hazzard 22.09.10, 13:52 Akurat artykuł dotyczy Łodzi, ale podejrzewam, że i w W-wie jest podobnie www.motofakty.pl/artykul/word_analizuje_oblane_egzaminy.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
necessity Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 22.09.10, 15:51 ja dodałabym jeszcze niskie kwalifikacje instruktorów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: za 1 razem Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.acn.waw.pl 22.09.10, 17:32 To są właśnie takie zdolniaki, co umieją jeździć, jeżdżą dobrze, ale nie mogą zdać egzaminu. To jest jedna z najczęstszych wymówek. Druga to te paraliżujące nerwy. A dziś widziałem lebiegę, oczywiście płci żeńskiej. Toczyła się długi czas tuż przede mną na wąskich ulicach. Nie miałem szans na wyprzedzenie. Toczyła się nie przekraczając 30km/h. Za nią zaraz ją, za mną coraz więcej samochodów. Prędkość dozwolona to 50km/h ale LEBIEGA toczyła się w porywach 30 i to na długim odcinku. Tylko czekałem na jakiś dogodny moment wyprzedzenia tego babskiego patałacha i wyobrażałem sobie, jak ona wygląda. Byłem pewien, że siedzi jak na gwoździu, kurczowo trzyma się kierownicy, gapi się w koniec maski i zagryza wargi. Larwa nie potrafiła jechać samochodem na wprost, zjeżdżała to do jednej krawędzi, to drugiej, najeżdżała na wszystkie studzienki kanalizacyjne przy krawężniku. Co chwila widziałem, jak instruktor lewą ręką koryguje kierownicę, bo głupia larwa nawet nie potrafiła jechać na wprost z prędkością 30km/h. Podnosiła mi ciśnienie okrutnie. Na jednym ze skrzyżowań ustawiła się do skrętu, wtedy ją wyminąłem i zobaczyłem tę lebiegę. Mówię wam, że NIC SIĘ NIE POMYLIŁEM! Wyglądała dokładnie tak, jak te wszystkie inne lebiegi. Za kierownicą zobaczyłem bladą i wystraszoną larwę kurczowo trzymającą kierownicę, siedzącą nienaturalnie, jakby jej kij od szczotki w dupę wsadzili, z wytrzeszczonymi oczyma i zagryzającą wargę. Larwa wyglądała absolutnie dokładnie tak, jak ją sobie wyobrażałem, kiedy przez dobrych kilka minut toczyłem się za tę larwą wąskimi uliczkami. Zawsze sobie wtedy siebie przypominam w czasach elki, zwłaszcza to, że ja jeździłem inaczej. Nie toczyłem się jak żółw, umiałem utrzymać kierunek i nie gasł mi co i raz na światłach. Ale ja nie byłem larwą, ja byłem kursantem. Odpowiedz Link Zgłoś
luna333 Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 22.09.10, 17:42 nie wiem co tu kolega natworzył za opowieść, bo zasadniczo kolegi nie czytam, zatem najgorzej jeżdżą FACECI - dziadkowie w kapeluszach :) Jak widzę kapelusznika w cieniasie lub tico to mnie coś bierze :) A co do niskiej zdawalności - nie ukrywajmy ale mistrzem kierownicy po tych 30H jazd se ne da. Przepisy tak to piknie skonstruowały, że mówią o minimum jazd, szkoły to pięknie wykorzystują, by sobie dorobić na doszkalaniu. Ot i tu pies pogrzebany. Gdyby OSK tak z ręką na sercu miał przyznać - który z ich kursantów jest przygotowany do jazdy w ruchu ulicznym, to pewnie 80% kursantów miałaby dodatkowe 30h, tylko im się bardziej opłaci naiwnemu kursantowi zaliczyć wewnętrzniaka, a że będzie oblewał egzaminy państwowe i wracał na doszkalanie - to czysty zysk, nawet za cenę rankingu. Mało kto czyta rankingi zdawalności danego OSK, bo wybiera ten co ma blisko... Odpowiedz Link Zgłoś
ju_s_tyna Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 22.09.10, 20:50 a gdzie można znaleźć takie rankingi "zdawalności", najlepiej z podziałem na instruktorów?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.10, 12:19 Gdyby OSK tak z ręką n > a sercu miał przyznać - który z ich kursantów jest przygotowany do jazdy w ruch > u ulicznym, to pewnie 80% kursantów miałaby dodatkowe 30h, tylko im się bardzie > j opłaci naiwnemu kursantowi zaliczyć wewnętrzniaka, a że będzie oblewał egzami > ny państwowe i wracał na doszkalanie - to czysty zysk, nawet za cenę rankingu. > Mało kto czyta rankingi zdawalności danego OSK, bo wybiera ten co ma blisko... Na jakiej empirycznej podstawie powstała Twoja opinia? Czemu OSK nie trzymają kursantów i nie każa im dokupywać dodatkowych jazd PRZED wydaniem zaświadczenia w celu zaliczenia wgzaminu wewnętrznego praktycznego? Przecież nie tylko zarobią na tym, mogą z tego wyciągnąc o wiele więcej, bo wymagają konkretnej ilości godzin, by wydać zaświadczenie. Więcej - OSK