Dodaj do ulubionych

przystojny instruktor i... uczucie??

02.11.05, 18:29
Witam. Powiedzcie mi prosze, czy tez zdazylo wam sie poczuc cos do swojego
instruktora?Bo ja sie chyba glupia zauroczylam! Na poczatku stwierdzilam
tylko ze jest przystojny,ale po tych 30 godzinach nie dosc ze jezdzenia to
jeszcze rozmawiania o zyciu, problemach i marzeniach zaczelam czuc cos
niepokojącego. A On ma zone i dziecko! Brr, tragedia. Niedlugo egzamin. Jesli
zdam to bedzie mi potem bardzo brakowalo Pana M. Bo jest naprawde super
facetem.
Obserwuj wątek
      • konwalia83 Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 02.11.05, 22:15
        We Wrocku jest tylu instruktorow a ja trafilam akurat na Niego... Mialam z Nim
        wczesniej teorie i moglam sie domyslic, ze z moim nazbyt uczuciowym podejsciem
        do wszystkiego cos tam drgnie... No ale madry Polak po szkodzie... O zonie i
        dziecku mysle. Gdybym nie myslala to juz dawno zdradzilabym sie z tym co czuje.
        A tak to dusze to w sobie. Pozdrawiam.
        • tojamisia Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 03.11.05, 20:28
          O jezu, dziewczyno, przeciez jestes czlowiekiem z krwi i kosci, masz prawo sie
          zakochiwac, to zaden wstyd. Takie jest zycie. Zdziwilabym sie, gdybys nigdy w
          zyciu nikogo nie kochala. Ja tez czulam miete do pewnego kolesia... Ale o co mu
          chodzilo, gdy szczerzyl do mnie zeby gdy wchodzil do sali, w ktorej odbywala
          sie teoria, to do dzis nie wiem (moze mialam liscia na glowie:-) albo chcial mi
          dac do zrozumienia, ze pora na moja operacje zmiany plci :-) ).
          W momencie gdy trzeba bylo wybrac instruktora, wybralam innego, bo wiedzialam,
          ze zamiast przed siebie, patrzylabym mu ciagle w oczy... Chyba po czesci dzieki
          temu przebrnelam jakos przez jazdy i zdalam egzamin za pierwszym razem.
    • Gość: milutka Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: 195.136.246.* 03.11.05, 10:37
      Oj skąd ja to znam... ja też się zauroczyłam w moim instruktorze...chociaz wiem
      ze ma żonę i córkę (która swoją droga jest w moim wieku) ale ten człowiek po
      prostu mnie oczarował... Jest o wiele starszy ode mnie ale ma piękne oczy,
      mięsnie...i jest do tego taki kochany. Ciagle z nim smsuje, mailuje i rozmawiam
      na gg, ale wiem ze to sie kiedys skonczy i juz jestem załamana. Została mi
      tylko jeszcze jedna jazda z nim na dzien przed egzaminem i jak zdam to
      koniec... znajomosc siłą rzeczy bedzie musiała sie skonczyc... a ja tak bardzo
      tego nie chce wiem w 100 % Cie rozumiem.. :(
      pozdrawiam
      • tojamisia Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 03.11.05, 20:35
        Eee tam, z tego co piszesz, to to jest bardzo obiecujacy poczatek waszej
        znajomosci. Lecz to zalezy od was obojga zalezy jaki charakter przybierze.
        Moze "powodzenia w zyciu!", moze przyjazn, moze romans, moze cos
        powazniejszego. Brac, wybierac i niczego nie zalowac.
      • tojamisia A moze im chodzi tylko o kase? 03.11.05, 21:14
        Bo przeciez zbajeruje taki jeden przykladowa Ale, da jej do zrozumienia, ze
        jest wyjatkowa, niepowtarzalna i w ogole... Ala polknie haczyk, nie bedzie sie
        przykladac do nauki, bedzie musiala dokupic jazdy po niezdanym egzaminie (no
        ktora szkole jazdy wybierze?), a pieniazki beda inkasowane... Koniunktura
        gospodarcza sie kreci, szkola jazdy prosperuje w najlepsze, instruktor zaciera
        raczki z radoscia, umacniajac sie w przekonaniu, ze jest boski.
        Tak to widze, jakem misia.
    • perelkaa5 Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 03.11.05, 14:04
      moim zdaniem lepiej zapomniec i dac sobie spokój... mnóstwo instruktorów
      podrywa swoje kursantki, a same przeciez wiecie ile takich przewija im sie
      przez auto w ciagu roku!!! pewnie kazdej mowią to samo i nie ma co wierzyc w te
      ich "komplementy" bo dobrze wiedza jak one dzialaja na kursantki... :/
      • tojamisia Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 03.11.05, 20:40
        No wlasnie, niewielki jest odsetek par, ktore zaczynaly jako kursantka-
        instruktor, a ktore "skonczyly" jako malzenstwa. Instruktorom schlebia obecnosc
        mlodych dziewczat w tym samym co oni samochodzie. Napinaja wtedy klaty,
        wymadrzaja sie i jak mlodzi herosi czy sokoly poprawiaja sobie swoje ego...
    • tojamisia Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 03.11.05, 20:06
      A on jak sie zachowuje wzgledem Ciebie? Skup sie na tym, jak on sie do Ciebie
      odnosi (czy jego mowa ciala kierowana jest do Ciebie, czy on ma na uwadze Twoja
      osobe, czy traktuje Cie jakos specjalnie) i tego sie trzymaj. Trudno, jesli
      budzisz jedynie powszechna ludzka ciekawosc i okaze sie, ze nie jest Toba
      zainteresowany - daj sobie spokoj nim sie zakochasz na dobre. Nieodzajemniona
      milosc jest na dluzsza mete malo szczesliwa, zwlaszcza gdy druga osoba woli
      przygody milosne.
      Oby wam sie udalo. Pozdrawiam.
      :-)
    • Gość: tygrysek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 20:37
      Ja myślę, że nie warto poważnie myśleć o instruktorze. Zwłaszcza jeśli ma żonę
      i dziecko. Ja też się zauroczyłam moim (też żonaty i dzieciaty). Prawie od
      początku ze sobą flirtowaliśmy. Mam do niego słabość i wiem że mu się bardzo
      podobam. W samochodzie jest bardzo miło, po jeździe mam zawsze dobry dzień...
