i usmarowane skrzynie narzędziowe. W środku Pan Walizeczka wiezie
      maszynę do pisania i kanapki z krakowską suchą, dwa klucze francuskie, kwadrat
      do otwierania drzwi wagonowych oraz sieciowy rozkład jazdy pociągów. Zawsze
      jest lekko wkurzony. Najbardziej denerwują go termostaty odkręcone na full
      (grzejnik pod siedzeniem smaży mu pośladki) i opóźnienia pociągów. Nie może
      przeżyć, że kiedy przesiada się na Wschodniej w InterCity, to musi biec przez
      zatarasowane łóżkami polowymi przejście podziemne. Ma już na swoim koncie
      demolkę stoiska z drożdżówkami mieszczącego się w tej uroczej galerii handlowej
      między Kijowską i Lubelską.
      Pewnego razu tak długo szukał wywietrznika w wagonie klimatyzowanym
      ekspresu „Tatry”, że się zagapił i nie zdążył wysiąść na Centralnym. Chłopak
      musiał się telepać do stacji Kraków Główny. Niesprawiedliwość ta stała się
      przyczyną jego burzliwej korespondencji z ministrem Gosiewskim. Efektem tych
      żalów było rozwiązanie salomonowe, czyli nowy przystanek we Włoszczowie (żeby
      ludzie, którzy się zagapią albo przysną z rańca w InterCity między Wchodnia i
      Centralnym, mogli szybko wrócić na przesiadkę w tramwaj nr 9).
      • kubek Ponieważ towarzystwo się starzeje 24.11.06, 19:14
        używa coraz częściej auta, aby odwieść swój zacny koniec pleców do pracy,
        postanowiłem i ja się czasem przejechać do Warszawki.
        Tak więc czy ktoś ze zmotoryzowanych, kojarzy przesympatycznego
        gazeciarza ze skrzyżowania Wału Miedzyszyńskiego z Fieldorfa tuż za nowym mostem.
        Zawsze "rano" jest gość taki uśmiechnięty i to do wszystkich.
        Jego uśmiech jest jakby na stałe, ale okrutnie uczciwy!
        I trzeba zawsze udawać, że się Go nie widzi, bo żal, że tą gazetę
        można w internecie poczytać, a nie u niego kupić.
        Chłopak jest w dechę strasznie mi żal, że on z ta gazetą tak wzdłuż tego,
        krawężnika wtem i we wtem chodzi a ja tak sobie w gablocie siedzę i słucham,
        Nohavicy!
          • patsik Re: Ponieważ towarzystwo się starzeje 05.12.06, 23:00
            Uwielbiam ten wątek!!!!

            przypomina mi stare, dobre czasy, kiedy to korzystałam z usług pkp...

            kubek, plastula - opisaliscie mojego ulubionego gazeciarza, którego zresztą mi
            bezczelnie podebraliście!!!!
            bo on stał początkowo na tym samym skrzyżowaniu, ale u wylotu Fieldorfa, czyli
            na trasie Gocław,Grochów - Otwock, którą codziennie pokonywałam. Odkąd odszedł
            na inną stronę, przestałam protestacyjnie kupować gazety u gazeciarzy(a robiłam
            to często, bo kolekcjonuję dodatki). Normalnie dzień bez powiedzenia "dzień
            dobry" mojemu gazeciarzowi, był jakby smutniejszy....
            ale Wam fajnie, że jeździcie we właściwą stronę....
    • szadoka Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 01.12.06, 13:13
      Ja tez podrozuje codziennie ze Swidra do Warszawy i spowrotem. Rano jade
      "Deblinem". Wejscie jest zwsze lekkim szokiem z powodu smrodku unoszacego sie w
      przedzialach. Rozumiem, ludziska wsiadaja w srodku nocy do zimnego pociagu...
      "Swoich" wspoltowarzyszy juz rozpoznaje .
      Niektorzy jakos nawet przypadli mi do gustu : Pani z dwiema smutnymi corkami.
      Nie wiem czemu obie dziewczynki wygladaja jakby przydazyla im sie wielka
      tragedia. Nigdy nie rozmawiaja z matka. Inna pani z corka studentka. Te panie
      rozmawiaja ze soba bardzo duzo i widac jak bardzo serdeczna wiez je laczy. Mama
      z coreczka. Mama szersza niz dluzsza za to przesliczna po prostu , az milo
      popatrzec. Coreczka tez taki uroczy paczek w masle, strasznie ciekawska i
      rezolutna.
      Za to zdecydowanie nie przepadam za mlodzieza szkolna. Pol biedy jak sie uczy ,
      gorzej jak cala droge caly przedzial slyszy ( oczywiscie nie mozna mowic ciszej)
      jacy to nauczyciele glupi, jaka byla impreza , kto ile wypil i generalnie kto z
      kim i jak, czesto z pikantnymi szczegolami...
      • kubek "czesto z pikantnymi szczególami" 03.12.06, 20:55
        Więcej pikantnych szczegółów oj więcej,
        proszę uważnie nasłuchiwać takie szczegóły to rzecz nie bagatela.
        Ja się tu jakoś nie pozbieram jak się nie dowiem!