posiada gwarancję, że kursant doszkoli się u nich, nie zaś u konkurencji. Przecież to się o wiele bardziej opłaca! Z prostej przyczyny - prawa rynku. Jeśli cała konkurencja naokoło 'puszcza' kursantów po 30h, nikt nie przyjdzie do Ciebie i to Ty będziesz posądzony o wyłudzanie kasy od ludzi. Przecież kurs podstawowy obejmuje 30h szkolenia! Wiele się takich wątków przewijało na forum prawo jazdy - instruktor nie chce mi zaliczyć egzaminu wewnętrznego, co mam robić?! Nikt nie pisał: nauczyć się jeździć. Nie. Zmienić szkołę, po co instruktor ma Cię rżnąc na kasę? W innej szkole zaliczą Ci to, jeśli wykupisz 1h! Ot, i prawa rynku. Taki lajf. 80% kursantów Kubicami. Ale z paroletniego obcowania z instruktorami nauki jazdy wiem, że 80% ludzi da się przygotować do egzaminu, część idealnie, część na zasadzie 'powinien zdać'. Ludziom tym zalicza się egzamin i poleca się dokupienie godzin po to, by kursant jeździł systematycznie, czyniąc postępy i nie zapomniał tego, czego się już nauczył i by doszlifował rzeczy, z którymi nie radzi sobie doskonale. Ustawa nie przewiduje wydania zaświadczenia przed ukończeniem szkolenia, nie ma więc fizycznie możliwości zostawienia kursantowi kilku godzin bezpośrednio przed egzaminem. Natomiast te 20%... no, może nie 20, ale 10 osób , nieprzeszkolonych dostatecznie w wyniku braku predyspozycji, braku chęci współpracy, lub błedów popełnionych przez instruktora w trakcie szkolenia, żaden szanujący się instruktor nie 'wypuści', tzn. nie podpisze dokumentów o ukończeniu szkolenia, ponieważ to instruktor za to odpowiada. Zgadzam się natomiast z wydźwiękiem Twojej wypowiedzi. Znaczna część ludzi zakładając OSK myśli TYLKO o kasie, i jest to smutne, zatrważające, ale jest też częścią rzeczywistości. Trzeba mieć farta, by trafić na ludzi, którzy robią to, bo widzą w tym wartość, bo jest to ich pasją, i żeby w tych ludziach jeszcze h...owe warunki pracy, bądź rażąca niesprawiedliwość nie zabiły tych ideałow. Jeśli chodzi o rozkminki natury egzystencjalnej Łódzkiego WORDa. Ten system nie jest głupio skonstruowany. Wpływ na ten stan rzeczy mają: 1. Duża przerwa, kilkutygodniowa, a nawet kilkumiesięczna między ostatnią godziną kursu, a egzaminem sprawia, że kursant nie jeździ na bieżąco i zapomina, czego się nauczył na szkoleniu. Spróbujcie w trakcie szkolenia zrobić sobie 3 tyg przerwy, a następnie wsiąść do auta. 2. Ustaliliśmy, że w 30h nie wyprodukuje się Kubicy. Ci ludzie wsiadają do innych pojazdów. Owszem, jest to ta sama marka, ale KAŻDY samochód jest inny. Wielu osobom problem sprawia własnie techniczne operowanie autem, a często przez 30h jeżdżą tym samym samochodem i nie mają pojęcia, jakie róznice mogą występować w innym pojeździe tej samej marki. Pamiętajmy, że Ci ludzie są po 30h. Dla ludzi choć trochę jeżdżących samodzielnie zmiana samochodu nie stanowi problemu, dla kursanta różnica jest kolosalna - mówię tu o takich zwykłych sprawach, jak opozycja sprzęgło-gaz. Każdy kierowca musi mieć chwilę, by wyczuć tę opozycję, a na egzaminie nie ma na to czasu, od razu wsiada się i jedzie się na łuk. Dlatego ludziom wychodzi na kursie, a nie wychodzi na egzaminie. 3. Nie umawianie konkretnych osób na godziny, tyko umawianie grup, oczekujących godzinami na wywołanie do egzaminu. Pojedźcie do WORDa i posiedźcie godzinę. Ja ostatnio miałam okazję tak posiedzieć. Po godzinie byłam rozemocjonowana i roztrzęsiona, a nie chodziło ani o moje prawo jazdy, ani nawet o prawo jazdy mojego znajomego, tym bardziej nie o prawo jazdy mojego kursanta, buehehe (to dla tych, którzy mnie nie pamiętaja). 4. Pomijamy niepisane wskazówki co do oblewania, bo to nieudowodnione, nieudokumentowane i nie wiadomo, czy nie włożyć między egzaminatorskie tworzenie mitów. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.10, 12:34 > 2. Ustaliliśmy, że w 30h nie wyprodukuje się Kubicy. Ci ludzie wsiadają do inny > ch pojazdów. Owszem, jest to ta sama marka, ale KAŻDY samochód jest inny. Wielu > osobom problem sprawia własnie techniczne operowanie autem, a często przez 30h > jeżdżą tym samym samochodem i nie mają pojęcia, jakie róznice mogą występować > w innym pojeździe tej samej marki. Pamiętajmy, że Ci ludzie są po 30h. Dla ludz > i choć trochę jeżdżących samodzielnie zmiana samochodu nie stanowi problemu, d > la kursanta różnica jest kolosalna - mówię tu o takich zwykłych sprawach, jak o > pozycja sprzęgło-gaz. Każdy kierowca musi mieć chwilę, by wyczuć tę opozycję, a > na egzaminie nie ma na to czasu, od razu wsiada się i jedzie się na łuk. Dlate > go ludziom wychodzi na kursie, a nie wychodzi na egzaminie. To dokładnie tak samo, jak z seksem. KAŻDY facet jest taki sam. Ma takie same ręce, nogi, głowę, te same strefy erogenne w tych samych miejscach, robisz z nim te same rzeczy. Ale jeden woli żeby go bardziej tu, a drugi, żeby go bardziej tam, jeden szybciej, drugi wolniej, jeden delikatniej, inny mocniej. Trzeba go wyczuć. I pierwszy raz jest zazwyczaj orientacją w terenie. I tak samo jest z samochodami. Odpowiedz Link Zgłoś
hazzard Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 22.09.10, 18:34 Męskie lebiegi też zdarza mi się widzieć, a nawet za nimi jechać. Ale nie tragizuję, chociaż mieszkam tuż przy trasach z Radarowej i nierzadko muszę telepać się za jakąś L-ką. Odpowiedz Link Zgłoś
luna333 Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 22.09.10, 20:34 ja często bywam na bemowie więc eLek tam też od groma, acz jazda za L-ką mnie relaksuje :) Przypominam sobie jak to było kiedyś i "biorę ją" jak mi się znudzi powtorka z kursu ;) Żadna L-ka mnie jeszcze nie rozeźliła, ale" kerofcy" owszem, ostatnio autobus sprawdzał moje hamulce, fakt trochę się szybko jechało ;) Odpowiedz Link Zgłoś
miecio1313 Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 27.09.10, 17:32 > A dziś widziałem lebiegę A ile czsu ty masz prawko- "za 1 razem". Też byłeś taki mądry na pierwszej jeździe, jak pierwszy raz miałeś kierownicę w rękach. Może żeś tak mądry bo przed samochodem czymś jeździłeś. Z niku wynika że prawko masz może z rok albo dwa jeżeli nie miesiąc, bo jakbyś juz trochę pojeździł to byś bzdur nie pisał. Odpowiedz Link Zgłoś
woyga44 Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 22.09.10, 21:05 Niestety, ale trzeba uświadomić sobie, że te 30 godzin minimum jazdy szkoleniowej jest, czy może raczej wystarczy dla kogoś kto już miał do czynienia z samochodem. W 90 rodzinach na 100 jest jakiś samochód, a niejednokrotnie 2 lub nawet 3 samochody. Co najmniej połowa, u których jest auto w domu, jeżdziła jak nie po polnych drogach to po podwórku, to po łąkach albo i za stodołą. Ale jeżdziła. I dlatego też taki kursant nie ma problemu z pedałami, kierownicą czy innymi "mechanizmami sterowania pojazdem". I te 30 godzin wystarcza mu na przyswojenie sobie prawidłowej jazdy w ruchu drogowym. Inaczej ma się sprawa z kursantami "zielonymi", którzy kierownicę i resztę tych "mechanizmów" oglądała przez szybę samochodu albo z pozycji pasażera. Większości z nich nauczenie się posługiwania tymi" mechanizmami" zabiera co najmniej 15 godzin jazdy, a w niektórych przypadkach i więcej godzin jazdy. I tu zaczyna się problem, bo zamiast pilnować drogi i tego co się na niej dzieje, to się patrzy na lewarek/ inaczej dżwignię biegówe/, to na pedały czy na kierownicę, czy aby w dobrą stronę się kręci. W rezultacie zostaje niewiele godzin na nauczenie się poprawnej jazdy w ruchu drogowym. Skończyło się 30 godzin jazdy, ręce się trzęsą, dawajcie zaświadczenie i idę na egzamin. I po takiej nauce zawala się egzamin jak nie na placu to na pierwszym skrzyżowaniu. I tu jest "pies pogrzebany". Dobry instruktor już po pierwszej jeżdzie kursanta powinien wiedzieć czy wystarczy mu te 30 godzin jazdy, czy nie wystarczy. Niestety, ale muszę zgodzić się z wypowiedzią dyrektora WORDU w artykule o egzaminach, że sporo kursantów albo ich rodziciele awanturują się, że jak to 30 godzin jezdził i żeście go nie nauczyli?. Druga strona medalu to jest taka, że większość kursantów w ogóle nie przykłada się rzetelnie do nauki. Przychodzą na jazdę po "balangach", po nocnych oglądaniu telewizji czy czegoś tam jeszcze. Skutek jest taki, że w czasie jazdy brak jest dostatecznej koncentracji, wzmożonej uwagi itp. Kółko się zamyka. I mamy to co mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
