dlaczego egzaminatorzy budza tyle emocji??

IP: *.aster.pl 26.08.05, 22:44
przegladam to forum i sie zastanawiam : dlaczego egzaminatorzy budza tyle
waszych emocji?? nawet nauczyciele czy wykladowcy nie sa pod takim obstrzalem
co egzaminatorzy :-) Czy nie zdarzylo sie wam oblac jakiegos kolokwium czy
egzaminu pomimo, ze byliscie przygotowani?? chyba podobnie jest i z tym
egzaminem :-)
    • Gość: yka Re: dlaczego egzaminatorzy budza tyle emocji?? IP: *.chello.pl 27.08.05, 00:05
      Wiesz, ja też czytuję to forum i myślę, że emocje wzbudzają generalnie ci,
      którzy podkładają ludziom niemiłosierne świnie. Gdyby egzaminatorzy byli
      krystalicznie przeźroczyści i mało emocjonujący, nikt nie wpadłby na pomysł
      zakładania kamer rejestrujących wizję i fonię podczas egzaminu. Widzisz, jakoś
      do tej pory nie stwierdzono potrzeby rejestrowania przebiegu egzaminu
      semestralnego na studiach…
      Jeżeli o mnie chodzi, to mam za sobą nie wiem ile kolokwiów, zaliczeń ćwiczeń
      konwersatoriów oraz egzaminów z tych pięciu lat studiowania, ale żadnego z nich
      nie da się porównać z tym, co było mi dane przejść na Odlewniczej (chociaż np.
      zajęcia z historii powszechnej u magistra T. zaliczyłam za 16 podejściem).
      Zresztą, porównanie pani egzaminatorki z Odlewniczej do jakiegokolwiek adiunkta
      uważam za duży nietakt.
      Poza tym, kwestia finansowa. Rozpoczynasz kurs i zakładasz np., że będzie cię
      kosztował jakieś 1200 pln. Tymczasem okazuje się, że oblewasz raz, drugi,
      szósty i dokładasz kolejne setki i finalnie wychodzi dwa razy tyle. Jeżeli
      jesteś niewyuczalny i to rozumiesz, to pół biedy. Jeżeli natomiast płacisz, bo
      egzaminator zrobi wszystko, żebyś nie zdał, to szlag cię trafia. A prawda jest
      taka, że jeżeli będzie chciał cię oblać, to obleje. I można mu naskoczyć. Albo
      przenieść papiery gdzieś indziej i nie pozwolić się doić… co gorąco polecam.
    • Gość: ja Re: dlaczego egzaminatorzy budza tyle emocji?? IP: 80.51.198.* 27.08.05, 09:38
      Dokładnie tak.
      Znam sporo osób, które po iluś tam nieudanych podejsciach zapłaciły "w łapę" i
      szczęśliwie jeżdżą już całe miesiące i lata. Spokojnie, bez szarżowania, bez
      wypadków. Czyli potrafią. Tymczasem po każdym kolejnym egzaminie okazywało się,
      że nie nadają się na kierowców. Żadna z tych osób nie jest przysłowiowym
      narwanym chłopaczkiem który właśnie dostał od tatusia BMW i zasuwa
      Marszałkowską 120/h.
      Daleko mi do twierdzenia, że wszyscy to łapówkarze, ale jak to wszystko
      wytłumaczyć?
      • Gość: egzaminator Re: dlaczego egzaminatorzy budza tyle emocji?? IP: *.ols.vectranet.pl 27.08.05, 21:07
        no właśnie. Dlaczego jest tu tyle emocji. A tak napradę, czemu wszystkim się
        wydaje że się nadają na kierowców ?
        • Gość: ja Re: dlaczego egzaminatorzy budza tyle emocji?? IP: 80.51.198.* 27.08.05, 21:26
          Akurat tutaj emocji jest niewiele...
          A patrząc na nasze ulice - kto całej kupie piratów wyprzedzajacych na pasach i
          skrzyzowaniach zaliczył egzamin i dał prawko?
          Pewnie, że nie każdy się nadaje, ale cała masa tych, którzy się nie nadaja
          pędzi po ulicach. Niestety...
        • Gość: endi Re: dlaczego egzaminatorzy budza tyle emocji?? IP: *.aster.pl 27.08.05, 21:53
          Hej, egzamiantor tez oblewasz tak dla porzadku ??
        • Gość: yka Re: dlaczego egzaminatorzy budza tyle emocji?? IP: *.chello.pl 28.08.05, 23:45
          Drogi egzaminatorze, bo na kierowcę nadaje się każdy, pod warunkiem, że nie
          jest ciężko upośledzony. Można być gorszym lub lepszym kierowcą, ale bycie
          wariatem drogowym ma się do tego nijak.
          Poza tym, jak można oceniać człowieka i wydać wyrok "nie nadaje się", kiedy ten
          człowiek spędził 30 h za kierownicą, w tym +/- połowę na placu? Takie oceny
          mogą być trafne, ale po przejechaniu choćby tych 10.000 km.
          Zważ również, że są tacy, którzy normalnie uczą się jeździć, ale są też inni,
          którzy trenują wyłącznie pod egzamin. I właśnie ci drudzy mają większą szansę
          na zdanie, ale bardzo niewielką na samodzelne wyruszenie w miasto.
          • Gość: egzaminator Re: dlaczego egzaminatorzy budza tyle emocji?? IP: *.ols.vectranet.pl 29.08.05, 21:05
            No tak na kierowcę nadaje się każdy.....Tylko dlaczego są osoby które zdają
            po 10, 15 razy ? Bo mają pecha ? Zły dzień ? Jeżeli 10 razy usłyszysz, że coś
            nie gra to wypadałoby wyciągnąć wnioski: albo ze mną coś nie gra (czytaj: NIE
            NADAJĘ SIĘ) albo szkoła jazdy nie przygotowała mnie do egzaminu. Możliwe jest
            nawet i jedno i drugie.
            Co do słuszności oceny: a kto komu broni jeździć więcej niż 30 godzin ?
            Jeżeli instruktor musi jeszcze komentować Twoją jazdę to znaczy że nie jesteś
            jeszcze gotowy. I co do 10 tys. na naukę : bez sensu. Wtedy już będziesz sam,
            albo prawie sam. Napewno nie będzie obok Ciebie instruktora który wciśnie Ci
            hamulec. I "L"-ki na dachu też nie będzie.

