a może ktoś z Was miałby ochotę??

26.01.06, 14:03
Jest szansa bliżej się poznać :)))))
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19980&w=35536407
    • sobiepanna Re: a może ktoś z Was miałby ochotę?? 26.01.06, 14:07
      Ja się przyznam, że mię skręca z zazdrości, że udaje Wam się coś razem zrobić :)
      I dziękuję ślicznie za zaproszenie.
      • francesca12 Re: a może ktoś z Was miałby ochotę?? 26.01.06, 21:44
        A mnie nie skręca :P Myślę, że forumowe spotkania nie wypalają do końca, bo..
        gdyż.. jak mnie się wydaje:
        przychodzi na nie mało osób :D
        nie przychodzi admin :P
        za dużo charakterków na raz :D

        ALe moge się cholercia, mylić..
        • grzeg_sz1 dodaj jeszcze...... 26.01.06, 21:45
          inne, ważne obowiązki: dom, praca itp
          • francesca12 Re: dodaj jeszcze...... 26.01.06, 21:52
            koty i psy
            marna pogoda
            leń pospolity
            i parę innych :D

            jasne, dom, praca, randki inne, fryzjer, aero, basen..
            "na nic nigdy niema czasu"
            • kubek E, tam spotkania to trochę takie babskie obowiązki 26.01.06, 22:02
              :)
            • grzeg_sz1 Re: dodaj jeszcze...... 26.01.06, 22:03
              masz tak samo???
            • francesca12 Re: dodaj jeszcze...... 26.01.06, 22:14
              taaaa

              no, poza kotami i oczywiście leniem :D

              ale to trochę bardziej wygięte jeszcze jest :D
              • francesca12 Re: dodaj jeszcze...... 26.01.06, 22:15
                ojej, stara forumanka i się machnęła :D
                mój poprzedni post miał być odpowiedzią na post Grzega..
                • kubek Ja to bym do fryzjera razem poszedł ! 26.01.06, 22:25
                  Wszyscy forumowicze umawiają się w drewniaku przy Kocie i każdy musi zrobić
                  sobie co najmniej nową fryzurę. Franki by musiała zrobić się na punkuwę , a
                  sobiepanna na Limala.
                  Chiste ma za krótkie włosy, więc może jakieś farbowanie na rudo albo jak ten,
                  jaki ten taki Marchewa. Grzego zostałby ogolony na Kojaka. Michael by przylizał
                  grzywkę i obowiązkowo musiałby przyjść nie ogolony z kilkudniowym zarostem ,
                  fryzjer ogoliłby go. Zostawiając równiutki prostokącik pod nosem. AveKamil tu
                  można by było powariować zgodziłby się na wszystko, dlatego mistrz przerażony
                  ilością klientów oddałby go w ręce uczennicy, a ta jest tam akurat nawiedzona.
                  Wymyśliła dla Kamila taką kosmiczną fryzurę z takimi małymi żaróweczkami i
                  AveKamil tam siedział z nami świecił tymi lampeczkami tak trochę jak jakiś
                  święty, a trochę jakby mu latały gwiazdki przed oczami.
                  Ale to jeszcze nic! Wiecie co może być dalej…
                  • grzeg_sz1 Re: Ja to bym do fryzjera razem poszedł ! 26.01.06, 22:31
                    kubek napisała:

                    > .................Grzego zostałby ogolony na Kojaka...................

                    stanowczy protest, po co wszyscy mają widzieć i wiedzieć że mam nierówno pod
                    sufitem??????????:-))
                    ---
                  • francesca12 Re: Ja to bym do fryzjera razem poszedł ! 26.01.06, 22:35
                    kubek napisała: (rozśmiesza mnie to za każdymr razem :D, ale kto powiedział, że
                    facet ma być logiczny ;D)

                    > Franki by musiała zrobić się na punkuwę

                    Ok, da się załatwić, poeksperymentować z fryzurą można. Pod kątem koncertu DM w
                    czerwcu w Wawie :))
                    • kubek Ha, nie o to chodziło wymyślcie coś, bo mnie 26.01.06, 22:40
                      skręca i muszę na klozet i jak się wyjulam
                      to zaraz tu wracam ;-)
                      • francesca12 Re: Ha, nie o to chodziło wymyślcie coś, bo mnie 26.01.06, 22:43
                        Taaa, już Ci wierzę :D
                        Do Józefowa Cię gna ;))
                        • kubek Psiknąłem i jestem , a tu nic ? 26.01.06, 22:49
        • sqh Re: a może ktoś z Was miałby ochotę?? 26.01.06, 23:22
          francesca12 napisała:

          > A mnie nie skręca :P Myślę, że forumowe spotkania nie wypalają do końca, bo..
          > gdyż.. jak mnie się wydaje:
          > przychodzi na nie mało osób :D
          > nie przychodzi admin :P
          > za dużo charakterków na raz :D

          A jak już przychodzą, to i przyjezdni... ;-D
          • kubek no u tego fryzjera to się by rozkręciło... 26.01.06, 23:57
            Bo tam przyszły wszystkie te babeczki z Józefowa z gazetkami z różnistymi
            fryzurami aktorek Hollywoodzkimi, ale takimi z lat pięćdziesiątych. Doomi by się
            zrobiła na Marlin Monroe. Majka by się obraziła na Doomi, bo ona chciała być
            Marlin! I jeszcze przyszedłby niespodziewanie stary.prochazka i poprosił o
            fryzurę czeskiego hokeisty .
            I każdy by gadał tylko do siebie jak na forum. AveKamil z słuchawkami od
            walkmana na uszach wymachiwał by baniakiem na wszystkie strony. Chiste chodził
            po całym zakładzie fryzjerskim w kowbojkach, kamizelce z gwiazdą szeryfa. Łaził
            tak i przedstawiał się i zaraz potem wprowadzał w jakieś zasady i regulaminy.
            Michael bałby się otworzyć usta, za to Franki strasznie pluje już na podłogę,
            przeklina i wprowadza anarchię dłubiąc w nosie i rozmazując wydzieliny po
            ścianach. Sobiepanna wszystko by śpiewała, co chce powiedzieć, domagają się za
            każdym razem owacji po takim recitalu. Fryzjer już zwariował w tym towarzystwie
            i nożycami obcinał sobie stare pożółkłe paznokcie.
            Te paznokcie tak strzelały z pod tych nożyc, że wpadły w nowe włosy
            doomi-Monroe. Biedaczka przerażona obcym żółtym ciałem w głowie biega w tę i we
            w tę powtarzając, że nigdy tu już nie przyjdzie. Na szczęście pojawił się
            wielebny, machnął łyse kółko na głowie i począł rozgrzeszać od razu tego
            zwariowanego już fryzjera i uspakajać Doomi, że to z głowy da się jeść.
            Pokazywał jak przeżuwać i tłumaczył, że takie paznokcie są zdrowe on wie, bo
            zawsze obgryza i zjada. Strupki również. Zaczął zachęcać zresztą i fryzjera i
            Monroe aby tymi nożycami wycieli swoje odciski ze stóp i się wymienili na pamiątkę.
            Gdzieś z boku sqh’a rozłożył stare mapy i planował jakieś manewry. Cat’s jak
            zwykle rozłożony na kaloryferze tak jak mokra szmatka by tylko leżał i mruczał.
            Tak a dopiero balanga się rozpoczynała…
            • francesca12 Re: no u tego fryzjera to się by rozkręciło... 27.01.06, 08:46
              > za to Franki strasznie pluje już na podłogę,
              > przeklina i wprowadza anarchię dłubiąc w nosie i rozmazując wydzieliny po
              > ścianach.

              Kubek!!!
              Jestem oficjalnie obrażona :D
            • sobiepanna Re: no u tego fryzjera to się by rozkręciło... 27.01.06, 09:19
              Ekhe... jeśli sobiepanna by śpiewała, to towarzystwo rozpierzchłoby się w
              popłochu łącznie z okolicznymi słuchaczami! W najlepszym wypadku. Czarny
              scenariusz przewiduje ofiary w obecnych u fryzjera ludziach i kotach ;)
              A z Limahlem to ja mogę mieć wspólne - co najwyżej - angielskie poczucie humoru.

              P.S. Kubeeeekkk.... a skąd u Ciebie takie gusta muzyczne??? Jesteś fanem
              Britney, tylko nie chcesz się przyznać?!?!?! Masz jej plakaty nad łóżkiem, ale
              się wstydzisz, więc wyjeżdżasz z kolesiem, który ją parodiuje, że niby Ty też
              jej nie lubisz.. a w szafie pewno masz taki czerwony skórzany kombinezonik, w
              którym ona występowała. Jak nikt nie widzi to się przebierasz, puszczasz sobie
              jej płyty i śpiewasz do dezodorantu!!! :P
            • chiste Pan Marian 27.01.06, 09:29
              Nie wiem, jak by to bylo, ale ja jestem stałym klientem tego fryzjera i dzisiaj
              takich atrakcji, jak kiedyś, tam nie ma. Pamiętam czasy, kiedy wpadałem tam
              pacholęciem będąc i stanowisk było fryzjerskich 6, a nie 3 jak teraz. Fotele
              niby dzisiaj te same, ale brakuje mi tego dreszczyku emocji, kiedy w tym
              ciasnym i zadymionym dymem papierosowym przybytku (pamiętajcie - wtedy było tam
              6 stanowisk) pan fryzjer Marian (miał stanowisko przy wejsciu po prawej
              stronie, tam gdzie dziś stoi telewizor z Polsatem) kładł deseczkę na poręczach
              i sadzał mnie na niej, pytając: "to jak dzisiaj golimy, kawalerze"?
              Po czynnościach maszynkowo-nożyczkowych dochodziło do czegoś strasznego,
              pownieważ wtedy pan Marian wyciągał brzytwę i ostrzył ją na pasku powieszonym
              na oknie z prawej strony (tam, gdzie dziś jest stolik z gazetami) a potem
              zaczynał najgorszą operację w dziejach całego fryzjerstwa - golenie baczków.
              Pan Marian był także egzekutorem moich nastoletnich fantazji; w 3 klasie liceum
              zdziwił się widząc mnie po trzyletniej nieobecności w zakładzie, z
              namaszczeniem wykonał zadanie polegające na obcięciu piór zaramiennych do
              poziomu 4 mm ponad skórę i powiedział głosem szelmowskim: "no... teraz możesz
              znowu zapuszczać"! Niestety, nie udało mu się zamaskować naginanych po środku
              przez 3 lata włosków i przez jakieś kilka dni straszyłem przechodniów
              przedziałem środkowoczaszkowym pośród odrastrającej szczeciny (dzisiaj straszę
              łysiną).

              Za to dzisiaj bardzo fajnym zwyczajem obsugującej ten zaklad młodej załogi jest
              rżnięcie w karty w chwilach wolnych od klientów (grają w tysiąca). No i zawsze
              mogę patrząc w lustro oglądać jednocześnie moje powiększające się zakola oraz
              Strażnika Teksasu albo Wielka Grę zapodawane z telewizora w kącie, gdzie kiedyś
              strzygł pan Marian.
              _______
              Ospo czorna!
              Idź do Dorna!
              • sobiepanna Re: Pan Marian 27.01.06, 09:42
                > przez jakieś kilka dni straszyłem przechodniów
                > przedziałem środkowoczaszkowym pośród odrastrającej szczeciny (dzisiaj straszę
                > łysiną).

                A dziś Ci włosy na czubku głowy z jednej srony sterczały, ale nie chciałam Ci
                zwracać uwagi... jeszcze byś splunął na rękę i zaczął je przylizywać ;)
                • chiste To był efekt czapkowo 27.01.06, 09:43

                  • chiste niemniej jednak... 27.01.06, 09:45

                    Jest to znak (to odstawanie), że musowo już czas iść do golibroby na Powstanców
                    Warszawy :)
                    _______
                    Ospo czorna!
                    Idź do Dorna!
                  • sobiepanna Re: To był efekt czapkowo 27.01.06, 09:47
                    A rozumiem.... czapka korekcyjna dla klapniętego uszka ma skutki uboczne.
                    Rozumiem. Tak, jak chce się być pięknym to można pocierpieć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja