Manewry na Odlewniczej - ku przestrodze

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.06.04, 00:18
Witam

Jezeli bedziecie zdawac niedlugo egz. praktyczny, warto przeczytac ponizsza
historyjke, pt. "Jak oblac manewry w najbardziej idiotyczny z mozliwych
sposobow".

Miejsce akcji: ul. Odlewnicza, Warszawa

Wsiadam zatem do samochodu na miejsce kierowcy, wiadomo - fotel, lusterka,
pasy, itp. Corsa troche inna od tej, ktora ja jezdzilem (tu 3 drzwi, tam 5;
tu elektryczne lusterka, tam zwykle, itd.), ale mysle sobie: to ten sam
samochod - szybko sie przyzwyczaje.

Pierwszy manewr to oczywiscie luk. Wjazd bez problemow, ale z wyjazdem
gorzej, bo tych elektrycznie ustawianych lusterek nie moge ustawic tak, jak
bym chcial. Troche zdezorientowany cala sytuacja, cofajac najezdzam na
tyczke. Egzaminator zatrzymuje mnie i mowi: "Podjedz do przodu i jeszcze raz.
To bedzie drugie podejscie". No to mysle, pierwsze podejscie skopane, ale nie
ma co panikowac, jest jeszcze jedno.

Podjezdzam wiec do przodu, zeby nie uszkodzic tyczki, a potem na wstecznym
jade sie ustawic do punktu wyjscia, zeby powtorzyc manewr. Cofajac staram sie
jeszcze przyzwyczaic do lusterek - juz jest znacznie lepiej. Rozpoczynam
zatem podejscie drugie. Ledwo co podjechalem kawalek do przodu, a egzaminator
podchodzi do mnie i sie pyta: "Czy ja panu pozwolilem robic trzecie
podejscie??".

No i szczeka mi opadla...

Jakie trzecie podejscie??!!! Przeciez wlasnie rozpoczynalem drugie?!
"Wjechal pan dobrze, ale cofal pan dwa razy. Raz skoszona tyczka, a za drugim
razem koncowka jakims dziwnym zygzakiem [chcialem sie idealnie ustawic do
manewru]". Kilka kolejnych minut spedzilem na dyskusji z egzaminatorem,
oczywiscie nic nie wskoralem. Glownym argumentem przeciwko moim bylo: "Tutaj
kamery wszystko obserwuja. Pozniej pytaliby sie mnie, dlaczego mial pan 3
podejcia".

Do tej pory czuje, ze dalem zrobic z siebie idiote. Zawsze i wszedzie
slyszalem, ze "Do kazdego manewru sa dwa podejscia". Nie do CZESCI manewru,
nie do ODCINKA manewru, ale do manweru. A luk sklada sie przeciez z wjazdu
przodem i wyjazdu tylem - to jest caly manewr!! I krew mnie zalewa na mysl,
ze nie moglem wykonac go drugi raz. Moglem za to wykonac sobie pozostale
manewry "dla wprawy". Teraz, jak juz bylem oswojony z samochodem, wykonalem
je oczywiscie bezblednie, ale jakos mnie to specjalnie nie cieszylo.

Ktos sie zaraz pewnie spyta: "Czemu zes sie nie zapytal egzaminatora, co i
jak?". Wtedy nawet do glowy mi nie przyszlo, ze nie pozwoli mi powtorzyc
calego manewru. To tez byl zapewne moj najwiekszy blad.

Ehhh... Starcony czas, pieniadze i nerwy. Rozgoryczenie i poczucie, ze
zostalem oszukany. Czy slusznie? Nie wiem. Moze ja bylem po prostu
niedoinformowany, a moze to byla stara sztuczka na podreperowanie finansow
WORDa? Nie chce mi sie juz nawet zgadywac...

Co tu duzo pisac, uczcie sie na moich bledach - tak jest wygodniej.

Pozdrawiam
CookieMonster
    • Gość: Sz"Che"Pan Re: Manewry na Odlewniczej - ku przestrodze IP: *.bilioteka.targowek.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.04, 10:20
      Nie pamiętam czy jazda po prostej i po łuku przodem i tyłem są uznawane za
      jeden manewr czy za dwa amoże nawet za cztery. Jednakże zauważam błędy w Twoim
      postępowaniu. Jeżeli egzaminator powiedział "Podjedz do przodu i jeszcze raz.
      To bedzie drugie podejscie" to ja bym zrozumiał, że muszę wykonać powtórnie
      manewr jazdy do tyłu. Jeśli polecenie wydawane przez egzaminatora nie jest
      zrozumiałe (a tak może się zdarzyć) to należy go poprosić o sprecyzowanie.
      Jazda po łuku jest bardzo ważnym manewrem, na który egzaminatorzy bardzo
      zwracają uwagę. To właśnie przy nieodpowiednim skręcaniu na skrzyżowaniach
      dochodzi do dużej liczby wypadków.


      Pozdrawiam

      Sz"Che"Pan
      • Gość: CookieMonster Re: Manewry na Odlewniczej - ku przestrodze IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.06.04, 11:26
        > Nie pamiętam czy jazda po prostej i po łuku przodem i tyłem są uznawane za
        > jeden manewr czy za dwa amoże nawet za cztery.

        To jest jeden manewr - tak jest napisane w karcie, ktora otrzymalem po oblaniu
        egzaminu. Zwie to sie ladnie "Jazda pasem ruchu". Nie ma podzialu na wjazd i
        wyjazd, bo to po prostu jeden manewr. Jeden manwer, do ktorego moim zdaniem
        powinienem miec pelne dwa podejscia.

        > jeden manewr czy za dwa amoże nawet za cztery. Jednakże zauważam błędy w
        Twoim
        > postępowaniu. Jeżeli egzaminator powiedział "Podjedz do przodu i jeszcze raz.
        > To bedzie drugie podejscie" to ja bym zrozumiał, że muszę wykonać powtórnie
        > manewr jazdy do tyłu. Jeśli polecenie wydawane przez egzaminatora nie jest
        > zrozumiałe (a tak może się zdarzyć) to należy go poprosić o sprecyzowanie.

        Do przodu musialem podjechac, zebym nie przejechal sie po tyczce. Dalsza czesc
        to juz kewstia interpretacji: czy mam wykonac tylko czesc manewru czy caly
        manewr od poczatku. Nie spytalem sie o to, i to na pewno byl blad z mojej
        strony. Jak jednak napisalem juz wczesniej, wtedy bylo to dla mnie oczywiste,
        ze mam wykonac caly manewr od poczatku.

        > Jazda po łuku jest bardzo ważnym manewrem, na który egzaminatorzy bardzo
        > zwracają uwagę. To właśnie przy nieodpowiednim skręcaniu na skrzyżowaniach
        > dochodzi do dużej liczby wypadków.

        W pelni sie tu z Toba zgadzam.
        To wazny manewr, i gdybym przy dwoch pelnych podejsciach nie wykonal go
        poprawnie, zostalbym oblany w 100% zasluzenie. Sek w tym, ze ja nie mialem tych
        dwoch pelnych podejsc.
        • Gość: Sz"Che"Pan Re: Manewry na Odlewniczej - ku przestrodze IP: 193.0.69.* 02.06.04, 10:33
          Wiem dobrze, ze na Odlewniczej (oraz na Powstancow) sa wredni instruktorzy (np.
          znany wieszcz). Ja takze zostałem oblany na łuku. Jednakże pomyśl, czy jezeli
          za pierwszym podejsciem egzaminator uznałby, ze tego manewru wykonac nie
          potrafisz, a za drugim "udałoby" Ci sie wykonac go poprawnie, to egzaminator
          mogłby póscić Cie spokojnie dalej na miasto. Ja na miejscu egzaminatora miałbym
          pewne obawy. Co by było, gdybyś przy skręcie w lewo na mieście wykonał łuk tak
          jak za pierwszym a nie jak za drugim razem?
          Przepraszam, ze sie troche moze czepiam ale staram sie spojrzec na to "z boku".
          Nawet z Twojego dokładnego opisu nie jestem w stanie stwierdzić kto ma racje:
          Ty czy instruktor. A tak przy okazji czy mozesz podac jego nazwisko? Znam
          wiekszosc z nich.

          Pozdrawiam

          Sz"Che"Pan


          • Gość: CookieMonster Re: Manewry na Odlewniczej - ku przestrodze IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.06.04, 13:14
            > Jednakże pomyśl, czy jezeli
            > za pierwszym podejsciem egzaminator uznałby, ze tego manewru wykonac nie
            > potrafisz, a za drugim "udałoby" Ci sie wykonac go poprawnie, to egzaminator
            > mogłby póscić Cie spokojnie dalej na miasto. Ja na miejscu egzaminatora
            miałbym
            > pewne obawy.

            Sek w tym, ze ja ten manewr robie poprawnie 10 razy na 10 prob. Tylko, ze robie
            to wszystko w samochodzie, po ktorym wiem, czego sie spodziewac. Na egzaminie
            wsiadlem do nowego dla mnie auta i pierwszy zakret jaki wykonalem byl juz
            czescia manewru. Jezeli zas egzaminator ocenia czy potrafie wykonac manewr po
            pierwszym podejsciu, to po co w ogole daja mozliwosc drugiego podejscia??

            > Co by było, gdybyś przy skręcie w lewo na mieście wykonał łuk tak
            > jak za pierwszym a nie jak za drugim razem?

            Mysle, ze troche przeceniasz znaczenie samych manewrow. Widzialem jak kierowca
            z blisko 20-letnim stazem, zero wypadkow na koncie, skosil tyczke przy jednym z
            manewrow. Czy to znaczy, ze jest zlym kierowca? Moim zdaniem nie. To raczej
            manewry sa malo zyciowe. Poza tym, skret w lewo na ulicy a jazda po luku na
            egzaminie, to zupelnie co innego. Inna predkosc, inny tor jazdy (przeciez
            wybierasz jeden z mozliwych pasow, nie zawsze ten sam), moze zajsc tez potrzeba
            zatrzymania sie w polowie zakretu (piesi, nadjezdzajacy samochod, itp.).

            > Przepraszam, ze sie troche moze czepiam ale staram sie spojrzec na to "z
            boku".
            > Nawet z Twojego dokładnego opisu nie jestem w stanie stwierdzić kto ma racje:
            > Ty czy instruktor.

            Slusznie robisz, starajac sie spojerzec na to "z boku", bo mi, pomimo szczerych
            checi, ciezko jest zachowac pelny obiektywizm w tej sprawie.

            > A tak przy okazji czy mozesz podac jego nazwisko? Znam
            > wiekszosc z nich.

            Wolalbym tego nie robic. Mam juz taka zasade, ze jak sie z kims nie zgadzam, to
            mowie to osobiscie (czego nie omieszkalem zrobic i tym razem), a nie obgaduje
            za plecami. Nie skladalem zadnej oficjalnej skargi na egzaminatora, wiec nie
            bede tego tez robil poprzez to forum.

            Cala sytuacje opisywalem raczej w formie ostrzezenia, aby ludzie nie popelniali
            tego samego bledu co ja, a nie jako pretensje do konkretnej osoby. Do tej pory
            nie wiem, kto mial racje, w kazdym razie drugi raz nie popelnie tego samego
            bledu.

            Pozdrawiam
            CookieMonster
    • zazita Re: Manewry na Odlewniczej - ku przestrodze 04.06.04, 12:15
      Na Twoim miejscu nie zgodzilabym sie na drugie podejscie zaczynajac od cofania.
      Wiem ze wjazd zrobiles ale kiedy nie udalo Ci sie wycofac to nawet jesli
      podjedziesz do przodu to cofajac jeszcze raz i tak sknocisz sprawe bo sukces w
      cofaniu w duzej mierze zalezy od tego jak sie ustawisz w luku wjezdzajac.
      Na Twoim miejscu powiedzialabym "ok chce drugie podejscie ale od poczatku" i
      powinienes wyjechac z luku i usatwic sie do manewru jeszcze raz.

      Powodzenia nastepnym razem
      • Gość: CookieMonster Re: Manewry na Odlewniczej - ku przestrodze IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.06.04, 23:19
        Masz racje, nastepnym razem bede juz wiedzial jak sie zachowac.

        Najwazniejsze, zeby wyjasnic sobie z egzaminatorem co i jak w odpowiednim
        momencie. Bo jak sie zrobi to za pozno, to pozniejsza rozmowa przypomina juz
        rozmowe ze sciana - zadne tlumaczenia, zadne argumenty juz nie pomagaja.

        > Powodzenia nastepnym razem

        Nie bede dziekowal, zeby nie zapeszyc :)
Pełna wersja