Dodaj do ulubionych

Uprzejmie proszę mieszkańców Otwocka

31.07.05, 20:12
posiadajacych swoje posesje przy ulicy Żeromskiego, by byli łaskawi zamykać
swoje Azorki, Miśki i inne psiska w jakichś ogrodzeniach albo żeby raczyli
poprzypinać je do bud albo też żeby zainwestowali w ogrodzenia swoich
posesji, czyli też pozakładali pieseczkom kagańce (złote, jeśli trzeba) -
przynajmniej na czas, kiedy ja tamtędy przejeżdżam rowerem.
Dziś musiałam uciekać przed jakimś Brytanem, który wystartował za mną w
poscigu, już było to bydlę tuż tuż przy mojej łydce, ale rozwinęłam zawrotna
prędkość i cudem się udało. Więc serce w gardle:((((

Liczę na pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.
Z wyrazami szacunku

Francesca12

PS
Może ktoś to przeczyta, to naprawdę jest problem. Poza tym widziałam nie raz,
jak po mieście plączą się sfory bezpańskich psów, to jest niebezpieczne. A
wyłapać to wszystko i albo powybijać albo do schroniska do celest. wywieźć.
Byłam przyjaciółką zwierzątek do czasu dziabnięcia mnie przez otwockiego
kundla na ul. Konopnicjiej - w drodze do szkoły.
Przyjaźń się skończyła.
Obserwuj wątek
    • avekamil1 Re: Uprzejmie proszę mieszkańców Otwocka 01.08.05, 00:36
      Droga pani f. :) Łącze sie w bólu ...

      Mój piesek lubi się wymknąć niepostrzeżenie z domu i zrobić sobie malutki spacerek po Otwocku... ale z racji swojeg wieku juz nie ma siły na takie eskapady więc to nie mógł być on :)

      Gdy sie jedzie na rowerze to trzeba sie zatrzymać i sprzedać takiemu pieskowi solidnego kopniaka w jego owłosiony zadek lub w ekstremalnych sytuacjach przyfasolić rowerem.
      • hiperrealizm Re: Uprzejmie proszę mieszkańców Otwocka 01.08.05, 08:37
        avekamil1 napisał:

        > Droga pani f. :) Łącze sie w bólu ...
        >
        > Mój piesek lubi się wymknąć niepostrzeżenie z domu i zrobić sobie malutki
        space
        > rek po Otwocku... ale z racji swojeg wieku juz nie ma siły na takie eskapady
        wi
        > ęc to nie mógł być on :)
        >
        > Gdy sie jedzie na rowerze to trzeba sie zatrzymać i sprzedać takiemu pieskowi
        s
        > olidnego kopniaka w jego owłosiony zadek lub w ekstremalnych sytuacjach
        przyfas
        > olić rowerem.
        =============================
        Wybacz ale moim rowerem nie będę okładał jakiegoś przrośniętego mutanta
        rasy "zagryść za wszelką cenę"
        1 Na takim psie to nie zrobi najmniejszego wrażenia
        2 Szkoda mi roweru
      • chiste Re: Obiema rękami pod apelem panny F się podpisuj 01.08.05, 08:49
        A ja rozszerzam ten apel do wszelkich os, komarów, much gryzących i szczypawek!
        CZAS POWIEDZIEĆ STANOWCZE NIE WSZYSTKIM GRYZONIOM! SZCZUROM TEŻ!

        P.S.
        Powiedzcie, kogo mam jeszcze dopisać i napiętnować, aby ten apel puszczony na
        szerokie wody Internetu odnióśł skutek?
        Naiwniaki!
          • chiste Piesek 80 kg 01.08.05, 09:31
            Miałem.
            Sądzisz, że pisanie o tym w necie coś zmieni? Sądzisz, że osoby posiadające
            takie pieski czytają forum otwock na gazeta.pl?
            Wątpię.
            Druga sprawa to podejscie ludzi to takich zwierząt i ich siedlisk. Ja staram
            sie omijac miejsca, w ktorych moge z prawie stuprocentowa pewnościa spotkać
            takie bestie. Jeżeli widzicie brytana, to nie pedałujcie w jego kierunku jak
            wariaci, tylko go omińcie z daleka. Jeżeli nie ma widocznej szansy na ucieczkę,
            to nie kopac, nie uciekać; to jest zwierzę i ma w naturze gonić uciekającego.
            Trzecia sprawa: junaki-kopaki, kto z was po takim incydencie pofatygował się,
            zeby zwrócic uwage włascicielowi pieska, czy - w przypadku braku takowego - do
            straży miejskiej albo policji?
            W Otwocku działa hycel, co prawda importowany, bo z Płońska, ale jest.
            • francesca12 Re: Piesek 80 kg 01.08.05, 09:49
              Pies, który mnie wczoraj gonił, nie był znów jakąś wielką bestią,
              powiedziałabym, że średnich rozmiarów.

              Skąd miałam wiedzieć, że rzuci się za mną w pogoń przyczajona pod sosną, na
              pozór niewinnie wyglądająca psina?
              Aha, wiem, że nie należy prowokować psa: jednak sytuacja była zbyt poważna,
              żeby się zatrzymać i prowadzić psychologiczną wojnę z tymże psem.

              > W Otwocku działa hycel, co prawda importowany, bo z Płońska, ale jest.
              Może ma teraz urlop?

              Poza tym dziwię się, jak można nie mieć ogrodzenia i trzymać psa. Przecież nie
              każdy ma ochotę na spotkanie oko w oko z - dla właścicieli ukochaną - Pusią!

              Ponadto: przecież nie będę w terenie zabudowanym prowadzić roweru!
              • chiste Re: Piesek 80 kg 01.08.05, 11:57
                francesca12 napisała:

                > Aha, wiem, że nie należy prowokować psa: jednak sytuacja była zbyt poważna,
                > żeby się zatrzymać i prowadzić psychologiczną wojnę z tymże psem.

                Boże, f12 to ma problemy. Wojne psychologiczną z psami prowadzi. A sorry - z
                przyczajona pod sosna psina. Sprawa kluczowa to jest.

                > Może ma teraz urlop?

                Przestańcie zwalać na innych. To jest spychologia w najczystszym wydaniu. Masz
                problem, dzwonisz na policaj albo municipal gard, a oni maja prawo przyjechać z
                vetem z Płońska, który jest na hycelskim etacie w gminie Otwock, i psa rasy
                owczarek nizinny świderski zamknąc w przepełnionym dog prizon of Celestajnoof.
                Jezeli tego nie zrobisz, to jaka szansę ma hycel, żeby dowiedziec się o nekaniu
                ludnosci tubylczej przez te krwiożerczą bestię?
                Jak Ci torebke z ojro na Andriolli Strasse wyrwą, to pewnie tez chcesz, żeby
                natychmiast z zaułka wyjechał dzielnicowy Heniek, ktory jest zawsze na miejscu.
                • francesca12 Re: Piesek 80 kg 01.08.05, 12:22
                  chiste napisał:

                  > Boże, f12 to ma problemy

                  Nie, to nie jest żaden problem. Bagatelizujmy dalej, przymykajmy oczy.
                  Może, jak Ci taki psiurek poszatkuje spodnie garniturowe Pierre Cardin'a albo
                  Sunset-Suits'a, to będziesz gadać inaczej.


                  > Przestańcie zwalać na innych. To jest spychologia w najczystszym wydaniu.

                  Spychologia? Jedni łapią psy, inni pilnują porządku, inni siedzą w papierach,
                  tak ten świat jest urządzony.

                  Czyli co? Sama mam wyłapać te psy, czy jak?

                  Gdybym zadzwoniła po hycla, to przecież by rzucił sluchawką, że mu zawrcam
                  głowę głupotami.

                  Sam dobrze wiesz, jak się ząłatwia u nas tego typu sprawy: piesek nigdy by nie
                  został zamknięty, ponieważ hycel czy też policmasjter zostałby przekupiony.

                  > Jak Ci torebke z ojro na Andriolli Strasse wyrwą, to pewnie tez chcesz, żeby
                  > natychmiast z zaułka wyjechał dzielnicowy Heniek, ktory jest zawsze na
                  miejscu.

                  Akurat z bydlakami rasy ludzkiej umiem sobie radzić: czekając na Heńka, z
                  niczym bym została.
                  • chiste Re: Piesek 80 kg 01.08.05, 12:27
                    francesca12 napisała:

                    > Nie, to nie jest żaden problem. Bagatelizujmy dalej, przymykajmy oczy.
                    (...)
                    > Gdybym zadzwoniła po hycla, to przecież by rzucił sluchawką, że mu zawrcam
                    > głowę głupotami.
                    > Sam dobrze wiesz, jak się ząłatwia u nas tego typu sprawy: piesek nigdy by
                    nie
                    > został zamknięty, ponieważ hycel czy też policmasjter zostałby przekupiony.
                    (...)
                    > Akurat z bydlakami rasy ludzkiej umiem sobie radzić: czekając na Heńka, z
                    > niczym bym została.

                    A ja tu widzę, że Ty masz naprawdę problem.
                      • chiste Ty jestes pragnienie, ja - sprite 01.08.05, 12:52
                        Powiedzmy, że lubisz jeść kurczaki pieczone.
                        Siedzisz sobie na chacie, nie masz czasu na przypiecznie kurczaka niepieczonego
                        w piekarniku z termoobiegiem, nie możesz wyjść do kurczakowni pieczonej, ale
                        naszła cię chęć na kurczaka i musisz go zjeść.
                        Co zrobisz?
                        Zadzowonisz po pana z kurczakowni pieczonej, żeby przywiózł ci pyszne kurcze
                        pieczone do domu w celach konsumpcyjnych i zaspokojenia głodu?
                        Czy może nie zadzwonisz do pana z kurczakowni, bo przeciez wiesz, ze teraz pije
                        kawę, i obejdziesz się smakiem, jęcząc przy tym: "ja chcę kurcze pieczone,
                        zróbcie cos z tym!"?
                    • hiperrealizm Tak! W Otwocku 01.08.05, 12:54
                      bezpańskie psy to problem.
                      Czasem gdy idę na pierwszy pociag do Warszawy muszę użerać się z
                      takimi "miłymi" piskami co to "nie gryzną" jak twierdzą własciciele którzy
                      wypuściki je na ulicę.
            • hiperrealizm Re: Piesek 80 kg 01.08.05, 12:50
              Tak, ludzie posiadający psy czytają to forum. Wiecej nawet, czasem tutaj coś
              napiszą od czssu do czasu. Ja mam psa. Ale nigdy nie dopuściłem do tego żeby
              wałęsał się po ulicy bez kontroli.
              ====
              A dlaczego to ja, użytkownik drogi publicznej, płacący musze się zastanawiać
              jak i którędy ominąć taką pozostawioną bez opieki bestię!?
              Prawo mówi wyraźenie o obowiązkach włascicieli psów: kaganiec i smycz!
              ====
              A co do uciekania. Gdy pędzi w moją stronę 80kg oszalałego kałkaza to wybacz
              ale spi...m ile tylko sił mam w nogach!
              ====
              A pofatygował się do właściciela! W tedy gdy mój pies (w kagańcu i na smyczy)
              został zaatakowany i pogryziony przez dwa razy większego od niego owczarka
              niemieckiego! Facet poza tym że został powaznie opitolony i postraszony
              odpowiedzialnością karną musiał pokryć koszty leczenia.
              PS
              Szkoda słów! Psy muszą być po kontrolą a własciciele muszą poności za ich
              wybryki odpowiedzialność!
        • francesca12 Re: Obiema rękami pod apelem panny F się podpisuj 01.08.05, 09:29
          chiste napisał:
          > Powiedzcie, kogo mam jeszcze dopisać i napiętnować, aby ten apel puszczony na
          > szerokie wody Internetu odnióśł skutek?

          Może apel ten poszerzyć należy o wkurzonych i sfrustrowanych mieszkańców
          Otwocka i powiatu, ach całego województwa sięgajacego aż pod granicę?
          Przecież przykład dla zwierząt musi iść od góry?! :P :P
    • super.kinia PÓŁMÓZDZY WŁAŚCICIELE PSÓW 12.08.05, 21:18
      niedziela godzina 12 w południe, teren Mazowieckiego Parku Krajobrazowego,
      chciałam z moim chłopakiem dojść na Torfy, moze troche dalej...
      Z naprzeciwka biegnie sobie puszczony samopas amstaf, zatrzymaliśmy się,
      zwłaszcza ze bydle podbiegło do nas. Patrzymy a wokoło nie widac właściciela,
      staliśmy tak przez chiwle nie ruszając sie, niemalże nie oddychając, bo przy
      naszych nogach stał ten "piesiunio". Gdy tylko na horyzoncie pojawili się
      własciciele krzyknęłam
      -to powinno być na smyczy i w kagańcu! - nic, cisz, zero reakcji, pomyslalam ze
      moge nie usłyszeli, wiec krzycze to samo głośniej. Nic. Popatrzyli na mnie
      dziwnie, jakbym była przybyszem z marsa, albo gdybym conajmnien mowiła po chińsku.
      Wiecie co zrobili? Facet zaczął rzuc sie do mojego chołaka i ubliżac nam, nie
      wiem czy byłby taki mocny w gębie gdyby nie eskorta psa. Kawał ch#ja... a na
      moje pytanie "a co jakby kogoś pogryzł" powiedział śmiejąc mi się w twarz -" to
      by k@$wa, pogryzł"

      i co? ja mysle że takich właścicieli powinno się kastrować, nie tylko ich
      psiaczki-bydlaczki
      • amoremio Re: PÓŁMÓZDZY WŁAŚCICIELE PSÓW 12.08.05, 21:40
        No, ostatnio, chyba przedwczoraj,
        byl w GW art. o zagryzionej 15latce
        - córki wlasciciela, we wlasnym
        mieszkaniu (na Pradze).

        Amstaff, "czlonek rodziny"
        przegryzl jej tetnice szyi....

        Inny przyklad:
        Tak z 1,5 roku temu, w Hamburgu, tez taka "maszyna" przyprowadzona,
        mimo wczesniejszych upomnien, przez mieszkanca dzielnicy, w poblize
        placu zabaw kolo przedszkola, ogrodzonego nawet plotkiem z furtka
        - zaczal gonic jak szalony dzieci, pogryzl powaznie chyba piec z nich,
        jedno rozszarpal na smierc, a inne z ciezkimi kalectwami (oczywiscie tez
        psychicznymi).

        Przedszkolanki, ale tez "pan" pieska, przerazeni i bezradni, zwiali
        gdzies np. na drzewo. Tylko 2-3 odwaznych facetów-przechodnßow
        próbowalo go odstraszyc, zdominowac, odwrócic uwage, zbic jakimis palami.

        Bez sukcesu. Pies szalal przez 10-15 minut jak bestia --> "zew krwii".

        Jednego faceta pies tez ciezko zmasakrowal.

        A drugi, w panice uciekajac, stanal na jakims pólmetrowym murku,
        a pies zblizyl sie i..... w decydujacym momencie ominal, wydawaloby sie
        - pewna, ofiare. Widocznie znal dominujacego osobnika, patzracego
        na niego z góry i krzyczacego.


        Policjanci, po przyjezdzie na miejsce: 1) zastrzelili psa 2)
        pomogli/zorganizowali pomoc (tez psychiatrów) 3) aresztowali wlasciciela
        4) niektorzy zwymiotowali 5) jeden potem byl dobrowolnie u psychiatry
        policyjnego...........


        Nie wiem, ile dostal wlasciciel. Mysle, ze konsekwencje byly dla niego
        odczuwalne, ale teraz siedzi chyba juz na plazy na Malorce........
        • amigo9 Re: PÓŁMÓZDZY WŁAŚCICIELE PSÓW 17.08.05, 13:11
          Muszę przyznać, że kiedyś byłam obrońcą amstaffów (no cóż młodość i głupota).
          Miałam jednego i myślę, że nie było by problemu, gdyby nie dziecko. Pies był
          szkolony przez szkoleniowca z policji, ale w wieku ponad 2 lat był jeszcze
          durny, podobno te psy zaczynają dojrzewać ok. 3 roku. Do pewnego momentu miałam
          do niego pełne zaufanie, mały jeździł na nim, jak na koniu, wkładał mu do pyska
          rękę z jedzeniem, po czym się rozmyślał i sam to zjadał itp. Pies był przyjazny
          do wszystkich ludzi, ale psa to chyba by zagryzł, choć nigdy nie był uczony
          agresji, nawet lania nie dostawał, karą było "bicie" gazetą, czego naprawdę się bał.
          No ale pewnego wieczora wrócił jego pan (czyli mój mąż), leżał sobie na łóżku, a
          my - ja i mały bawiliśmy się pod tym łóżkiem. Pies pchał się do pana, a ja go
          odganiałam (niestety nie stanowczo). Nagle Oskar wstał i się odwrócił, a pies
          rzucił się na niego. Myślę, że nie chciał go ugryźć, raczej odgonić i
          przestraszyć (jak małego psiaka), ale walnął go zębem w głowę. Pogotowie,
          szycie, na szczęście tylko rozcięta skóra. Ale zaufanie do psa prysło.
          Oczywiście, teraz z perspektywy czasu wiem, że popełniliśmy pewne błędy, ale
          uważam, że trzymanie dużych psów (jeszcze w mieszkaniu) i dzieci jest lekko
          ryzykowne.
          Ku memu zdziwieniu mały, wyglądający, jak powstaniec (głowa w bandażach) wstał
          następnego dnia i stwierdził, że "piesek dobry, piesek nie chciał". Jednak pies
          został oddany.
          Aha pies biegał luzem w mieście tylko o 3-4 rano na polach. W dzień zawsze na
          smyczy i w kagańcu, a jak szły dzieciaki, to schodziłam na trawnik, żeby one
          albo ich rodzice się nie bali.
          Niestety takie psy mają często bandziory, albo młodzi ludzie z małą wyobraźnią.
          • avekamil1 Re: PÓŁMÓZDZY WŁAŚCICIELE PSÓW 17.08.05, 14:15
            amigo9 napisała:

            > Niestety takie psy mają często bandziory, albo młodzi ludzie z małą wyobraźnią.

            Zgadzam sie, te psy są kupowane przez pojebów którym nie pozwoliłbym trzymać w domu świnki morskiej. służa tylko do lansowania się wśród znajomych. Jak sie piesek znudzi to oddają go do schroniska albo ( co bardziej prawdopodobne ) po prostu wywoża do lasu.
            • amigo9 Re: PÓŁMÓZDZY WŁAŚCICIELE PSÓW 18.08.05, 01:05
              No więc zaliczam siebie samą do tych z małą wyobraźnią. Piesek mi się nie
              znudził, ale ryzykować Oskara zdrowia nie chciałam. Mam nadzieję, że trafił do
              dobrego domu. Nie miałam siły go odwiedzić, zresztą dla niego też lepiej, żeby
              przyzwyczaił się do nowego domu. A teraz sierściuch, czyli mój kot włazi mi na
              klawiaturę, bydle no!!! "Chyba go oddam.". O, włazł mi na kark. Próbuje mnie
              zdominować????
                  • francesca12 Ja i zwierzęta 18.08.05, 09:23
                    Ja mam psa, podwórkowego oczywiście, ale nie mam dla niego czasu :( Mam go od 6
                    klasy podstawówki, więc jest, że tak powiem, niemłody; dziwne, bo on niebawem
                    staruszek, a ja wciąż młoda :D
                    Pieskie życie ma biedaczek.