      Ale to do niczego nie prowadzi. Wiem, że będzie mi go brakowało, ale z drugiej
      strony nie mogę się doczekać żeby zrobić wreszcie prawko i pożegnać się z nim
      na zawsze. Wielokrotnie myślałam o zmianie instruktora i trochę żałuję, że nie
      zdobyłam się na to żeby to zrobić. Im dłużej to trwa tym bardziej się męczę (na
      własne życzenie zresztą). Ten facet nieźle napmieszał w moim życiu... A
      najgorsze jest to, że prawdopodobnie nie jestem jedyna. U niego jeżdżą prawie
      same dziewczyny, niektóre bardzo atrakcyjne. A on jest typowym samcem więc nie
      sądzę żeby pozostawał bierny. Oczywiście mówi, że tylko mnie traktuje w
      wyjątkowy sposób, ale ja mu nie wierzę (nie od dziś żyję na tym świecie;)).
      Instruktorzy to podrywacze. Mają idealne warunki do poznawania dziewczyn, a
      jeszcze jak dobrze się prezentują to nic tylko bajerować panienki... Smutna
      prawda. Lepiej nie zakochiwać się w instruktorze, bo potem można długo leczyć
      złamane serce...
    • Gość: instruktor oj dziewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 23:32
      to, że z wami rozmawiamy na różne tematy uważacie że jest czymś złym ?? w
      większości jesteśmy od was nieco starsi i rozmowy na poziomie waszych kolegów-
      rówieśników nas nie interesują; "ale laska, ale bym ją....". Juz dawno z tego
      wyrośliśmy, jeśli ktos jest inteligentny nie będzie gadał o glupotach które są
      nieważne.
      Pozatym bardzo kocham swoją dziewczynę ( notabene poznaliśmy sie na kursie) i
      pomimo poznawania wielu innych nie zamierzam jej nigdy zostawić. Ona ufa mi, ja
      ufam jej.

      BTW
      nigdy nie rozmawiam z obcą kursantką o moim związku bo to faktycznie byloby
      niefer w stosunku do mojej kobiety. Ale o wszystkich innyhc sprawach jak
      najbardziej.
      • angielski_spleen Re: oj dziewczyny 03.11.05, 23:48
        Nie drogi kolego, to ze rozmawiacie z kursantkami na rozne tematy to nie jest
        zle, ba! to bardzo dobrze, tylko nie zapominajcie wczesniej im wytlumaczyc co
        trzeba, a co dotyczy nauki jazdy:-).
        • Gość: instruktor Re: oj dziewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 00:13
          nie no, to że nauka to podstawa to oczywiste. Przez pierwsze godziny wogóle nie
          rozmawiam z kursantką tylko nawijam cały czas o zasadach ruchu itepe. W końcu
          płacę=wymagam=przyszlam na kurs sie czegoś dowiedzieć. Często jest to nawet
          irytujące dla kursantki jak nic z poczżarku nie mówie,,,ale niestety, najpierw
          nauka,,potem wchodzą dopiero elementy perwersji :)
          • Gość: linka Re: oj dziewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 09:19
            No to chwała Ci za to. Mój instruktor podczas jazd gadał mi o różnych rzeczach
            skutecznie mnie dekoncentrując. A czasami zastrzelił mnie pytaniem (np. na
            temat moich upodobań seksalnych), powodując u mnie chwilowe ogłupienie
            (związane ze śmiałością pytania) i wybijające całkowicie z roli kierowcy. I co
            Ty na to?
              • Gość: linka Re: oj dziewczyny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.05, 09:40
                Tak, podzielność uwagi mam przetrenowaną świetnie;) Ale tak naprawdę takie
                rozmowy bardzo utrudniają skupienie:/ Zdażało się że słuchając jego opowiści
                czasami dopiero w ostatniej chwili zauważałam czerwone światło (nie wiem czy on
                cokolwiek zauważał jak tak ględził). Nie mówiąc o tym ile razy nie skręciłam
                tam gdzie trzeba, albo nie zredukowałam biegu, bo nie wyłowiłam z jego
                ględzenia polecenia skrętu...
    • perelkaa5 Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 04.11.05, 10:13
      no i takie sa własnie z wami problemy... Baaardzo mało jest takich instruktorów
      jak ten co wyżej sie wypowiadał... Zazwyczaj przedstawiciele tego zawodu gapią
      sie i świńsko zagadują do kursantek zwłaszcza tych bardziej seksownych,
      młodych... Ze świeczka szukac porządnego..
      A swoja drogą ciekawe czy instruktorki tak "lecą" na swoich kursantów... ;)
        • Gość: ja... Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.adsl.inetia.pl 04.11.05, 14:48
          hmmm..tak to sobie czytam i właściwie ja też baaaaradzo lubiłam swojego
          instruktora. Nie był podstarzały, aczkolwiek starszy, żonaty, z dzieckiem.. ale
          podobałao mi się to, że szczególnie pod koniec kursu - rozmawialismy jakbysmy
          znali sie od dawna! Dosłownie o wszystkim! Nie dosyć, że się uczyłam, to
          jeszcze mogłam się po prostu wygadac..zawsze z wszystkiego żartowalismy i było
          strasznie wesoło, a on powtarzał, że mogłby ze mną jezdzić nawet 100 godzin, bo
          jest bardzo sympatycznie, tak fajnie sie nam gada i w ogole..chyba dlatego tak
          bardzo lubiłam jazdy:)Myślałam, że jak zdam prawko, to będzie mi tak strasznie
          się odzwyczaić i faktycznie- przyzwycziłam sie do naszych rozmów i brakowało mi
          tego, ale teraz jest ok:)Od czasu do czasu widzimy sie na mieście, zawsze
          szczerząc się do siebie, jak mamy czas to pogadamy i zapewnieam - TE UCZUCIA SĄ
          NORMALNE, ALE PRZECHODZĄ..:)

          Trzymcie sie dziewczyny!!
      • konwalia83 Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 04.11.05, 22:32
        Zgadzam sie z Toba Oldzia. To co niedostepne plus przystojne plus inteligentne
        plus rozumiejace twoje potrzeby kusi. To na pewno jest fascynacja, ale
        fascynacja nie zaprzecza zakochaniu czy zauroczeniu. W ciagu kilkudziesieciu
        godzin przebywania ze soba mozna cos poczuc do drugiego czlowieka.Ja bym
        chciala w przyszlosci miec takiego faceta (a moze meza?) jak moj Instruktor.
        Jest b.dobrym i uczciwym czlowiekiem. No moze za bardzo olewa kursantow/-ki na
        placu manewrowym,ale jestem mu to w stanie wybaczyc ;))Chociaz czasami bym go
        udusila - ja sie mecze i nic mi nie wychodzi a moj pan Instruktor idzie sobie
        i ma mnie w czterech literach. Coz, zobaczymy na egzaminie. Pozdrawiam :)
    • kundziorek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 04.11.05, 23:21
      Ja to chyba nie zdam nigdy egzaminu jeżeli nie zrezygnuję z mojego instruktora.
      Wzięłam dziś jazdę doszkalającą, bo się za nim stęskniłam. Był słodki jak miód
      i przez całą jazdę gadaliśmy głupoty i chichraliśmy się ze wszystkiego. Było
      bardzo przyjemnie, ale jak w takich warunkach można się czegoś nauczyć??
      Zdecydowanie lepiej nie mieć zbyt bliskich realcji z instruktorem...;)
    • Gość: oldzia Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 05.11.05, 22:33
      konwalia nie przejmuj sie! A Ty jestes jeszcze w trakcie kursu czy juz go
      skończyłaś? Moj instruktor tez mnie zostawiał i rozmawiał z innymi, no ale nie
      mialam mu tego za złe,bo jak juz cos zrobiłam to dyskretnie spojrzał i pokazał
      OK albo kazał jeszcze raz. Ale tez z drugiej strony...ma stać obok kursanta cały
      czas? i czemu ma to służyć? Przecież to nie jego egzamin tylko tej osoby która
      jest za kierownicą, on juz swój dawno zdał. Ma nauczyć jedzić - owszem, ale musi
      też nauczyć samodzielności! DOBRYinstruktorze... Jest się czym chwalić...
      • konwalia83 Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 05.11.05, 23:22
        Oldzia,ja jestem juz po kursie. Czekam na egzamin i biore jeszcze jazdy, bo cos
        nie najlepiej jezdze. Wiesz,jak mialam kurs to nie przeszkadzalo mi, ze Marek
        zostawial mnie i gadal z innymi instruktorami, ale teraz bardzo mnie to
        denerwuje. A jest tak, bowiem dopiero teraz widze jak drogo to kosztuje. Wydaje
        mi sie, ze jak place te 35zl, to instruktor powinien jednak byc nieco bardziej
        zaangazowany na placyku. A moj cos za bardzo olewa. Kilka dni temu wzielam
        sobie 1,5 godzinki z zupelnie innym instruktorem i ten przez caly czas stal
        przy mnie i mowil co zle a co dobrze. A najlepsze jest to ze okazalo sie ze
        wiele rzeczy na placu robie zle i nawet luk wychodzi tragicznie. Pozdrawiam :)
        • kundziorek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 06.11.05, 16:14
          Wiem coś o tym, mnie też instruktor zostawił na placu jak już brałam jazdy
          doszkalające i na dodatek poszedł podrywać kursantkę kolegi:/ Ale byłam zła...
          Z wściekłości skosiłam słupek. Od razu do mnie przybiegł;) Ale uważam że
          olewanie na jazdach doszkalających to chamstwo!!!
          A jeżeli chodzi o kwestię umiejętności to zadużenie się w instruktorze bardzo
          przeszkadza w nauce. I te rozmowy o życiu choć takie fajne, też:( Niestety, na
          jazdach trzeba się skupić na jeździe samochodem, a na rozmowę to można się
          umówić po pracy na kawę;)
          Prawdopodobnie gdyby nie te rozmowy nie musiałabym brać jazd doszkalających...
    • Gość: łukteria Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.tczew.net.pl 06.11.05, 12:20
      mi też się to przytrafiło i wcale nie jest mi z tym dobrze! a na początku jazd
      śmiałam się ,że instruktor nie jest w moim typie i do tego młodszy...No i masz
      babo placek-typ mi się zmienił czy co?Niedobrze,coraz gorzej się z tym czuję bo
      wiem ,ze nic z tego nie będzie.Jak wytłumaczyć to częste zafascynowanie
      instruktorami?I dotyka to zarówno panny jak i mężatki,wdowy ,narzeczone....
    • Gość: oldzia Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 06.11.05, 19:33
      Ja nie korzystałam z jazd doszkalających, bo nie miałam takiej potrzeby. Takze
      nie wiem jak powinien zachowywać sie instruktor. A "uczucie"... Trzeba sobie
      jasno postawić: relacja instruktor - kursantka. Są tacy którzy podrywają z nudów
      i tacy co bajerują, bo mają taki styl bycia. Poźniej się mówi że on mnie
      bajerował i mówił do mnie słodko. Ale nie wierze ze idąc na jazde nie
      chciałyscie wyglądać pięknie? I dlatego jego zachowanie interpretowałyście na
      swój sposób, przez to same siebie nakręcając. Minie wasza "kadencja" kursantki i
      bedzie nowa dziewczyna, a instruktor ten sam... Tak jak pisałam wcześniej:
      "...to co nowe, niedostępne ZAWSZE kusi..."
      • moimokiem Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 06.11.05, 19:48
        A co, jesli zachowanie instruktora nie mozna zinterpretowac inaczej jak tylko...
        A kursantki sa tylko dziewczynami, z calym bagazem emocji i uczuc.
        Jesli chodzi o mnie, to zawsze staram sie wygladac pieknie. I na pewno nie
        stroilam sie idac na jazdy.
        • Gość: instruktor ale śmieszne jesteście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 14:35
          wnioskuję z tego że cała wina leży po stronie instruktora. Zamiast być starym,
          nieogolonym i smierdzącym facetem nie umiejących się wysłowić my jesteśmy tego
          przeciwieństwem...faktycznie tragedia, znowu jesteśmy winni. Ale spokojnie bo
          tacy cuchnący, nieogoleni i śmierdzący, obrażający was są przeważnie wasi
          faceci więc macie do kogo wracać...
          • Gość: zbajerowana Re: ale śmieszne jesteście IP: *.aster.pl 07.11.05, 14:47
            rozumiem, że piszesz tez o swojej dziewczynie bądź też żonie. Swoja drogą to
            także ja, twardo stąpająca po ziemi, od paru lat mężatka, dałam się złapać na
            miłe i słodkie słówka mojego instruktora. Prawo jazdy mam już od roku, ale jakos
            nie moge o nim zapomnieć. Nie pomaga mi nawet myśl, że takich jak ja to pewnie
            on ma co misiąc po kilka. Ku przestrodze.
