dropoflight
19.07.04, 21:20
Prawie pół roku temu zdałem PJ, od 4 miesięcy jeżdżę samodzielnie, głównie po
Warszawie... Podzielę się z Wami, przyszli kierowcy, swoimi wrażeniami. Oto
czego się nauczyłem przez ten czas, a czego nie nauczyłem się na kursie:
1. Piesi bardzo nie lubią, gdy na przejściu podjeżdżam i dotykam ich nóg
rurami, które są na przedzie mojego samochodu. Już tak więc nie robię.
2. Wielu pieszych NIE WIE czy chce przejść przez jezdnię. Należy dać ich czas
na podjęcie decyzji, na wszelki wypadek zwalniając przed przejściem.
3. Widząc dzieci bawiące się w pobliżu drogi, zwłaszcza w terenie
zabudowanym, najlepszym działaniem byłoby zatrzymanie samochodu i poczekanie
aż sobie pójdą. Jeśli to jest niewykonalne, należy zwolnić do takiej
prędkości, żeby można było zatrzymać się na długości nie większej niż 1 metr.
To nie żart, niestety...
4. Wyprzedzony w mieście rowerzysta nie znika, ale nadal istnieje gdzieś z
tyłu. Gdy zwolnię, może znów się zmaterializować z boku i zostać splugawiony
przez mój samochód, jeśli nie zauważę go przy zmianie pasa lub skręcie.
Dlatego położenie wyprzedzonego rowerzysty staram się zawsze monitorować
patrząc w lusterka.
5. Górne lusterko ma taką śmieszną własność, że jak je przestawić, to w nocy
światła innych samochodów nie świecą w oczy... Mała rzecz a cieszy. W Punto,
w którym uczyłem się jeździć, pewnie też to było.
6. Autobusów ZTM należy się bać. Część kierowców ZTM jest prawdopodobnie
wyjętych spod prawa albo stosuje jakiś inny niż ja kodeks drogowy i np. nie
włącza kierunkowskazów przy wyjeździe z zatoki albo włącza je PO wyjeździe.
Gdyby nie fakt, że samochód mój jest dość duży i orurowany, bałbym się także
taryfiarzy.
7. Pamiętam, że w KD istniały jakieś sytuacje, w których tramwaj nie miał
pierwszeństwa na skrzyżowaniu. To bzdura. W Warszawie tramwaj ma ZAWSZE
pierwszeństwo, chyba że motorniczy właśnie przestawia kijem zwrotnicę...
Trzeba o tym pamiętać, jeśli chce się wrócić cało do domu.
8. Manewrowanie na parkingach moim obecnym samochodem ma BARDZO NIEWIELE
wspólnego z manewrowaniem wśród tyczek kursowym Punciakiem. W życiu, w
odróżnieniu od egzaminu, można wybierać manewry, które się umie i nie robić
manewrów których się nie umie. Nie umiem robić „koperty” swoim samochodem,
więc jej nie robię póki się nie nauczę (a uczę się jej w miejscach
odludnych). Jeśli mam za mało miejsca na parkowanie, to szukam więcej miejsca
gdzieś dalej, nie traktując tego jako ujmy na honorze. Jeśli nie mieszczę się
za pierwszym razem, to robię korektę albo nawet, uwaga, uwaga, dwie lub trzy
korekty!
9. Droga hamowania na mokrej jezdni i/lub biegnącej w dół NAPRAWDĘ jest
dłuższa niż na suchej i poziomej. To nie tylko pytanie w testach, NAPRAWDĘ
tak się dzieje. Hamowanie z gulgotem mokrych opon przed ludźmi, którzy już
weszli na ulicę, jest BARDZO niemiłym uczuciem...
10. Boczne lusterka mają fatalną własność posiadania "martwej strefy".
Dowiedziałem się o tym gdy znalazłem się o szerokość dłoni od samochodu na
lewym pasie, na który usiłowałem wjechać. Gość miał dobry refleks i głośny
klakson, więc ja i mój samochód jeździmy nadal.... Teraz mam małe dodatkowe
lusterko i zwyczaj szybkiego spoglądania przez lewe/prawe ramię na sąsiedni
pas przed wykonaniem manewru.
11. I ostatnie spostrzeżenie: na wiejskiej drodze nie należy wjeżdżać z dużą
prędkością w świeży krowi nawóz, a jeśli już to się zrobiło, to samochód
należy szybko i starannie umyć, nie licząc na to, że "samo odpadnie".
Absolutnie nie wjeżdżać w żaden nawóz przy otwartych oknach samochodu i
wystawionych na zewnątrz obiektach (np. rękach).
Pozdrawiam przyszłych kierowców...