Gość: adi
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.03.05, 19:18
wszyscy uczą sie na pamięć pytań ( i wcale sie nie dziwie) a wykładowcy nie
bardzo sie wysilają, nie mówią o rzeczach moze i banalnych ale niesamowicie
poprawiających kulture jazdy... np dojezdzająć do skrzyzowania, mozna kogos
wypuscic z posesji a nie stac na jego wysokosci mimo tego ze sami nie mozemu
dalej jechac; ktoś wyjezdza z parkingu zza np mercedesa sprintera,
zatrzymajmy sie i wypuśćmy go, wcale to nie jest przyjemne wyjezdzac "na
czuja"; jedzie ktos szybciej od nas- zjedźmy na 10sek na prawo, niech nas
wyprzedzi nawet jak jedzie 180km/h, lepiej niech jedzie niz przy wyprzedzaniu
ma nas zepchnąć do rowu; nie mówią o światłach,ze lepiej miec włączone caly
rok, nie liczy sie do cholery ile czasu pociągnie zarowka, tylko to czy cali
i zdrowi dojedziemy do domu... przyklady mozna mnozyc... jeszcze taki z zycia
wzięty i na czasie - zapada zmrok, ktos jedzie bez świateł- mrygnijmy mu
światłami drogowymi przytrzymująć je ze 2-3 sekundy,moze sie zapomniaj i nie
włączył... to samo do tych ktorym sie mryga- nie patrzcie jak ufoludki,tylko
spojrzcie czy macie swiatla, czy nic sie nie dzieje z weaszym samochodem... -
i to jest wlasnie to, o czym na teorii nawet slowem sie nie wspomina... a
szkoda..