Gość: v.
IP: *.autocom.pl
18.01.06, 18:12
Dzisiaj miałam dwie godziny jazd doszkalających przed egzaminem i po ich
zakończeniu bylam prawie pewna, że nie zdam... łuk nowy robiłam pierwszy raz -
co ja tam wyrabiałam, a przecież łatwiejszy :/ Jedyne wytłumaczenie to to,
że plac był kompletnie nieprzygotowany - cały łuk zasypany i średnio się
mogłam zorientoewać w jakim punkcie się znajduję... Potem miasto - cały
czas "ZDEJMIJ NOGĘ Z GAZU!!!" bo sami widzieliście, jaka była pogoda... No
więc poszłam na Koszykarkską z nastawieniem "No, to może od razu zapiszę się
na następny termin?"
Ale... UDAŁO SIĘ!!! Śnieg trochę odtajał na drogach i było dużo lepiej, no i
egzaminatora miałam spoko, przymknął oko na kilka błędów... Dwa razy zgasł mi
silnik na przykłąd podczas parkowania na mieście... ale parkowałam z grząskim
śniegu (a to moja pierwsza taka sytuacja) i pewnie wziął to pod uwagę. Ale i
tak po tym parkowaniu i zawracaniu w śniegu myślałam, że poinformuje mnie o
wyniku negatywnym jak wrócimy na plac... ale okazał się wyrozumiały.
Aaaa, wciąż średnio wierzę, że za 2-3 tygodnie odbiorę swój własny
plastik!!! ;)