Gość: bolo
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.04.04, 12:31
własciwie to ona mnie wiezie (bo udało sie za trzecim razem), a ona regularnie, przed każdym skrzyżowaniem równorzędnym - myśli. O czym? - pytam ją - czy tamten niebieski powinien ustąpić zielonemu?
Wiecie czego to skutek? - debilnych testów. Za moich czasów, główny nacisk przy krzyżówkach był na to komu ja muszę ustąpić. Nowe testy ( w których próbując się spieprzyłem kupę pytań) rządają pełnej analizy zdarzenia, a ja nauczony praktyką rozumuję na skróty: nie mogę - czekam, mogę -jadę... i egoistycznie patrzę tylko na siebie. (oczywiście, dostrzegam różnych świrów!)
A dla mojej córki analiza skrzyżowania z czterema samochodami to ból - a rondo Babka - to już nie do ogarnięcia... I wcale się nie dziwię, przy takim podejściu.
A wy jak jeździcie? - też się zastanawiacie komu ten z drugiej strony musi ustąpić?