          • konwalia83 Re: ale śmieszne jesteście 07.11.05, 14:59
            Na jakiej podstawie piszesz ze nasi mezczyzni sa cuchnący, nieogoleni i
            nieumiejący sie wyslowic??!! A Wy niby tacy super jestescie? Nikt tu nikgo nie
            obwinia, bo to bez sensu. Chodzi o to, ze pewnie czesto nie zdajac sobie z tego
            sprawy instruktorzy lamią kursantkom serducha. Bo my zazwyczaj jestesmy
            bardziej uczuciowe, czesto idealizujemy sobie osobe, ktora nam sie spodobala.
            Wiadomo, ze nie wszystkie dziewczyny takie sa, ale jak widac po tym watku wiele
            kursantek cos poczulo do swojego instruktora. pozdr.
          • Gość: nadja Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.wroclaw.mm.pl 19.11.05, 10:30
            Niestety zdarzają się takie zauroczenia, załaszcza dlatego, że instruktorzy są
            kokieteryjni, jak to faceci, a sytuacja sam na sam w ciasnym aucie jest nawet
            romantyczna. Natomiast my kobiety jak już ktoś poświęca nam tyle uwagi co
            instruktor( za to mu przecież płacimy i to jest jego obiązek;) natychmiast
            czujemy się dowartościowane i zauważone, a jest nas przecież kilkadziesiąt. Mój
            instruktor zwracał się do mnie 'serduszko', 'kochana jesteś', 'kwiatku' itp,
            mówił, że jestetm świetną kursantką, że żadko takie spotyka, natomiast jak po
            mnie wsiadały inne kursantki też witał je 'cześć kwiatuszku' i pewnie to samo
            opowiadał im w aucie. Dlatego potrafię zachować dystans, mimo że uwielbiam
            swojego instruktora i wiem, że nie jestem jedyna.
          • Gość: nadja Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.wroclaw.mm.pl 19.11.05, 10:38
            Nina nie martw się, musisz przetrwać kurs z tym ciężkim sercem, a potem powrót
            do normalności. Ja mówiłam mojemu partnerowi w formie żartu, że mój instruktor
            jest cudowny i takie tam bla, bla, że niby taka żartobliwa forma wzbudzania
            zazdrości, natomiast to co mówiłam było prawdą i było mi o wiele lżej kiedy
            wracałam z jazdy i wzdychałam' ach ten mój X to świetny facet, szkoda, że tak
            kocha swoją żonę..', albo 'dzisiaj było super mogę pogadać z X o wszystkim..' itp.
          • Gość: tygrysek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.05, 11:33
            Ja jestem już po egzaminie, więc mogę zacząć się leczyć z zauroczenia. Będzie
            ciężko, na pewno będzie mi go brakowało. Szczególnie, że przez cały czas mi
            wmawiał że jestem jedyną kursantką z którą łączą go takie relacje (ale czy to
            może być prawda? nie sądzę). Trochę mi smutno, że to już koniec... Ale dobrze,
            że już więcej go nie zobaczę. Mam cudownego faceta i zrobiłabym straszliwy błąd
            wplątując się w romans w instruktorem (żonatym i dzieciatym zresztą!!!).
            • Gość: nina Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.05, 22:56
              Kurcze, jak to jest, ze mamy cudownych facetow, ktorzy nas kochają a mimo
              wszystko wplatujemy sie w jakies uczuciowe problemy, ktore dotyczą kogoś
              innego? Ja nie moge tego pojąć. Jest mi dobrze z moim chlopakiem, a mimo to nie
              moge przestac myslec o swoim instruktorze... Ktory jest ode mnie ponad 10 lat
              starszy i nigdy nie dal mi do zrozumienia, ze mu sie podobam w takim sensie, ze
              rzuci dla mnie zone i dziecko. Moze tak na nas dzialają czułe slowka w
              stylu: "buziaki", "cmokasy", "kochanie" czy przemile zdrobnienia naszych imion?
              Chyba wszyscy instruktorzy sa tacy slodcy i sympatyczni. Tylko czy nie zdają
              sobie sprawy, ze mowiac tak do nas - wrazliwych i uczuciowych kursantek - moga
              nam namieszac w glowach? Sama nie wiem na co dalam sie "zlapac". Niestey widze,
              ze to brnie coraz glebiej i powoduje coraz wiecej konfliktow w moim zwiazku. A
              z drugiej strony, nie wiem czego naprawde chce... Bo przeciez nie chodzi mi o
              to by zniszczyc malzenstwo swojego instruktora ani tym bardziej o seks. Tylko
              bardziej o uczucie i chec przebywania z nim. Jak to pisze, to widze jakie to
              wszystko niedorzeczne i glupie. No i takie trudne :(
                • Gość: nadja Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.wroclaw.mm.pl 20.11.05, 10:20
                  Właśnie to, że jesteśmy w TRWAŁYCH związkach to powoduje. Po jakimś czasie
                  niestety wszystko jest przewidywalne, nie ma tych wielkich uniesień co na
                  początku i dlatego reagujemy w ten sposób. A trafia akurat na instruktorów, bo
                  tak jak wcześniej już pisałam mamy z nimi bardzo bliski kontakt, dużo się
                  widujemy i to sam na sam, a poza tym oni właśnie w różny sposób się do nas
                  odnoszą. Pomyśl, gdybyś miała zajęcia z jakimś korepetytorem, któremu też tak
                  bardzo zależałoby na tym ile się nauczysz z jego lekcji, spotykalibyście się
                  często itp, pewnie też zaistniałaby podobna sytuacja. A w samochodzie to taka
                  randka jest na dodatek, przez godzinę w ciasnym pomieszczeniu, muzyczka sączy
                  się z radia, siedzicie b blisko siebie, co na dodatek przełamuję tą barierę
                  prywatności.. no i masz zauroczenie gotowe.
                  • Gość: nina Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 21:32
                    Zastanawiam sie ile czasu musi minąc, aby dac sobie spokoj. Strasznie mnie to
                    meczy... Chcialabym nie myslec o nim non stop. Nastepne jazdy mam dopiero za
                    ponad tydzien i zle mi z tym, ze tak dlugo nie bede go widziec. Ktos moze sobie
                    pomyslec, ze zalosne jest to co pisze. Ale chyba w ten sposob pomagam sama
                    sobie. Tylko to jest tak - nie widze go tydzien, dwa, robi sie lepiej w moim
                    serduchu, a potem wystarczy pojezdzic z nim godzinke i wszystko wraca... Bledne
                    kolo. Nie wiem co w nim jest takiego, ze przez te godzine czuje sie cudownie a
                    potem przez reszte dnia mam swietny humor. Wiem,ze dla wlasnego dobra nie
                    powinnam z nim jezdzic, skonczyc te sielanke, urwac i... zapomniec.
