Prawko za N-tym razem

16.06.05, 19:56
Jestem starym kierowcą więc mnie nie dotyczy problem ze zdawaniem egzaminu za
krórymś tam razem. Jednak interesuję się tematem egzaminów, ghdyż zetknąłem
się z tym ostatnio jako obserwator. Moje wnioski sa następujące: Albo
instruktorzy są do niczego i szkolą niedoszkolonych kierowców.
Albo kandydaci na kierowców są do niczego i jacyś tacy niekumaci.
Albo EGZAMINATORZY są do niczego i po aferach łapówkowych postanowili się
odgryść i napędzają pieniądze do Ośrodków, aby później pobierać za to premie.
TAk też można. Forsa ta sama a ryzyko żadne.
Albo ten cały system jest do niczego i nalezy go zmienić. Uważam, że oblewanie
egzaminów przezegzaminatorów powinno skutkowac sadowymi procesami dla
instruktorów szkolących kierowców. Jeżeli płaci się pieniądze za naukę i taki
instruktor dopuszcza delikwenta do egzaminu państwowego, to powinien dać
gwarancję, że ten kanbdydat jest osobą dobrze przygotowaną. Jeżeli egzaminator
oblewa takiego delikwenta, to instruktorowi wystawia złe świadectwo. ZAtem doc
sądów panie i panowie i pozywajcie instruktorów,że żle Was wyszkolili. Niech
dalej instruktorzy zrobiącoś z egzaminatorami.
Skala zjawiska "oblweania" kursantów przez egzaminatorów powinna zainteresować
odpowiednie organy kontrolne a NIK włącznie. To jest chore.
    • kalooo Re: Prawko za N-tym razem 17.06.05, 16:36
      jest to chore do momentu w którym egzaminatorzy mają płacone od ilości
      przeprowadzonych egzaminów. W takiej sytuacji jedynie zmiana przepisów
      dotyczących wynagrodzenia ma sens.
      • Gość: priority Re: Prawko za N-tym razem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 08:58
        kalooo napisała:

        > jest to chore do momentu w którym egzaminatorzy mają płacone od ilości
        > przeprowadzonych egzaminów. W takiej sytuacji jedynie zmiana przepisów
        > dotyczących wynagrodzenia ma sens.

        Egzaminatorzy nie mają płacone od ilości przeprowadzonych egzaminów tylko jest
        to stała kwota w zależności od ilości lat pracy i zakresu uprawnień do
        egzaminowania. Kwoty te są z góry określone przez rozporządzenie i wahają się
        od ok. 1850-3800 brutto plus jakiś tam dodatek funkcyjny.
        • Gość: Gość Re: Prawko za N-tym razem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 09:22
          To na jaki cel idą pieniądze, które kandydaci na prawo jazdy wpłacają na każdy
          dodatkowy egzamin? Przecież, biorąc pod uwagę ilość "oblewanych", są to bardzo
          duże kwoty. Zatem gdzsie te pieniądze "idą" ? Moiże ktoś odpowie na to
          pytanie. Rozumię, że koszty utrzymania Ośrodków są duże, ale nie tędy droga,
          aby - moim zdaniem - wyłudzać pieniądze od kandydatów, któzy opłacając drogi,
          jak na polskie warunki, kurs na prawo jazdy nie mają innej możliwości, tylko
          taki egzamin zaliczyć, choćby za N-tym razem. Podchodzenie do egzaminu po 3,5,7
          a nawet więcej razy nie zrobi z kandydata Caruzo kierownicy, a tylko
          napędza "kase" dla Ośrodka. Ponadto, jak musi się czuć egzaminator, który
          dopuszcza takiego kandydata po tych kilkukrotnych podejściach. Czy ma pewność,
          że ten nowy kierowca nie popełni już nigdy żadnej pomyłki? Napewno nie. Powiem
          więcej, nawet sam egzaminator niejednokrotnie popełnia błędy i jeżdzi
          niezgodnie z pszepisami. Mając o sobie wygórowane mniemanie, że jest "wielkim
          ekspertem" tytm bardziej mu sie to zdarza. Uważąm, że poruszany temat powinien
          zainteresować organa odpowiedzialne za taki stan rzeczy. Jest to sytuacja chora
          i napewno nie prezyczynia sie to do poprzwy naszego bezpieczeństwa na drogach.
          Może być nawet zagrożeniem, gdyż taki "delikwent" zdający po N-tym razie
          odreaguje później i "odbije" sobie niepowodzenia w oczach kolegów
          udając "Schumachera". Czy nikt o tym nie pomyślał?
          • Gość: priority Re: Prawko za N-tym razem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 14:14
            Nie obwiniałbym za cały stan rzeczy egzaminatorów i Word-ów (nie wierze w to
            aby egzaminatorzy celowo oblewali kursantów aby przynieść zysk dla Wordu),
            jeśli ktoś posiada kwalifakcje to zalicza jeśli nie to jest do tyłu. Dużą role
            odgrywają w tym chorym systemie "instruktorzy" którzy często nic nie robią aby
            cokolwiek nauczyć załatwiając swoje prywatne sprawy w czasie szkolenia a na
            placu manewrowym po prostu są nieobecni. To w jaki sposób ma ten kursant zdać
            za pierwszym razem ? Chyba, że chce inaczej zdać i wtedy instruktor już
            zupełnie nic nie robi.

            ps.
            > Może być nawet zagrożeniem, gdyż taki "delikwent" zdający po N-tym razie
            > odreaguje później i "odbije" sobie niepowodzenia w oczach kolegów
            > udając "Schumachera". Czy nikt o tym nie pomyślał?

            to po co woogóle egzamin rozdać wszystkim prawo jazdy aby nikt sobie nie
            odbijał kompleksów związanych z porażką na egzaminie.

            pozdrawiam.
            • Gość: Kierowca Re: Prawko za N-tym razem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 22:03
              > Nie obwiniałbym za cały stan rzeczy egzaminatorów i Word-ów (nie wierze w to
              > aby egzaminatorzy celowo oblewali kursantów aby przynieść zysk dla Wordu),
              > jeśli ktoś posiada kwalifakcje to zalicza jeśli nie to jest do tyłu. Dużą role
              > odgrywają w tym chorym systemie "instruktorzy" którzy często nic nie robią aby
              > cokolwiek nauczyć załatwiając swoje prywatne sprawy w czasie szkolenia a na
              > placu manewrowym po prostu są nieobecni. To w jaki sposób ma ten kursant zdać
              > za pierwszym razem ? Chyba, że chce inaczej zdać i wtedy instruktor już

              W tej odpowiedzi nie widzę logiki. Wychodzi na to, że DOPIERO na egzaminie taki
              kustant może się nauczyć praktycznej sztuki jeżdżenia. To nie chory system
              nauczania, ale egzaminowania. Założę się, że w dzisiejszych czasach instruktor,
              który nie będzie dbał o swoich kursantów i niczego ich nie nauczy nie ma racji
              bytu. To nie te czasy, gdy wszystko było reglamentowane. Dlatego opwiadam się za
              tym, że należy uzdrwoić system egzaminowania. Młodzi ludzie są ambitni i chcą w
              oczach kolegów wypaść jak najlepiej. Dlatego, po kilkakrotnym podejściu do
              egzaminu, kiedy już "uda" im się zdać właśnie odreagowują w ten sposób. Przed
              kolegami udawadniają, że są naprawdę "dobrzy" i popisują się swoimi
              umiejętnościami. Nie zawsze kończy się to szczęśliwie. Zatem kilkakrotne
              egzaminy niczego nie uczą, a są jedynie wyłudzaniem pieniędzy. Niestety, nie
              można tak dużej ilości "oblewanych" na egzaminie tłumaczyć złym nauczaniem na
              kursach. A już napewno nie można poprzez kilkukrotne egzaminy nauczyć jeżdżenia.
              To nie trzyma się logiki. Pozdrawiam
        • kalooo Re: Prawko za N-tym razem 18.06.05, 20:15
          Ciekawe-od kierownika ośrodka wiem cos dokładnie innego... Nic to.Sam <dodatek
          funkcyjny> jest wystarczającym motywem do jak
          najskuteczniejszego "funkcjonowania"...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja