super.kinia
30.08.05, 09:58
ok, to na pierszy ogień idzie sklep kosmetyczny z tyłu pawilonów (ten
para-samoobsługowy), baby nieuprzejme, chamstwo pierwszego stopnia, nie dość
że nic nie ma na półkach, kosmetyli raczej nisko, niż sredniopółkowe, to
jeszcze przebicie cenowe jakie mają! Na głupim szamponie można przepłacić
nawet 5zł, w porównaniu z cenami w Warszawie.
I kobiety pracujące tam - koszmar, nie chcą pomóc, jak sie je o coś pyta to
udają że nie słyszą, a jedynie pilnują czy sie czegoś przypadkiem nie kradnie.
Nie zostawie tam nigdy, ani złotówki, a na kosmetyki wydaje raczej dużo.