                        • Gość: nina Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 22:21
                          Tygrysku, ale przynajmniej wiesz, ze mu sie podobasz a nie ze to jest tylko z
                          jednej strony. Ja bym tak bardzo chciala z nim gdzies pojsc prywatnie.Chociaz
                          wiem, ze i tak nic z tego by nie bylo, bo on ma zone i dziecko :( Kurde, gubie
                          sie w tym wszystkim. Sama nie wiem czego chce. Cos jest ze mną nie tak. Czemu
                          sama komplikuje sobie zycie?Czemu nie szukam szczescia gdzies kolo mnie (np.
                          przy moim chlopaku), tylko zawsze tam, gdzie jest ono nieosiagalne? No bo nie
                          ma szans by kiedykolwiek stworzyc cos trwalego z moim instruktorem i byc
                          szczesliwą.
                          • Gość: nina Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 22:25
                            poza tym to tak strasznie utrudnia zycie. Mam mnostwo nauki na uczelni, projekt
                            za projektem a ja caly dzien mysle i mysle. Moj facet uwaza, ze jestem
                            taka "dziwna" bo mam duzo obowiazkow i w dodatku oblalam pierwszy egzam.na
                            prawko. Jakby sie dowiedzial, ze doluje sie z powodu instruktora to by ze mna
                            zerwal i tyle by bylo po naszym 4-letnim zwiazku :(( Myslalam ze juz wyroslam z
                            platonicznego zakochiwania sie (bo czesto mi sie zdarzalo bedac nastolatką) a
                            tu znowu cos takiego...
                            • Gość: tygrysek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 22:43
                              Wiem coś o tym... Moje życie stanęło na głowie odkąd zaczęłam robić prawko. Nic
                              nie jest takie jak być powinno. Wczoraj zasypiając obok mojego faceta
                              (narzeczonego tak naprawdę!!!) myślałam tylko o instruktorze:/ O tym, że jak
                              umawiałam się z nim na jazdę, zapytał "to ty chcesz jeździć? myślałem że gdzieś
                              razem pójdziemy". No i we mnie wszystko ruszyło ze zdwojoną siłą:/ Muszę
                              przestać widywać tego faceta, problem w tym, że nie potrafię sobie tego odmówić:
                              ( mam nadzieję, że to się zmieni jak odbiorę prawko, w końcu wtedy nie będę go
                              już potrzebować...
                              życzę dużo siły w walce z samą sobą wszystkim dziewczynom z podbnym problemem,
                              same najlepiej wiecie jak jest ciężko... pozdrawiam!
                              • Gość: nina Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 23:14
                                Tygrysku a nie myslisz ze to wszystko cos znaczy.Ze to jakis... hmm, znak, ze
                                ten facet, z ktorym planujemy spedzic reszte zycia nie jest tym jednym jedynym?
                                Bo ja juz mam takie schizo, ze zaczynam myslec czy ja go naprawde kocham. Bo
                                przeciez jakbym kochala, to nie zauroczalabym sie w jakims innym mezczyznie?
                                Mam takie obawy, ze to nie ten,na ktorego czekalam chociaz nie wybrazam sobie
                                lepszego i bardziej kochajacego faceta. Mam wyrzuty sumienia, ze on jest dla
                                mnie taki dobry, a ja przed zasnieciem mysle i marze o innym. Az sama siebie
                                przez to nie cierpie. A przede mną trudna decyzja, bo planujemy zamieszkac
                                razem i za rok pobrac. Wszystkie moje watpliwosci pojawily sie jak poznalam
                                mojego instrktora. Mam jeszcze w sobie cos takiego ze chcialabym mu (czyli
                                instruktorowi) powiedziec co czuje. Moze by mi bylo lzej. Ale to bylby wielki
                                blad, bo bym nie miala z kim jezdzic a jeszcze exam trzeba zdac. No i nigdy
                                wiecej juz bym go nie zobaczyla :(
                                • Gość: tygrysek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 23:46
                                  U mnie też na początku pojawiły się wątpliwości (zresztą nadal je mam) czy
                                  mężczyzna z którym jestem jest tym właściwym skoro zauroczyłam się innym. Ale
                                  kiedy zaczynam myśleć o tym wszystkim racjonalnie to dochodzę do wniosku, że
                                  rezygnując z mojego dotychczasowego związku skrzywdziłabym siebie, a przede
                                  wszystkim skrzywdziłabym mojego partnera i popełniłabym straszliwy błąd. Mój
                                  instruktor jest typem "słodkiego drania" i potrafi być dla mnie rozbrajająco
                                  miły. Podobam mu się od samego początku i często prawi mi komplementy i mówi
                                  czułe słówka. Wszystko pięknie, ale co z tego? Przecież facet ma żonę i
                                  dziecko, a poza tym jest totalnym zaprzeczeniem moich wyobrażeń o partnerze.
                                  Nawet jeśli teraz jestem tylko ja to kto wie czy za chwilę nie będzie inna.
                                  Nawet nie chcę o tym myśleć...
                                  Myślę, że w życiu jeszcze wielokrotnie będziemy poddawane podobnym próbom.
                                  Sztuką jest oprzeć się pokusom i ustrzec się przed błędem. Jeżeli o mnie chodzi
                                  to zaistniała sytuacja jest spowodowana niezaspokojeniem pewnych potrzeb.
                                  Absolutnie nie mam tu na myśli tego, żebym była zaniedbywana przez mojego
                                  narzeczonego ponieważ jest dla mnie kochany i troskliwy. Miło jest mi jednak
                                  jak obcy facet prawi mi komplementy i pokazuje mi na każdym kroku, że mu się
                                  podobam. W ten sposób czuję się dowartościowana. Poza tym on mnie niesamowicie
                                  pociąga swoim urokiem chłopaczka;) Jak się do mnie uśmiechnie to cała mięknę...
                                  Ale trzeba z tym skończyć. To nie ma sensu...:(
    • kundziorek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 23.11.05, 14:44
      Przeraża mnie że aż tyle dziewczyn zauroczyło się swoim instruktorem. Kurcze,
      może oni ich szkolą pod tym kątem na kursie;) Z jednej strony czuję się raźniej
      że nie jestem sama w takiej sytuacji, a z drugiej... Zastanawiam się ile
      dziewczyn zauroczyło się moim instruktorem...
        • Gość: nadja Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.wroclaw.mm.pl 23.11.05, 15:01
          Właściwie podziwiam Cię kundziorku, że nie obawiasz się zidentyfikowania. Tyle
          pisałaś na tym forum i Twój instruktor może Cię rozpoznać, z drugiej strony
          jesteś po kursie więc możesz. Ja się boję ośmieszenia i w tym wątku piszę jako
          nadja, bo jeszcze czeka mnie kilka godzin jazdy. Jak już będę po to wreszcie
          będę sobie mogła ulżyć, teraz muszę uważać na słowa.
          • kundziorek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 23.11.05, 15:10
            Mój instruktor na szczęście nie bywa na forum:) A zresztą ja mu wszystko mówię,
            to że się nim zauroczyłam też. Ale on myśli, że ja żartuję. W życiu nie dałabym
            mu odczuć jak jest naprawdę. Nie dam mu tej satysfakcji;) Już lepiej jest jak
            on do mnie wzdycha, a ja udaję nieprzystępną;) Ale jest ciężko... Dobrze, że
            przestanę go widywać. Tylko nie wiem jak bez niego wytrzymam:(
              • Gość: nina Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 18:10
                Mnie tez niepokoi to samo co nadje. Moj chlopak jest w moim wieku a instruktor
                jest 11 lat starszy. I podoba mi sie to ze jest starszy. Aczkolwiek on czesto
                zachowuje sie jak nastolatek. A psycholog rzeczywiscie by nam sie przydal. Moj
                instruktor czyta to forum czesto dlatego w roznych watkach wystepuje pod innym
                nickiem. Boje sie rozpoznania. Ale on chyba wczoraj sie skapnął ze cos do niego
                czuje... A to wszystko przeze mnie, bo za duzo sle mu smsow i te smsy sa zbyt
                mile. A na placu za bardzo przejmuje sie tym ze on marznie. Sama nie wiem,
                chyba chcialabym by wiedzial, ze cos do niego czuje. byloby mi lzej. Ale nie
                moge tego zrobic przed zdaniem egz.bo on mnie wtedy odesle do innego
                instruktora a mi serducho peknie z zalu. No niestety... moj uroczy instruktor
                podoba sie b.wielu kursantkom i wiele razy mi opowiadal ze musial ktorejs
                powiedziec, ze nie bedzie z nia jezdzil bo to sensu ne ma skoro on sie w nim
                kocha :( Smutne no nie? Pozdrawiam serdecznie!
                • kundziorek serce nie sługa... 23.11.05, 18:32
                  Strasznie mi smutno kiedy czytam Twoje posty, bo widać że cierpisz:( Ja
                  osobiście odradzam mówienie mu kiedykolwiek o tym co czujesz. Lepiej zduś to w
                  sobie, poczekaj aż zdasz egzamin i powoli postaraj się o nim zapomnieć. Wiem,
                  że będzie Ci ciężko, ale "co z oczu to z serca". Jak przestaniesz go widywać to
                  z czasem będziesz też mogła o nim zapomnieć. Życzę powodzenia w leczeniu
                  serduszka.
                • Gość: nadja Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.wroclaw.mm.pl 23.11.05, 18:37
                  Postanowiłam! Jutro szukam dobrej psycholoŻKI, bo już mam dość! Nic nie robię,
                  tylko ciąglę myśle, słucham jakiś smętów i ryczę bez powodu. Raz kozie śmierć!
                  Może dowiem się, że mój 7letni zawiązek to błąd?
                  Gdyby mój instruktor nie miał żony i syna(dorosłego!) (których ponoć bardzo
                  kocha)też pewnie posunęłabym się do smsów itp, ale na szczęście to mnie blokuje.
                  Natomiast kiedy ostanio położył rękę na mojej (że niby sprawdza jakie zimne mam
                  dłonie) odruchowo wyrwałam się conajmniej jakby chciał mnie pocałować. Żałować?
                  Może bardzo żałować? Kto wie, staciłam szansę?
                  Ja wiem, że mój czyta to forum i kiedyś nasza rozmowa dziwnie dotyczyła moich
                  obaw, które opisałam tutaj.
    • moimokiem nie trzeba byc zawodowym psych. by wiedziec, ze... 23.11.05, 20:28
      Czy tego wszyscy chcemy czy nie, zycie nieustepliwie weryfikuje nasze stany
      emocjonalno-fizyczno-intelektualne. Kazdego dnia poznajemy jakas czastke
      siebie. Wychodzac na ulice (do pracy, do szkoly czy na zakupy), jestesmy
      otwarci na swiat i innych ludzi. Jako pewne calosci zaczynamy sila rzeczy
      odbierac sygnaly wysylane przez inne calosci. To, czy je do siebie dopuscimy,
      zanalizujemy i na swoj sposob zareagujemy na nie, zalezy od jakosci naszego
      aktualnego stanu emocjonalno-fizycznego. To, czy zaczniemy interpretowac
      zachowania instruktora nauki jazdy czy w ogole innej osoby, ktora tez ma pewne
      potrzeby i pragnienia, zalezy od stanu uczuciowego nas samych lub zwiazku, w
      ktorym pozostajemy.

      Ludzie wiaza sie w pary z roznych powodow. Decydujacym momentem jest moment
      akceptacji charakteru drugiego czlowieka na tyle, by pozostac z nim w zwiazku.
      Ktoras z dziewczat napisala, ze "byc moze jej 7-mio letni zwiazek okaze sie
      bledem". Byc moze okaze sie wlasnie, ze dzieki jej 7-mio letniemu zwiazkowi
      moze ona "poszerzyc" swe spojrzenie na mezczyzn, a konkretnie tego, ktorym sie
      zauroczyla, w scicle okreslony sposob - ze tego potrzebuje, ze jego zachowanie
      sprawia jej przyjemnosc, ze nie ma podswiadomego obowiazku bycia z kims,
      bo "ile ja mam juz lat?" czy "co powiedza kolezanki na to, ze nie mam faceta?".
      Jesli heteroseksualna dziewczyna lub heteroseks. chlopak, pozostajacy w stalych
      zwiazkach ulegaja zauroczeniu inna osoba, jest to nieomylny znak, ze w ich
      heteroseksualnych zwiazkach dominuje relacja: dziewczyna-chlopak lub chlopak-
      dziewczyna, a nie np. zakochany-zakochana. Nie zrozumcie mnie zle, chodzi mi o
      to, ze ludzie tacy sa ze soba by nie byc sama czy samym. Takie zauroczenia inna
      osoba sa swietna okazja, by scementowac swoje uczucia do aktualnego partnera
      lub wrecz odwrotnie: zrobic rachunek sumienia, decydujac sie na radykalne
      zmiany, bo wlasnie sobie uswiadomilismy, ze brakowalo nam czegos, co posiada
      ten obiekt westchnien.
      Ktoras pisala, ze jej chlopak czy narzeczony chyba by ja zabil, gdyby sie
      dowiedzial, ze ona kocha sie w swoim instruktorze. A czy ona jest jego
      wlasnoscia, by bac sie odczuwac ludzkie uczucia? Stalo sie, podoba jej sie
      inny. To znaczy, ze moze byc jeszcze szczesliwsza. Dla niej dopelnieniem
      szczescia bedzie jej odwzajemnione uczucie... Do tego niestety nikogo nie mozna
      zmusic. To sie po prostu dzieje albo nie. Im wczesniej poznamy prawde (czy
      obiekt westchnien czuje to samo co my), tym lepiej dla nas. W poznaniu tej
      prawdy mozemy pomoc sobie sami, uwaznie obserwujac zachowanie uwielbianej przez
      nas osoby - jej gesty, mimike czyli po prostu mowe ciala. Jesli trudno nam o
      obiektywna interpretacje, mozemy poprosic o nia przyjaciolke czy przyjaciela.
      Jesli mimo to nadal nas beda dreczyc niepewnosci, nie warto dluzej zwlekac:
      trzeba porozmawiac "w cztery oczy". Poczujemy sie lzej... Tego mozna byc
      pewnym. Tego nalezy byc pewnym. W to trzeba wierzyc.

      Pozdrawiam.

    • Gość: kaśka Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.05, 20:59
      jestem właśnie po pierwszej jeździe... mam maślane oczy i głupawy uśmieszek na
      twarzy. kocham to! uwielbiam jeździć i chcę jeszcze - czy Wy też mieliście po
      pierwszej jeździe tak entuzjastyczne nastawienie? ale co gorsze, zakochałam się
      nie tylko w jeżdżeniu... ale chyba także w nim. jeszcze do wczoraj wkurzały
      mnie podobne wątki, myślałam sobie: co za idiotki, że nie potrafią spędzić
      kilku godzin z facetem, żeby od razu się w nim nie zakochać / nie dać się
      namówić na mały numerek. a od dziś sama do tych idiotek należę :D ale to
      uczucie jest piękne, na razie się cieszę, bo jest idealnym sposobem na jesienną
      chandrę, ale wiem, że za jakiś czas będę cierpieć. ale nie da się inaczej, po
      prostu. to niemożliwe, żeby czegoś nie czuć, siedząc koło osoby płci przeciwnej
      w tak bliskiej odległości! feromony działają! ;) kiedy patrzę na jego silne
      dłonie, które stanowczo, lecz płynnie poruszają kierownicą... chciałabym być
      jego kierownicą :D po prostu nie mogę się nie zakochać :D tak, właśnie tego mi
      było trzeba, faceta! :) kurcze, widziała go po raz pierwszy w życiu, a już mam
      ochotę na coś... więcej. i nie mam tu na myśli żadnego numerku. ale znam życie,
      i wiem, jak to się skończy. przecież sądząc po tym wątku, to mam olbrzymią
      konkurencję - leci na niego większość kursantek :) jestem ciekawa, czy ma
      dziewczynę, czy pozwala sobie na romansy z kursantkami... mmmm...
              • Gość: nina Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 22:52
                Wierzyc mi sie nie chce, ze instruktorzy przezywają to co my. Instruktor ma
                mnostwo kursantek, my kursantki mamy tylko 1 instruktora. Ja bym chciala, zeby
                moj inst.przeczytal chociaz kilka wypowiedzi z tego forum - moze by bardziej
                uwazal w tym co mowi i jak sie zachowuje. Bo on pewnie nie zdaje sobie sprawy z
                tego jak miesza nam w uczuciach, albo wrecz przeciwnie - swietnie wie co robi
                po to by kursantki go lubily (kochaly?), braly u niego dodatkowe jazdy,
                polecaly go znajomym, a on przy tym zarabia full pieniazkow. Ja juz tak powoli
                zaczynam myslec o swoim instruktorze. Takie myslenie troche boli bo burzy
                idealny swiat ktory sobie wykreowalam, ale moze to wyleczy mnie z platonicznego
                zauroczenia??? Jestem prawie pewna ze co trzecia sie w nim kocha. To jest typ
                uroczego, przemilego faceta, ktory kazdej slodzi i zawsze idealnie dostosuje
                sie do wieku i rozwoju emocjonalnego kazdej dziewczyny. Wiec jak tu pozostac
                obojetną...?
                • moimokiem Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 24.11.05, 12:25
                  Oczywiscie, ze powinniscie wy, instruktorzy, byc mili ale stanowczy i
                  wymagajacy. Nie zapominajcie jednak o tym, ze istnieje pewna granica w waszej
                  wylewnosci uczuc, za ktora mlode dziewczeta nie moga pohamowac (nawet reczny
                  nie pomoze :-)) swoich.

                  Wy wszyscy zonaci lub majacy dziewczyny: czy wy naprawde kochacie swoje zony
                  czy dziewczyny skoro zapewniacie wszystkie swe kursantki o wyjatkowosci ich
                  traktowania (moze macie na mysli za kazdym razem wyjatkowo perfidne...?)
                  Badzcie instruktorami, a nie lowelasami, ktorzy ucza jezdzic.
                  Wy kursantki: nie dajcie sie glupio omamic zonatym lub jeszcze nie i dajcie im
                  do zrozumienia, ze nie bawia was takie zaloty. Chyba ze chcecie sie dobrze
                  bawic. Wasz wybor. Zebyscie nie zalowaly...
            • Gość: kaśka Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.05, 22:43
              dobrze wiedzieć :) to może obie strony jakoś by się dogadały? ;) bo ja to
              raczej widzę tak, że instruktorzy i tak, i tak mają powodzenie i są tego
              doskonale świadomi, więc po prostu przebierają sobie w kobietach, kiedy te
              okażą się wystarczająco łatwe, ale nie angażują się emocjonalnie, tylko
              traktują je jak każdą inną kursantkę, dziś była ta, jutro będzie tamta... ale
              może się mylę, może są wyjątki. ech, ciekawy zawód, nie ma co :D
    • kundziorek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 25.11.05, 12:54
      Pożegnałam się dziś ze swoim instruktorem prawdopodobnie na zawsze i czuję
      ulgę. Wczoraj było mi smutno i biłam się z myślami co mam dalej robić. Doszłam
      do wniosku, że nie warto niszczyć tego co mam wplątując się w romans, który do
      niczego nie będzie prowadził. Powiedziałam mu o tym dzisiaj. Chyba zrozumiał...
      Mam nadzieję, że szybko o wszystskim zapomnę, chociaż było naprawdę miło tak
      sobie poflirtować...
          • kundziorek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 25.11.05, 15:32
            Wiesz co, mój instruktor od początku mi mówił, że mu się podobam i że chciałby
            się ze mną pospotykać. Ja mu powiedziałam, że dopóki nie zdam egzaminu to nie
            ma mowy o innych spotkaniach niż jazdy. Potem miałam zdecydować czy będziemy
            kontynuować znajomość czy nie. No i zdecydowałam że nie (on ma żonę, a ja
            zasadę że nie wpie... się komuś w związek), aczkolwiek jakoś dziwnie się czuję
            i trochę mi smutno:( Pomyślałam sobie jednak, że tak naprawdę to nie jego
            osaoba mnie zauroczyła, bo choć jest sympatyczny to zupełnie nie w moim typie i
            ogólnie dziś jak na niego patrzyłam to zupełnie nie rozumiałam czemu mnie tak
            pociąga. I pomyślałam sobie, że tak naprawdę to co na nas tak działa to fakt,
            że po pierwsze nasi instruktorzy są symaptyczni, po drugie uczą nas i dbają o
            nasze bezpieczeństwo (a więc są opiekuńczy i nam imponują), po trzecie przez
            godzinę albo dwie rozmawiają z nami na wszystkie możliwe tematy (czy ze swoimi
            facetami też tak rozmawiacie i poświęcają wam tyle uwagi??). No i wyszło mi, że
            tak naprawdę to nie będzie mi brakowało tego faceta, ale samych tych spotkań.
            Szczególnie że takie rozmowy w samochodzie są czasami jak wizyta u terapeuty;)
            • Gość: misia Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.aster.pl 25.11.05, 19:29
              Chciałby się pospotykać?? Jak dla mnie to bezpośrednia propozycja romansu!!
              Jesli nie ma dzieci to można by na coś więcej liczyc, któz wię może to prawdziwe
              uczucie. Można współczuć jego żonie, bo pewnie przez jego samochód przewinęło
              się sporo ładnych kursantek.. Tylko ile, jak Ty, powiedziało nie, a ile
              zdecydowało się na cos więcej?
              • kundziorek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 25.11.05, 19:46
                On mi złożył niemalże wprost propozycję romansu. Także wprost mi powiedział, że
                ma już żonę więc ja nią nie będę. Eh, nie wiem czy śmiać się czy płakać... Ale
                to już za mną, teraz tylko muszę przestać o nim myśleć i będzie ok;)
                • moimokiem Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 26.11.05, 19:24
                  Eeeeeeeee, pokojnie moglabys mu postawic zarzut molestowanka lub naklaniania do
                  nierzadu... Chcesz mu dac nauczke? Zadzwon do jego zonusi i powiedz jej o jego
                  niemoralnej propozycji. Dziwi mnie, ze jeszcze w ogole myslisz o nim w
                  sentymentalnych kategoriach...
                  • kundziorek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 26.11.05, 19:29
                    hehe, a wiesz zastanawiałam się przez chwilę czy faktycznie nie zadzwonić,
                    szkoda mi jej... z drugiej strony doszłam do wniosku, że najbardziej na tym
                    ucierpiałoby dziecko, a facet i tak by wyszedł z tego obronną ręką...

                    > Dziwi mnie, ze jeszcze w ogole myslisz o nim w
                    > sentymentalnych kategoriach...

                    jeżeli o to chodzi to ja też się sobie dziwię;)
                    pozdrawiam!!!
                    • Gość: misia Re: przystojny instruktor i... uczucie?? IP: *.aster.pl 26.11.05, 21:35
                      Aż korci mnie, tak z ciekawości, aby zapytać kim on jest. Bo tak się składa, że
                      jakis czas temu robiłam kurs w tym samym ośrodku i miałam podobną propozycję, i
                      dziwne to, ale informacje jakie podałaś o swoim instruktorze są zbieżne z tym co
                      wiem o swoim byłym instruktorze. Ja tak samo postąpiłam jak Ty, ale do dziś mi
                      brakuje tych wspolnych jazd, rozmów, żartów. Nie wiem może w tym ośrodku co
                      drugi instruktor jest taki. Może Tobie pozwoli się szybciej wyleczyc z
                      fascynacji i dlatego spytam czy jego imię zaczynalo się na literę P.? A może i
                      Ty pomożesz mi uwolnic się od tego fatalnego zauroczenia, kundziorku, i
                      odpowiesz mi na priv: megi9@op.pl
            • moimokiem Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 26.11.05, 20:46
              kundziorek napisała:

              > Wiesz co, mój instruktor od początku mi mówił, że mu się podobam i że
              chciałby
              > się ze mną pospotykać.

              Hmmm, :-)) no jasne, ze mu sie podobasz. Masz przeciez kase, chcesz ja wydac na
              kurs prawa jazdy i wszystko wskazuje na to, ze wlasnie u niego... Chcialby sie
              z Toba pospotykac... gdyby byl po kielichu ta sama wypowiedz
              brzmialaby:"Podpiszesz malenka zobowiazanie, ze wezmiesz wszystkie jazdy tylko
              u mnie?"
              • kundziorek Re: przystojny instruktor i... uczucie?? 27.11.05, 09:34
                No aż tak źle nie było;) Na pewno zależało mu na moich pieniądzach, ale bez
                przesady. Nie sądzę żeby mi wmawiał, że mu się podobam po to abym u niego
                jeździła. Szczególnie, że jak mnie za bardzo podrywał to od razu mówiłam że jak
                nie przestanie to zmienię instruktora i robił się wtedy grzeczny:)