            Ps. Lepiej zdawać 5 razy i umieć niż zdać za 1 razem ledwo, ledwo i bać się
            ruchu. A najlepiej zdać za pierwszym i usłyszeć, że mucha nie siada.

            Pozdrawiam wszystkich zdających. Do zobaczenia na egzaminie (to nie miała być
            ironia).
            • Gość: yka Re: dlaczego egzaminatorzy budza tyle emocji?? IP: *.chello.pl 31.08.05, 00:28
              Egzaminatorze, a Ty znów swoje. Co to znaczy: NIE NADAJE SIĘ? Potrafisz
              dokładnie określić cechy lub zachowania osobnika nie nadającego się?
              Czy zdajesz sobie sprawę, ile osób oblewa, bo przy trzecim czy piątym podejściu
              z egzaminatorem, którego właśnie coś ugryzło w pupę, tym ludziom nerwy
              trzaskają? Ja bym chciała wiedzieć, jakim cudem nadaje się ktokolwiek po
              spędzeniu w aucie 30 godz.?
              Poza tym, parę tysięcy km trzeba przejechać, żeby się nauczyć i już. Dotyczy to
              zarówno tych, co zdali za pierwszym podejściem, jak i tych, którym się "udało"
              (no nie?) za piętnastym. Nie rób ze mnie głupiej i nie wciskaj, że mówię o
              kilkukrotnym przejechaniu trasy Wawa-Szczecin z instruktorem. Gdybym podczas
              tych 50 wyjeżdżonych godzin słuchała cały czas, co mówi instruktor, wątpię,
              żebym nauczyła się jeździć. Dosyć wcześnie doszłam do wniosku, że muszę jechać
              tak, jakbym była sama i zapomnieć o obecności osoby drugiej w samochodzie.
              Gdybym słuchała instruktora, nie jeździłabym 120km/h Trasą Toruńską i pewnie
              później bałabym się wyruszyć w podróż polską "autostradą".
              Reasumując, Wy, egzaminatorzy, nie robicie nikomu żadnej przysługi uwalając co
              trzecią osobę na egzaminie. Kalkulacja jest prosta: 8 osób nie jest w stanie
              przeegzaminować 30 - 40 kandydatów w dwie godziny. Im więcej polegnie na placu,
              tym lepiej. Im krócej na mieście, tym większa szansa na wypicie kawy przed
              następną turą.
              A swoją drogą, masz już mgr, żeby utrzymać się w branży?
              Pozdrawiam
    • chani-nr1 Egzaminator to tez człowiek! 29.08.05, 23:01
      dajcie im żyć!!
      • Gość: jahu Re: Egzaminator to tez człowiek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 10:29
        egzaminator to cyborg !!
        • Gość: I Re: Egzaminator to tez człowiek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 13:29
          Zdałam za 3 razem. 1 raz na łuku nie dojechałam do linii (poprzednika
          przepuścił)z takim samym błędem. za 2 razem samochód na mieście gasł mi pare
          razy za 3 razem zdałam. Jednak co mogę powiedzieć to że w pażdziernku będzie
          rok od zdania egzaminu, jężdzę od początku pierwsze jazdy z mężem a nastepne
          sama co uważam jest najlepsze nie słyszę komentaza, jednak kazda jazda to
          dalsza nauka bo aby dobrze prawadzić samochód to trzeba jeżdzić jeżdzić i
          jeszcze raz jeżdzić - to wielka przyjemność a egzaminatorzy są różni i w duzej
          mierze tez od nich zalezy zdanie egzaminu.
          • Gość: blondi Re: Egzaminator to tez człowiek! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 14:28
            oni raczej zdaja sobie sprawe z tego, ze zdanie egzaminu w duzej mierze od nich
            zalezy i niektorzy to wykorzystuja. jedni swoim zachowaniem pomagaja, a inni
            utrudniaja zdanie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja