emusia
30.09.05, 18:21
Wczoraj i to na banalnym manewrze: ruszanie pod górkę. Nie wiem co mi się
upieprzyło w tej głupiej głowie, że chcę delikatnie ruszyć, bo jak szarpnę,
to mnie egzaminator obleje (nie oblałby, chyba, żeby był naprawde wrodzonym
chamem). I przez to delikatne ruszanie zgasł mi przy obydwu podejściach.
Popłakałam sobie wczoraj zdrowo. Ale mam nauczkę, że jakby przyszlym razem mi
się trafiło ruszanie pod górkę, to mam w dupie mieć szarpanie, gazu dać ile
wlezie. Gorzej z tym, że kolejne 80 złotych prawie w plecy i kolejne stresy.
Cóż, takie życie. Nie ja pierwsza oblałam i nie ostatnia. Powodzenia na
waszych egzaminach!!!