hazzard
06.04.11, 10:09
Nigdy nie trąbię na L-ki, bo "pamięta wół, jak cielęciem był", ale wczorajsza sytuacja przyprawiła mnie o nagły skok ciśnienia. Otóż stoi sobie L-ka na światłach przy pl. Bankowym, a ja za nią. W środku jakaś blondi. Zapala się zielone - blondi usiłuje ruszyć, auto gaśnie. Odpala, ale znowu gaśnie. Instruktor zamiast pomóc, wyciąga rękę i .........GŁASZCZE KURSANTKĘ PO GŁÓWCE (!!!!!!!!!!!!!) i stoją sobie na zielonym, jak gdyby nigdy nic, blokując ruch.
No nie wytrzymałam!!! ;))