        Ostatnio dwie koleżanki nie dające w spokoju czytać książki
        rozmawiały o mgle.
        I tak jak ja zawsze postrzegałem mgłę,
        jako obraz czy wyłaniające się budynki,
        lub zawsze byłem przejęty ciszą
        która panuje we mgle.
        Tak owe koleżanki:
        - wiesz stara, ta mgła jak mi powiedziała moja kosmetyczka ma
        zbawienny wpływ na moją cerę,
        - taaa
        - no, kosmetyczka tak mówi ona wie
        - no chyba, a co ona skończyła
        - kto
        - no ta kosmetyczka
        - no chyba jakąś pielęgnację , sama nie wiem. Ciekawe czy jutro też będzie mgła?
        - Lepiej nie bo idę jakiegoś patyka wyskubać i lepiej żeby widział moją twarz,
        a wtej mgle sama się zgubię wiesz, k rw nie ma szans żeby mnie
        ktoś zahaczył,hihihihih
        - hihihihhihihi
        - wiesz niee, hihhiihhhihihi
        - no jasne hihihhihi
      • waldemar_batura "Psiapsiółeczki-chamóweczki" w autobusie 06.12.06, 15:23
        Chyba 3. raz w życiu spotykam się ze zwyczajem, o którym mowa: zajmowaniem
        miejsca plecakiem dla kolegi/koleżanki, którzy wsiadają za 20 min. czy pół
        godziny. Za pierwszym razem zareagowałem ostro - to byli jacyś smarkacze i
        miejsce wywalczyłem - ale później spotkałem to zjawisko u nastolatek, a dziś u
        dziewczyn w nieco starszym wieku, które - wydawałoby się - powinny już opanować
        pewne elementarne normy wychowania. Chociaż nie; jeśli nie opanowały ich za
        młodu, pewnie nie opanują już nigdy - więc nawet nie próbowałem tłumaczyć,
        kiedy dziewczę wprost emanujące nienachalną kulturą i inteligencją na moją
        uwagę, że tak nie powinno być odburknęło: "A to dlaczego?".
        Z kobietami (nawet jeśli wiele im brakuje do pełnowartościowych
        przedstawicielek tego gatunku) przepychać się przecież nie będę, ale następnym
        razem chyba nie oprę się pokusie wypowiedzenia dobitnie, co myślę o tego typu
        zachowaniach...
    • francesca12 Re: Kolekcjonuje ludzkie typy w podróżach do Wawy 21.02.07, 08:36
      1. Wczoraj pociągiem o 17.22 ze Śródmieścia pewna młoda pani poprosiła
      siedzącego obok niej pewnego pana głośno słuchającego muzyki o jej przyciszenie.
      No i minimalnie ją ściszył, ale trzeba było widzieć miny współpasażerów
      przysłuchujących się i przyglądających z wielkim zaciekawieniem i zdziwieniem.
      Gość ten musiał jeszcze coś powiedzieć do tej pani, bo jej odpowiedź brzmiała
      mniej więcej tak: jutro to mnie tutaj na pewno nie będzie!!
      Może to był podryw, może żart :DD

      Nie mniej jednak wielki plus dla tej pani (wysiadła w Otwocku) za praktyczną
      asertywność! Nie ma nic gorszego niż brzęcząca muzyka w pociągu, gdy chce się
      poczytać albo spać!

      2. Jeden pan chwalił się do swojego rozmówcy, że ma już 220 dni
      niewykorzystanego urlopu i że planuje przed emeryturą, do której brakuje mu na
      oko ze 30 lat, pójść na uzbierany urlop, a potem rzucić świstek w pracy, że
      odchodzi.
      Taki chojrak, a nie wie, że urlop przedawnia się po 3 latach.
      • przewoz_pw Re: Wyprowadziliście sie na inny kontynent? 13.05.07, 09:54
        chiste napisał:

        > Juz nie jeździcie, nie obserwujecie, nie szyfladkujecie?

        Ludzie nowi w pociągach sa zwykle cisi... Ci stali bywalcy, czasem dobrze z widzenia już znani, zwykle są już rozszyfrowani :)
        Trzeba poczekać, aż ci nowi pościągają swoich znajomych, żeby mieli o czym plotkować.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka