Głupi problem...skręcanie

IP: 213.77.86.* 23.10.05, 18:08
Wiem ze to dziwne ale nie potrafie wyczuc kiedy powinnam skrecic kierownice
na zakrecie i ile powinnam zrobic obrotu kierownicą,miałam wprawdzie dopiero
jedna godzine na miescie,i nie szło mi najlpiej,cały czas na zakretach
instruktor trzymał mi kierownice!raz wjechałabym w kraweznik!nie wiem czy mam
powody zeby sie martwic?czy z czasem sie naucze? czy kazdy od razu ma
wyczucie na zakretach?czy tylko ja jestem uzdolniona inaczej???
    • Gość: kaja Re: Głupi problem...skręcanie IP: *.chello.pl 23.10.05, 18:24
      Prawdopodobnie należysz do osób - tak jak ja - którym nauka jazdy sprawia
      więcej trudności. Ale nie martw się, w końcu wyczujesz, o co chodzi.
      Moim zdaniem w przypadku "trudnych przypadków" dobrze byłoby pokręcić się
      najpierw po placu, ale bez pachołków, a dopiero potem jechać na miasto, bo
      inaczej stres jest zbyt duży.
    • dorobiszpiotr Re: Głupi problem...skręcanie 23.10.05, 18:26
      Raczej powinnaś się martwić, że jesteś uzdolniona inaczej i nie mówie tego, że
      jestem złośliwy albo coś. Ja wogóle nie pojmuje jak instruktor mógł z Tobą
      wyjechać na miasto?
    • emusia Re: Głupi problem...skręcanie 23.10.05, 19:22
      nie przejmuj się tym co napisał dorobiszpiotr. Mój instruktor przez 5
      pierwszych jazd też mi przytrzymywał kierownicę, ale potem to już jakoś samo
      wychodzi. Aktualnie ze skręcaniem nie mam żadnych porblemow, to sie samo w
      człowieku wyrabia. Także spokojnie, kilka jazd i nie będzie intruktor za
      kierownicę musiał łapać (chyba, że będziesz z uporem usiłowała wjechac w ulicę
      jednokierunkową pod prąd, jak mi się to udało, i to jeszcze nie łapałam, czemu
      intruktor po hamulcach dał, ale teraz już tak nie jeżdze, nauczyło mnie to
      patrzenia na znaki jakie są rzy ulicy :) )
      • dorobiszpiotr do "emusia" 23.10.05, 21:12
        Ciekawe co byś powiedziała jakby Ci jakis kursant zarysował samochód? Uważam,
        że jeśli ktoś nie umie w najmniejszym stopniu opanować samochodu (czyli ruszyć,
        zatrzymać się i skręcić) nie powinien wyjeżdżać na miasto, tylko poćwiczyć na
        jakimś placu gdzie nie powoduje to zagrożenia, a nie na publicznej drodze.
        Jęsli chcesz jeszcze podyskutować zapraszam na gg: 6914155 ;)
        • emusia Re: do "emusia" 23.10.05, 21:23
          miałam raczej na myśli, że rzesadą jest nazywanie kgoś 'uzdolnionym inaczej',
          kiedy 1 raz zyma kierownice i nie wiem czy najlepsi rajdowcy umieli na 1
          jezdzie w życiu doskonale panować nad samochodem.
          • Gość: ana Re: do "emusia" IP: *.msk.pl / 80.50.253.* 24.10.05, 10:22
            rzeczywiscie tak jest ze pierwszy raz w zyciu siedze za kólkiem(nie mamay
            samochodu)wiec nie mam wyrobionego wyczucia jesli chodzi o skrecanie, bo
            zatrzymywanie i ruszanie wychodzi mi dosyc dobrze,moze z czasem wyczucie sie
            pojawi,ale czy wystarczy mi 30 godzin jazd,sama nie wiem
      • quille Re: Głupi problem...skręcanie 23.10.05, 23:40
        też tak miałam, nie martw się to przychodzi z czasem

        ja nigdy nie siedziałam za kierownicą i na pierwszej jeździe (na placu
        oczywiście) zdziwiło mnie to, że kierownicą można skręcić 3 razy po 360 stopni
        (dwa razy po półtora, tzn od maksymalnie w lewo do maksymalnie w prawo) - teraz
        to mi się wydaje oczywiste, ale na początku nic nie było proste

        trzym się i nie przejmuj się - wszystko przychodzi z czasem - teraz już mnie
        krawężniki nie atakują :)
    • Gość: aga Re: Głupi problem...skręcanie IP: *.chello.pl 24.10.05, 10:20
      to chyba normalne że na pierwszej jeździe nie ma sie jeszcze takiego wyczucia
      Ja na pierwszej godzinie jeździłam trochę po płycie starego lotniska a potem na
      chwile na miasto i też mi facet trzymał czasmi kierownice- nawet teraz po 10
      godzinach zdarzy się że chce za ostro wejść w zakręt na zbyt dużej prędkości to
      wtedy instruktor mi ją przytrzyma żeby mnie gdzieś nie porwało :))
      Także nie martw sie - to jest do szybkiego opanowania
      • Gość: SALDATOR Re: Głupi problem...skręcanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.05, 18:18
        być może nie należy od kursanta na 1 godz wynagać zbyt wiele ale zgadzam się z
        czyimś tam głosem że skręcanie ruszanie i hamowanie to podstawa - i to najpierw
        powinnaś opanować na placu a pózniej dopiero wyruszyć na miasto - a tak na
        marginesie to podziwiam twojego instruktora za odwagę że wyjechał z Tobą na
        miasto ...!!! Co prawda wszystkiego można się nauczyć i Ty masz jeszcze na to
        czas ale myślę że jakiś plac ewentualnie jakieś bezludzie było by bardziej
        wskazanym miejscem na takie pierwsze próby - bo ja szczerze mówiąc nie
        chciałabym się spotkać z Tobą na drodze .....
        • Gość: ana Re: Głupi problem...skręcanie IP: *.msk.pl / 80.50.253.* 24.10.05, 19:44
          pisałam ze to była moja pierwsza godzina na miescie ale trezcia z kolei,tzn
          dwie pierwsze miałam na placu,dzis jezdziłam drugą godzine na miescie i musze
          powiedziec ze było duuzo lepiej!!
          Widac strach przewazył,emocje,ze pierwszy raz itd. do tego jeszcze jezdziłam w
          godzinie szczytu,kiedy wszyscy wracaja z pracy,ale teraz po kolejej godz widze
          ze nie jest tak zle,pocwiczyłam na ustronnych uliczkach,juz na luzie bez
          stresu...nikogo nie porysowałam,naprawde!i spokojnie kulałam sie po miescie,nie
          musicie sie obawiac:-)))
        • Gość: czaki Re: Głupi problem...skręcanie IP: *.kopernet.org / *.kopernet.org 30.10.05, 21:05
          mnie na pierwszej jezdzie instruktor od razu wzial na miasto. Tak samo moje 2 kumpele (robilysmy w innych szkolach) i zaden kraweznik czy lakier samochodu nie byl poszkodowany.
          • Gość: losta Re: Głupi problem...skręcanie IP: *.kon.tvknet.pl / 82.160.85.* 30.10.05, 22:27
            ja też na pierwszej godzinie byłam na mieście.Miałam problem z biegami ,nie
            wiedziałam kiedy je przełańczać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja