moja pierwsza jazda po prawku :)

09.11.09, 19:18
Dziś odebrałam z Łomianek autko i dowiozłam na Bemowo :)Cóż miałam
stres ale bardziej dlatego, że mój ojciec siedział obok i się
nerwowo zachowywał. W końcu się wnerwiłam i puściłam muzykę, żeby
go zagłuszyć :) Super się nią jeździ, sprzęgło świetne, choć się ze
mnie uśmiała sprzedająca, że buty z kozaków zmieniam na letnie
mokasynki :)Stara, dobra Yariska 5 biegowa - już ją kocham. Jutro
jadę do urzędu oczywiście moją niunią a potem do ubezpieczania też
niunią a potem do domu :) A za jakieś 2-3 tygodnie czeka mnie
podróż do Płocka. Ech chyba ojcu taśmą usta zakleję. Bo dowcip
polega na tym, że mój ojciec od 40 lat samochodem jako kierowca nie
jeździł :)
    • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 09.11.09, 19:19
      zapomniałam dodać - oczywiście było ciemno i padał deszcz ;)
      • Gość: Mona Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: 85.222.87.* 09.11.09, 19:28
        next time pojedź bez ojca;)) powodzenia oraz wyobraźni na drodze;)) (autentyczny
        tekst mojego pierwszego wrednego instruktora, którego przypadkiem spotkałam na
        pl. Bankowym i celowo podeszłam do niego, by ogłosić, że zdałam, podczas gdy on
        zalecał zakup karty miejskiej). ;-D
    • Gość: za 1 razem Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: *.acn.waw.pl 09.11.09, 19:36
      Tatuś kupił córuni toycie, dokładnie taką, jaką uczyła się jeździć? Babkom to dobrze, bo ja sam musiałem sobie kupić 4 kółka.
      • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 09.11.09, 19:38
        zonk niuniuś - kupiliśmy se na spółę :) Zeby córunia tatusia woziła
        bo on sam się boi :)
        • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 09.11.09, 19:42
          ach i nie musiała być toyota - rozważałam clio2, punto2, kia
          picanto itp czyli autka małe - trafiła się toyotka z przebiegiem
          60tys, świeżo po przeglądzie, japońska wersja itd itp, technicznie
          jest w świetnym stanie to co - mieliśmy szukać gorszego? Puknij się
          czasem w łepek mój drogi.
          • Gość: Mona Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: 85.222.87.* 09.11.09, 19:50
            i ile zabuliłaś za to cudo? ;)
            • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 09.11.09, 20:22
              12 kafli- gdybym ją ściągała z poza warszawy pewnie i dałoby się
              taniej - no ale bez przegięć :) Ma to na czym mi zależało czyli
              wspomaganie, po przeglądzie, wymianie płynów i klocków -
              elektryczne szybki, imobiliser i blokada skrzyni, jak wspomniałam,
              jeśli toyotka to mnie tylko japoniec interesował więc roczniki ok
              1999-2000 te z szarym zderzakiem. No klimy nie ma to jedna sprawa z
              głowy do martwienia :) Wszystko działa w niej super, silnik nie
              myty, śruby oryginalne, doprawdy jestem zadowolona. Poprzedni
              właściciel zostawił swoje talizmany!!! mam osiołka ze Shreka i
              jakieś żółwie z jakiegoś kamienia :)
              • Gość: Mona Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: 85.222.87.* 09.11.09, 20:26
                a jaki ma przebieg? Poprzednia właścicielka swoje talizmany zabrała, ale
                podarowała mi słonika na szczęście, którego wożę w Gacku.
                • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 09.11.09, 20:38
                  no 60tys tylko -normalnie do kościoła i spowrotem :) dla mnie to
                  niewiarygodne ale naprawdę stan techniczny odpowiada temu
                  przebiegowi, nie mówiąc o wnętrzu :)
                  • Gość: Mona Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: 85.222.87.* 09.11.09, 20:58
                    no to miałaś farta z tym autem. Przebieg śmieszny jak na 10-latka;) Mój 5-latek
                    miał przebieg 57tysi.
    • Gość: Mona Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: 85.222.87.* 09.11.09, 20:05
      dodam jeszcze, że podoba mi się Twoja postawa - bo nie ma nic bardziej
      wkurzającego od biadolenia osób, które zdały egzamin, mają prawko w ręku i BOJĄ
      SIĘ JEŹDZIĆ!

      Prawdziwy egzamin dopiero przed Tobą;) Ja właśnie wyjeździłam >2tys. km po W-wie
      i bliskich okolicach (jakoś nie miałam okazji pojechać gdzieś w trasę), i w
      sobotę minęły 4 m-ce od zakupu mojego Gacka;)
      • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 09.11.09, 20:27
        no w końcu po coś się to prawko robi :) moim zdaniem by nim
        jeździć. Mój synuś oszalał ze szczęścia, wreszcie nie będzie marzł
        na przystankach o 6 rano i będzie taki jak jego koledzy - dowożony
        do przedszkola i odwożony autkiem. Nie wiem co jest bardziej
        motywującego do zrobienia prawka. przed którym 15 lat się
        broniłam :) Synek wygrał :)Ale też troszkę i moje ego ;)
        • Gość: Mona Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: 85.222.87.* 09.11.09, 21:00
          ja się nie wzbraniałam, po prostu nie było mnie wcześniej stać na auto;) Potem
          pojawiła się i konieczność i chęć uniknięcia wszelkich przysług transportowych
          (oraz głupich komentarzy od zmotoryzowanej części społeczeństwa;)))
    • elfkabezhaltera Miło ... 09.11.09, 21:13
      ... się czytam takie pełne radości posty.
      Podzielam też zdanie Mony - prawo jazdy należy używać. Podobnie jak i ona,
      nastukałem od egzaminu (w kwietniu) jakieś 2 tys. km - zupełnie inaczej dziś
      jeżdżę ...
      Borys
      • Gość: Mona Re: Miło ... IP: *.waw.cdp.pl 10.11.09, 09:51
        dla mnie najgorszy był pierwszy miesiąc. I tak nie narzekam, bo te krytyczne
        pierwsze jazdy przypadły na okres wakacji, gdy jest mniejszy ruch, ale bywało
        ciężko. Poruszanie się po W-wie nawet w wakacje do najłatwiejszych się nie
        zalicza, ale codzienna jazda to jedyny sposób by doskonalić swoje umiejętności;)
    • kelle1986 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 09.11.09, 23:10
      Przezycie duze:) Moje pierwsze jazdy tez z ojcem, ktory od razu staral sie mnie przekonac ze jego metody prowadzenia auta sa jedynymi slusznymi a na kursie mnie zle uczyli;p Niedawno jechalam pierwszy raz bez niego i juz wiem, ze zdecydowanie wole sama:) Mam za kazdym razem troszke obaw ale jest coraz lepiej.
    • quille Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 10.11.09, 00:28
      Ja wczoraj jechałam pierwszy raz sama :) Wcześniej to najpierw z instruktorem,
      potem egzaminatorem, potem z tatą (jakieś 3 tygodnie), w sobotę tylko z mamą a
      wczoraj i dziś sama :) Wczoraj to pikuś, o 21 w nocy do kina (jakieś 6
      przystanków), potem po 24 z powrotem, ale dziś na drugi koniec miasta do
      dentysty i powrót po ciemku i we mgle. Mama zdrowaśki odmawiała, a wczoraj to
      zasnąć nie mogła dopóki nie wróciłam, ale jakoś poszło :) Nawet mniej się
      denerwuje niż z tatą, bo mi nikt nie gdera. Aha, jeżdżę 12-letnią Corsą B 1,4
      mojej mamy - fajny samochodzik, tylko szkoda, że wspomagania nie ma. No ale nie
      można mieć wszystkiego od razu - jakbym miała super furę, to bym nie doceniła
      tej, którą sobie za x lat kupię już za własną kasę ;)
      • Gość: angksiazki Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 00:43
        A ja nie wiem co zrobić - zdałam na prawko i myślałam, że będę jeździć, ale po
        pierwsze mąż zabiera rano samochód i jeździ nim do pracy, a jak wraca wieczorem,
        to jest już ciemno i nie ma gdzie jechać, po drugie - jest to stary duży
        samochód, gaśnie, bez wspomagania, rocznik 1993...Jazda nim to wielki stres. Z
        jednej strony nie mam potrzeby codziennej jazdy, a z drugiej, jak nie zacznę
        teraz, to stracę umiejętności. Nie wiem, czy stać nas na 2 autka. Co robić?
        Mieszkam w Warszawie.
        • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 10.11.09, 06:49
          jakieśtam autko z małą pojemnością można przecież za "grosze"
          kupić. Ciężko radzić. My ciułaliśmy na samochód, odkąd padła myśl o
          robieniu prawka, jak to mówią "zbieraj grosz do grosza". No i się
          uciułało. Dla mnie ważne, żeby po egzaminie jeździć, bo po prostu
          muszę. Oczywiście póki co, jest strach i świadomość własnych
          niedociągnięć, ale jak się człowiek od razu nie wdroży, to potem
          coraz trudniej będzie. Mój ojciec, brat, mąż, mają prawko od daawna
          i żaden z nich nie jeździ samochodem, szkoda kasy na coś z czego
          się nie korzysta, bo później i tak trzeba zabulić od nowa za
          doszkalanie.
        • elfkabezhaltera Podtrzymanie umiejętności 10.11.09, 07:59
          Może w łikend do supermarketu prowadzisz ty?
          Borys
    • Gość: Aga Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: *.inet.pl 10.11.09, 14:50
      A ja dziś odebrałam prawko! :) No i teraz się zacznie...Z pewnością podzielę się
      z Wami swoimi przeżyciami..Oj będzie stresik :))

      A Lunie i innym świeżakom gratuluję odwagi i samodzielności!
      • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 10.11.09, 16:22
        no to dziś druga jazda była :) Najpierw do ubezpieczyciela - w sumie
        tanio mnie pakiecik, bo myślałam właśnie, że ze 2tauseny naliczą, a
        tak 1300 uff. Od ubezpieczyciela, na stację bo mi ledwo rezerwy
        starczało, do carrefoura na bemowie po gaśnicę, apteczkę i inne
        bzdety - no z fanaberii nakładka na kierownicę. Jedyne czego nie
        znosiłam w Yarisce to tego plastikowego-plastiku w rękach, więc od
        razu nabyłam nakładkę czerwono-czarną i od razu lepiej :) No z
        carrefura do domu ojca migiem, tam zabrałam dziecko i rodziców, i
        wio z bemowa na białołękę, a tu zonk i korek już się zaczął o 14 na
        moście Grota- Roweckiego. Potem jeszcze do spółdzielni w sprawie
        garażu i niunię zaparkowałam pomiędzy 2 betonowe słupy (1 miejsce
        postojowe) w tymże garażu - wjazd tyłem w to miejsce :) Tak więc
        teraz trenuję parkowanie tyłem w ciasnym garażu żeby lusterek nie
        rozwalić :) No ale skoro wjechałam i nic nie rozwaliłam i się w
        swoim miejscu zmieściłam to jest git :) uff- na dziś mam dość. Jutro
        spowrotem kurs białołęka - bemowo, ale już dziś się mniej
        stresowałam niż wczoraj. Byle ten pierwszy miesiąc rozjeździć to
        będzie ok.
        • fuksik-1 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 10.11.09, 19:26
          Gratuluje wszystkim świeżym kierowcom odwagi;)Ja odebrałam wczoraj swoje prawko(jak mi się buzia uśmiechnęła gdy pani wyjęła ten mały a jak cenny kawałek plastiku;)) a wieczorkiem wsiadłam do auta i wyruszyłam na pierwszą przejażdżkę samodzielnie,miałam to szczęście że nie miałam obok siebie żadnego ''doradcy'' i powiem szczerze że stres była jak nie wiem co,ale dałam radę i byłam dumna z siebie bo było ciemno i padało.Dzisiaj była powtórka pojechałam znacznie dalej i już nie stresowałam się tak jak wczoraj;)Podoba mi się ta jazda;)
          • Gość: Mona Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: 85.222.87.* 10.11.09, 20:30
            i tak trzymać, drogie panie!!!! ;))
            • fuksik-1 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 10.11.09, 23:10
              Mam nadzieję że z dnia na dzień będzie co raz lepiej i pewniej bo tu już nikt
              nie podpowiada sami podejmujemy decyzje,ale muszę przyznać że jest fajniej jak
              jazda pod dyktando instruktora "na ruchu kierowanym...."hi,hi ;)To są uroki
              posiadania prawka,nie jeździsz tam gdzie Ci każą lecz tam gdzie chcesz dojechać;)
    • aniamamamarty Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 11.11.09, 00:31
      Coż, jak czytam Twojego posta przypomina mi się jak siedem lat temu urodziłam
      moją córkę, którą przez jakiś czas karmiłam piersią i moja mama była i czuła się
      pierwszym w RP doradcą co mam jeść albo nie jako matka karmiaca, a sama mnie
      tylko buteleczką z humaną zasilała ;))I pamietam jak mnie to wkur......
      • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 11.11.09, 05:24
        ooo- z wątku autkowego zrobił się "piersiowy" :)
        Co do doradców - mój ojciec nic ni pamięta i źle podpowiada. To mnie
        najbardziej irytuje. Wczoraj zatrzymuję się a on pyta, a czemu się
        zatrzymujesz? A tam "stop" był, no i kilka innych kwiatków, gdybym
        jechała zgodnie z jego sugestiami to bym chyba po trawnikach
        jeździła :)Dobrze, że nie muszę z nim jeździć codziennie :)
        A odnośśnie dygresji o karmieniu piersią.
        Gdy urodziłam młodego, teściowa nakupowała tony butelek i smoczków
        mimo mojej informacji, że będę karmić wyłącznie piersią przez 6 m-
        cy. Lament straszny, że jak to - dziecko zagłodzę, zasuszę bo jak
        można bez dopajania i glukozy. Po 3 m-cach miała mnie już za
        skrajnie wyrodną matkę bo nie dawałam młodemu przecierków, tylko
        dalej wyłącznie pierś. Najlepszy był jej kochaś, który jej wtórował,
        bo przecież jej kochaś był największym na świecie ekspertem od
        karmienia dzieci piersią :)
        Tak więc, pal licho, jak ktoś Ci dobrze radzi, ale jak ktoś radzi
        źle i jeszcze się upiera, że wie lepiej. Można dostać szału, albo
        ćwiczyć asertywność w szerokim zastosowaniu :)

        Pozdrawiam wszystkich "zielonych" :) Niedługo będziemy "śmigać" aż
        miło. Byle rozsądku nigdy nie zabrakło :)
        • fuksik-1 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 11.11.09, 09:21
          Jak widać w każdej dziedzinie znajdą się" dobrzy doradcy" szkoda że żaden z nich
          nie pomyśli że nie zawsze są oni potrzebni,że jak czegoś nie będziemy pewne to
          same poprosimy o pomoc;)Nic innego nie pozostaje jak uodpornić się na wskazówki
          "wszystko wiedzących lepiej" i robić swoje;)
        • Gość: darksektron Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.09, 10:40
          Ja mam prawko od 2 miesięcy.Zgodnie z zaleceniami innych po odebraniu należy nie
          zwlekać , tylko jeżdzić , jeżdzić ,jeżdzić.A więc ok pełna zapału zachęcana
          przez męża wsiadałam za kółko i jazda.I tak na początku były drobne rady typu tu
          wbij 4 tu 5 i tym podobne.Pózniej zaczął zrzędzić za bardzo lewej , za bardzo
          prawej i zaliczę rów, daj po garach ,ten łuk nie jest ostry jedż szybciej.Przy
          skrzyżowaniach zazwyczaj on podejmuje za mnie decyzje i każe mi jechać bo zdąże
          ( zaznaczam że nie prosze go o te rady)Bez przerwy coś dogaduje a to to , a to
          tamto.Pod sklepem leci pierwszy i siada żeby mi wycofac bo ja sobie nie
          poradze.Niby nie specjalnie , ale zawsze ma jakieś uwagi.Powoli chce jeżdzic
          sama , ale razem pracujemy co za tym idzie razem dojezdzamy do pracy i koło się
          zamyka.Jednak najlepsze jest jak on wsiądzie i prowadzi . Wtedy zaczyna
          pokazywać jakim jest cudownym kierowcą , szaleje , popisuje sie. Zastanawiam sie
          czy wszyscy faceci tak mają i dlaczego tak jest.Wczoraj to sie już tak wk....łam
          ,ze zapowiedziałam lubemu że jak usłysze choć jeden komentarz zatrzymam sie
          dostanie kopa w d..ę i wypad z auta.Jak sie przeleci na nóżkach na deszczu to
          może przemysli pewne rzeczy.Bardzo chce jeżdzic ale taka postawa ludzi
          doradzających i wiedzących lepiej wręcz zniechęca.Jak zamknąć buzie "jeżdżącym
          lepiej"??
          • fuksik-1 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 11.11.09, 10:54
            Ach te wspaniałe rady naszych lubych;)Muszę Cię zmartwić ale nie da się ich chyba przeskoczyć "bo przecież oni wiedzą lepiej i są najwspanialszymi kierowcami na świecie" a jak już mogą się popisać no to już są w swoim żywiole,tylko zapomnieli że też się uczyli i nie zostali dobrymi kierowcami od razu również potrzebowali czasu i wprawy ale to już niestety schowali gdzieś głęboko.Ja mam to szczęście że mogę jeździć sama ponieważ mój mężulek jest za granicą chociaż też nie obejdzie się bez cennych wskazówek udzielanych przez telefon przed jazdą,on ma chyba jakiś szósty zmysł bo zawsze wie kiedy mam zamiar wsiąść do auta.
            • luna333 Re: moja pierwsza jazda po prawku :) 11.11.09, 12:10
              OOo :) Na szczęście mój mąż (ma prawko od 8 lat - nie jeździł wogóle
              po zdaniu), grunt że, nawet nie poszedł obejżeć samochodu, zupełna
              zlewka :) I dobrze, bo to moje autko :)
              Dziś zamiast z Toruńskiej pojechać na Gen. Maczka, pojechałam na
              Prymasa Tysiąclecia hehe Mały objazd zrobiłam, ale było ciekawiej :)
              Doginałam sobie tyćkę ponad 80, zgodnie z ograniczeniem i było
              fajnie :) Ale ślisko że ojoj :)
              Nalepiłam zielonego liścia, choć przez te 3 dni nikt mnie nie
              strąbił, to jednak doszłam do wniosku, że czemu by nie. Przynajmniej
              bądą rozumieć, że na ograniczeniu 50 jadę 55/60 a nie 90, niech
              wyprzedzają jak muszą. Ale się zastanawiam, co to za nawyk
              zawracania z prawego pasa???? Najpierw na rondzie gość z prawego -
              przyciął mi przed nosem i zrobił zawrotkę. Ogólnie w ciągu tych 3
              dni - widziałam taką akcję ze 4x????
              • Gość: Mona Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: 85.222.87.* 11.11.09, 12:29
                tego typu "akcje" to Ty ujrzysz jeszcze nie raz;))) Mnie już nic nie dziwi na
                drodze, co najwyżej wkurza.
            • Gość: IZA Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.09, 12:43
              ZAPOMNIAŁ WÓL JAK CIELĘCIEM BYL ;););)
            • Gość: darksektron Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.09, 14:56
              Mój mąż ma prawko bardzo długo i własnie dlatego rości sobie prawo do udzielania
              , nie udzielania do szkolenia mnie i jeżdzenia tak jak on.Nie wspomne ze mam
              zapowiedziane ze jak cos sie zepsuje w samochodzie , to wiadomo czyja to
              wina.Zreszta nikt nie jezdzi tak świetnie jak on , a ci inni to same głąby. Az
              trudno uwierzyć bo chyba z 70-80 % facetów ma takie zdanie o sobie.Ja juz powoli
              wychodzę zpod "opiekuńczych skrzydełek" i będe jezdzic sama.Poczekam na
              odpowiednia okazje kiedy to u rodziny czy też znajomych mężuś moj zapragnie
              strzelić sobie kielicha , bo przecież teraz jest tak ze faceci pija ,kobiety
              prowadzą.Zostanie uświadomiony ze się myli :))).
    • Gość: wspaniały Re: moja pierwsza jazda po prawku :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.09, 13:07
      > A za jakieś 2-3 tygodnie czeka mnie podróż do Płocka.

      uważaj w Płocku, szczególnie w Cekanowie !!!
      mówi ci to stary wyjadacz - prawko od 3 mies. ;)
Pełna wersja