cogito-44
16.06.05, 19:56
Jestem starym kierowcą więc mnie nie dotyczy problem ze zdawaniem egzaminu za
krórymś tam razem. Jednak interesuję się tematem egzaminów, ghdyż zetknąłem
się z tym ostatnio jako obserwator. Moje wnioski sa następujące: Albo
instruktorzy są do niczego i szkolą niedoszkolonych kierowców.
Albo kandydaci na kierowców są do niczego i jacyś tacy niekumaci.
Albo EGZAMINATORZY są do niczego i po aferach łapówkowych postanowili się
odgryść i napędzają pieniądze do Ośrodków, aby później pobierać za to premie.
TAk też można. Forsa ta sama a ryzyko żadne.
Albo ten cały system jest do niczego i nalezy go zmienić. Uważam, że oblewanie
egzaminów przezegzaminatorów powinno skutkowac sadowymi procesami dla
instruktorów szkolących kierowców. Jeżeli płaci się pieniądze za naukę i taki
instruktor dopuszcza delikwenta do egzaminu państwowego, to powinien dać
gwarancję, że ten kanbdydat jest osobą dobrze przygotowaną. Jeżeli egzaminator
oblewa takiego delikwenta, to instruktorowi wystawia złe świadectwo. ZAtem doc
sądów panie i panowie i pozywajcie instruktorów,że żle Was wyszkolili. Niech
dalej instruktorzy zrobiącoś z egzaminatorami.
Skala zjawiska "oblweania" kursantów przez egzaminatorów powinna zainteresować
odpowiednie organy kontrolne a NIK włącznie. To jest chore.