Gość: Kontroler
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.01.06, 07:05
Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego są idealnym „chłopcem do bicia”:
przypięta im łatka „urzędasa” prowokuje do spektakularnych medialnych ataków
i wyładowywaniu populistycznych frustracji. Zwłaszcza, że to właśnie WORD-om
przypadła niewdzięczna rola „oblewania” niedouczonych kandydatów na
kierowców. Tymczasem zwolennicy instytucji WORD wskazują na inne statystyki –
te mianowicie, które mówią o skandalicznie niskim poziomie nauczania
kierowców. W ich opinii lwia część winy leży po stronie instruktorów i
właścicieli szkół jazdy.
Od roku 1998 niemałym nakładem sił organizacyjnych i środków finansowych
tworzono w Polsce system egzaminowania kierowców, oparty na ośrodkach ruchu
drogowego w większych (przeważnie wojewódzkich) miastach Polski. Powstała
infrastruktura i niemałe zaplecze techniczne nieporównywalne z innymi krajami
Europy. WORD-y przez ten czas stały się nie tylko urzędem do sprawdzania
umiejętności kierowców, ale miejscem, gdzie w sposób instytucjonalny kreuje
się modele edukacji i rozwija koncepcje, zmierzające do poprawy
bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zadań tych nie spełni żadna, nawet najlepsza
szkoła jazdy, ani inna placówka oświatowa. Pierwsza – bo jest podmiotem
gospodarczym, nastawionym na osiąganie zysków, a druga – bo Ministerstwo
Edukacji Narodowej póki co nie jest przygotowane do rozmowy o kompleksowym
wychowaniu komunikacyjnym obywateli. Siłą rzeczy ( i zapisów statutowych) –
rola edukacyjna i popularyzatorska przypada właśnie WORD-om. Ich likwidacja
byłaby marnotrawstwem dotychczasowego dorobku i energii wielu wartościowych
ludzi. Natomiast nawoływania do przeniesienia egzaminów na prawo jazdy do
starostw są przejawem skrajnej nieodpowiedzialności.
Jeśli przeciwnicy instytucji WORD tak chętnie szermują raportami NIK, mogą
łatwo polec od swojej własnej broni. Zgodnie z tym samym raportem Najwyższej
Izby Kontroli, który tak krytycznie wypowiada się o działalności WORD –
również i starostwa grzeszą wcale nie mniej. Oceny kontrolerów wcale nie
przemawiają za tym, aby proces egzaminowania wrócił ponownie do kompetencji
powiatów.
Czytamy w nim m.in., że „ starostowie w zasadzie odstąpili od wykonywania
czynności nadzorczych nad ośrodkami przygotowującymi kursantów do egzaminu na
prawo jazdy. Nie było zwłaszcza przez nich wykorzystywane uprawnienie do
przeprowadzania kontroli
dokumentacji i działalności szkoleniowej”.
Co gorsza - starostowie nie wykonywali również w sposób skuteczny nadzoru w
sprawach dotyczących weryfikacji wniosków składanych przez podmioty
ubiegające się o uzyskanie zezwoleń na prowadzenie szkoleń kandydatów na
kierowców. Pobieżnie sprawdzano wiarygodność informacji zawartych we
wnioskach i na ogół nie konfrontowano ich ze stanem faktycznym. Ponadto
dokumentacja, na podstawie której udzielano zezwoleń, była często
niekompletna, bądź zezwoleń udzielano ośrodkom nie spełniającym
przewidzianych prawem wymagań.
Jeszcze gorsza jest opinia kontrolerów o środowisku szkoleniowców nauki
jazdy, skąd dochodzą głosy postulujące likwidację WORD. Po lekturze raportu
nasuwa się stare polskie przysłowie: „przyganiał kocioł garnkowi”. Otóż –
większość sprawdzanych OSK realizowała swoje zadania z naruszeniem
obowiązujących przepisów prawa. Potwierdziły to ustalenia doraźnych kontroli,
przeprowadzonych w czasie kontroli NIK w 44 ośrodkach nauki jazdy przez 9
spośród 21 skontrolowanych starostów.
W wyniku wspomnianych wyżej kontroli nieprawidłowości stwierdzono w 73%
skontrolowanych ośrodków. Polegały one na: wydawaniu zaświadczeń o ukończeniu
kursu, mimo nieodbycia zajęć w pełnym wymiarze czasu i zakresie tematycznym,
dopuszczaniu kursantów do udziału w części praktycznej szkolenia (jazdy),
przed
ukończeniem części teoretycznej z zakresu techniki prowadzenia pojazdu i
znajomości
przepisów ruchu drogowego, dopuszczaniu do szkolenia osób, które nie złożyły
przed
rozpoczęciem szkoleń wymaganych dokumentów, w tym orzeczeń lekarskich o braku
przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami, prowadzeniu działalności
bez
wymaganego zezwolenia, szkoleniu w zakresie udzielania pomocy przedlekarskiej
przez osoby nie posiadające wymaganych uprawnień.
Kontrolerzy NIK stwierdzili w konkluzji, że ośrodki szkolenia niedostatecznie
przygotowywały kandydatów na kierowców do bezpiecznego uczestnictwa w ruchu
drogowym. Według statystyk, aż 78 osoby w 1999 r. wśród sprawców wypadków
drogowych 35% stanowiły osoby w wieku 18-24 lat o krótkim stażu kierowcy.
Jeszcze w 1994 r. wskaźnik ten wynosił 25%, co oznacza, że udział młodych
stażem i wiekiem kierowców wśród sprawców wypadków wykazuje tendencję
wzrostową.