                    Mogłabym mieć kotka, nawet myślałam o tym, żeby zdobyć jakiegoś koteczka,
                    jednak z racji mojej rzadkiej bytności w domu, musiałaby nim opiekować się moja
                    Mama, która nienawidzi kotów jak psów!

                    Myślałam też o rybce jednej, nie wiem jakiej "rasy", maści bordowej, z profilu
                    wyglada jak liść, ale jakoś zabrakło mi konsekwencji.

                    Żadne szczurki, chomiczki, papugi itd. nie mają u mnie szans.


                    --
                    "Jesteś, a więc musisz minąć. Miniesz - a więc to jest piękne."
    • chwojka Przyłączam się do apelu 18.08.05, 11:22
      W minioną sobotę na torfach pies przewrócił moją córkę. Właściciel (oczywiście
      nie nadążał za swoim pupilem ), na zwróconą mu uwagę stwierdził cyt.
      " o co ten raban przecież jej nie ugryzł, on TAK się bawi". Ja NIE CHCĘ
      uczestniczyć w takich "zabawach", chcę spokojnie wyjść na spacer do lasu, chcę
      pojeździć rowerem bez ciągłego oglądania się czy biegnący za mną pies nie
      złapie mnie za nogę. LUDZIE weźcie wreszcie odpowiedzialność za wasze zwierzęta!
      • francesca12 Re: Przyłączam się do apelu 18.08.05, 11:39
        Nie może być tak, że psy dominują, a ludzie się przypatrują i przyklaskują.

        Weźmy schronisko w Celestynowie - zawsze przy schronisku - poza jego
        ogrodzeniem - leży, chodzi, tańczy kilka psów; przejeżdżając rowerem (wspaniała
        droga - las, mało samochodów) nigdy nie wiem, czy któryś z nich aby nie
        wystartuje za mną, kilka razy się to zdarzyło. Nie wiem wtedy czy zwolnić, czy
        lepiej od razu się rozpędzić.

        Wiem, wiem, wiem: nie można narzekać, pisać nadaremno na forum, tylko coś z tym
        zrobić.
        Ale co, jeśli adwesarzem jest milośnik zwierząt, który prędzej by człowieka
        zabił niż szturchnął psa??
        Mam na taką rozmowę zabrać, jako dowód rzeczowy, moją siostrę, której pies
        poharatał na wieki wieków nogę??
        • amigo9 Re: Przyłączam się do apelu 18.08.05, 11:55
          Już to gdzieś pisałam. Pod moim blokiem zbiera się od czasu do czasu banda psów.
          Pojedynczo nic nie zrobią, w grupie robią się agresywne rzucały się już na
          samochody, raz miały ochotę na mojego męża. Telefonów do Straży Miejskiej było
          kilka. Sąsiadka ze swojego okna obfotografowała już tą sforę. I chyba Straż nie
          zrobiła nic. Na razie ich nie ma, ale jak zobaczę jeszcze raz tę bandę, to chyba
          osobiście przywlekę tu komendanta, żeby je łapał. Za chwilę moje dziecko idzie
          do szkoły i chciałabym, żeby mogło spokojnie dojść na autobus. Jak widać dla
          Straży nie jest to priorytetowy problem.
          Z kolei w Warszawie jest specjalna komórka ds. zwierząt w Straży (nie wiem, jak
          to się nazywa). Kiedyś mały kotek siedział na wysokim drzewie i wg relacji
          dozorczyni miauczał od kilku godzin. Straż była ale drabinę mieli za krótką i
          olali kotka. Zadzwoniłam. Pan mi odpowiedział, że byli, ale nic nie mogą zrobić.
          To po co taka komórka??? Dopiero jak spisałam sobie dane Komendanta, z którym
          kazałam się połączyć, obiecał, że go zdejmą. Nie mogłam czekać, ale po kilku
          godzinach kotka nie było, więc może łaskawie wzięli się do roboty. Szkoda, że
          tak często w Polsce załatwiam tego typu sprawy robiąc awanturę, bo w normalnym
          trybie nic się nie da zrobić.
      • super.kinia Re: Przyłączam się do apelu 20.08.05, 15:29
        chwojka napisała:

        > W minioną sobotę na torfach pies przewrócił moją córkę. Właściciel (oczywiście
        > nie nadążał za swoim pupilem ), na zwróconą mu uwagę stwierdził cyt.
        > " o co ten raban przecież jej nie ugryzł, on TAK się bawi".

        a może to ten sam właściciel? Seledynowy lanos, facet wyglada jakby do dopiero z
        kryminału wypuścili. Podjeżdza parka, zatrzymują się w lesie, parkuja samochód i
        idą, przepraszam za kolokwializm, wysrać piesiulka. Przejdą się 100m i wskajuja
        rażnie do lanosa i odjeżdzają... Pies oczywiscie bez smyczy i kagańca.
    • chwojka I znowu piesunio śmiertelnie pogryzł.. 22.08.05, 18:49
      5-cio miesięczne dziecko. Właścicielami rotweilera są dziadkowie dziewczynki.
      p.s. A ja dzisiaj "starłam" się z kolejnym beztroskim właścicielem. Zagroziłam,
      że zadzwonię na policję jeżeli nie założy psu kagańca. Wyzwał mnie od
      najgorszych ale kaganiec założył, ciekawe na jak długo. Ech, szkoda gadać.
          • amigo9 A ja wydaję wojnę sąsiadom 16.09.05, 09:19
            Wczoraj kolejny raz pies sąsiadów biegł za mną i moim synem, ujadając
            przecudnie. Chciałam porozmawiać z właścicielami psa - mieszkają obok naszego
            osiedla w drewniaku, mają coś a`la podwórko, oczywiście nieogrodzone i 3 duże
            psy. Poszłam na ich teren, pojawiły się już 2 pieski i ich widok (szczerzące się
            kły) nie zachęcał do odwiedzin. Zadzwoniłam do straży miejskiej, mamy z sąsiadką
            złożyć oficjalną skargę. Sąsiadka ma zdjęcia tych piesków wchodzących do domu,
            biegających po podwórku i poza, więc się państwo nie wyprą, że to nie ich psy.
            Nie zależy mi na tym, żeby tych ludzi karać, ale może w końcu wezmą psy do
            domu/zrobią ogrodzenie/uwiążą psy lub zabiorą im te psy, skoro nie nadają się na
            właścicieli. Tym razem postanowiłam nie odpuścić. Aha straż była u nich, ale nie
            miałam czasu tam sterczeć i patrzeć, co z ich wizyty wyniknie.
            • cziste Re: A ja wydaję wojnę sąsiadom 16.09.05, 09:47
              Amigo!
              Doszły mnie słuchy, że na osiedlu zaczynaja na Ciebie mówic "frau ordnung" i
              że wielkie oklaski zbierasz. To wspólnotę zawiązującą się za mordę trzymasz, to
              pieski z drewniaków uciszysz. No, no, no... Strach sie bać!

              ;-)

              P.S.
              I bardzo dobrze.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka