Moje wrazenia z egzaminow - Szczecin

IP: *.chello.pl 16.03.06, 01:03
Hej!
Na samym poczatku chialbym sie pochwalic,ze zdalem dopiero za czwartym razem
i to nie dlatego,ze nie potrafie jezdzic. Poprostu egzaminatorzy liczyli na
to,ze dam w lape,ale ja sie na szczescie nie poddalem:). Wczesniej jezdzilem
samochodami roznej masci Daewoo Nubira, Lanos, Polonez osobowy, truck, Opel
Corsa, Vectra. Mialem nakrecone okolo 100tys. kilometrow bez prawa jazdy.
Kiedy wsiadlem po raz pierwszy do "L" instruktor od samego poczatku
stwierdzil,ze bedzie sie ze mna nudzil,bo na dobra sprawe wszystko mam
opanowane, kiedy pojechalismy do Szczecina to sam stwierdzil,ze niema juz
gdzie ze mna jechac,bo wszystko zaliczam celujaco. Moj pierwszy egzamin, tym
razem na motocykl,bo jestem zapalonym motocyklista zdalem za pierwszym razem
i pomyslalem sobie,ze z "B" nie bedzie problemu. OK, placyk idealnie,
wyjechalismy na miasto, ciagle slyszalem komentarze,ze jezdze zbyt malo
dynamicznie ( nie dalo sie jezdzic dynamiczniej), w koncu dojechalismy do
skrzyzowania gdzie mailem ustap pierwszenstwa przejazdu, patrze jedno auto
daleko, drugie tez, wyjezdzam, jestem na srodku, nagle egzaminator hamuje i
slysz "Pan by nie zdarzyl przed tym autem i przed tym autem, prosze zjechac",
ja na to "zdarzyl bym,przeciez oni sa jeszcze daleko", "z egzaminatorem sie
nei dyskutuje", pomyslalem sobie OK, zjechalem dosatelm swistek, drugi raz,
bylem na jednokierunkowej za daleko o 20cm od kraweznika podczas skretu w
prawo, mysle sobie "swietnie!!!", za trzecim razem wszytsko bylo
wporzadku,ale gdy dojechalem do WORDu dowiedzialem sie,ze na swiatlach
wymusilem piewszenstwo i znowu tekst "z egzaminatorem sie nie dyskutuje", nie
chce mowic o tym,ze taka sytuacja nie mogla miec miejsca podczas starego
egzaminu. Kiedy poszedlem dokupic dodatkowe godziny i spotkalem sie znowu z
moim instrukturem to ten o malo nie zabil mnie smiechem, trudno,
pojezdzilismy po Szczecinie i znowu nie mial zastrzezen. Czwarty egzamin
trafilem podobno na najbardzij cieta kobiete wsrod wszystkich egzamninatorow,
kobiete - blondynke, pojezdzilem 25 minut, wrocilem do Wordu i zdalem! Po
ponad roku widze dopiero swoje bledy, nie mozna byc zbyt pewnym siebie oraz
gdy egzaminator mowi,ze cos jest zle mowic mu,ze mimo wszystko zrobilo sie
dobrze, to ich bardzo rozdraznia, a wiec mimo wszystko honor trzeba odsunac
na bok i im przytakiwac. To chyba wszystko.
Zycze Powodzenia na nowych egzaminach!
Piotrek
Pełna wersja