Gość: Przystojny Rafał
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
16.03.06, 20:34
To pierwsze pytanie, ale i mam nastepne.
Sposób na pewne zdanie(?): Pomyslałem tak;
1. Kupić sobie dodatkowe 10 godzin i pójść wtedy zdawać, ale zastanawiam się
czy może lepiej byłoby...
2. Iśc po 30 godzinach na egzamin praktyczny na "luziku", z przekonaniem, że
wcale tam nie ide zdać tylko przetestować swoje umiejętności w warunkach
stresowych (kamera, mikorofon, pewnie niezbyt sympatyczny egzaminator itp.),
a po tym egzaminie juz bedziemy wiedzieć jakie błędy najczęściej popełniamy w
takich nerwowych klimatach i wtedy dokupić 10 godzin by doszliwować to co nam
nie wychodziło.
Ma to swoje plusy i minusy. Wiem.
Punkt pierwszy - oszczędnośc, wydamy tylko na jeden egzamin, ale nie bedziemy
pewni swojego zachowania na egzaminie.
Punkt drugi - a nóz sie uda idąc z takim nastawieniemi stres będzie
minimalny, wtedy oszczędzamy na ponownym egzaminie i nie musimy już dokupywac
dodatkowych godzin.
Co o tym sądzicie? Jest to jakis odkrywczy sposób?