Gość: egzaminator
IP: 66.28.94.*
24.09.02, 10:05
Denerwuja mnie niedoszli kierowcy, ktorzy mysla, ze
musza zdac egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem.
A z jakiej racji ja sie pytam? Co to? Mam obowiazek ich
przepuscic jesli nie umieja jezdzic?
Kiedys taki mial pretensje, bo mial brudna przednia
szybe, przez ktora nic nie widzial, a on chcial jechac.
Wiec go oblalem. Albo mial krzywo lusterka. Tez nic nie
widzial, wiec tez go oblalem. A on do mnie z
pretensjami. Ze jak to, dlaczego. A ju na to: spadaj
kolego i przyjdz jak sie nauczysz myslec.
Najgorsze sa cwaniaczki, co to mysla, ze przejada w
miescie jedna ulice i uwazaja, ze juz umieja jezdzic.
Kiedys jeden taki przejechal jedno skrzyzowanie i juz
chce wracac. Wiec go wysadzilem, bo to nie on tu
rzadzi. Za taka marna pensje nie wymagajcie, zebym sie
z takim cackal jak z jajkiem.
W ogole zadziwia mnie bezczelnosc kursantow.
Mysla, ze jak zaplacili to musza znac. A to nie studia
zaoczne i tu trzeba umiec. A jak ktos mnie zdenerwuje,
to mi tylko popsuje humor i nikt juz nie zda tego dnia.
Mam do tego prawo za te wszystkie upokorzenia i
wyzwiska. A jak sie nie podoba to sie nie pchajcie na
egzamin. W koncu nie kazdy musi miec prawo jazdy.
I jeszcze rada na koniec:
Podczas egzaminow to ja jestem gora i badzcie grzeczni,
a moze zdacie.