agniecha351
18.08.08, 11:17
opiszę Wam moje zajście, nieprzyjemne bardzo, w sobotę w tym właśnie
sklepiku.
jakiś czas temu, pod koniec maja kupiłam tam posrebrzany zegarek
Często tam zachodzę i sporo rzeczy kupiłam do tej pory, ponieważ
mają tam b fajne srebro, kto tam zagląda, zgodzi się ze mną.
Niedawno zauważyłam, że bransoleta wytarła się od środka. Weszłam do
nich i spytałam, czy mam prawo ją zareklamować. Pani powiedział, że
nie podlega ona reklamacji, ale jej mąż stwierdził, że być może
znajdzie u siebie jakąś inną, którą dopasuje. Podziękowałam i w
sobotę zaszłam z zegarkiem. Pan go zabrał, ale niestety nie miał
nic, co pasowałoby do mojego zegarka. Nie zdążyłam nawet nic
odpowiedzieć, gdy jego zona wzięła zegarek w rękę, po czym
stwierdziła, że to nie jest ich zgarek!! Na pewno nie był u nich
kupiony, bo ona nie miała nigdy zegarków z cyrkoniami, a pamięć ma
dobrą, bo fotograficzną!! Poczułam się jak by mi w twarz napluła,
tym bardziej, że dalej wpierała mi, że to nie ich zegarek, kupiłam
go gdzieś, a ich chcę naciągnąć na koszt.Byłam tak wściekła i tak
zaskoczona jej zachowaniem, a jednocześnie nie miałam na niego
gwarancji,żeby udowodnic zakup, bo gdzieś ją wyrzuciłam / przecież
pamiętam co gdzie kupuję, nie chodzę zawalona, naćpana, żebym miała
problemy z pamięcią/ Tym bardziej, że garancja była chyba na 6 lub
na 12 miesięcy, więc myślałam, że nic się nie stanie. Nie chodzi
zresztą o gwarancję, bransoletę , czy cały zegarek. Kosztwał 55 zł i
za takie pieniądze nie zrobiłabym z siebie takiej naciągaczki, jaką
ta pani próbowała ze mnie zrobić. Niestety za marne 55 zł zrobiła z
siebie okropną świnię, pozostawiła mi wielki niesmak po swoim
zachowaniu.Jak to jest, że gdy kupujemy, mogą w rękę całować, miodem
wysmarować z uprzejmości, a gdy coś się dzieje,/ ja nie poszłam z
awanturą tylko z pytaniem o naprawę, wymianę, / potraktują jak ..
sami oceńce.
W skleie została moja koleżanka, która przez przypadek była również.
Podobno pani, która tam pracuje, młoda dziewczyna / ta, która
rzeczyiście sprzedała mi ten zegarek/, powiedziała, że pamięta jak
go sprzedawała i że były takie zegarki, chyba 2, na co SZEFOWA
odpowiedziała, że coś jej się pomyliło!!
Jak mamy utrzymywać nasze lokalne sklepiki i robić w nich zakupy,
skoro tak nas później traktują. Dobry klient to ten który płaci, a
ten który reklamuje, to oszust i naciągać i trzebna go obrazić, żeby
nie psuł statystyki i nic nie chciał. I na pewno więcej nie zajrzy
do sklepu!