Dodaj do ulubionych

szpital w Otwocku poród

07.05.07, 13:46
Bardzo proszę o opinnie o tym szpitalu a zwłaszcza o oddziale położniczo-
ginekologicznym od wszystkich, którzy mają doświadczenie związane z porodem w
tym szpitalu. Będę bardzo wdzięczna za wszystkie sugestie.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich na forum
Obserwuj wątek
      • megi_mal Re: szpital w Otwocku poród 11.05.07, 20:32

        Ja rodziłam w lipcu 2005 w otwockim Szpitalu. Obyło się szczęśliwie bez
        komplikacji, wszystko przebiegło bezproblemowo, tylko, że dłuuugo...
        Chodziliśmy z mężem do szkoły rodzenia (polecam tę położną, która prowadzi
        szkołę czyli Panią Małgosię Babińską) i mogliśmy skorzystać z sali porodów
        rodzinnych (ta sala normalnie jest za opłatą, a dla uczestników szkoły
        rodzenia, za którą płaciliśmy chyba 200zł. jest już w tej cenie). W trakcie I
        fazy porodu, która u mnie trwała naprawdę długo mogłam korzystać z tej sali i
        jej wyposażenia tzn. siedziałam w tej wannie, skakałam na piłce itd. Nie
        rodziłam tam do końca, bo musiałam trafić na salę ogólną pod kroplówkę z
        oksytocyną. Jeśli chodzi o lekarza, ja polecam dr Mirosława Śmigasiewicza.
        Super lekarz. Moje doświadczenia są więc jak najbardziej pozytywne. Ale
        napisałam też na forum mamowym, że nie zdecydowałabym się chyba na drugi poród,
        po późniejszych doświadczeniach znajomych...
        NATUSIA
        • funcia2 Re: szpital w Otwocku poród 11.05.07, 22:55
          Megi, nawet jakbyś nie musiała trafić pod kroplówkę, to i tak Twój poród nie
          odbyłby się do końcowej jego fazy w tzw. sali porodów rodzinnych.
          W naszym szpitalu jest to tylko sala, w której mężowie mogą sobie posiedzieć ze
          swoimi żonkami w papuciach, wypić kawkę w wygodnym fotelu, pomasować im plecki,
          pomóc poskakać na piłeczkach i popatrzeć jak przeżywają skurcze w wannie.
          W tej sali niema odpowiedniego sprzętu, który potrzebny jest do porodu. W naszym
          szpitalu nie odbywają sie jeszcze porody w wannie, a wanna już jest nie powiem,
          że bezużyteczna, ale niewykorzystywana w 100%.
          • amigo9 Re: szpital w Otwocku poród 12.05.07, 02:37
            I tego nie rozumiem.
            W lutym 1998 roku urodził się mój pierwszy syn w szpitalu w Lublinie.
            Fakt, że na szkole rodzenia (przyszpitalnej) pokazywano nam super salę do
            porodów rodzinnych, a jak przyjechałam, to pierwsze pytanie nt. tej sali
            (porodówka pusta)- 'Odpowiedź - "a uzgodniła to Pani z ordynatorem?". Wkurwiłam
            się, ale skurcze były mocniejsze.... Wtedy już była możliwość rodzenia do wody,
            ale mój lekarz tego nie lubił i wywabił mnie podstępem...

            Mija 8 lat - wszyscy na około (informacje położnych ze szpitali) mówią, że poród
            do wody jest możliwy (nie jest możliwy ani w Otwocku, ani w Międzylesiu).
            Zdecydowałam się na Międzylesie. Fakt, chciałam do wody i był problem z mężem -
            musiałby przejść przez trakt porodowy (wszystkie 2 zrezygnowały z rodzenia na
            jego widok;)) i dlatego teoretycznie nie mógł mi towarzyszyć w wannie
            (towarzyszył). Potem powrót do naszego pokoju,zero innych zestresowanych
            ludzi...Pod względem warunków - było intymniej niż w Lublinie, jeśli chodzi o
            podanie oksytocyny (za moją zgodą) oceniam poród jako gorszy - krótki,ale nigdy
            nawet pod wpływem LSD tak nie ześwirowałam;)
          • megi_mal Re: szpital w Otwocku poród 12.05.07, 09:48
            No właśnie...Słyszałam, że w tej salce możesz spędzić I fazę porodu (tak jak
            ja),ale jak chodzi o II fazę, to im się nie chce po prostu " brudzić" tej salki
            i robić zamieszania, więc kierują ludzi obok. Oczywiście na szkole rodzenia
            mówili, że poród w sali poorodów rodzinnych odbywa się właśnie tam!
            • funcia2 Re: szpital w Otwocku poród 12.05.07, 13:59
              A ja tak sobie myślę, że może dotychczas nie było odważnych (lekarzy otwockich)
              aby taki poród w wannie po prostu przyjąć. No i pierwszej ciężarówki która by
              się tak uparła i tak posmarowała żeby musieliby to zrobić :)