luna333 Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 23.09.10, 06:19 zapominamy jeszcze, że kursanci chcą szybko mieć zaświadczenie, by szybko mieć prawko. Biorą sobie naraz po 3h jazd, z czego po pierwszej godzinie już dopada ich zmęczenie i przez kolejne 2 marnują czas, bo informacje nie docierają. Nie ma co ściemniać, ale kurs to nauka a nie zabawa w jeżdżenia. Od tej nauki zależy życie własne i innych. Racja, że wielu kursantów przychodzi niezdatna do nauki, ba, gdy zdawałam teorię, razem ze mną zdawał (oblał) koleś, od którego tak jechało wódą, że na 100% był pod wpływem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.10, 12:49 zadziwijające, że od kilku lub kilkunastu lat niska zdawalność nikogo nie interesuje. Zdawalność na tym poziomie to porażka systemu szkolenia w Polsce. Od kilku lat zaczyna się drążyć, grzebać i usprawniać egzamin a szkolenie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.10, 12:39 Bsrdzo mądra wypowiedź. Dodam jeszcze warszafską tendencję, nie raz opisywaną przeze mnie na tym forum: ja sobie posiedzę, a Ty koło mnie poskacz. Przecież zapłaciłem za usługę. Naucz mnie! Zero wkładu własnego. Kurs prawa jazdy to nie gotowy produkt, a w XXI wieku czekamy na gotowe produkty. Facet ma być gotowym produktem, kurs ma być fgotowym produktem, studia mają być gotowym produktem, pracownik ma być gotowym produktem - przecież za to płacę. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 23.09.10, 14:50 Babom sie zachcialo jezdzic i taki efekt... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.10, 15:12 Baby czasami są lepsze od facetów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: socios Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.net.autocom.pl 24.09.10, 05:13 "Ucząc się jeździć" miałem szczęście trafić na Instruktora, którego z dużej litery piszę nie na darmo. Pierwsza jazda po mieście skończyła się na trasie szybkiego ruchu, gdzie non stop słyszałem uwagi "jedź szybciej", "blokujesz ruch, tu jest 90km/h", "przyspiesz i uważaj..." Wysiadłem po pierwszej jeździe spocony jak mysz, zarzekłem się że więcej z tym człowiekiem nie pojadę. Ale pojechałem. Efekt jest taki, że od sześciu lat nie miałem nawet najmniejszej stłuczki, mimo iż parę razy przyszło mi hamować "na styk" przed mistrzyniami (zawsze!) kierownicy, które nie raczyły uznać np. pierwszeństwa z prawej, spojrzenia w lusterko przed włączeniem się do ruchu... Inna sprawa, że około 15h z 30 przynależnych poświęciłem na poznawanie okolic ośrodka egzaminacyjnego i pułapek, jakie nastawia się na zdających - np. zbyt daleko na skrzyżowaniu namalowana podwójna ciągła - skręcając "normalnie" przetnie się ją tylnymi kołami = egzamin nie zaliczony. Sygnalizator na skrzyżowaniu stoi pół metra PRZED linią zatrzymania - jak ktoś się zatrzyma na linii, to ominął czerwone światło pół metra wcześniej... Nauka Jazdy uczy jak zdać egzamin, zamiast tego jak jeździć. Z jednej strony bez tych nauk nie da się zdać egzaminu, z drugiej trzeba potem się wlec za mistrzem/-nią kierownicy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.10, 16:39 Bimota to niestety facet i jedzie na baby Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawko Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.kosnet.pl 23.09.10, 17:13 najgorsi na drogach są stare dziadki lub ludzie którzy zdobyli prawko za ,,jajka,, bez znaczenia czy facet czy babka częściej faceci siedzą na maskach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.10, 17:25 Należy też wspmnieć o ludziach którzy wsiadają do auta we wtorki i piątki(tzw.pchle rynki) dotyczy to mniejszych miast.Taki przyjedzie do miasta i nie wie jak jechać. Odpowiedz Link Zgłoś
woyga44 Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 23.09.10, 22:45 gość: gość napisał: > baby czasami są lepsze od facetów Zgadzam się, ale w łóżku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.10, 14:01 i tak oto wątek sie rozjechał Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów 24.09.10, 16:14 Ja wsiadam w niedziele wiec sie chyba nie zalapalem... Uff... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Do BIMOTA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.10, 16:27 Nie na temat ale teraz wiem dlaczego ludziom w wielu wątkach dopier....sz,bo facetem jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Do BIMOTA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.10, 14:18 nie każde baby ludzi chwalą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syst Re: Powody oblewania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.10, 14:52 System jest tak zorganizowany, że każdy może egzamin na prawo jazdy oblać. Może to być jeden z 16-tu punktów przerywających jazdę, może to być podwójny błąd w dowolnej kategorii, może też być zbyt lub za mało dynamiczna jazda .... W takiej sytuacji procent zdawalności jest zależny od stanu i perspektywy finansowej WORD. Ponieważ obserwuje się niż demograficzny - sposobem na zapewnienie sobie pracy jest .... Mało tego - kosztowne szkolenie egzaminatorów daje wyniki: kursanci zadowoleni wychodzą z negatywnym wynikiem z egzaminu. Dowiadują się też jak wspaniale jeżdżą - tylko instruktor ?! nie nauczył ich czegoś tam. Oblany kursant po egzaminie jest obrażony na instruktora, nie podejmuje dodatkowego szkolenia i oblewa jeszcze ileś razy ... Egzaminator pyta, które to podejście, z jakiej miejscowości jesteś itp - jak powiesz, że ... Odpowiedz Link Zgłoś
elfkabezhaltera Kolejny nawiedzony ... 24.09.10, 15:32 Zrsztą tekst wygląda na wklejony. Urywa się w pół zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Kolejny nawiedzony ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.10, 15:40 Istnieje coś takiego jak czytanie ze zrozumieniem........ale chyba nie każdego to dotyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: It's all Re: Powody oblewania IP: *.adsl.inetia.pl 24.09.10, 18:52 znając owy system od podszewki odpowiem tak: 1) System nie jest zorganizowany na oblewanie, nie każdego można oblać, trzeba mieć ku temu podstawy, nie znam przypadku oblania za zbyt dynamiczną jazdę nie powodującą zagrożenia, nie przekraczając prędkości. Za małą dynamikę znam i w pełni się z tym zgadzam. 2) Procent zdawalności wcale się nie zmniejszył od czasu od kiedy kryzys zagościł w branży. Powiem więcej, zdawalność nawet wzrosła co by obalało twoją teorię na poprawianie sytuacji finansowej WORD 3) Kosztowne szkolenie egzaminatorów nie ma wpływu na wynik egzaminu kandydata na kierowcę, na wynik ma wpływ jakość wyszkolenia, predyspozycje i radzenie sobie z sytuacjami trudnymi. Oblewa się za konkretne błędy i jeżeli ich nie było to można się z tym nie zgodzić, odwołać się. Rozumiem, że kolega nie ma nic do zarzucenia systemowi szkolenia a pije do egzaminowania. Rozumiem, że powinno się każdą lebiegę wypuszczać na drogi? Odpowiedz Link Zgłoś
staszek585 Do It's all 24.09.10, 21:14 Wreszcie konkretna odpowiedź :-) Wcześniejsze biadolenie poprzedników niewiele daje, albo daje obraz podejścia niektórych osób. A za skutki powinien oczywiście odpowiadać albo instruktor,albo egzaminator. Nigdy zdający !!!! Natomiast rzeczywistość znacznie lepiej przedstawia wypowiedź It's all. Wystarczy trochę się zastanowić : 1.Generalnie poziom umiejętności kierowców na naszych drogach jest taki jak każdy widzi. Można twierdzić, ze to przez kobiety, ale bardzo często przysłowiowa "baba za kierownicą" to osobnik rodzaju męskiego. 2.System szkolenia w teorii jest może bardzo dobry. Wszak określa jedynie minimalny czas szkolenia, nie zabrania doszkalania się, wymaga przeprowadzenia egzaminu wewnętrznego, by kandydat nie szedł do egzaminu (już państwowego) nieprzygotowany. Ale nawet dyrektor WORD w omawianym artykule zdaje się tego nie wiedzieć !!!!! Przecież postuluje on, że: "Dlatego przepisy wymagają zmiany. Kursant powinien zjawiać się w ośrodku dopiero wtedy, gdy instruktor uzna, że potrafi jeździć - mówi p.o. dyrektor WORD." - cytat z artykułu. W dodatku rynek kształtują najgorsze OSK - tanie, szybkie, byle jakie. 3.Jest iluzją, że kursant dopiero w OSK uczy się prawidłowych zachowań. On zachowania zna. Przecież jeździ jako pasażer, wożony przez Mamę, Tatę i innych. Obserwuje jazdę innych. Przecież żyje na tym świecie już co najmniej 18 lat. Czy wnioski z 18-tu lat doświadczeń można tak łatwo zmienić w ciągu 30 godzin ? Czy nawet 60-ciu, o ile trafił na OSK, które prowadzi wykłady i zechce na nie chodzić ? Popatrzmy na siebie: czy jeździmy tak, aby z nas brać przykład ? 4. Przykłady ? Proszę bardzo: - zielona strzałka (skręt warunkowy). Zatrzymujemy się ? - znak STOP. To samo pytanie. - sygnalizowanie zamiarów. Część kierowców uważa chyba, że "kierunkowskaz jest zbyt kosztowną rzeczą, by go używać. Jeszcze się zepsuje!" - zielona strzałka, ale tym razem S-3. Jak strzałka jest tylko w lewo to można zawracać ? Nawet Policja ma problemy. Można to mnożyć. 5.Idiotyczne nastawienie. Masz mnie nauczyć. Egzamin mam zdać. Bez możliwie żadnego wysiłku ze swojej strony. A uczył się będę , jak zdam egzamin !? Uzasadnienie ? Najprościej posłużyć się "placem". Zadanie pierwsze, czyli sprawdzenie. Proste, oczywiste, łatwe. I co ? Nawet tzw. autorytety (niektóre) wypowiadają się, ze to nie dla zdającego. Przecież pojedzie do Serwisu. Po to, by mu powiedzieli czy światła świecą ????? Jak tam dojedzie, zgodnie z przepisami ? Ma wziąć lawetę ? Zadanie drugie: ruszanie i jazda do przodu i potem do tyłu. Ile teorii o ustawianiu lusterek na linie, obserwacji tylko prawego lusterka. I rozczarowań, bo trafiłem w słupek. A wystarczy nauczyć się cofać. W dodatku będzie to przydatne. O ruszaniu "pod górkę" szkoda nawet pisać. 6.Stres, oczywiście jest. Potęgowany opowieściami o trudnościach, egzaminatorach i stresie właśnie. Trzeba o tym wiedzieć. Ale dobre przygotowanie podstawą. Odpowiedz Link Zgłoś
woyga44 Re: Do It's all 24.09.10, 22:39 >staszek585 napisał: >nawet policja ma z tym problemy... Jeżeli policja ma problemy ze znaczeniem sygnalizatora S-3, to lepiej będzie jak będą wozić "zawianych" do "młyna". Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Do It's all 01.10.10, 13:46 No ja akurat bym wolal by policja wlasnie miala problemy z durna interpretacja... Problem w tym, ze raczej rzadko maja z tym problemy. Ja w kodeksie nie znalazlem sygnalizatora dla zawracjajacych, jest dla jadacych prosto i skrecajacych wiec wynikalo by z tego, ze na tym dla skrecajacych zawracac mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
staszek585 Re: Do Bimoty 01.10.10, 13:59 Bimoto, w Kodeksie nie mogłeś znaleźć. Z prostej przyczyny - nie ma takowego. Natomiast w Rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów..... , mógłbyś znaleźć: § 87. ....... 2. Strzałka kierunkowa zezwalająca na skręcanie w lewo, umieszczona na skrajnym lewym pasie ruchu, oznacza także zezwolenie na zawracanie, chyba że jest to zabronione znakiem pionowym B-23 lub ruch jest kierowany sygnalizatorem S-3. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Do Bimoty 02.10.10, 10:51 A czym wg ciebie jest kodeks ? A ten sygnalizator, ktorego nie ma, zezwalajacy na zawracanie to jaki ma symbol ? Bo jesli S3 to by wg tego przepisu oznaczalo, ze nie wolno zawracac, ale mowia ze wolno... To moze dlatego wolno bo jest kierowany sygnalizatorem, ktorego nie ma, ale skoro go nie ma to moze wogole nie trzeba sie nim przejmowac ? Odpowiedz Link Zgłoś
littlefrog Re: Do It's all 01.10.10, 14:29 mi na kursie non stop trąbiono że na s-3 zawracanie jest zabronione, jest to sygnalizator tylko i wyłącznie do bezkolizyjnego skrętu w lewo. trochę to bez sensu jak dla mnie, ale skoro tak mówią przepisy to tak trzeba przyjąć do wiadomości i już. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Do It's all IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.10, 12:56 No, Staszek zawsze słusznie prawisz, i zawsze w sposób rozsądny i stonowany. Jasne, że oblewa się za konkretne błędy, choć nieraz w wypowiedziach kursantów naprawdę trudno się tych blędów doszukać. Ja jednak obstaję przy tym, że sugestie dotyczące % zdających istnieją. Mnóstwo czasu uważałam to za mitologizację i tworzenie sensacji. A z systemem szkolenia duuuużo by można zrobić, ale to już temat na oddzielny wątek. Cudowną rzeczą byłaby też eliminacja 'kiepskich instruktorów'. Ale co z tego, że Ty wiesz, i Ty zwolnisz, jak zatrudni go jakiś inny OSK i instruktor będzie w najlepsze funkcjonował. To jest największa porażka życia zawodowego: wcale nie chodzi o to, by być kompetentnym, zaangażowanym i profesjonalnym. Lepiej mieć układy, albo gadane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Powody oblewania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.10, 12:43 > W takiej sytuacji procent zdawalności jest zależny od stanu i perspektywy finan > sowej WORD. > Ponieważ obserwuje się niż demograficzny - sposobem na zapewnienie sobie pracy > jest .... kolejna prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
staszek585 Re: Powody oblewania 25.09.10, 19:40 Gość portalu: p7 napisał(a): > > W takiej sytuacji procent zdawalności jest zależny od stanu i perspektywy > finan > > sowej WORD. > > Ponieważ obserwuje się niż demograficzny - sposobem na zapewnienie sobie > pracy > > jest .... > > kolejna prawda. Niby prawda , Siódemko. Ale nie prościej nauczyć się i znaleźć w procencie, który zdał ? PS: Dziwne, że OSK skutecznie blokują podawanie zdawalności osób szkolonych przez nich. Chociaż dla dobrych OSK byłaby to skuteczna i darmowa reklama. Natomiast zdawalność w WORD-ach , PORD-ach czy MORD-ach utrzymuje się na dość stabilnym poziomie. Mimo niżu (demograficznego). Jak wyjaśnisz ten fenomen ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p7 Re: Powody oblewania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 11:48 > Niby prawda , Siódemko. Ale nie prościej nauczyć się i znaleźć w procencie, > który zdał ? > PS: > Dziwne, że OSK skutecznie blokują podawanie zdawalności osób szkolonych pr > zez nich. Chociaż dla dobrych OSK byłaby to skuteczna i darmowa reklama. > Natomiast zdawalność w WORD-ach , PORD-ach czy MORD-ach utrzymuje się na dość s > tabilnym poziomie. Mimo niżu (demograficznego). > Jak wyjaśnisz ten fenomen ? Pewnie, że prościej. Tylko trzeba pomyśleć przed, poszukać dobrego OSK i naprawdę przykładać się do nauki. A prościej zwalić na egzaminatora, instruktora, OSK, WORD. Ja to zjawisko zwalam na karb kontroli, które oni mają, np. na Radarowej tak było, jak się otworzyła, że na początku mnóstwo ludzi zdawało; bądź nie mogą przekroczyć jakiegoś procentu niezdawalności. Ale to takie dywagacje. Niby prawda. Niby tak jest, ale wiemy to z 2 ręki, nieoficjalnie, mając świadomość, że ludzie lubią demonizować, tworzyć sensację i szukają potwierdzenia ważności siebie, jako pracownika. Ale z 2 strony moje doświadczenia wskazują, że jeśli ktoś ma dobry styl jazdy i rzetelnie zrobi plac, to potem egzaminator, na miarę swoich możliwości, idzie mu na rękę. I wbrew pozorom to jest dobre, by nie puszczać ludzi za pierwszym razem. Ilu z nas idzie na przypał, po kursie, którego nie wykorzystaliśmy w sposób należyty, niedojrzali do tematu. Jak człowiek dostanie po tyłku to się spina i nagle zaczyna pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
staszek585 Re: Powody oblewania 30.09.10, 19:24 Siódemko, zgadzam się z tym co napisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kursantka słówko o instruktorach IP: *.acn.waw.pl 25.09.10, 16:26 Ja mogę się podzielić tylko swoimi doświadczeniami z instruktorami. I duzo winy za oblane egzaminy ponosza instruktorzy. Dopóki nikt nie weźmie się porządnie za kontrolowanie jakości pracy instruktorów, będzie jak będzie. W swojej karierze Lki miałam trzech. Pierwsza to była kobieta, nastawiona na to, żeby wyjeździc jakos te 2 godziny, kompletnie nie zainteresowana tym, aby przekazać mi jakąkolwiek wiedzę. coś tam bąkneła od czasu do czasu, a tak to była zajęta rozmowami przez komórke ze swoim facetem. efekt - dwa oblane egzaminy, nawet łuku porządnie mnie nie nauczyła, parkowanie bardzo po łebkach, nie mówiąc o tym, że na każde skrzyżowanie wjeżdżałam z lękiem w oczach. Zero konkretów, każda jazda to było "wyjeżdżenie" godzin. Drugi wydzierał się na mnie że nic nie umiem. również zero konkretów, temu z kolei jazda schodziła na wydzieranie się na mnie, że nie umiem ruszać, skręcać, parkować, za wolno zmieniam biegi itp (bo tego nie nauczyła mnie poprzednia instruktorka). Ale jak go poprosiłam, żebyśmy poćwiczyli ruszanie, skoro nie umiem - powiedział mi, że on to robi na pierwszych zajęciach. Wciąz zero przekazywania wiedzy na temat techniki prowadzenia pojazdu, skrzyżowań itp - bo skupiał się na nieustannym krytykowaniu mnie (a i również wisiał na telefonie - romowy prywatne z dziewczyną). Dotychczas jeździłam tylko źle, po jazdach z nim zaczełam jeździc źle i nerwowo. Jedyny plus - nauczył mnie łuku i łuk na 3 egzaminie zrobiłam. Ale oczywiście oblałam na mieście. i wreszcie ten trzeci - gdybym od razu zaczęła od nauki z nim - zdałabym już dawno! Spokojny, opanowany i chcący nauczyć. Nagle się okazało, że potrafię płynnie ruszyc, że potrafię ładnie zmienic bieg bez szarpania się ze skrzynią biegów, że umiem skręcac bez ścinania zakrętów... Przejechał się ze mną po wszystkich możliwych skrzyżowaniach, każde tłumacząc (nawet kilka razy) i wreszcie mogę jeździć po nich bez lęku. Wreszcie potrafię też zaparkować auto. i wreszcie czuję, że umiem jeździć. Ale to tylko zasługa tego, że instruktorowi zależy, żebym jeździła dobrze ( żebym była dobrym kierowcą - dał mi mnóstwo dobrych rad jak się zachowac w konkretnych sytuacjach na drodze). I teraz dopiero widze różnice w poziomie nauczania między nim, a poprzednimi instruktorami... Ten chce mnie nauczyć, tamci się w ogóle nie przykładali. Na ten czwarty egzamin bylam się dopiero zapisać - pójde na niego pewna i bez stresu, że sobie nie poradzę (na poprzednie szłam z poczuciem - nic nie umiem). z moich doświadczeń wynika jedno - czas zająć się instruktorami i kontrolowac ich pracę. Eliminowac rozmawiających przez komórkę i "wyjezdżających" godziny. i chyba my kursanci też nie powinniśmy pozostac obojętni - tylko bez skrupułów donosić do biura, jeśli coś jest nie tak... Odpowiedz Link Zgłoś
mariner4 Bo działa mafia egzaminatorów i szkół jazdy. 01.10.10, 17:53 Każdy oblany kursant to dodatkowy szmal za dodatkowe lekcje. Właściciele szkół jazdy opłacają egzaminatorów za dostarczania im takich klientów. Moje pytanie brzmi. Co robią na rynku szkoły jazdy o niskiej zdawalności? Czy Polacy to debile? Dlaczego w USA nie ma obowiązku chodzenia na kurs. Trzeba zdać egzamin i kropka. Wreszcie jaki odsetek wypadków powodują kierowcy w pierwszym roku praktyki? Otóż stanowią najmniejsze zagrożenie! Ale liczy się interes mafii związanej z tym biznesem! M. Odpowiedz Link Zgłoś
elfkabezhaltera To fascynujące! 02.10.10, 11:21 To fascynujące, co piszesz! Powiedz więcej! mariner4 napisał: > Każdy oblany kursant to dodatkowy szmal za dodatkowe lekcje. Właściciele szkół > jazdy opłacają egzaminatorów za dostarczania im takich klientów. Dokładnie! Oblewam, bo niby wymusiłem pierszeństwo lub inny naciągany pretekst i idę na jazdy doszkalające. Mówię o spotkanej przezemnie niegodziwości ... a instruktor się uśmiecha ukradkiem i zanosi działkę ... no właśnie, komu, jak to działa? > Moje pytanie brzmi. Co robią na rynku szkoły jazdy o niskiej zdawalności? Czy P > olacy to debile? Chyba tak ... > Dlaczego w USA nie ma obowiązku chodzenia na kurs. Trzeba zdać egzamin i kropka. No właśnie! > Wreszcie jaki odsetek wypadków powodują kierowcy w pierwszym roku praktyki? Otó > ż stanowią najmniejsze zagrożenie! Jakiś cytacik? > Ale liczy się interes mafii związanej z tym biznesem! Tak, właśnie! Banda złodzieji, ubeków i POpaprańców! I PiSowców też! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zła Re: To fascynujące! IP: *.promax.media.pl 02.10.10, 16:35 bo USA to w ogóle wszystko wygląda inaczej. Nie tylko w USA ale też w UK nie chodzi się na kurs. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Thar Re: Powody niskiej zdawalności egzaminów IP: *.146.196.182.nat.umts.dynamic.eranet.pl 03.10.10, 16:11 W tej dyskusji nie wspomniano jeszcze o 2 czynnikach, które posrednio powudują niepowodzenia egzaminacyjne: - niewystarczającej motywacji lub jej braku, - wpływu otoczenia kursanta (owe "dobre rady"). Motywacja. Jeśli ktoś poszedł na kurs, bo "wszyscy tak robią", koledzy/koleżanki/rodzina/żona/mąż/chłopak/dziewczyna/etc. (niepotrzebne skreślić) naciskali etc., to motywacja takiej osoby będzie niewielka i to się odbija od razu przy egzaminie. Otoczenie i "dobre rady". Niestety otoczenie owego adepta sztuki kierowania pojazdami mechanicznymi uwielbia udzielać delikwotowi (lub delikwentce) dotyczących np. wyboru ośrodka, instruktora etc. i zdarza się, że są to dość silne naciski. W rezultacie, gdy kursantowi coś nie odpowiada, to albo musi się wycofać i wybrać coś innego ryzykując konflikt z otoczeniem, albo ciągnąć to dalej i nie zdając kolejnych egzaminów. Akurat to znam z autopsji. Przed laty kurs można było robic na Fiacie 125p, maluchu i Polonezie. Podobnie zdawać egzaminy. Początkowo otoczenie naciskało mnie, żebym robił kurs i egzamin na maluchu, bo "mały i manewry na plac są łatwe", a odradzało mi Poloneza, bo to "czołg". Ponieważ mam ciut więcej niż 1,50 m w kapeluszu, to w maluchu było mi ciasno, przez co niezbyt mi szły manewry (z instruktorami jako tako, ale jeśli dodać stres egzaminacyjny, to...) i jazdy. Moje zastrzeżenia zbywano (a byłem wtedy "szczylem") tym, że pomęczę się i jakoś wytrzymam. Po 3. oblanym egzaminie powiedziałem w końcu "Dość!" i wziąłem jazdy na Polonezie. Zdałem za 1. razem na Polonezie (a 4 w ogóle). Po prostu rady otoczenia wynikają z jego punktu widzenia, który może niezbyt przystawać do warunków kursanta. Odpowiedz Link Zgłoś