slodka_kokietka
14.01.06, 12:32
Może ja zacznę :) Mój instruktor:
- na jednej z pierwszych jazd kazał mi zaparkować koło apteki. Poszedł coś
kupić a gdy wrócił, kazał mi wycofać. Niestety cała tylnia szyba była
zaparowana, więc mu mówię, że nic nie widzę. Facet do mnie, że mogłam
przetrzeć jak wyszedł. Kurcze, ciekawe czym, chyba jego kurtką, którą
zostawił w samochodzie.(zdegustowana)
- dzisiaj zostawił mnie nie placu i kazał robić łuk. Nedaleko stał tir. Tak
wyszło, że troche bym wjechała na tego tira. Podszedł do mnie z ryjem i
zaczął gadać, że kto niby będzie potem płacić jak na ciężarówke wjade. (No,
kurcze, chyba nie ja :D, w końcu się ucze)
- Pojechał ze mną na rondo i miałam wykonać zawracanie. Of kors nie
wiedziałam gdzie mam wyjechać. Kazał mi zjechać na parking i 20 minut mi na
kartce tłumaczył gdzie mam jechać itd. Lekko zbulwersowana powiedziałam mu,
że teorii to mogę się w domu pouczyć a PO TO WYKUPIŁAM JAZDE żeby jeżdzić a
nie na parkingu stać.
- Stale, nagminnie używa słów typu: "jo", "toć", "rozumisz" etc