              Albo tak jak napisałam już wcześniej - nieodpowiedni sprzęt
              • amigo9 Re: szpital w Otwocku poród 13.05.07, 12:12
                Też tak myślę -poród do wody to dla lekarza wyzwanie. Co z tego, że fajniejszy
                dla kobiety, dla niego większy stres.
                Lekarze preferują najgorszą (dla kobiety) pozycję, kiedy ona leży (wszystko
                widać, prawda?). I tu chwała mojemu mężowi, bo ja się dałam położyć (już mi było
                wszystko obojętne), a on się wkurzył, dlaczego leżę, przecież to dla mnie
                najtrudniejsza pozycja. Urodziłam obu facetów na siedząco (nie ustałabym), czyli
                w najlepszej dla mnie pozycji. Ale gdyby nie mój mąż (oba razy, ja już
                odpływałam...) to rodziłabym w najgorszej pozycji dla siebie, ale najlepszej dla
                lekarza (ten drugi bał sie mnie dotknąć i jak sie po nim przejechałam, to miałam
                wrażenie, że czeka na moment, żeby uciec z sali, dobrze, że położna była
                przytomna i ok.,)
            • lotos15 Re: szpital w Otwocku poród 14.05.07, 08:30
              Czy to znaczy, że w przypadku kiedy konieczne jest podanie kroplówki np: z
              oksytocyną już na początku porodu np: wody odeszły nie ma skurczów ani nie
              postepuje akcja porodowa (tak miałam przy pierwszym porodzie),jesteś pozbawiona
              sali do porodów rodzinnych już na samym początku? i skazana jestes na sale
              ogólną? Bardzo proszę o odpowiedź.
              • amigo9 Re: szpital w Otwocku poród 14.05.07, 11:13
                Z mojej wiedzy nt. tego szpitala, tak. Koleżanka przyjechała do szpitala
                (rodziła ok. rok temu), no i podłączono ją do ktg (w trakcie porodu mnie
                podłączali z 5 razy) i to już wyklucza salę do porodów rodzinnych, więc ta sala
                to jakaś fikcja. A może po prostu trzeba się najpierw dogadać z ordynatorem, nie
                wiem.
                Mimo tego, koleżanka była zadowolona z porodu.
                Ja rodziłam 1,5 roku temu w Międzylesiu na salce do porodów rodzinnych, która
                tam jest mniej bajerancka niż w Otwocku i nie posiada wanny (wanna jest w
                osobnym pomieszczeniu przy trakcie porodowym), ale ktg mi do tej sali po prostu
                dowożono, więc w Otwocku to jakaś chora polityka...
                • lotos15 Re: szpital w Otwocku poród 15.05.07, 09:39
                  Reasumując poród w sali do porodów rodzinnych w Otwocku to fikcja skoro nie
                  można w niej urodzić dziecka, a może ktoś ma juz inne świeższe doświadczenia o
                  tym szpitalu?
                  Pozdrawiam wszystkich LO
              • megi_mal Re: szpital w Otwocku poród 14.05.07, 19:46
                No więc ja też miałam podobnie. Wody odeszły (po przebiciu pęcherza przez
                lekarza, a ja byłam już po terminie), więc dostałam porcję oksytocyny, skurcze
                się zaczęły po tym i pozwolili mi chodzić bo bardzo bolało. Jak już pisałam
                byłam wtedy w sali porodów rodzinnych, trochę siedziałam w wannie dla
                złagodzenia skurczy wyłącznie (o porodzie w wannie nie ma mowy w Otwocku), mój
                mąż miał takie małe urządzonko i badał tętna dzidzisiowi co chwila, jak były
                jakieś wątpliwości wzywał położną. Niestety po odłączeniu od oksytocyny,
                skurcze mi osłabły, więc dali mi następną dawę dużo silniejszą i już tak
                leżałam na łóżku w sali ogólnej. A ta wymuszona pozycja leżąca przy skurczach z
                krzyża i z brzucha to była masakra. I tak po 8 godzinach i 40 minutach skurczy
                urodziłam moją śliczną i zdrową Natkę :) Umęczyłam się ale efekt był cudowny :)
                • funcia2 Re: szpital w Otwocku poród 14.05.07, 23:43
                  Ja ponad 5 lat temu miałam tak: wody mi odeszły miesiąc przed czasem, skurczy
                  zero, od 7 do 15 leżałam pod kroplówkami(niestety nie pamiętam ile ich było) w
                  międzyczasie robiono mi KTG, ale przywożono je na salę porodową; w efekcie
                  miałam cesarkę i tyle. Powiem tylko jedno, że wcale sie nie umęczyłam i nie wiem
                  co to poród, moje dzieci nie chciały się męczyć przychodząc na świat i cieszę
                  się bardzo, bo z tego co czasem piszecie dzieląc się swoimi przeżyciami to nie
                  chciałabym przeżywać takich męk.
                  Jednak to faceci mają lepiej - tylko przyjemność, no a potem to może co 10 jakiś
                  obowiązek, a kobieta to jeszcze musi się za tę przyjemność męczyć za 9 miesięcy.
      • lotos15 Re: Boszzzz, dziewczyny! 15.05.07, 14:26
        To, po co czytasz takie posty, nie wchodź na forum i nie będzie Ciebie nikt
        straszył to jest post, który ma zobrazować obecną sytuacje w tym szpitalu i
        prośba o szczere opinie tych, którzy mieli już doświadczenie z tym oddziałem w
        Otwocku. Nikt nikogo nie zmusza do szczerych, prawdziwych stwierdzeń popartych
        najczęściej doświadczeniem. Ja już raz rodziłam i wiem, czym to pachnie, a
        niewiedza jest najgorszą sytuacją, jaka może się człowiekowi przydazyć - Więc
        pytam i tyle, a juz na pewno mnie nikt nie straszy.

        Pozdrawiam Lo
        • francesca12 Re: Boszzzz, dziewczyny! 15.05.07, 15:00
          Po co czytasz? Po co czytasz? Głupie pytanie :D

          Szkoda, że nie dostrzegłaś ni krzty ironii w moim poście..

          btw - teraz to się boję już cokolwiek napisać, boję się normalnie odezwać..
          Wiem jedno: urodzę po cichutku i nie będę robiła z tego wielkiego halo, bo
          jestem matką-Polką i wiem, czy to pachnie, droga lo :P


          > Więc pytam i tyle, a już na pewno mnie nikt nie straszy.

          Aha: to WY mnie miałyście straszyć :PP
      • amigo9 Re: Boszzzz, dziewczyny! 15.05.07, 21:14
        Frankie ja mój pierwszy poród wszystkim zachwalałam. Mimo, iż nie urodziłam do
        wody, jak chciałam i nie na sali porodów rodzinnych (miałam szczęście było mało
        rodzących, noc, cisza w szpitalu), to moi faceci - mąż i lekarz, którego bardzo
        lubiłam dali mi ogromne poczucie bezpieczeństwa, skurcze były do wytrzymania
        (serio nie pamiętam bólu, raczej niecierpliwość - "długo jeszcze?"), a w
        ostatniej fazie porodu pamiętam, że myślałam tylko rodzić, nieważne gdzie, jak,
        rodzić jak najszybciej i na tym się skupiałam. Jak mały w końcu wyszedł, miałam
        wrażenie, że wystrzelił, jak z procy i przestraszyłam się, że go nie zdążyli
        złapać i spadł na podłogę (serio!!!!). A potem taki przypływ adrenaliny i
        powera, że czekałam z zegarkiem w ręku, aż mi pozwolą wstać (kazali leżeć min. 6
        godzin). Po 6 godz. nikt nie przyszedł, więc poszłam pod prysznic (lekki zawrót
        głowy), a następnie zapalić (ogromny zawrót głowy). Po 4 dniach byłam już na
        mojej szkole rodzenia i opowiadałam mój poród.

        Drugi poród - nic mnie już nie zaskoczy, więc zrezygnowałam z opłacania lekarza.
        Za to zapłaciłam chyba 200 lub 300 za salę do porodów rodzinnych (oficjalna
        stawka w Międzylesiu, a ja lubię intymność). I zdecydowałam się na podanie
        oksytocyny, co z perspektywy czasu było błędem - poród szybszy, ale 1-2 godz.
        faktycznie świrowałam z bólu. Ale mały (ponad 4 kg) się w końcu urodził i znowuż
        przypływ adrenaliny. Tym razem nie czekałam 6 godz. na prysznic i fajkę;)
        Adrenaliny miałam w nadmiarze ponad 2 tygodnie - spałam po 5 godzin, więcej nie
        mogłam (normalnie tak nie funkcjonuję, jestem raczej śpiochem) i nosiło mnie...

        Generalnie ja polecam przygotowanie się do porodu - dobra szkoła rodzenia po
        której wiesz, co Cię może spotkać i czego masz wymagać od personelu i zaufana,
        raczej opanowana bliska osoba u Twojego boku. Resztę - ból mniejszy, większy da
        się wytrzymać, kiedy czujesz się bezpiecznie i chroniona.
      • funcia2 Re: Boszzzz, dziewczyny! 15.05.07, 22:00
        francesca12 napisała:

        > Natychmiast przestańcie mnie straszyć, bo to horrory jakieś są.
        > Wiem, że jest ciężko urodzić, ale pliz nie odstraszajcie mnie skutecznie!
        > Bo na Cypr wyjadę :P
        >

        A to nie wiedziałam, że Cypr jest środkiem antykoncepcyjnym, czy może tam faceci
        kobietom dzieci nie robią / nie mogą zrobić :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka