kubek
27.08.05, 08:43
Polak na rowerowym szlaku śmierci
Michał Stangret 26-08-2005, ostatnia aktualizacja 25-08-2005 22:16
24-letni Polak chce jako pierwszy na świecie samotnie przemierzyć rowerem
najtrudniejszy szlak na ziemi
Każdy entuzjasta ekstremalnych doznań wie, co oznacza skrót CSR. Canning
Stock Route został uznany przez "National Geographic" za najtrudniejszy szlak
na ziemi. "Szlak śmierci" ma 2 tys. km i przecina trzy pustynie zachodniej
Australii. We wtorek na jego podbój wyruszy rowerem 24-letni Jakub
Postrzygacz.
Polak na ten pomysł wpadł dwa lata temu, będąc jeszcze studentem socjologii
na Uniwersytecie Jagiellońskim. Rok temu wyemigrował do Nowej Zelandii, gdzie
prowadzi firmę internetową.
- Wszystko jest już dopięte na ostatni guzik. Zaczynam w Hallscreek i jadę na
południe. W Perth, na końcu szlaku, mam zamiar być 4 października - mówi.
Co bierze ze sobą w robinsonowy rajd? - Każdy gram bagażu zmniejsza
prawdopodobieństwo, że mi się uda - mówi. I wylicza: rower - 13 kg, prowiant -
12 kg, namiot, śpiwór, kuchenka, garnek, nóż, narzędzia do roweru, ciepła
bluza i spodnie z wełny oraz buty za kostkę, które chronią stopy przed
ukąszeniami węży - niecałe 5 kg. Żeby jednak przeżyć, najważniejsza na
pustyni jest woda. Jakub zabiera jej 35 l, co powinno mu wystarczyć na
pierwszy tydzień. Potem będzie uzupełniał zapasy w studniach na szlaku. A te
od dawna nie były używane.
Jednym z celów wyprawy jest właśnie zwrócenie uwagi na to, że miliony
mieszkańców Trzeciego Świata cierpi z powodu braku wody. - My tego nie
rozumiemy, bo w każdej chwili możemy odkręcić kurek w kranie - mówi Jakub.
Relacje z podróży będzie zamieszczał na bieżąco w internecie, korzystając z
telefonu satelitarnego. Blog będzie można przeczytać na
www.wildworks.co.nz/csr. Chce go pisać w południe, kiedy - z powodu upału -
nie będzie mógł jechać. Mimo że teraz w Australii trwa zima, to na pustyni
temperatura wynosi ok. 40 st. C.
Wyprawa będzie kosztowała Jakuba 2 tys. 300 zł! Większość sprzętu i prowiantu
(m.in. jedzenie dla kosmonautów) dostał od sponsorów.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2886499.html