Gość: Mac
IP: 77.255.28.*
12.11.09, 16:52
Witam. Mam taki problem. Dwa miesiace temu zapisalem się na kurs prawa jazdy, szkołe polecila mi znajoma, bo niby jezdzila z nim tez na swoim kursie. Pozniej koles otworzył swoja szkole. Mogloby sie wydawac,że bedzie wszytsko ok, a tu tragedia. Zapisalem sie do niego , wplacilem polowe kasy,po 2 miesiacach mialem wyjechane 6 godzin, po tym okresie mial byc niby koniec kursu, obiecal materialy do nauki,dostalem uzywana ksiazke, zero testow, zadnej plyty. Jesli chodzi o teorie, to nie mialem jeszcze jednej minuty z tej teorii:)Powiedzial, ze kiedys zajedziemy na kawe to mi wytlumaczy co nie wiem:)Teraz mam 14 godzin przejechanych, a on po 12 godzinie mowi mi ze musze inaczej robic pewna rzecz ze sprzeglem. Co za tym idzie musze zmienic poprzednie nawyki,kursanci jezdza po placu na 25 godzinie itp. Jazdy mialem czasem raz na 3 tyg, szkoda sie wiecej rozwodzic na ten temat. Chcialem zapytac jak to wyglada ze zmiana szkoly jazdy, jak to sie teraz rozlicza, nie podpisywalem zadnej umowy, mam tylko blankiet wplaty na pierwsza rate. Pytam bo, nie wiem czy mam wszytsko wygarnac i powiedziec ze nie mam ochoty kontynuowac kursu, czy to nic nie da,bo i tak nic nie wskoram. Sa jakies podstawy prawne, zeby rozwiaac to bez zadnych probolemow z jego strony?? Kurs kosztuje 1600 zl( w tym mialy byc materialy, jazda i oplacony egzamin), wplacilem 800 zl, przejechane 14 godzin.